Czy Paweł mówił co innego niż Jezus?

Ewangelizacja ateisty część 26

‚Czemu św Paweł mówił co innego niż Jezus?

Jezus stwierdza niezwykle kategorycznie, że przyszedł, by wypełnić prawo (Mateusza 5, 17-18) “Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”

Ale święty Paweł nie jest już tak kategoryczny, a w zasadzie jest kategoryczny odwrotnie! W Liście do Galacjan 3, 10-13 pisze: “Tych zaś, którzy chcą zdobyć przychylność Boga poprzez przestrzeganie Prawa, spotka Jego gniew. Pismo mówi: Przeklęty będzie każdy, kto nie przestrzega wszystkiego, co zapisano w Prawie. Oczywiste jest więc to, że nikt nie zostanie uniewinniony przez Boga z powodu przestrzegania Prawa. Napisano bowiem: Prawy człowiek będzie żył dzięki wierze. Natomiast droga wskazana przez Prawo Mojżesza nie opiera się na wierze, ponieważ naucza, że człowiek będzie żył dzięki przestrzeganiu Prawa.”

Dla katolików sprawa więc wygląda tak: trzeba wierzyć w Jezusa i prawo można ignorować, ale trzeba przestrzegać prawa. Natomiast trzeba pamiętać, że nie wolno przestrzegać prawa. Trzeba być Żydem ale lepiej nie być Żydem. Należy być poganinem. Trzeba się obrzezać i nie trzeba się obrzezać. Można jeść krewetki i nie można. Ważne by wierzyć w Jezusa i wtedy nie trzeba przestrzegać prawa. Ale trzeba przestrzegać prawo itd.

A żeby było jeszcze śmieszniej, to listy św. Pawła powstały zanim napisano Ewangelie, czyli to w sumie Jezus mówi co innego niż Paweł. Więc w sumie o co chodzi?’ – Rafał Betlejewski

————————————————————————

Ja zadam inne pytanie: dlaczego Rafał mówi co innego niż ewangelia?

‚Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!’ (Gal 1:6-8)

Gdyby autor był uczciwy, to przed opublikowaniem takiego wpisu, skorzystałby np. z dostępnych w intrenecie komentarzy biblijnych, aby się upewnić, że jego rozumienie treści Pisma jest właściwe i zgodne z prawdą, unikając tym samym szerzenia kłamstwa. Jednak rzecz jasna, to nie jest celem Rafała, gdyż jako zagorzały ateista, chce umocnić siebie i swe grono fanów w niewierze, a jeśli to możliwe, zasiać i zwątpienie pośród wierzących publikując takie fałszywe wnioski jak powyżej.

Sprawdźmy czy rzeczywiście Paweł mówił co innego niż Jezus.

Po pierwsze Chrystus jako Bóg i autor uwiarygadnia swymi słowami przesłanie całego Starego Testamentu, nie tylko prawa zawartego w pięcioksięgu Mojżesza, ale całej reszty w tym proroków. A to oznacza, że opis stworzenia, Adam i Ewa czy potop, Jezus głosił jako prawdę historyczną, a nie fantazję czy fikcję. Po drugie Bóg zawsze chciał, aby stare prawo prowadziło do doskonalszego, nowego przymierza (Hebrajczyków 8:6–8), którego celem nie było wymazanie tego co Bóg przykazał w prawie, lecz wypełnienie zamierzonego w nim celu objawionego w prawie Mojżesza i proroctwach przez Syna Bożego. Po trzecie wszystko w ST wskazywało na przybycie Mesjasza, który jako doskonały Bóg-człowiek wypełni prawo, którego żaden człowiek nie był w stanie, a poprzez swoją śmierć na krzyżu, doskonałą ofiarę zaspokoi potrzebę składania ofiar i przelewania krwi do ich zmazania (Hebrajczyków 10:11–14). Tak więc Chrystus doskonale wypełnił całe prawo, stąd my możemy w Nim żyć w prawie łaski i być usprawiedliwieni, nie przez nasze czyny i starania, ale poprzez uczynki Chrystusa, z łaski przez wiarę w Jego imię.

Paweł zaczyna od cytatu z Mojżesza ukazując, że każdy, kto chciałby być z uczynków usprawiedliwiony, jest pod przekleństwem, bo nikt nie jest w stanie tego uczynić, gdyż jesteśmy z wiary zbawieni jak Abraham ‚Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu’ (Gal 3:36) Prawo było przewodnikiem, aby pokazać nam naszą grzeszną naturę, że tylko z wiary w Chrystusa, który jako doskonały Bóg może przez własną sprawiedliwość zachować nas od potępienia prawa. Stąd Paweł podkreśla, że nie przez obrzezanie, jedzenie odpowiedniego pokarmu czy ceremoniał religijny możemy zostać zbawieni, lecz wyłącznie poprze połażenie naszej wiary w Chrystusie odnosząc się do cytatu z Habakuka 2:4, który pokazuje, że i wtedy ludzie nie z prawa byli usprawiedliwieni, lecz z wiary ‚Oto człowiek niesprawiedliwy nie zazna spokoju duszy, ale sprawiedliwy z wiary żyć będzie’.

Ateiści jak Rafał, zupełni nie rozumieją przesłania ewangelii, gdyż jest one przed nimi zasłonięte, bo mają zatwardziałe serca, co widać wyraźnie w kolejnych jego słowach: ‚Trzeba się obrzezać i nie trzeba się obrzezać. Można jeść krewetki i nie można’. Nie trzeba ani tego, ani tego czynić, gdyż obrzezanie to obrzęd religijny, wymagany od wszystkich potomków Abrahama jako znak przymierza, które Bóg z nim zawarł, a my mamy obrzezane serca duchowo, nie napletki (Rz 2:29, Kol 2:11). Krewetki można jeść, jeśli ktoś lubi, bo prawo pokarmowe/żywieniowe dotyczyło wyłącznie Izraelitów, aby oddzielić od praktyk innych narodów.

Jak widzimy, ateiści nie rozróżniają np. prawa ceremonialnego od cywilnego, nie wiedzą czy nas te prawa dotyczą czy nie, ale starają się podważyć naukę Pisma, którego nie rozumieją, bo nie chcą rozumieć, gdyż ono uwypukla nasze grzeszne życie, a tego nie chcą uznać, ani szukać pokornie odkupienia w Chrystusie.

Warto w tym miejscu przytoczyć pewną wypowiedź pastora Voddie Bauchama, która jest odpowiedzią do pewnego widea na TikToku, ale jak ulał pasuje do tekstu Rafała: ‚Chrystus przyszedł i jesteśmy pod Nowym Przymierzem, jednak On wypełnił całe prawo i istotnie umożliwił mi przestrzeganie prawa moralnego. Prawo moralne nigdzie nie zniknęło, więc nadal jest czymś złym, abyś mnie zamordowała lub żebym zamordował ciebie. Cudzołóstwo nadal jest czymś złym. Kradzież nadal jest zła. Wszystko to pozostaje niezmienione, ponieważ rozumiem, jak napisana jest Biblia i korzystam z niej ostrożnie, a nie wybieram po prostu według tego, co mi się podoba, co jest dokładnym przeciwieństwem tego, co ty robisz, więc mam lepsze pytanie dla ciebie: chciałaś wiedzieć, dlaczego wybieram określone fragmenty Biblii. Mogę ci to wyjaśnić z najdrobniejszymi szczegółami i dotrze to do autorytetu wyższego ode mnie, ale chcę wiedzieć, dlaczego to możesz przebierać w Biblii, a nie wiesz dlaczego, i nie wiesz jak i cokolwiek wybierzesz, jest tym, czego akurat chcesz w tej chwili. Co jest lepsze dla naszego społeczeństwa? Ludzie, którzy decydują, co jest słuszne, na podstawie tego, czego chcą w danej chwili czy ludzie, którzy rozumieją i uznają, że istnieje prawo wyższe od nich samych i którzy poddają się temu prawu?’

Podsumowując. Paweł nie mówił nie mówił co innego niż Jezus, ale nauczał zgodnie z nauką swego Pana, gdyż otrzymał ją od Chrystusa: ‚A oznajmiam wam, bracia, że ewangelia, którą ja zwiastowałem, nie jest pochodzenia ludzkiego; albowiem nie otrzymałem jej od człowieka, ani mnie jej nie nauczono, lecz otrzymałem ją przez objawienie Jezusa Chrystusa’ (Gal 1:11-12)

‚Więc w sumie o co chodzi?’ Chodzi o to, że ‚Ludzie zaś źli i oszuści coraz bardziej brnąć będą w zło, błądząc sami i drugich w błąd wprowadzając’ (2 Tm 3:13) ‚którzy wykrzywiają prawdę ewangelii, gdyż nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości’ (2 Tes 2:11-12)

Dowody na zmartwychwstanie Jezus

Ewangelizacja ateisty część 25

‚ale Pan nie wymienił „dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są tak przytłaczające” mógłby Pan przytoczyć skoro już tyle napisał?’

1. Po pierwsze trzeba zacząć od historycznego faktu, przyjętego przez szerokie grono naukowe, nawet sceptyków, że Chrystus został zabity przez ukrzyżowanie, co daje podłoże do dalszej dyskusji. Spójrzmy na kilka ich wypowiedzi:

„Śmierć Jezusa przez ukrzyżowanie za Poncjusza Piłata jest tak pewna, jak tylko może być cokolwiek historycznego” John Dominic Crossan (sceptyk – profesor studiów biblijnych)

– „Myślę, że nie powinniśmy mieć wątpliwości, że biorąc pod uwagę egzekucję Jezusa przez ukrzyżowanie w Rzymie, był on naprawdę martwy” James Tabor (skrajny liberał – biblista, profesor starożytnego judaizmu i wczesnego chrześcijaństwa)

– „Jednym z najpewniejszych faktów w historii jest to, że Jezus został ukrzyżowany na polecenie rzymskiego prefekta Judei, Poncjusza Piłata” Bart Ehrman (ateist – profesor i krytyk tekstu NT)

– „Śmierć Jezusa w wyniku ukrzyżowania jest bezdyskusyjna” Gerd Lüdemann (ateistyczny profesor NT w Getyndze)

Te wypowiedzi ludzi nauki, którzy nie są chrześcijanami, są niezmiernie istotne, bo nie tylko uwiarygadniają fakt, że Jezus istniał i jest postacią historyczną, ale też uznają Jego śmierć krzyżową, co obala choćby teorię, że Chrystus nigdy nie istniał oraz nie umarł na krzyżu, a wtedy też nie byłoby sensu rozmawiać o zmartwychwstawaniu. Poza tym, rzymscy żołnierze to byli zawodowcy w swym fachu. Ponieważ nikt nie miał przetrwać ukrzyżowania, ciało nie było wydawane rodzinie dopóki żołnierze nie upewnili się, że ofiara nie żyje. Według zwyczaju, jeden z rzymskich strażników mógł przebić ciało mieczem lub lancą. Tradycyjnie była to włócznia, którą przebijano serce przez prawą stronę klatki piersiowej – śmiertelną ranę zapewne nauczono i umiało zadawać większość żołnierzy rzymskich. Jezus był na pewno martwy z czym się zgadzają historyczne i medyczne fakty oraz naukowy świat niemal jednogłośnie.

Przejdźmy więc do dalszej części Twego wyzwania.

2. Apostołowie wierzyli, że Chrystus zmartwychwstał i ukazał się im.

‚Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich’ (Dz 4:33)

Byli naocznymi świadkami tego wydarzenia, kiedy się im zmartwychwstały Jezus ukazał, przez co ich dalsze życie się zmieniło, gdyż z mocą i odwagą głosili ewangelię nawet po śmierć, czasem bardzo brutalną. Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, lub byłoby to kłamstwo, wiedzieliby o tym, jednak to realne wydarzenie doprowadziło do tego, że oddali swe życie za prawdę zmartwychwstałego Jezusa, głoszą Go w różnych miejscach na ziemi.

3. Bardzo wczesna ustna tradycja o zmartwychwstaniu Jezusa przekazywana pośród wierzących, co widać choćby w 1 Kor 15 ‚A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism, i że ukazał się Kefasowi, potem dwunastu; potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli; potem ukazał się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom; a w końcu po wszystkich ukazał się i mnie jako poronionemu płodowi’

Wielu naukowców wierzy, że Paweł mógł to kredo otrzymać od Jakuba i Piotra będąc w Jerozolimie, 3 lata po swym nawróceniu, czyli 5 lat po zmartwychwstaniu Jezusa, co jest bardzo wrzasną tradycją i gdyby nie była to prawda, łatwo zostałaby odkryta. Poza tym tak wczesne kredo wyklucza legendę czy mit.

4. Listy i nauki wczesnych ojców kościoła, którzy potwierdzają zmartwychwstanie Jezusa, a należy pamiętać, że np. Klemens czy Polikarp byli uczniami apostołów, więc mieli wieści z pierwszej ręki.

5. Nawrócenie prześladowcy kościoła Pawła.

Saul zanim stał się Pawłem, był krwawym prześladowcą kościoła o czym sam powiedział tak: ‚Drogę Pańską prześladowałem aż na śmierć, wiążąc i przekazując do więzień zarówno mężów, jak i kobiety’ (Dz 22:4), jednak kiedy objawił mu się zmartwychwstały Chrystus jego życie uległo drastycznej zmianie i stał się gorliwym naśladowcą Jezusa. ‚Czy nie jestem apostołem? Czy nie widziałem Jezusa, Pana naszego?’ (1 Kor 1:9) Paweł nie miał wiele do zyskania stając się chrześcijaninem, jedynie nieustanne cierpienie i prześladowania, a jak podają dodatkowo do przekazu ewangelii ojcowie kościoła tacy jak Ignacy Antiocheński, Klemens, Polikarp, Tertulian czy Orygenes, apostoł był gotowy to znosić, a nawet umrzeć za wiarę w Chrystusa, co zresztą go spotkało. Jedynie realne spotkanie zmartwychwstałego Syna Bożego, mogło przemienić tak brutalnego i zatwardziałego prześladowcę wiary w głosiciela i obrońcę ewangelii.

6. Nawrócenie sceptyka Jakuba, brata Jezusa.

Jakub za życia Chrystusa nie wierzył w Niego, o czym czytamy w Ewangelii Jana 7:5 ‚Bo nawet bracia jego nie wierzyli w niego’. Gdyby ktoś miał kłamać, to raczej chciałby naprawić ten obraz i powiedzieć, że Jakub był naśladowcą Jezusa, bo w pierwszym wieku mieć własną rodzinę przeciwko sobie, która nie naśladuje ciebie jako Nauczyciela (Rabbi), było raczej upokorzeniem. Jednak dopiero kiedy Jakubowi objawił się zmartwychwstały Chrystus (‚potem ukazał się Jakubowi’ 1 Kor 15:7), stał się wierzącym chrześcijaninem. Ale nie tylko to, został liderem kościoła w Jerozolimie, a za swą wiarę poniósł męczeńską śmierć. Gdyby zmartwychwstanie było kłamstwem, Jakub nigdy nie ujrzał by swego przyrodniego brata zmartwychwstałego, a co za tym idzie, nigdy z sceptyka nie zostałby gorliwym naśladowcą Chrystusa.

7. Pusty grób Jezusa.

Jezus został ukrzyżowany i pochowany w grobie w Jerozolimie, a Jego zmartwychwstanie było głoszone w całym mieście. Gdyby ciało nadal pozostawało w grobie, nie byłoby szans, aby taki fałszywy news nie został od razu uznany tam za wierutne kłamstwo, a wierzący ponieśli tego konsekwencje, bo Żydowscy przywódcy oraz Rzymianie poszliby do grobu sprawdzić leżące tam ciało i pokazać je wszystkim, jako dowód oszustwa, a jednak zmartwychwstanie było faktem i apostoł Piotr publicznie mógł w Jerozolimie głosił te słowa: ‚Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy;’ (Dz 2:32) Odpada również kradzież ciała przez uczniów, bo grób był dobrze zabezpieczony przez zawodowych żołnierze, którzy odpowiadali swym życiem za przestrzeganie rozkazu. Do tego, gdyby faktycznie jakoś im się udało ciało wykraść, czy byliby chętni do cierpienia, a nawet śmierci za głoszenie kłamstwa? Na pewno nie. Kolejna sprawa, to świadectwo kobiet, które były pierwszymi świadkami zmartwychwstania Jezusa i są ich świadectwa zapisane w 4 Ewangeliach. Gdyby to było kłamstwo i chciano to uwiarygodnić, to nikt świadectw kobiet by nie umieszczał, gdyż ich świadectwo w pierwszym stuleciu, było uważane za tamtą kulturę za nisko cenione i wątpliwe, na pewno mniej wiarygodne niż mężczyzn. W takim wypadku, kiedy chciałbyś oszukać innych, nie pisałbyś o kobietach, by uwiarygodnić swą historię, ale raczej napisałbyś, że Jan czy Piotr byli pierwsi przy grobie, w ten sposób unikasz skrępowania. Mamy więc czynnik Jerozolimy, świadectwa przeciwników oraz kobiet, więc to wszystko jest dobrym historycznym dowodem na zmartwychwstanie Jezusa. Spinając ten punkt, Dr. Gary Robert Habermas na podstawie badań i rozmów twierdzi, że 75% naukowców uważa pusty grób za historyczny fakt.

Podsumowując. Mamy świadectwa uczniów, którzy widzieli, że ukazał im się zmartwychwstały, ale również innym grupom ludzi, przez co przemienieni, napełnieni gorliwością byli gotowi iść głosić ewangelię, nawet znosząc prześladowania czy śmierć broniąc prawdy ewangelii. Mamy świadectwa całkowitego przemienienia sceptyka Jakuba oraz prześladowcy kościoła Pawła w gorliwych naśladowców Chrystusa, którzy również byli gotowi bronić prawdy zmartwychwstania Pana głosząc Jego naukę, nie wycofując się z tej wiary nawet za cenę życia, które w konsekwencji stracili wyznając Chrystusa zmartwychwstałego. Mamy również pusty grób i brak ciała. To wszystko daje mocne fundamenty do wiary w to, że nasz Pan Jezus Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał i żyje ku naszemu zbawieniu, jeśli tylko uwierzymy w Jego imię.

„Wszystkie ściśle historyczne dowody, jakie posiadamy, przemawiają za [pustym grobowcem], a ci uczeni, którzy je odrzucają, przyznają, że czynią to na innej podstawie niż historia naukowa” Wiliam Ward

„Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?” (J 11:25-26)

Czy mamy taką samą moralność jak Bóg i czy jesteśmy autonomicznie moralni?

Ewangelizacja ateisty część 24

‚Katolicy uważają, że nie. Cokolwiek by się stało, cokolwiek Bóg by zrobił, wszystko co Bóg robi jest dobre – i koniec. Dziecko umiera na białaczkę – Bóg ma prawo je zabrać. Zabił wszystkich w Wielkim Potopie – bo byli zepsuci. Wypalił siarką dzieci i kalekich w Sodomie – słusznie zrobił. Wyroków Boskich się nie kwestionuje – ty, człowieku, dziękuj, że żyjesz, przepraszaj, adoruj i błagaj najlepiej na kolanach.

Spróbuję pokazać, że takie myślenie jest nie tylko błędne i szkodliwe, ale jest moralnie niedopuszczalne. Nawet w oparciu o logikę chrześcijaństwa.

Przyjmijmy na chwilę ekstremalnie katolicką wersję wydarzeń, że Bóg nas stworzył, że stworzył cały świat, stworzył także moralność, którą w nas „zakodował”. Przyjmijmy, że Bóg jest mądrzejszy, Wszechmocny, Wszystkowiedzący itd. Czy to oznacza, że może robić co chce, a my mamy to akceptować? Ja na przykład jestem mądrzejszy od mojego psa: czy to daje mi prawo, żebym tego psa krzywdził?

Moim zdaniem nie. Jeśli uznajemy, że Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo jako osoby moralne, to znaczy, (1) że on sam jest osobą moralną (2) że każdy z nas jest osobą moralną – taką samą jak Bóg. Każdy z nas ma pełnię władzy moralnej i pełnię moralnej odpowiedzialności, zarówno ja, jak Ty, jak i Bóg – a to oznacza, że każdy z nas jest autonomiczny w swoich ocenach moralnych i każdy ma do nich prawo. Podmiotowość moralna nie może być ograniczana warunkiem: Bóg wie lepiej, gdyż wtedy podmiotowość moralna znika.

No bo jeśli uznajemy, że Bóg jest bardziej moralny, „lepiej” moralny, jeśli przyznajemy mu prawo do działania w naszej ocenie niemoralnego, to godzimy się na moralną tyranię i rezygnujemy z autonomiczności naszych moralnych sądów. Stajemy się zakładnikami moralnych wyborów Boga. Jeśli Bóg wie lepiej, jeśli jest władcą, to zdejmuje z nas odpowiedzialność, by wiedzieć cokolwiek – niewolnicy nie mają moralności: jedynym imperatywem moralnym niewolnika jest odzyskać wolność.

I rzeczywiście, fałszywa katolicka moralność idzie właśnie w tę stronę: by przyznać Bogu jednostronne prawo do postępowania niemoralnego, a nasze oceny uznać za niekompetentne, niepełne, szczątkowe. Bóg wie wszystko, wie lepiej, ma więc prawo. Ty nie wiesz wszystkiego, widzisz szczątkowo, nie masz więc prawa. Bóg ma jakąś lepszą moralność – ty masz gorszą moralność, ziemską, ludzką. Dlatego najważniejszą zasadą moralną dla człowieka powinna być zasada posłuszeństwa Bogu, który wie lepiej i chce dobra.

Jeśli przyjmiemy ten sposób myślenia, z łatwością możemy uznać, że „większą” i „lepszą” moralność ma każdy władca, który działa w imię „wyższego dobra”, np. „dobra narodu”. Bogiem może stać się cesarz, imperator, fuhrer – i tak się działo jeszcze w niedalekiej przeszłości. Wystarczy kosmetyczna zmiana nazwy, nie trzeba już zmieniać zasady. Fuhrer wie przecież lepiej, widzi dalej, rozumie więcej i chce dobra dla nas wszystkich. Nie tobie, prosty człowieku, oceniać działania tak wielkich ludzi’ – Rafał Betlejewski

————————————————————————–

Zawsze zachęcam wszystkich, którzy czytają teksty Rafała oraz komentarze pod nimi, do sprawdzania treści tu zawartych z faktami, aby się upewnić, jak rzeczy się mają, by nie przyjmować tego na ślepo, bo to łechce nasze uszy.

Przeskanujmy więc i ten tekst autora, a zacznijmy od Sodomy i Gomory oraz od potopu, gdyż autor zaledwie dotknął tych wydarzeń, bez koniecznego przedstawienia powodu, które doprowadziły do tych wydarzeń:

– Potop: ‚A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe…Ale ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości. I spojrzał Bóg na ziemię, a oto była skażona, gdyż wszelkie ciało skaziło drogę swoją na ziemi. Rzekł tedy Bóg do Noego: Położę kres wszelkiemu ciału, bo przez nie ziemia pełna jest nieprawości; zniszczę je wraz z ziemią’ (Rdz 6:5,11-13) – Jak widać nie tylko kilku ludzi wybrało złość, zło i nieprawość, lecz wszelkie ciało odrzuciło łaskę i dobroć Boga, a pogrążyło się w grzechu, stąd Stwórca wiedział, że jedynym rozwiązaniem jest potom, aby osądzić to zepsucie i przywrócić dobroć stworzenia, które to pokolenie niszczyło swym postępowaniem. Warto pamiętać, że odkupienie, które w Bogu jest dostępne, a które tamto pokolenie odrzuciło, jest nadal z łaski prze wiarę ulokowane w Chrystusie, lecz Pismo ostrzega: ‚Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, I nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego’ (Mat 24:37-39)

– Sodoma i Gomora: ‚Potem rzekł Pan: Wielki rozlega się krzyk przeciwko Sodomie i Gomorze, że grzech ich jest bardzo ciężki’ (Rdz 18:20), ‚Zanim się położyli, mieszkańcy miasta, mężowie Sodomy, od najmłodszego do najstarszego, otoczyli dom, cała ludność z najdalszych stron, wywołali Lota i rzekli do niego: Gdzie są ci mężowie, którzy przyszli do ciebie tej nocy? Wyprowadź ich do nas, abyśmy z nimi poigrali” (Rdz 19.4-5), ‚Sodoma i Gomora i okoliczne miasta, które w podobny do nich sposób oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała’ (Juda 7) – Choć grzech homoseksualizmu, pożądliwości cielesnej i rozwiązłości był głównym powodem zniszczenia przez Boga tych miast, to nie jedynym: „Oto winą Sodomy, twojej siostry, było to: wzbiła się w pychę, miała dostatek chleba i beztroski spokój wraz ze swoimi córkami, lecz nie wspomagała ubogiego i biednego. Były wyniosłe i popełniały obrzydliwości przed obliczem moim, dlatego usunąłem je, jak widziałaś.”( Ks. Ezechiela 16.49-50) Warto też pamiętać o wstawiennictwie Abrahama u Pana, który pytał ‚Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym?’ prosząc Go, aby zachował swój sąd, jeśli znajdzie choć 50 sprawiedliwych, jednak mimo, że zmniejszył też liczbę aż do 10 ‚Może znajdzie się tam dziesięciu. I odpowiedział: Nie zniszczę ze względu na tych dziesięciu’, to jednak nawet tak niewielu sprawiedliwych Bóg tam nie znalazł, stąd spuścił swój sprawiedliwy sąd na tych totalnie zepsutych ludzi od ‚najmłodszego do najstarszego’.

– ‚Dziecko umiera na białaczkę – Bóg ma prawo je zabrać’ – Problem cierpienia i odejścia bliskich, tym bardziej dzieci, nie jest łatwym tematem dla nikogo, nawet dla wierzących i nie wolno go bagatelizować czy umniejszać. Wszystkich nas ta kwestia dotyka, bo żyjemy w upadłym świecie w kruchych ciałach, gdzie choroby istnieją jako wynik upadku Adama i Ewy, którzy w swym nieposłuszeństwie wybrali kłamstwo szatana, zamiast posłuszeństwo dobremu Bogu. Każdy z nas stracił kogo bliskiego z powodu choroby, jednak wierzący mają coś, czego ateizm nie oferuje, nadzieję życia wiecznego bez bólu i choroby w niebie: ‚I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły’ (Objawienie) 21:4) I tak, Bóg ma prawo zabrać każdego z nas, kiedy uzna to za słuszne, gdyż jest doskonałym Bogiem oraz dawcą życia i nic nie jest nam winny, ale wie co dla nas najlepsze, i choć tu nie wszystko rozumiemy, to kiedyś wszystko stanie się jasne.

– ‚Przyjmijmy, że Bóg jest mądrzejszy, Wszechmocny, Wszystkowiedzący itd. Czy to oznacza, że może robić co chce, a my mamy to akceptować? Ja na przykład jestem mądrzejszy od mojego psa: czy to daje mi prawo, żebym tego psa krzywdził?’ – Tak Bóg jest mądrzejszy, Wszechmocny, Wszystkowiedzący i może robić co chce, a my powinniśmy to akceptować. Możemy się buntować wobec tego, ale nasza własna sprawiedliwość i mądrość bledną wobec sprawiedliwego oraz świętego Boga: ‚Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości’ (1 Kor 3:19) Przykład z psem jest felerny, bo Ty jesteś stworzeniem, grzesznym człowiekiem, któremu brakuje chwały Bożej ‚Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej’ (Rz 3:22-23) a Bóg jest Stwórcą, doskonałym Stwórcą i On wszystko co czyni jest dobre i sprawiedliwe, gdyż w Nim nie ma zła, stąd w swym jestestwie nie ma nawet takiej możliwości, aby uczynił coś niegodziwego, krzywdzącego czy grzesznego: ‚Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia’ (Jk 1:17), ‚Bo sprawiedliwy jest Pan, kocha sprawiedliwość’ (Ps 11:7), ‚Bóg jest miłością’ (1J 4:8) Bóg niczego nie musi żałować, ani poprawiać, ani przepraszać za swe czyny, bo nigdy nie popełnił błędu czy przewinienia, tak jak my np. krzywdząc psa. „Bóg nie jest człowiekiem, aby nie dotrzymał słowa ani synem człowieczym, aby żałował. Czy On powiada, a nie czyni, i mówi, a nie spełnia?” (Księga Liczb 23:19)

– ‚każdy z nas jest osobą moralną – taką samą jak Bóg’ – Problem polega na tym, że kiedy założymy, że jesteśmy moralni, to moralność staje się subiektywna i wtedy właśnie każdy z nas ‚jest autonomiczny w swoich ocenach moralnych’ i to my decydujemy co jest dla mnie moralne, a co nie, więc mogę np. uznać, że seks przed małżeński albo homoseksualny jest moralny, że małżeństwo osób tej samej płci jest moralne, posiadanie dwóch czy więcej żon jest moralne, pornografia jest moralna, tak samo jak kłamstwo czy aborcja i tak możemy długo. Kiedy odrzucamy obiektywną moralność pochodzącą do Boga, który jest święty i doskonały i wie lepiej, to sami stajemy się bogami, decydując co jest dobre, a co złe, a przecież jako grzesznicy nie jesteśmy w stanie być moralni jak Bóg, gdyż ‚Nie ma ani jednego sprawiedliwego’ (Rz 3:10). Poza tym, gdybyśmy byli moralni i źródłem moralności, to Chrystus nie musiałby nauczać: ‚Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota; wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka.’ (Mk 7:21-23) ani zostawić nam swoich przykazań i przykazać: ‚Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie’ (J 14:15) Prosty test pokazuje, że jak moralni jesteśmy: Czy kiedykolwiek skłamałeś? Czy kiedykolwiek miałeś nieczyste myśli? Na koniec, ateizm nie ma obiektywnego źródła moralności, stąd Richard Dawkins powiedział: „Wszechświat, który obserwujemy, nie ma żadnego planu, żadnego celu, żadnego zła ani dobra, jest tylko ślepa, bezlitosna obojętność…DNA nie wie i nie przejmuje się tym. DNA po prostu jest. I tańczymy do jego muzyki” Ateiści tańczą do tej muzyki, wybierając własną moralność, stąd nie zbliżają się do Chrystusa i Jego światła, aby nie zostały ujawnione ich złe uczynki i niemoralność: ‚A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków’ (J 3:19-20)

– ‚Jeśli Bóg wie lepiej, jeśli jest władcą, to zdejmuje z nas odpowiedzialność, by wiedzieć cokolwiek – niewolnicy nie mają moralności: jedynym imperatywem moralnym niewolnika jest odzyskać wolność’ – Nie, Bóg nie zdejmuje z nas odpowiedzialności, by wiedzieć, wręcz przeciwnie nakazał nam ‚albowiem Ja, Pan, jestem Bogiem waszym! Uświęcajcie się i bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty!’ (Kpł 11:44), ‚lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym’ (1 P 1:15), ‚Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie’ (J 14:15) Musimy wiedzieć, jakie są przykazania, jak być świętym, kim jest Bóg itp. więc twierdzenie, że Bóg ‚zdejmuje z nas odpowiedzialność, by wiedzieć cokolwiek’ jest nieprawdziwe. Wolność można odzyskać wyłącznie w Chrystusie, gdyż każdy człowiek jest niewolnikiem grzechu ‚Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu’ (J 8:34), dlatego by przestać być niewolnikiem i odzyskać wolność od niewoli grzechu musimy zaufać Chrystusowi, gdyż to On przez swą śmierć i zmartwychwstanie wyzwolił nas z jarzma grzechu ‚Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie’ (J 8;36) więc ‚jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boga. (1 List Piotra 2:16), bo ‚do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału’ (Gal 5:13)

– ‚I rzeczywiście, fałszywa katolicka moralność idzie właśnie w tę stronę: by przyznać Bogu jednostronne prawo do postępowania niemoralnego, a nasze oceny uznać za niekompetentne, niepełne, szczątkowe’ – Nie będę wypowiadał się w sprawie katolickiej moralności, niech to czynią katolicy, ale biblijna moralność jednoznacznie obala fałszywe założenie ateizmu o postępowania niemoralnego przez Boga, po pierwsze dlatego, że Bóg w swej świętej, doskonałej i bezgrzesznej istocie nie może być niemoralny w swym postępowaniu ‚Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności’ (1 J 1:5), ‚Doskonałe jest dzieło jego, Gdyż wszystkie drogi jego są prawe, Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy’ (Pwt 32:4), ‚Sprawiedliwość i prawo są podstawą tronu twego’ (Ps 89:15). Po drugie, na jakiej podstawie Rafał jako ateista, może powiedzieć, że jakieś postępowanie jest niemoralne? Skoro jesteśmy tylko zlepkiem chemicznych substancji i pochodzimy z niczego, wygenerowani przez bezmyślną silę ewolucji, to jak może coś być moralne albo nie? Zachodzi więc pytanie, które zadał filozof Thomas Nagel „Coś idzie nie tak, ponieważ jeśli wszystko można zredukować do fizyki i chemii, to tak samo umysł, ale dlaczego wtedy miałbyś ufać swojemu umysłowi?’ I tak, nasze poznanie jest cząstkowe, dlatego warto zaufać Bogu-Stwórcy, który wie wszystko lepiej i doskonale, aby w Nim być poznanym: ‚Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany’ (1 Kor 13:12)

Jeśli przyjmiemy ten sposób myślenia, z łatwością możemy uznać, że „większą” i „lepszą” moralność ma każdy władca, który działa w imię „wyższego dobra”, np. „dobra narodu”. Bogiem może stać się cesarz, imperator, fuhrer – i tak się działo jeszcze w niedalekiej przeszłości. Wystarczy kosmetyczna zmiana nazwy, nie trzeba już zmieniać zasady. Fuhrer wie przecież lepiej, widzi dalej, rozumie więcej i chce dobra dla nas wszystkich. Nie tobie, prosty człowieku, oceniać działania tak wielkich ludzi’ – Tak, jeśli odejdziemy od nauki ewangelii, to możemy uczynić bogiem władcę czy lidera politycznego, ale zawsze on będzie bogiem przez małe ‚b’ i nigdy nie będzie źródłem moralności, doskonałości, prawdy, świętości czy zbawienia jak Bóg Biblii, który przybrał ciało człowieka, umarł na krzyżu składając doskonałą ofiarę w nasze miejsce ku naszemu odkupieniu, abyśmy wierząc w Jego imię mieli życie wieczne, stając się dziećmi Bożymi, którzy idą na spotkanie z Ojcem ‚Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego’ (J 1:12)

‚Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi’ (Rz 3:16-22)

Czy pewno zbawienia to arogancja?

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.” (Ef 2:8-9)

„Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata.” (Gal 6:14)

Każda inna religia opiera się na dobrych uczynkach i religijnych powinnościach, którymi wierni starają się zapracować na zbawienie i przychylność bóstwa, jednak chrześcijaństwo jest inne – wyjątkowe, gdyż zbawienie, jedyne, prawdziwe i pewne, jest oparte na dziele i uczynkach nie naszych, lecz Chrystusa, dlatego jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę, a dobre uczynki są pochodną naśladowania przez nas naszego Pana i Boga, Jezusa Chrystusa!

Czy Jezus jest Słońcem na zodiakalnej planszy?

Ewangelizacja atesty część 23

‚Jezus został poczęty 25 marca w dniu równonocy wiosennej, kiedy Słońce pokonuje noc. Rodzi się natomiast 25 grudnia w dniu przesilenia zimowego, czyli gdy Słońce jest w swoim najniższym punkcie nad horyzontem. Narodzeniu Jezusa towarzyszy trzech magów, których łatwo zidentyfikować jako trzy gwiazdy z pasa Oriona, zwane też Trzema Królami Oriona, które 25 grudnia wskazują na Syriusza, najjaśniejszą gwiazdę po wschodniej stronie nieba, kojarzoną jako Gwiazda Betlejemska. Wszystkie cztery gwiazdy wskazują wtedy na (czyli podążają do) miejsce wschodzącego Słońca. Jezus jest więc Słońcem na zodiakalnej planszy. Magowie to gwiazdy “podążające” do Jezusa.

Maria jest konstelacją Panny, czyli po łacinie Virgo (dziewica). Konstelację Panny nazywano także Domem Chleba i przedstawiano, jako kobietę trzymającą kłosy pszenicy. Co ciekawe, Betlehem tłumaczy się jako “dom chleba” właśnie. Betlejem jest więc zapewne odniesieniem do miejsca na niebie, a nie na Ziemi, w Palestynie. Ciało Chrystusa przedstawiamy natomiast pod postacią chleba – ciekawe czemu?

Następną ciekawą obserwacją jest fakt, że od letniego najdłuższego dnia, przez sześć miesięcy Słońce zaczyna tracić moc, aż dociera do najniższego punktu na niebie w okolicy 25 grudnia. Proces ten był utożsamiany z umieraniem – wtedy też nadchodzi zima i przyroda zamiera. Słońce wydaje się tkwić w najniższym punkcie przez trzy dni – trzy dni śmierci. Znajduje się wtedy w pobliżu konstelacji znanej jako Krzyż Południa. Umiera na krzyżu. Po trzech dniach Słońce rusza w odwrotnym kierunku, odradza się. W tenże sposób Jezus, Syn Boży, Słońce, został ukrzyżowany, umarł na trzy dni, po czym zmartwychwstał. Nie On jeden. Jest większa liczba bóstw, które podążają tym schematem – wszystkie one są alegoriami Słońca. Oczywiście pełne zmartwychwstanie Słońca następuje w czasie wiosennego przesilenia, kiedy dnie zaczynają się robić dłuższe niż noce.

Każdy z dwunastu Apostołów został przypisany do innego znaku Zodiaku. Numer 12 pojawia się zresztą w Biblii więcej razy. Mamy 12 plemion Izraela, 12 synów Jakuba, 12 wielkich patriarchów, 12 sędziów Izraela itd. Jezus sam do siebie odnosi się jako do Słońca, mówiąc u świętego Jana 9, 4-5: “Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata”. Autor świętego Marka także pisze o Jezusie jako o Słońcu 13, 26: “Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą”. Symbolika słonecznych promieni wyrażona jest w koronie cierniowej.

Pierwsze wizerunki Jezusa zaczerpnięte były z wizerunku rzymskiego Boga Słońca, Apolla. Wspominałem już o tym.’ – Rafał Betlejweski

————————————————————————

Myślałem, że Rafał już niczym nie zaskoczy, ale jednak, ponownie wyciąga jakiegoś królika z kapelusza i w swych gorliwej niewierze i nienawiści do Chrystusa wskazuje, że ‚Jezus to słońce w zodiaku’. Nic dziś głupszego nie przeczytacie!

Po pierwsze, prosiłbym autora o padnie źródeł, na których oparł te słowa: ‚Jezus został poczęty 25 marca w dniu równonocy wiosennej, kiedy Słońce pokonuje noc’, bo nie znamy dokładnej daty narodzin Chrystusa, tym bardziej poczęcia.

‚Ciało Chrystusa przedstawiamy natomiast pod postacią chleba – ciekawe dlaczego?’ – na pewno nie dlatego, aby to łączyć z Go pogaństwem i wiarą w znaki z zodiaku. Chleb jest metaforą darów Bożych i sam w sobie jako dar Boga jest nam dany, a Chrystus jest darem Bożym ku naszemu żywotowi, jak chleb, jako pokarm, który jest nam niezbędny do życia. ‚Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne’ (J 3:16) Zresztą sam Chrystus to potwierdził: ‚I odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem życia. Kto przychodzi do mnie, nie będzie głodny, a kto wierzy we mnie, nigdy nie będzie odczuwał pragnienia’ (Ewangelia Jana 6:35) Poza tym chlebem łatwo podzielić, a dzieląc się ewangelią, która jest duchowym pokarmem, dzielimy się Chrystusem ku żywotowi tych, którzy uwierzą, gdyż Słowo Boże to duchowy pokarm ‚A on odpowiedział: Jest napisane: Nie samym chlebem będzie żył człowiek, ale każdym słowem pochodzącym z ust Boga’ (Ewangelia Mateusza 4:4) Jezus wskazuje na siebie, jako dar Boży (chleb), który stąpił z nieba i każdy, kto będzie wierzył w Chrystusa (spożywał ten chleb) będzie żył na wieki, gdyż Jezus złoży na ofiarę swe ciało na krzyżu w nasze miejsce i ku naszemu odkupieniu: ‚Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś będzie jadł z tego chleba, będzie żył na wieki. A chleb, który ja dam, to moje ciało, które ja dam za życie świata’ (J 6:51) Stąd też po krótce mamy w Biblii odniesienie do chleba i nie ma to nic wspólnego z konstelacjami na niebie.

‚Jest większa liczba bóstw, które podążają tym schematem – wszystkie one są alegoriami Słońca’ – wszystkie te bóstwa sobie mogą być alegoriami słońca, bo nigdy nie istniały, lecz Chrystus nasz Pan, fizycznie przyszedł na ziemię, chodził po niej i został fizycznie ukrzyżowany, a po trzech dniach fizycznie zmartwychwstał. To jest historyczny fakt i większość poważnych naukowców się co do tego zgadza. Szwedzki profesor Mettinger zbadał te wszystkie historie bóstw umierających i zmartwychwstających i wszystkie poza Chrystusem są mitami, które nie są paralelami ewangelii opowiadającej faktyczne wydarzenia z historii, gdyż dotyczą niesprecyzowanego i odległego czasu powiązanego z życiem i śmiercią cyklu wegetacyjny w przyrodzie, a zmartwychwstanie Jezusa nie było powtórzone, nie było powiązane ze zmieniającymi się porami roku, a do tego było opisane przez naocznych świadków tego wydarzenia. Poza tym, żadne z tych bóstw nie umarło za nasze grzechy. Warto więc zaufać naukowemu opracowaniu profesora Mettingera niż kuriozalnej próbie umieszczenia przez Rafała Jezusa w zodiaku jako słońce!

‚Jezus sam do siebie odnosi się jako do Słońca, mówiąc u świętego Jana 9, 4-5: “Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata” – Gdzie tu Jezus mówi, że jest słońcem? Nuacza o sobie jako ‚światłość’a ogłaszając siebie światłością świata, Jezus twierdził, że jest wyłącznym źródłem duchowego światła. ‚Jezus znowu powiedział do nich: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość życia’ (J 8:12) Jezus oświetla nam drogę i dzięki niemu, nie chodzimy w ciemności duchowej jak Rafał i reszta jego naśladowców, jednak nie znaczy to, że fizycznie nasz Pan jest słońcem.

“Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą”. Symbolika słonecznych promieni wyrażona jest w koronie cierniowej’ – To chyba najbardziej absurdalne stwierdzenie. Proszę sobie sprawdzić jak wyglądała korona cierniowa, która została zrobiona z małych giętkich gałęzi pokrytych długimi cierniami i była wciśnięta na Jezusa głowę przez co następowało obfite krwawienie, ponieważ ciernie przebijały silnie ukrwioną tkankę. Jeśli to jest jest symbolika słonecznych promieni, to nie mam pytań…nie mam wiary, aby być ateistą…‚I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu’ (2 List do Tesaloniczan 2:11)

Ludzkie DNA i informacja

Łatwiej jest im uwierzyć, że powstaliśmy z niczego, niż przyznać, że naszym Stwórcą jest Bóg. Większość z nich nigdy tego nie zrobi, bo oni nie chcą Boga w swym życiu, gdyż to znaczyłoby, że w centrum stałby Jezus Chrystus, zamiast naszego cielesnego ja, a jakże łatwo iść za ciałem w porównaniu do zaparcia się siebie i naśladowania Syna Bożego…

Czy Jezus ma nas uczynić zdrowymi i bogatymi?

„A nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek” (Flp 4:11-12)

„Sługami Chrystusa są? Jako niespełna rozumu to mówię; daleko więcej ja, więcej pracowałem, częściej byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory. Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę? Jeśli kto się potknie, czy i ja nie płonę? Jeśli się mam chlubić, to chlubić się będę ze słabości mojej.” (1 Kor 11:23-30)