Ewangelizacja ateisty część 35
„‚Ja tam chodzę dla Boga, a nie dla księdza’ – to stwierdzenie implikuje Cię jako współodpowiedzialną za zbrodnie Kościoła
Ostatnio coś takiego powiedziała Roksana Węgiel (na zdjęciu), ale tego samego frazesu używa wielu katolików – próbując zrzucić z siebie współodpowiedzialność za patologie Kościoła. W istocie jednak, to stwierdzenie ich pogrąża. Dlaczego?
Całe to rozumowanie wygląda mniej więcej tak: wśród księży zdarzają się czarne owce, ale wielu jest wspaniałych… nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej… ja tam chodzę dla Boga, a to, co robi ksiądz, mnie nie obchodzi. W komentarzach na FB świetnie wyraziła to pani Elżbieta Bednarek: „jaki mam wybór odnośnie tego że księża mieli niewolników? To że ktoś robił złe rzeczy ja mam czuć odpowiedzialność za to? Odpowiedzialność mogę czuć jak byłam przy jakiejś sytuacji i źle zareagowałam lub nie zareagowałam, a nie jak ktoś robi coś niby w imieniu Boga a przeciw jemu. I to że pójdę w niedzielę do kościoła to kogo tym ranię? Idę tam dla siebie a nie dla kogoś innego.”
Pani Elżbieto, pani Roksano i wszyscy katolicy: Swoją obecnością na mszy w niedzielę, swoimi ofiarami na tacę i swoim sposobem myślenia aktywnie wspieracie organizację kościelną, która instytucjonalnie odpowiada za zbrodnie wyrządzone przez swoich funkcjonariuszy. Wymigiwanie się od tej odpowiedzialności jest naiwne – o czym w analizie partii NSDAP pisała Hannah Arendt. Natomiast stwierdzenie: „ja tam chodzę, dla realizacji własnych potrzeb, a nie dla jakiegoś księdza” – de facto implikuje Was jakoś współwinnych, gdyż oznacza, że czerpiecie osobiste korzyści z istnienia tej organizacji. A skoro czerpiecie korzyści, bierzecie na siebie także odpowiedzialność.
Jeśli ktoś czerpie osobiste korzyści z działalności jakiejś organizacji, a ma wiedzę, że ta organizacja dopuszcza się przestępstw, nie może się wymigać od odpowiedzialności. Prościej nie da się tego wyrazić.
A mimo tego, pani Elżbieta jednak zrzuca z siebie tę odpowiedzialność i pisze: „Jakie niby czerpię korzyści? A Pan swoją książka o kościele nie czerpie korzyści? Niektórzy z Pana czytelników nazywają ją Biblią dla ateistów. Więc o czym tu mówimy?”
Pani Elżbieto, mówimy o indywidualnym poczuciu odpowiedzialności – nikt za panią tego indywidualnego poczucia doświadczyć nie może. Na tym polega najgłębsza prawda o moralności’ – Rafał Betlejewski
——————————————————————————————————–
Stwierdzenie, że chodzi się do Kościoła dla Boga, a nie dla księdza jest sprzeczne samo w sobie, bo jeśli czynisz coś dla Boga, to raczej jesteś Mu i Jego ewangelii posłusznym, a ona stoi w jawnej sprzeczności z wieloma naukami, które Kościół katolicki głosi i tego czym jest sama Msza i co się w jej trakcie dzieje choćby na ołtarzu w czasie ponownego ofiarowania Chrystusa w bezkrwawej ofierze, a przecież ‚On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej’ (Hbr 10:12). Z tego też powodu raczej nie chodzisz dla Boga do Kościoła, ale dla religijnej powinności i obrzędów, by uspokoić swą duszę w zapracowaniu na zbawienie, bo gdybyś tak naprawdę to dla Niego czyniła, to byś tam nie chodziła, ale narodziła się na nowo wierząc ewangelii (J3:3) i znalazła kościół, który jest faktycznie oparty na Słowie Bożym i ma w centrum Chrystusa, a nie Maryję i nauki człowieka.
Jest też i problem z rozumowaniem Rafała w kwestii indywidulanej odpowiedzialności za błędy i przestępstwa Kościoła katolickiego. To nie takie proste. Na świecie jest grubo ponad miliard katolików, czy każdy jeden jest odpowiedzialny za np. pedofilię księży, za przykrywanie tych obrzydliwych czynów przez niektórych hierarchów, nawet jeśli domagają się ukarania winnych? Nie sądzę. Czy jeśli znajdzie się polityk, który jest umoczony w jakąś aferę, (co często obecnie ma miejsce), to czy to znaczy, że wszyscy głosujący w wyborach są odpowiedzialni za jego przestępstwo? Nie sądzę. Czy jadąc samochodem BMW, który zawiera części Siemensa, a jest ubezpieczony w Allianz, biorąc tabletkę z koncernu Bayern, popijając ją produktem Dr. Oetker i zmierzając na lotnisko, gdzie polecę samolotem Lufthansa, płacąc za bilet kartą z konta w Deutsche Bank jestem współodpowiedzialny za brodnie III Rzeszy, bo te firmy korzystały z niewolniczej i przymusowej pracy więźniów obozów koncentracyjnych? Nie sądzę.
Tak chciałbym, aby każdy katolik tak jak ja ponad 24 lat temu, nawrócił się z katolicyzmu do Chrystusa wierząc ewangelii, jednak każdy zda sam sprawę przed Bogiem ze swego życia i nikt zbiorowo nie będzie ponosił winny za instytucje czy kościoły, ani też za innych odpowiadał: ‚Bo napisano: Jakom żyw, mówi Pan, ugnie się przede mną wszelkie kolano i wszelki język wyznawać będzie Boga. Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu’ (Rz 14:11-12)
Poza tym, kiedy ateista odnosi się do moralności pisząc ‚Na tym polega najgłębsza prawda o moralności’ wytykając błędy innym, to po pierwsze od razu przychodzi na myśl ten fragment Pisma: ‚Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. (Ewangelia Łukasza 6:42), a po drugie na jakiej podstawie to czyni? Ateizm nie zawiera w sobie obiektywnego standardu moralnego, więc Rafał może jedynie oprzeć się na swojej opinii, że coś jest złe, bo ewolucja nie jest moralna, nie ma w sobie wyższego i doskonałego pierwiastka osobowego i moralnego, a jedynie bezmyślne siły natury i biologii, gdzie wygrywa silniejszy bez odpowiedzialności przed wyższym majestatem. Dokładnie o tym mówił zmarły w tamtym roku pastor i teolog Timothy Keller:
‚Właściwie wierzę w to co napisał Martina Luthera Kinga List Jr z więzienia w Birmingham, gdzie pyta, skąd wiesz, że czyn człowieka jest niesprawiedliwy lub stanowi prawo? Mówi o prawie. Skąd wiesz, że ludzkie prawo lub czyn jest niesprawiedliwy? Tylko wtedy, gdy jest wyższe prawo, które mówi, że jest to niesprawiedliwe, w przeciwnym razie to co otrzymałeś to silny, zjada słabego. W taki sposób ty i ja tu dotarliśmy. Jeśli Boga nie ma, ty i ja znaleźliśmy się poprzez to, że silniejsze organizmy zjadają organizm słabsze. Dobór naturalny, na tym polega życie. To jest całkowicie naturalne. Głęboko W naszych sercach czujemy, że to nie jest w porządku, ale wiesz, pytanie brzmi: dlaczego? Co Martin Luther King mówił to, że wiara, że silni zjadają słabych jest złe i błędne, ponieważ istnieje wyższe prawo. Gdyby nie było wyższego prawa, jak w ogóle naprawdę uzasadniasz swoje oburzenie?’
Polecałbym więc każdemu najpierw spojrzenie na siebie, na swoją osobę i uprządkowanie swego życia wobec Boga, zanim spojrzy się na bliźniego postępowanie, bo ‚Bóg będzie sądził zarówno sprawiedliwego, jak i bezbożnego’ (Koh 3:17) i ‚sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa’ (Rz 2:16), gdyż ‚my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe’ (2 Kor 5:10)


