Prześladowania chrześcjian w Indiach (10-2020)

Chrześcijanie znajdują się pod coraz mocniejszymi i brutalniejszymi prześladowaniami w Indiach. To nie tylko groźby, odizolowanie, odrzucenie przez rodzinę i społeczeństwo, ale również często śmierć. Dotyczy to nie tylko pastorów, ale również młodych chrześcijan, którzy idą za jedynym Zbawcą, Jezusem Chrystusem. Wierni Panu ludzie często są spychani na margines społeczny co jeszcze bardziej pogarsza ich i tak nie łatwą sytuacje ekonomiczną. Pamiętajmy o nich w modlitwie, a jeśli możemy, to również wspierajmy ich finansowo – link do wsparciana na końcu wpisu.

„Pastor Balwinder Bhatti spędził radosny wieczór prowadząc spotkanie modlitewne w domu jednego z swoich małych zborów. Około 9 wieczorem ruszył do domu do swej młodej rodziny, jednak nigdy tam nie dotarł. W drodze powrotnej 40 letni pastor Balwinder został pochwycony przez grupę hinduskich ekstremistów, którzy go zaatakowali, pobili, a później zadźgali na śmierć. Przez 3 lata Balwinder był pastorem niezależnego kościoła w mieście Zira leżącym w Indiach w północnym stanie Punjab. Według partnera Release w Indiach, hinduscy ekstremiści wielokrotnie mu grozili, częstokroć wzywali go do zaprzestania służby głoszenia ewangelii. Niezrażony, ignorując pogróżki podążał za swoim powołaniem. Żona pastora Nisha (39 lat) ma rodzinę składającą się z 5 dzieci w wieku między 5 a 13 lat i są z bardzo biednego środowiska.

‚Po tym jak jej mąż został zabity, była bezradna, bardzo mocno martwiła się o przyszłość swoich dzieci’ powiedział partner, który zapewnia pomoc finansową i żywnościową. Zabicie pastora Balwindera należało w ostatnich miesiącach do serii śmierci męczeńskich w Indiach.

‚W czasie pandemii Covid-19 nastąpił wzrost przemocy fizycznej: 6 morderstw oraz szereg fizycznych ataków, które spowodowały obrażenia pastorów oraz członków kościołów.’ – relacjonuje nasz współpracownik. ‚W przeszłości zawsze był to zarzut o nawracanie ludzi – teraz roznoszenie powodem jest wirusa’. W tym samym czasie pomaganie ofiarom i ich rodziną stało się większym wyzwaniem z powodu pandemii.

‚Jest to trudniejsze we wewnątrz wsi. Pomoc dociera później, a ofiary muszą przejść przez wiele trudności zanim dostaną pomoc.’

Pastor Munshi Devu Tado i jego żona zostali chrześcijanami 3 lata temu. Od momentu, kiedy stali się wierzącymi, członkowie dalszej rodziny oraz niektórzy sąsiedzi usiłowali przekonać ich to zaparcia się Chrystusa i powrotu do hinduizmu, ale oni pozostali stanowczy w swej wierze. Następnie Munshi zaczął dzielić się ewangelią we wiosce, w której mieszkał w stanie Maharashtra. Dwukrotnie hinduscy ekstremiści ostrzegli go, aby przestał to czynić. Ostatecznie opuścił wioskę i wybudował mały dom na polu, które posiadał. I tam rozpoczął prowadzić chrześcijańskie nabożeństwa. W piątek po południu po spędzeniu czasu na modlitwie i poście ze swoją małą grupą wiernych Munshi został uprowadzony przez grupę hinduskich nacjonalistów, którzy zabrali go 2 km od tego miejsca w okolice dżungli, gdzie został zastrzelony. W następstwie tego zabójstwa jego żona Jaini uciekła z wioski wraz z jej 3 córkami i synem – wszystkie w wieku od 2 do 9 lat. Schroniła się w domu chrześcijańskiej rodziny w pobliskiej wiosce.

W ostatnich miesiącach pastorzy, którzy starali się odwiedzać będących w potrzebie członków kościoła zostali oskarżeni o rozsiewanie Covid-19, jednak jak podaje nasz partner, żadne takie zarzuty nie są skierowane w stronę hindusów – włączając w to mocno nagłaśniane położenie kamienia węgielnego pod budowę nowej świątyni hinduskiego bóstwa Rama w Ultar Pradesh w sierpniu. W lecie donosiliśmy na naszej stronie internetowej o zabójstwie nastolatka Samaru Madkami w Odisha. Był z jednej z trzech rodzin w jego wiosce, które nawróciły się dzięki ewangelizacji lokalnego kościoła. Kiedy pastor przestał ich odwiedzać, aby prowadzić nabożeństwa, z powodu powtarzających się gróźb, Samaru jedynie 16 letni, wziął na siebie prowadzenie spotkań kościoła. On i 2 innych chrześcijan zostało porwanych w nocy z ich domów i zabranych w górzyste tereny. Podczas gdy dwojgu z nich udało się uciec, Samaru został zmasakrowany, jego ciało rozszarpane i zakopane.

Gdy jego szczątki w końcu zostały znalezione nasz partner zapewnił busa, aby zubożała rodzina mogła odpowiednio pochować ciało. Po tym jak jeden z współpracowników Release zgłosił morderstwo na policję, 4 mężczyzn zostało aresztowanych. Nasi partnerzy kontynuują wspieranie tych 3 rodzin. Pomogli przesiedlić ich ze względu na ich bezpieczeństwo.

‚Otrzymali pogróżki kilka razy ze strony radykałów, aby przestali uwielbiać Jezusa Chrystusa, jednak oni pozostali nieugięci w swej wierze’ powiedział nasz współpracownik.”

https://releaseinternational.org/give/

Nauka a wiara w Boga

Niektórzy uważają, że nauka stoi w jawnej sprzeczności z wiarą w Boga, dlatego się one wzajemnie wykluczają i nie można być naukowcem wierzącym w Stwórcę. To nie jest prawda, ale jedna z największych pomyłek, gdyż jest wielu ludzi nauki (jak choćby autor poniższego cytatu), którzy przyznają się do wiary w Chrystusa, a którym zdobyta wiedza, nie tylko pomaga, ale wręcz utwierdza w wierze w istnienie Stwórcy, Boga Biblii, gdyż Bóg dał nam rozum, abyśmy potrafili zgłębiać prawa, którymi jesteśmy otoczeni, mechanizm ich działania oraz mogli badać i poznawać piękno stworzenia.

Nauka i wiara w Boga nie wykluczają się wzajemnie. Można być naukowcem i kochać Boga co daje dodatkowe spektrum w kwestiach poznania, gdyż dobrze wiemy, że nauka, przy całym swym dziedzictwie i zasobach nie ma odpowiedzi na pewne pytań, jak choby te: „Skąd ja przyszedłem? Po co tu jestem? Jaki jest cel życia?”. Tylko w Bogu i w Jego Słowie znajdujemy na nie odpowiedźi.

Dobrze więc jest nie odrzucać Boga ani nauki, ale poznawać i Boga i naukę, gdyż wtedy możemy znaleźć pełnie odpowiedzi na pytania dotyczące celu oraz naszej i świata egzystencji.

Fałszywi prorocy są w Kościele!

Wygląda na to, że takich fałszywych proroków jest coraz więcej, tak samo jak i ludzi, którzy im wierzą. Ciekawe, że żaden z nich nie prorokował np. o wirusie Covid-19?!

W tym roku nie brakowało głośnych wydarzeń, które odbiły się echem na całym świecie, jakże więc to możliwe, że ci samozwańczy prorocy nie byli w stanie ich przewidzieć? Czy Bóg zaspał lub nie był tego wszystkiego świadomy, że im tego nie objawił? Nie! Ci ludzie nie są prorokami Bożymi, ale wilkami, którzy zbijają na oszustwie i braku poznania ludu Bożego majątek oraz budują swoją reputację, jako ci, którzy mają szczególne namaszczenie i dostęp do Boga.

A dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta – porzucenie przez wierzących studiowania i karmienia się Słowem Bożym.

Co jeszcze istotne zauważcie, że te tzw. proroctwa są zawsze ogólne, nigdy szczegółowe oraz zawsze zawierają wentyl bezpieczeństwa dla tych, którzy je wypowiadają, bo oparte są na jakimś warunku. A to dlatego, żeby mieć później wymówkę, dlaczego się ich słowa nie spełniły. Sprawdźcie to sami. Kiedy mówią np. o nadchodzącym czasie to używają do opisu samych ogólników np. ‘Będzie ciężki czas, dużo napięcia, niezadowolenia ludzi, protesty, konflikty, prześladowania chrześcijan, ludzie będą umierać z powodu problemów odizolowania w samotności, nastąpi krach ekonomiczny’ i tak dalej i tak dalej. Oczywistym jest, że taki rzeczy zawsze się dzieją i można te ogólniki łatwo dopasować do obecnej sytuacji odpowiednio manipulując słowami.

Nie wierzcie im. Kiedy dziś ktoś wychodzi i zaczyna swoje słowa od „Bóg mówi’, a nie jest to cytat z Biblii, to należy uznać go natychmiast za fałszywego proroka i zamknąć swe uszy na jego słowa, gdyż czyniąc tak, stawia się na równi z autorytetem jedynego nieomylnego oraz natchnionego źródła Bożego objawienia jakim jest Słowo Boże. Uciekajcie od takich wilków!

Nie spowiadaj się księdzu na ucho!

Patrząc na ten obrazek, ktoś pewnie zaraz powie, ‚A czy sam Jezus nie powiedział do uczniów, że ‚Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane.’? J 20:23

Tak, Chrystus tak powiedział, ale należy zauważyć, że przed tymi słowami rzekł: ‚Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam’ J 20:21

Jezus posłał uczniów, aby głosili ewangelię i tu fokus jest właśnie na ten fakt, a każdy, kto jej uwierzy będzie miał odpuszczone grzechy, a kto ją odrzuci, tego grzechy zostaną zatrzymane, czyli nie będą mu one odpuszczone.

Gdyby człowiek mógł odpuszczać grzechy, to stałby się jak Bóg, a to nie jest możliwe.

Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że aby odpuszczać grzechy, trzeba wiedzieć dokładnie co jest w sercu człowieka, gdyż tylko tak może być poznane czy wyznający grzechy faktycznie pokutuje z nich, czy tylko je wyznaje, a tak naprawdę nadal cieszy się ich czynieniem czy też zatrzymuje je w sercu. Podam przykład. Weźmy sobie grzech nieprzebaczenia. Załóżmy, że syn wyznaje księdzu brak przebaczenia mamie, za to, że nie kupiła mu nowego komputera.

‚Wyznaję, że zgrzeszyłem, bo nie przebaczyłem mamie i chowałem do niej urazę za brak kupna mi nowego komputera. Wyznaje to za grzech i wybaczam jej teraz’.

Ksiądz siedzący w konfesjonale daje synowi rozgrzeszenie i odpuszcza mu ten grzech nieprzebaczenia, gdyż usłyszał wyznanie grzechu i chęć pokuty. Jednak kapłan nie jest świadomy tego, że głęboko w sercu tego syna nadal jest nieprzebaczenie, bo ta sytuacja go tak wnerwiła, że nie jest w stanie przebaczyć swej mamie i były to jedynie puste słowa ku chęci uzyskania pokuty u księdza i poczucia się lepiej. Gdyby ksiądz znał serce tego człowieka wiedziałby, że nie może być mowy o przebaczeniu tego grzechu, gdyż on wciąż tkwi w sercu winowajcy i nie dałby mu rozgrzeszenia.

Z tego też powodu nie jest możliwe, żeby jakikolwiek człowiek był władny odpuszczać grzechy, gdyż tylko Bóg, który zna dokładnie nasze serca i co w nich się znajduje i przez to jest w stanie wiedzieć czy naprawdę odwróciliśmy się od wyznawanych grzechów i dzięki temu nam je przebaczyć.

„Ja, Pan, zgłębiam serce, wystawiam na próbę nerki, aby oddać każdemu według jego postępowania, według owocu jego uczynków.” Jr 17:10

„lecz tym, który bada serca, jest Pan.” Prz 21:2

Kolejna kwestia to taka, że grzechy może odpuszczać wyłącznie ktoś, kto sam jest bez grzechu, a czy jakikolwiek kapłan poza Jezusem jest bez grzechu? Absolutnie nie, tylko i wyłącznie Jezus Chrystus, który jest naszym kapłanem ‚grzechu nie popełnił’ 1P 2:22, dlatego On wyłącznie ma moc i władzę i autorytet grzechy odpuszczać.

I właśnie dlatego też Biblia zachęca nas do wyznawania naszych grzechów bezpośrednio Panu Bogu, do przychodzenia bezpośrednio do Jego tronu łaski, gdyż On jedynie jest władny nasze występki nam całkowicie odpuścić i uczynić nas wolnymi od ich więzów.

„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. „
1J 1:9

„Syn Człowieczy ma moc na ziemi odpuszczać grzechy” Łk 5:24

Musimy wytrwać do końca!

Ten poniższy fragment jest niezmiernie istotny i tak samo ważny dla kogoś kto nawrócił się dziś, albo wczoraj czy 50 lat temu, gdyż tylko ci, którzy wytrwają nie do połowy drogi, nie do 3/4 drogi czy nawet niemal do bram nieba, ale do końca drogi z Bogiem tu na ziemi będą zbawieni!

Żyję dzięki łase Bożej z Chrystusem od ponad 20 lat i muszę powiedzieć, że liczba ludzi, których znam nawet osobiście, a która nie wytrwała w wierze jest całkiem spora. Rozpoczęli oni dobrze w duchu, a teraz odeszli od Jezusa do świata i na ciele kończą, jak mówi List do Galatów 3:3. Znają Biblię, znają życie z Bogiem, znają Kościół, doświadczyli też działania Ducha Świętego, czasami może nawet znaków i cudów, a mimo to porzucili drogę prawdy i zeszli na drogę kłamstwa, gdzie nie ma miejsca dla Chrystusa jako Pana i Boga, ale w centrum są oni, stając się dla siebie samych wyznacznikiem tego, co jest dobre, a co złe.

Przyczyn braku wytrwałości w wierze w Syna Bożego jest oczywiście wiele i różne są tego stanu upadku powody, jednak moim zdaniem najczęstszą przyczyną, to brak praktykowania wiary, brak trwania ustawicznego i systematycznego w osobistej społeczności z Chrystusem i Jego Słowem. Poza tym ludzie często odchodzą od Boga, bo są zdegustowani postawą kościoła czy też zawiedli się na chrześcijanach, jednak problem z tym przypadkiem jest taki, że Bóg nigdy się nie zmienia i On nigdy nie zawodzi, ale zawsze jest dobry i miłosierny, więc obrażając się na Pana Boga z powodu cielesnych ludzi jest po prostu nierozsądne i głupie.

Jaka by nie była przyczyna braku wytrwania w wierze, nigdy nie będzie ona mogła być wytłumaczeniem przed Bogiem zerwania z Nim relacji. On zawsze jest pełen łaski, współczucia czy miłości, jeśli więc zakończymy nasz żywot tu na ziemi nie pojednani z Bogiem, to On w swej sprawiedliwości odda nam to na co zasłużyliśmy i nie będzie to życie wieczne bez łez, mozołu, bólu czy cierpienia, ale oddalenie od Jego miłosierdzia, czyli potępienie. I to przed czym uciekaliśmy w swym życiu na nas spadnie.

Jezus Chrystus nie bez powodu wypowiedział te słowa, ale ostrzegł nas, że doświadczymy różnych trudności w związku z naszą wiarą w Niego, jednak On nas nigdy nie porzuci i nie opuści, a nawet jak poniesiemy w tym życiu szkodę, to musimy pamiętać, że ono trwa może 80 lat, a nasza nagroda w niebie jest wieczna i na nią mamy zwrócić swój wzrok.

Chciałbym też zaznaczyć, że nie wierzę w hasło ‚Raz zbawiony, zawsze zbawiony’, który pewnie często przyświeca tym, którzy odeszli od Boga, bo uznali, że mogą tak uczynić, gdyż i tak trafią do nieba. Jeśliby tak było, to przecież Jezus nie wypowiedziałby tych słów o wytrwaniu do końca. Poza tym, to bardzo niebezpieczne twierdzenie, bo wielu idących za tym nauczaniem uważa, że jak raz zostali zbawieni to sobie mogą grzeszyć, a i tak będą zbawieni. Nic z tych rzeczy. Biblia nas wyraźnie ostrzega, aby nie dać się złapać w tę pułapkę:

„Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników.” Hbr 10:26,27

Są też i tacy, którzy myślą, że mogą odejść do świata, ale zawsze sobie mogą wrócić do Chrystusa, kiedy tylko zechcą, jak już nacieszą się życiem, jednak to bardzo niebezpieczna gra, gdyż mogą dojść do momentu po przekroczeniu którego, nie ma już powrotu do wiary:

Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych – którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego – gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.” Hbr 6:4-6

Warto o tym ostrzeżeniu pamiętać!

Na zakończenie chciałbym podkreślić, że tak owszem, jeśli wierzymy w Syna Bożego to jesteśmy zbawieni i możemy mieć pewność zbawienia z łaski. Jednak to nie oznacza, że możemy czynić co ciału się podoba, ale musimy trwać w świętości, praktykować wiarę i chodzić w społeczności z Duchem Świętym – jest to czynna i żywa wiara. Nie możemy nigdy przestać wierzyć Bogu i w Boga, bo tylko tak wytrwamy do końca. Naszym obowiązkiem jest karmienie się Słowem Bożym każdego dnia, aby ten duchowy pokarm dodawał nam siły i umacniał nas w prawdzie, która zbawia.

Nie możemy sobie pozwolić na rozluźnienie, bo łatwo jest odpaść od wiary w Chrystusa, gdyż nasze ciało i diabeł nie śpią.

Patrząc więc na tych, którzy porzucili wiarę w Jezusa i dziś stali się rozbitkami w wierze, trzymajmy się mocno nadziei, którą mamy w Chrystusie, głosząc ewangelię wszelkiemu stworzeniu i modląc się za nich, aby Pan przywrócił ich do wiary.

Kochani, Chrystusa ‚trzymamy się jako kotwicy’ i wykażmy więc tę ‚gorliwość dla zachowania pełni nadziei aż do końca,’ gdyż ‚niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł’! Hbr 6:19,11,18

Sfeminizowanie urzędu „pastora”

Bardzo fajne przesłanie Voddiego Baucham w kwestii obecnego społeczeństwa, które sfeminizowało urząd „pastora”. Doktryna i nauczanie, które przeczy Biblii coraz mocniej wchodzi do Kościoła, aby usankcjonować kobiety jako pastorów, a z samych mężczyzn zrobić zniewieściałych pasterzy jest nurtem, któremu należy się przeciwstawiać głosząc jasno wykładnie nieomylnego Słowa Bożego. Upadły świat umoczony w grzechu i w buncie przeciw Bogu i Jego przykazaniom może iść za tą doktryna, ku swej zgubie, ale Kościół Boży musi trzymać się nauczania swego Pasterza Jezusa Chrystusa!

„Właśnie tu, w pierwszym rozdziale Tytusa mamy obraz boskiej męskości. A tak na marginesie, ten urywek tutaj, jest jednym z powodów, dla których, stanowczo argumentuje przeciwko kobietom pastorom. To jest mężczyzna w 1 rozdziale Tytusa! Nie tylko mężczyzna, ale męski mężczyzna, męski pastor. Oto co zrobiliśmy, przeinaczyliśmy nasze rozumienie pastora tak, że teraz jest takim rodzajem intelektualnego ofermy, który spędza cały dzień w swoim biurze, który ma wszystkiego rodzaju naukowe kwalifikacje, który jest w kontakcie z jego kobiecą stroną, który jest kochającym, miękkim i delikatnym mówcą Słowa. My nawet nie lubimy już więcej słowa głoszenie. On wygłasza przemówienia i przesłania. Nic dziwnego, że jesteśmy gotowi, aby kobiety stawały się pastorami, sfeminizowana tę posadę. Urząd pastora jest urzędem pasterza i jeśli myślicie, że pasterze nie byli męscy, to nigdy nie spotkaliście żadnego. Pasterz jest złym kolesiem. Nie sądzisz tak? Co powiesz w takim razie na to, abyś to ty poszedł z laską i walczył z wilkiem? Urząd starszego jest urzędem dla męskiego mężczyzny, który jest przykładem tego, czym jest męskość. Wiecie dlaczego tak wielu mężczyzn nie chce chodzić do kościoła? Dlatego, że tak sfeminizowaliśmy pozycję pastora, że mężczyzna patrzy na kościół i mówi: ‚Nie idę za nim. Nie poszedłbym za nim wychodząc z płonącego budynku. Pozwolę mojej żonie i dzieciom pójść za nim, bo wydaje się być facetem, który byłby dobry dla kobiet i dzieci, ale ja nie podążę za nim’. Zauważcie tutaj też, że nie mówimy o tym, że on musi być mężczyzną, który pluje, żuje, drapie się i tego rodzaju rzeczy czyni, nie o tym tu mówimy. Ale o Bożej, biblijnej męskości, jak Chrystusa. To jest obraz Jezusa, który chodził boso i ze szorstkimi rękami.”

Małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety.

To bardzo ważne, abyśmy jako ludzie wierzący Chrystusowi i Jego Słowu, przypominali nieustannie i głośno, że małżeństwo to nie związek dwóch kobiet czy dwóch mężczyzn, lecz jednego mężczyzny i jednej kobiety, zawarty na całe życie. Małżeństwo to nie jest wymysł człowieka ani żadnej ludzkiej instytucji czy organizacji, ale zostało ustanowione przez Pana Boga.

„rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego…Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.” Księga Rodzaju 18,21-24

Bez względu na to co dziś głoszą różni filozofowie, duchowni, partie polityczne czy świeckie autorytety, tego świętego przymierza danego ludziom przez Boga, a zawieranego między jednym mężczyzną, a jedną kobietą, Bóg nigdy nie zmienił i nie zmieni. Każda inna konfiguracja, czy to są dwie kobiety czy dwóch mężczyzn jest zbezczeszczenie małżeńskiego sakramentu i jest obrzydliwością w oczach Boga. Jednym słowem jest to grzech. Nawet jeśli się komuś wydaje, że kiedy zawrze takie niebiblijne małżeństwo w jakimś kościele, to będzie ono uznane przez Boga, to jest w wielkim błędzie. Bóg się nie zmienia, tak samo jak Jego Słowo czy Jego przykazania, a jedynie człowiek w swej grzesznej naturze próbuje je obejść i być raczej posłuszny sobie i swoim pożądliwością niż Stwórcy. Poza tym Bóg jest święty i nie akceptuje niczego, co jest zbezczeszczone grzechem, dlatego nie może zaakceptować małżeństwa osób tej samej płci, gdyż znaczyłoby to wtedy, że akceptuje grzech homoseksualizmu, a jak jasno pokazuje Pismo Święte, tak nie jest.

Nie warto iść tą drogą, gdyż przed Bogiem każda rzecz jest jawna i nic się przed Nim nie ukryje, dlatego wszyscy, którzy odrzucają pokutę, świętość i przebaczenie w Chrystusie, czyli trwają w grzechu będą potępieni, ale kto przyjmuje miłość i łaskę Bożą oraz jest Jezusowi posłuszny, odziedziczy żywot wieczny.

Joel Osteen vs Apostoł Paweł

Taka właśnie jest różnica między fałszywymi prorokami i nauczycielami, a tymi, którzy przez Boga zostali poznani. Apostoł Paweł miał bezpośrednie objawienie Jezusa Chrystusa, który powołał go do swego dzieła, czynił wielkie znaki i cuda, chodził w mocy Ducha Świętego, a mimo tego nie ważył się o sobie powiedzieć w takich superlatywach jak to czyni Joel Osteen i jemu podobni zwodziciele, którzy czerpią zyski z głoszenia ewangelii, którą zresztą przekręcają i wykorzystują do budowania swego wizerunku. Oni nie wywyższają Pana Jezusa Chrystusa, ale siebie.

Trzymajcie się z dala od takich wilków w owczych skórach!

Opłakiwać martwe dusze.

Dlaczego? Bo martwe dusze to te, które odrzucają Chrystusa i jeśli umrą w takim stanie, to nie ma już dla nich żadnej nadziei, a my sami nic już nie możemy tu na ziemi dla nich zrobić. Póki żyją jest dla każdej duszy szansa, jednak z chwilą śmierci i braku pojednania z Bogiem, kończy się dla nich wszelka nadzieja, a pozostaje gniew Boga i wieczne męki ‚gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie.‚ Ew. Marka 9:44

I to jest właśnie powód do opłakiwania tych martwych dusz, bo odrzucają jedyne lekarstwo na nieuleczalną chorobę duszy jakim jest grzech, a jakie jest wyłącznie w krzyżu Jezusa Chrystusa.

Bóg ma kontrolę nad historią!

Po prostu. Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, to takie słowa powinny cię uspokoić, gdyż Bóg jako Ojciec troszczy się o swoje dzieci i nic, i nikt nie wyrwie nas z Jego ręki. Nie ma przypadku w życiu ludzi wierzących, dlatego wszystko co się w nim dzieje jest za przyzwoleniem Boga. Oczywiście, czasami spotykają nasz rzeczy trudne i smutne, a nawet bywa, że i śmierć, jednak On wie co jest dla nas najlepsze, dlatego warto ufać Panu. To ludzie pozbawieni wiary w Boga mogą czuć się zatrwożeni, gdyż dla nich nie ma nadziei, bo żyją tylko tym co tu i teraz i nie wiedzą, gdzie zmierzają, ani jaki będzie ich koniec. Jednak my, którzy ojczyznę w niebie, mamy pewność i obietnicę, że Bóg tam otrze wszelką łzę z naszych oczu, i śmierci już tam nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie. Obj 21,4

Warto więc zawsze ufać dobremu Bogu, który jest.