Historia Twen – 16 lat w więzieniu!

W naszym życiu chrześcijańskim nie wolno nam zapomnieć o naszych braciach i siostrach, prześladowanych krwawo w różnych miejscach na ziemi. Naszym obowiązkiem jest ich wspomagać modlitwnie, ale jeśli to możliwe, także finansowo, aby wesprzeć ich w ich udrękach i brakach, z którymi zmagają się każdego dnia z powodu imienia Jezus. To co jest dziś dla nas normą, jak bieżąca woda, jedzenie na stole, ciepły kąt, praca, edukacja, opieka medyczna czy swoboda wyznawania swej wiary w Chrystusa dla wielu chrześcijan jest niestety obecnie sferą pragnień i marzeń, gdyż żyją w zakątkach, gdzie posłuszeństwo ewangelii sprawia, że to wszystko jest im zabierane, albo są od tego odcinani. Czytając więc poniższą historię Twen Theodros, która spędziła 16 lat w więzieniu za swą wiarę, zechciejmy trwać w modlitwę za prześladowany kościół, ale też wspierajmy ich finansowo, jak choćby www.opendoors.pl poprzez czy będąc za granicą releaseinternational.org

„Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli, o uciskanych, skoro sami również w ciele jesteście.” (Hbr 13:2)

************************************************************************

„Twen była chrześcijanką tylko przez dwa ze swoich 21 lat, kiedy została aresztowana i uwięziona. Miała spędzić następne 16 lat zamknięta w erytrejskim systemie więziennym, cierpiąc intensywne prześladowania za swoją wiarę, ale znając łaskę Bożą wspierającą ją w każdej próbie.

„Wychowałem się w Asmarze (stolica Erytrei) jako katoliczka, ale zacząłem kwestionować niektóre z rzeczy, które mi powiedziano, i spojrzałem na moje chrześcijaństwo i zobaczyłem, że jestem letnia. Po przeczytaniu Apokalipsy, w której ostrzega się przed letniością, wstąpiła we mnie bojaźń Boża – myślałam, że Bóg może mnie wypluć!”.

Pomimo presji ze strony rodziny, która obejmowała odebranie jej kaset z Biblią i pieśniami gospel, Twen zaczęła spotykać się z innymi oddanymi chrześcijanami w celu uwielbienia. Jednak jej wolność wyrażania nowo odkrytej wiary nie trwała długo. Została zauważona, gdy opuszczała spotkanie w domu, a następnie aresztowana. W tamtym czasie w Erytrei – a nawet dzisiaj – były tylko cztery dozwolone religie: islam sunnicki, erytrejski prawosławny, rzym-skokatolicki i kościół luterański.

„W lutym 2004 roku spędziłem miesiąc w więzieniu za wiarę. Mój ojciec przyszedł i błagał mnie, mówiąc, że pozwoli mi czytać Biblię i śpiewać piosenki gospel, o ile powiem „tak” na to, o co poprosiły mnie władze więzienne, abym została zwolniona.

Byłam szczęśliwa, kiedy mój ojciec przyszedł i powiedział, że mogę czytać Biblię i mieć swo-bodę wychodzenia z domu, ale zapytałam funkcjonariusza więziennego, dla jakiej rzeczy mówię „tak”. Powiedział, że po prostu, nie chodziła na żadne spotkania ani nie głosiła. Odpowiedziałem, że Biblia mówi, żeby nie opuszczać zebrań. Powiedział, że nadal mogę się spotykać, ale nie uczestniczyć w wielkich konferencjach ani spotkaniach. Powiedziałem: „A co z głoszeniem?” na co on odpowiedział, że mogę dzielić się z małymi grupami, ale nie z wielkimi tłumami, więc się zgodziłem. Nie wdawałem się w szczegóły, więc podpisałem i zostałam zwolniona.

W tym czasie właśnie skończyłem szkolenie wojskowe, więc dali mi list do zabrania do jednostki. Kiedy przekazałem list oficerowi, powiedział, że popełniłem przestępstwo i podpisałam, że wrócę do mojej poprzedniej religii. Odpowiedziałam, że tego nie powiedzia-łem, ale dał mi list. Moje serce było przepełnione smutkiem, więc poszłam do domu, uklękłam przy łóżku i płakałam. Prosiłem Boga o przebaczenie”.

Następnie Twen położyła przed sobą Biblię i wyobraziła sobie papier, który podpisała, kładąc je obok siebie.

„Powiedziałem sobie: zdecyduj. Biblia czy list? Czy byłam gotowa porzucić rodzinę, wykształcenie, pracę i wszystko, co kochałam najbardziej? A co z moim życiem? Przypomniałem sobie ten werset o porzuceniu wszystkiego dla Chrystusa i podjąłem decyzję tam i wtedy. Po-tem przez osiem miesięcy byłam przepełniona radością i wolnością i nie czułam strachu”

Miała jednak stanąć w obliczu ponownego aresztowania po czuwaniu modlitewnym w sylwestra 2004 roku.

Twen została zabrana do więzienia w Mai Serwa niedaleko Asmary, gdzie spędziła prawie trzy lata zamknięta w kontenerze transportowym. Wśród jej współwięźniów była Helen Berhane, śpiewaczka gospel. Oboje zostały bliskimi przyjaciółkami, a kiedy Helen została zwolniona, Twen opisuje to jako najtrudniejszy dla niej czas.

„Byłam sama w kontenerze. Wielu wierzących, głównie nastolatków, przychodziło i wychodziło z więzienia, wszyscy wyrzekali się swojej wiary, aby zostać zwolnieni. Dotyczyło to nawet pastorów, więc funkcjonariusze więzienni wywierali na mnie presję, mówiąc: „Zmusimy cię (wyrzekniesz się wiary) siłą”. Jeśli się nie zastosujesz, zginiesz. Miałem na myśli jeden werset (Mt 10:32-33: „Do każdego więc, który się przyznaje do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

W ciągu dnia straż więzienna całkowicie zamykała drzwi kontenera i okna. Nie byłam w stanie oddychać. Strażnicy czekali na zewnątrz, aż ich wezwę, ale modliłam się: „Proszę, Boże, pomóż mi”. Bóg dał mi słowo z 1 Piotra 4:12-14 ‚Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was.’ Kiedy otrzymałam ten werset, poczułam Ducha Świętego w moim sercu. Zaczęłam się radować i oddychać – nie wiem jak. To było tak, jak z przyjacielami Daniela, którzy pozostali żywi w ogniu. Bóg chciał pokazać swoją chwałę w moim życiu”.

Tam, w kontenerze transportowym, Twen mówi, że nauczyła się znaczenia wspólnoty chrześcijańskiej i że jej cierpienie nie byłoby tak straszne, gdyby miała ze sobą innych wierzących. Aby zwiększyć presję, została oddzielona od innych więźniów-chrześcijan.

Kiedy jednak zorientowali się, że jest zdecydowana nie wyrzec się wiary, wysłali ją do innego więzienia w Wia, na wybrzeżu Morza Czerwonego, jednego z najgorętszych miejsc w Erytrei. Twen została umieszczona w podziemnej celi, ale jak mówi: „Miałam radość w sercu, ponieważ byłam z innymi chrześcijanami”. Prawdę mówiąc, tak bardzo cieszyła się, że znów mogła uczestniczyć w społeczności, którą opisała jako „dzień, w którym zostałam uwolniona! Przypomniałem sobie znaczenie i głębię Psalmu 133:1-3”

Twen spędził prawie dwa lata w Wia, gdzie warunki były brutalne. „Próbowali nas przestraszyć, ostrzegając, że jeśli nie wyrzekniemy się wiary, będziemy cierpieć z różnych powodów, ale naszym obowiązkiem jest być wiernym aż do śmierci”.

Nie trzeba było długo czekać, by ich determinacja została wystawiona na próbę. Strażnicy rozpoczęli bicie w najgorętszym sezonie. Pewnej nocy zabrali Twema i innych bosych ludzi na obszar z ciernistą ziemią, gdzie kazali im biec po ciernistej ziemi. – Musiałyśmy biec za jednym ze strażników, podczas gdy inny popychał nas. Nasze stopy stały się pełne cierni. Po długim czasie kazali nam położyć się na cierniach i trzech mężczyzn biło każdą kobietę. Byli dobrze wyszkoleni w torturach – raz po raz bili nas w jednym miejscu po ciele, żebyśmy nie zemdlali i nie odczuli ulgi w tej części. Chcieli maksymalnego bólu. Po biciu kazali mi usiąść i powie-dzieli: „Jesteś młoda, dobrze wykształcona, powinnaś się ożenić i mieć dzieci. dajemy ci możliwość wyjazdu, ponieważ cię kochamy i współczujemy ci”.

„Byli uprzejmi i próbowali mnie przekonać. W bólu odpowiedziałem jednym zdaniem: ‚Bóg dał mi życie, oddać Mu życie to drobnostka’. Kiedy wiedzieli, że się nie poddam, wrócili do okrucieństwa; bili mnie w tym samym miejscu na plecach. Nie mogłem znieść bólu – to było ponad to, co mogłem znieść i powiedziałem Panu: „Nie wystawiaj mnie na próbę ponad moje siły”. Ale wtedy zobaczyłam cierpienie jako wielki przywilej i poczułam obecność Ducha Świętego. Otrzymałem łaskę znoszenia bólu i kiedy spojrzałem na ludzi, którzy mnie bili, zdałem sobie sprawę, że teraz cierpię, ale to zaprowadzi mnie do chwały. Teraz się śmieją, ale ich końcem jest strata, są w gorszej sytuacji niż ja. Zaczęłam ich kochać iw tym momencie przyszedł mi do serca werset z Pisma Świętego i modliłam się: „Przebacz im, bo nie wiedzą co oni robią”. Nie wiem jak, ale zakończyłam tę noc zwycięstwem”

Więźniowie musieli cierpieć nie tylko z powodu bicia, ale także skutków odwodnienia – otrzymywali tylko jedną szklankę wody i jeden kawałek chleba dziennie. Na szczęście Twen przeżył. Nic dziwnego, że zadała sobie pytanie, dlaczego to wszystko jej się przytrafiło, jednocześnie modląc się o pomoc.

„Byłam bardzo przerażona. Powiedziałam, że nie mogę tego zrobić sama, bo ogarnia mnie strach, ale Bóg dał mi wizję: mężczyzna, który wyglądał jak Jezus, trzymał w ramionach dziewczynkę. Dziewczyna była szczęśliwa i dobrze się bawiła, ale kiedy spojrzałam na mężczyznę, był w głębokiej rozpaczy, ponieważ chronił ją przed biciem. Jego umysł był w 100 procentach skupiony na ochronie małej dziewczynki, a kiedy mnie bili, pomyślałam, że kij nie spada na mnie, ale na Jezusa, więc mogłem znieść bicie. Czasami kazali nam tarzać się po cierniach, gdy nas bili. Wiedziałem, że sam nie dam rady, ale Bóg mi dopomoże. Miałem ranę na łydce przez wiele lat. On zawsze był ze mną w cierpieniu, więc nawet w tym jesteśmy zwycięzcami”

Ponieważ strażnicy wierzyli, że Twen jest przywódczynią grupy i nakłaniała innych do niewyrzekania się swojej wiary, pobili ją jeszcze mocniej.

„Bili mnie wszędzie po ciele, a kiedy dotarłem do miejsca, którego już nie mogłam tego znieść, zemdlałam. Ale mnie budzili. Próbowali doprowadzić mnie do półprzytomności, żebym podpisał ich dokument. Kiedy powiedziałam, że nie mam nic do powiedzenia, bicie trwało dalej i znowu straciłam przytomność. Za trzecim razem zobaczyłem, jak moja dusza oddzieliła się od ciała, usłyszałem anielskie pieśni i świeże powietrze na twarzy. Przeżyłem radość, której nie potrafię opisać. Najtrudniej było mi się obudzić, bo byłam w niebiańskim stanie, a potem otoczona przez tych ludzi. Zapytałam Boga: ‚Dlaczego mnie przywróciłeś? Lepiej być z tobą.’ Ale nie było to możliwe, a ja zaczął tracić nadzieję.”

Stan Twen był tak zły, że musiała zostać zaniesiona do swojej celi. Naczelnik więzienia powiedział jej, że umrze, jeśli nie pójdzie do szpitala, ale zanim pójdzie, musi wyrzec się wiary. Twen odmówiła.

„Wraz z inną dziewczynę, którą pobito, zabrano nas z powrotem do podziemnej celi. Byłam przytomna i nieprzytomna. Byłyśmy tak obolałe i zmęczone, że spałyśmy obok siebie. Kiedy tak leżałyśmy, poczułam w ciemności ukłucie w nodze; różniło się to od zwykłych ukąszeń myszy, a kiedy dziewczyna zapaliła zapałkę, zobaczyłyśmy, że to wąż! Kiedy dziewczyny zapaliły zapałkę, zobaczyliśmy jeszcze dwa węże tego samego gatunku, ale jeden to była duża żółta kobra! Siostra, która była ze mną, uderzyła miotłą w węże i udało się zabić mniejszego, ale drugi był za duży, aby go zabić, więc modliłyśmy się modlitwą Dawida, gdy stanął twarzą w twarz z Goliatem: „Wyszedłeś na mnie z mieczem, włócznią i oszczepem, ale idę przeciwko tobie w imię Pana Wszechmogącego, Boga wojsk izraelskich. Kiedy ogłosiłyśmy to słowo, nasz strach zniknął. Jeden ze strażników usłyszał hałas i przyszedł zobaczyć, co się dzieje. Duży kobra była obok mnie i już miała ukąsić – tak mnie bolało, że nie mogłem się ruszyć – ale strażnik po prostu uciekł i zostawił nas. ‚Ok, idź, ale przynajmniej zostaw nam swoją ij i latarkę!’ — błagała moja towarzyszka. Gdy wąż miał pluć jadem, ogłosiliśmy słowo Dawida, a wtedy dziewczyna uderzyła go w głowę. Rzucił w nas całym ciałem, ale użyłam kija, aby przytwierdzić go do ściany i udało nam się go zabić. Bóg nas ocalił. Kiedy strażnicy wrócili rano, byli zaskoczeni widokiem martwych węży. Potem przypomniałam sobie ugryzienie na mojej stopie i że będzie puchnąć, ale całe moje ciało już puchło. To był cud, że przeżyłam; jak Daniel, który nie został zjedzony przez lwy.”

Pomimo obrzęku stopy Twen została zmuszona do przejścia po gorącym piasku; nie była w stanie podnieść stóp z powodu obrzęku, piasek parzył jej stopy.

Kiedy strażnik popchnął mnie do przodu, obrzęk pękł. Ból był potworny – najgorszy, jaki kiedykolwiek czułem. Płakałem jak dziecko. Nikt nie mógł mnie pocieszyć”.

Oprócz konieczności radzenia sobie z własnym bólem fizycznym, Twen musiała patrzeć, jak inni cierpią z powodu podobnego brutalnego traktowania. Pewnego razu siostry bliźniaczki zostały pobite obok siebie, więc nie tylko cierpiały fizycznie, ale także musiały słuchać krzyków rodzeństwa. Po dwóch godzinach obie straciły przytomność. Gdy umierała, Twen trzy-mała jedną z nich w ramionach. W sumie Twen spędził w więzieniu 16 lat. Ostatecznie została zwolniona w ramach rządowej amnestii „dobrej woli” dla 200 więźniów wiary. Kiedy wspomina swój czas w więzieniu i wszystkie cierpienia, które znosiła i których była świadkiem, miała następujące przesłanie dla chrześcijan w „wolnym” świecie: „Wasze modlitwy mnie ocaliły. To zwycięstwo jest zwycięstwem nas wszystkich. łaska Boża uczyniła wszystko możliwym. Czuję się tak błogosławiona, że mogę uczestniczyć w cierpieniu Chrystusa. Nawet te-raz nie żywię urazy ani nienawiści do tych, którzy wsadzili mnie do więzienia i próbowali uprzykrzyć mi życie. Nie mogę myśleć, że masz coś przeciwko nim, ale ich kocham.”

“W więzieniu nie ma nic dobrego” – powiedział mi Twen. „Wszystko boli: jedzenie, woda, brak ubrań. W pierwszych latach choroby nie pozwolono mi iść do lekarza. Każdego dnia strażnicy mówią do ciebie obraźliwymi słowami, poniżają cię, wyśmiewają i próbują cię zła-mać. Ale w tym wszystkim łaska Boża była ze mną. To, co ułatwiało cierpienie, to fakt, że byłam przygotowana. Dzień, w którym zdecydowałam się wybrać Biblię zamiast listu, był tym, co podtrzymało mnie w więzieniu. Nigdy więcej nie przyszło mi do głowy, czy powinnam wyrzec się wiary, czy nie, ponieważ już podjęłam tę decyzję. – Tom Hardie

*źródło Release International magazine

Fałszywa ewangelia Rzymu, zwodzi katolików!

„Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty!” (Gal 1:6-9)

Czy szatan zabrał wszystko Hiobowi?

„Kogóż innego mam w niebie, jeśli nie ciebie? I na ziemi w nikim innym nie mam upodobania! Chociaż ciało i serce moje zamiera, To jednak Bóg jest opoką serca mego i działem moim na wieki.” (Ps 73:25-26)

„Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się nie zachwieję. W Bogu zbawienie moje i chwała moja; Skała mocy mojej, ucieczka moja jest w Bogu.” (Ps 62:7-8)

Bóg jest dla mnie wszystkim, chce Mu ufać i wytrwać w Nim do końca, głosząc Jego Ewangelię!

Głupi mówi, że

‚Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga. Są znieprawieni, popełniają ohydne czyny; Nie ma nikogo, kto by dobrze czynił. Bóg spogląda z niebios na ludzi, Aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, Który szuka Boga. Wszyscy odstąpili, wspólnie się splugawili, Nie ma, kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego’ (Ps 53:2-4)

Głupi ten, kto odrzuca miłosierdzie, łaskę i sprawiedliwość Bożą, polegając na swej dobroci i uczynkach, uznając w swym cercu, że nie potrzebuje Boga, bo sam w sobie ma wszystko, aby prowadzić dobre życie zgodne z własnymi zasadami, kóre sam ustala, co jest dobre, a co złe. Staje się bogiem, sam dla siebie.

Czy kościół zbawia?

Co prawda, po Soborze Watykańskim II Kościół katolicki stał się bardziej inkluzywistyczny twierdząc, że ludzie nie będący członkami Kościoła katolickiego, też mogą być zbawieni poprzez dzieło Chrystusa, jednak wystarczy spojrzeć na jego nauczanie obecnie i trudno dostrzec ten inkluzywistyczny pogląd w praktyce: ‚Ten sam sobór orzekł jednocześnie, że ci, którzy będąc członkami Kościoła katolickiego, nie chcą w nim wytrwać nie tylko ciałem, ale i duchem, nie tylko nie będą zbawieni, ale tym surowszy otrzymają wyrok.’ – gosc.pl

Czyli np. ja, po moim nawróceniu, kiedy narodziłem się na nowo wierząc ewangelii, nie chciałem dalej wytrwać w Kościele katolickim nie tylko ciałem, ale i duchem, nie będę zbawiony, bo wyszedłem z Kościoła.

No cóż, chwała Bogu za Jego Ewangelię, która jednak naucza, czego innego niż Kościół katolicki, dzięki czemu mam pewność, że będąc w Chrystusie i będąc prowadzony Duchem Świętym zmierzam do nagrody w niebie, a to wszystko z łaski przez wiarę w uczynki i dzieło, nie Kościoła, ale mego Pana i Boga, Jezusa Chrystusa, który umarł za mnie i moje grzechy na krzyżu, obmył mnie swoją krwią i zmartwychwstał dla mojego zbawienia!

Kościół jest potrzebny i warto być jego częścią, ale nie on zbawia, lecz wyłącznie Jezus Chrystus, który jest zmartwychwstaniem i żywotem, i kto w Niego wierzy, nie umrze, ale żyć będzie. Wierzysz w to?

Czy uczynki mnie zbawią?

Dobre uczynki wynikają z naszej wiary oraz naszego naśladowania Chrystusa, lecz nigdy nie mogą być środkiem przez które zdobywamy czy zapracowujemy na nasze zbawienie, bo tak bylibyśmy uczestnikami martwych religii, w których uczynki są drogą do nieba, gdyż tam nie ma łaski Zbawiciela, który umarł za nas, umożliwiając nam być zbawionymi właśnie z łaski, lecz przez WIARĘ.

Niestety, wielu katolików, stara się swoimi religijnymi uczynkami i sakramentami przypodobać Bogu, stąd zazwyczaj nie są pewni swego zbawienia, gdyż nie wiedzą, czy zrobili wystarczająco dużo, aby dostać się do nieba.

Czy Bóg potrzebuje imienia znanych ludzi?

Zawsze staram się być ostrożny co do nawrócenia popularnych osób i wolę poczekać chwilę, na to, czy ta osoba faktycznie trwa w Panu, wydając dobre owoce żyjąc i głosząc ewangelię, gdyż nie rzadko się zdarza, że tak jak szybko zapłonęli tak i szybko gasną, gdyż bycie uczniem Jezusa, znaczy życie w posłuszeństwie, świętości, zaparciu się siebie i zerwanie ze światem, a to często niestety jest zbyt wysoka cena dla tych tzw. gwiazd, gdyż zbyt wiele mogą na tym stracić materialne i popularnościowo.

Czy Ewangelia jest dla nich otwarta, tak i owszem, jednak pamiętajmy, jak powiedział pastor Voddie, że Bóg już ma IMIĘ w którym jedynie jest zbawienie i przez które, Ewangelia ma moc dotrzeć do każdego serca i umysłu, więc nie potrzebuje celebrytów, aby dopełnić swego dzieła!

Jezus zmieniał ludzi, a nie ewangelię dla nich!

„Ktokolwiek chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu i dla ewangelii, ten je zachowa.” (Mk 8:34-35)

Niestety, zbyt wielu dziś i to nawet w kościele, stara się dopasować Ewangelię do obecnego postępu, myślenia, postępowania czy mody. Jezus nigdy tak nie czynił, gdyż to nie ludzie i świat jest mocą Bożą, lecz ewangelia jest ‚bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy’. Głośmy więc Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, a ona będzie zmieniać ich w nowe stworzenia na chwałę Bożą.