Czy stwierdzenie ‚Ja tam chodzę dla Boga, a nie dla księdza’ jest biblijne?

Ewangelizacja ateisty część 35

„‚Ja tam chodzę dla Boga, a nie dla księdza’ – to stwierdzenie implikuje Cię jako współodpowiedzialną za zbrodnie Kościoła

Ostatnio coś takiego powiedziała Roksana Węgiel (na zdjęciu), ale tego samego frazesu używa wielu katolików – próbując zrzucić z siebie współodpowiedzialność za patologie Kościoła. W istocie jednak, to stwierdzenie ich pogrąża. Dlaczego?

Całe to rozumowanie wygląda mniej więcej tak: wśród księży zdarzają się czarne owce, ale wielu jest wspaniałych… nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej… ja tam chodzę dla Boga, a to, co robi ksiądz, mnie nie obchodzi. W komentarzach na FB świetnie wyraziła to pani Elżbieta Bednarek: „jaki mam wybór odnośnie tego że księża mieli niewolników? To że ktoś robił złe rzeczy ja mam czuć odpowiedzialność za to? Odpowiedzialność mogę czuć jak byłam przy jakiejś sytuacji i źle zareagowałam lub nie zareagowałam, a nie jak ktoś robi coś niby w imieniu Boga a przeciw jemu. I to że pójdę w niedzielę do kościoła to kogo tym ranię? Idę tam dla siebie a nie dla kogoś innego.”

Pani Elżbieto, pani Roksano i wszyscy katolicy: Swoją obecnością na mszy w niedzielę, swoimi ofiarami na tacę i swoim sposobem myślenia aktywnie wspieracie organizację kościelną, która instytucjonalnie odpowiada za zbrodnie wyrządzone przez swoich funkcjonariuszy. Wymigiwanie się od tej odpowiedzialności jest naiwne – o czym w analizie partii NSDAP pisała Hannah Arendt. Natomiast stwierdzenie: „ja tam chodzę, dla realizacji własnych potrzeb, a nie dla jakiegoś księdza” – de facto implikuje Was jakoś współwinnych, gdyż oznacza, że czerpiecie osobiste korzyści z istnienia tej organizacji. A skoro czerpiecie korzyści, bierzecie na siebie także odpowiedzialność.

Jeśli ktoś czerpie osobiste korzyści z działalności jakiejś organizacji, a ma wiedzę, że ta organizacja dopuszcza się przestępstw, nie może się wymigać od odpowiedzialności. Prościej nie da się tego wyrazić.

A mimo tego, pani Elżbieta jednak zrzuca z siebie tę odpowiedzialność i pisze: „Jakie niby czerpię korzyści? A Pan swoją książka o kościele nie czerpie korzyści? Niektórzy z Pana czytelników nazywają ją Biblią dla ateistów. Więc o czym tu mówimy?”

Pani Elżbieto, mówimy o indywidualnym poczuciu odpowiedzialności – nikt za panią tego indywidualnego poczucia doświadczyć nie może. Na tym polega najgłębsza prawda o moralności’ – Rafał Betlejewski

——————————————————————————————————–

Stwierdzenie, że chodzi się do Kościoła dla Boga, a nie dla księdza jest sprzeczne samo w sobie, bo jeśli czynisz coś dla Boga, to raczej jesteś Mu i Jego ewangelii posłusznym, a ona stoi w jawnej sprzeczności z wieloma naukami, które Kościół katolicki głosi i tego czym jest sama Msza i co się w jej trakcie dzieje choćby na ołtarzu w czasie ponownego ofiarowania Chrystusa w bezkrwawej ofierze, a przecież ‚On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej’ (Hbr 10:12). Z tego też powodu raczej nie chodzisz dla Boga do Kościoła, ale dla religijnej powinności i obrzędów, by uspokoić swą duszę w zapracowaniu na zbawienie, bo gdybyś tak naprawdę to dla Niego czyniła, to byś tam nie chodziła, ale narodziła się na nowo wierząc ewangelii (J3:3) i znalazła kościół, który jest faktycznie oparty na Słowie Bożym i ma w centrum Chrystusa, a nie Maryję i nauki człowieka.

Jest też i problem z rozumowaniem Rafała w kwestii indywidulanej odpowiedzialności za błędy i przestępstwa Kościoła katolickiego. To nie takie proste. Na świecie jest grubo ponad miliard katolików, czy każdy jeden jest odpowiedzialny za np. pedofilię księży, za przykrywanie tych obrzydliwych czynów przez niektórych hierarchów, nawet jeśli domagają się ukarania winnych? Nie sądzę. Czy jeśli znajdzie się polityk, który jest umoczony w jakąś aferę, (co często obecnie ma miejsce), to czy to znaczy, że wszyscy głosujący w wyborach są odpowiedzialni za jego przestępstwo? Nie sądzę. Czy jadąc samochodem BMW, który zawiera części Siemensa, a jest ubezpieczony w Allianz, biorąc tabletkę z koncernu Bayern, popijając ją produktem Dr. Oetker i zmierzając na lotnisko, gdzie polecę samolotem Lufthansa, płacąc za bilet kartą z konta w Deutsche Bank jestem współodpowiedzialny za brodnie III Rzeszy, bo te firmy korzystały z niewolniczej i przymusowej pracy więźniów obozów koncentracyjnych? Nie sądzę.

Tak chciałbym, aby każdy katolik tak jak ja ponad 24 lat temu, nawrócił się z katolicyzmu do Chrystusa wierząc ewangelii, jednak każdy zda sam sprawę przed Bogiem ze swego życia i nikt zbiorowo nie będzie ponosił winny za instytucje czy kościoły, ani też za innych odpowiadał: ‚Bo napisano: Jakom żyw, mówi Pan, ugnie się przede mną wszelkie kolano i wszelki język wyznawać będzie Boga. Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu’ (Rz 14:11-12)

Poza tym, kiedy ateista odnosi się do moralności pisząc ‚Na tym polega najgłębsza prawda o moralności’ wytykając błędy innym, to po pierwsze od razu przychodzi na myśl ten fragment Pisma: ‚Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. (Ewangelia Łukasza 6:42), a po drugie na jakiej podstawie to czyni? Ateizm nie zawiera w sobie obiektywnego standardu moralnego, więc Rafał może jedynie oprzeć się na swojej opinii, że coś jest złe, bo ewolucja nie jest moralna, nie ma w sobie wyższego i doskonałego pierwiastka osobowego i moralnego, a jedynie bezmyślne siły natury i biologii, gdzie wygrywa silniejszy bez odpowiedzialności przed wyższym majestatem. Dokładnie o tym mówił zmarły w tamtym roku pastor i teolog Timothy Keller:

‚Właściwie wierzę w to co napisał Martina Luthera Kinga List Jr z więzienia w Birmingham, gdzie pyta, skąd wiesz, że czyn człowieka jest niesprawiedliwy lub stanowi prawo? Mówi o prawie. Skąd wiesz, że ludzkie prawo lub czyn jest niesprawiedliwy? Tylko wtedy, gdy jest wyższe prawo, które mówi, że jest to niesprawiedliwe, w przeciwnym razie to co otrzymałeś to silny, zjada słabego. W taki sposób ty i ja tu dotarliśmy. Jeśli Boga nie ma, ty i ja znaleźliśmy się poprzez to, że silniejsze organizmy zjadają organizm słabsze. Dobór naturalny, na tym polega życie. To jest całkowicie naturalne. Głęboko W naszych sercach czujemy, że to nie jest w porządku, ale wiesz, pytanie brzmi: dlaczego? Co Martin Luther King mówił to, że wiara, że silni zjadają słabych jest złe i błędne, ponieważ istnieje wyższe prawo. Gdyby nie było wyższego prawa, jak w ogóle naprawdę uzasadniasz swoje oburzenie?’

Polecałbym więc każdemu najpierw spojrzenie na siebie, na swoją osobę i uprządkowanie swego życia wobec Boga, zanim spojrzy się na bliźniego postępowanie, bo ‚Bóg będzie sądził zarówno sprawiedliwego, jak i bezbożnego’ (Koh 3:17) i ‚sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa’ (Rz 2:16), gdyż ‚my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe’ (2 Kor 5:10)

Czy Biblia jest fałszywym drogowskazem w sprawie moralności i niewolnictwa?

Ewangelizacja ateisty część 34

‚A w Biblii mieli słowa uzasadniające i regulujące niewolnictwo, mieli tam listy św. Pawła, w których Apostoł nakazuje niewolnikom posłuszeństwo panom, jakby samego Jezusa mieli słuchać…Po drugie, Biblia jest fałszywym drogowskazem. To nie jest moralna Alfa i Omega, a relikt literacki pokazujący nam relacje społeczne wśród prostych ludzi kilka tysięcy lat temu, gdy niewolnictwo było dozwolone, a mężczyzna posiadał żonę.

Po trzecie, że społeczeństwo obywatelskie, akademickie, potrafiło dopracować się lepszych norm moralnych niż potrafił to zrobić Kościół. Dzięki pracy takich uczelni jak Georgetown University wiemy dziś więcej o moralności i potrafiliśmy zaproponować lepsze standardy moralne, niźli to robi Biblia’ – Rafał Betlejewski

——————————————————————————————————–

W tym wpisie Rafał przytoczył jeszcze historię jezuity zaangażowanego w sprzedaż 272 osób ku podreperowaniu finansowemu szkoły katolickiej przy aprobacie watykaniu, oraz historię rodziny Ann Joyce zniewolonej i będącej własnością jezuitów. Nie sprawdzałem czy to prawdziwe wydarzenia, jednak oczywistym jest dla każdego chrześcijanina, że takie działanie jest absolutnie naganne i obrzydliwe w oczach Boga i nikt, kto kochał Pana, nie powinien się tym zajmować, ani tego popierać. Nie mam więc zamiaru tu bronić Kościoła katolickiego, więc odnoszę się w moim komentarzu do błędnego stawiania znaku równości między takim niewolnictwem, a opisanym w Biblii.

Po pierwsze podstawowy błąd jaki ludzie czynią, w tym autor tego postu jest taki, że kiedy słyszą ‚niewolnictwo’, to od razu widzą czarnoskórych Afrykanów prześladowanych w USA na polach bawełny i zupełnie błędnie stawiają znak równości między tym wyzyskiem, a niewolnictwem przedstawionym w Biblii, który ma z nim niewiele wspólnego. Jednak łatwo jest wyrwać to z kontekstu historycznego, kulturowego i statusu socjalnego i przedstawić to w krzywym źwierciadle, kiedy większość nigdy nie zdała sobie trudu, aby zbadać uczciwie temat niewolnictwa w Biblii, więc przyjmują wszystko, co im np. Rafał poda, a co łechce ich uszy w ich nienawiści do Boga i ewangelii. Warto więc przedstawić choć kilka wersetów z Pisma w tym temacie:

‚Jeżeli zaprzeda ci się twój brat, Hebrajczyk lub Hebrajka, to będzie ci służył sześć lat, a w siódmym roku wypuścisz go od siebie wolnym. A wypuszczając go od siebie wolnym, nie wypuścisz go bez niczego. Szczodrze go obdarujesz z twojej trzody, z twego gumna i z twojej tłoczni tym, czym ubłogosławił cię Pan, Bóg twój. Będziesz pamiętał, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i że Pan, Bóg twój, wykupił cię. Dlatego Ja nakazuję ci to dzisiaj’ (Pwt 15:12-15)

‚Słudzy, bądźcie posłuszni panom na ziemi, z bojaźnią i ze drżeniem, w prostocie serca swego, jak Chrystusowi, nie pełniąc służby dla oka, jakobyście chcieli ludziom się przypodobać, lecz jako słudzy Chrystusowi, którzy pełnią wolę Bożą z całej duszy, służąc dobrą wolą jako Panu, a nie ludziom, wiedząc, że każdy, czy niewolnik, czy wolny, otrzyma od Pana zapłatę za to, co dobrego uczyni. A wy, panowie, postępujcie względem nich tak samo, zaniechajcie groźby, wiedząc, że zarówno wy, jak i oni mają Pana w niebie i że On nie ma względu na osoby’ (Ef 6:6-9)

‚Panowie, obchodźcie się ze sługami waszymi sprawiedliwie i rzetelnie, wiedząc, że i wy macie Pana w niebie’ (Kol 4:1)

Jak widać niewolnicy w Biblii, to nie byli pozbawieni wszelkich praw podludzie, ale ludzie, którzy posiadali prawa i ochronę wobec których Bóg dał Izraelowi nakaz, jak uczciwie mają z nimi postępować, gdyż podobnie jak oni, byli ludźmi stworzonymi na obraz Boga. Poza tym Pan przypominał Izraelowi, że sam był niewolnik w ziemi egipskiej i wie jak koszmarne jest to doświadczenie, z którego wyrwał ich Bóg, stąd powinni swych niewolników dobrze traktować, bo Stwórca patrzy na ich postawę. Do tego hebrajski termin ‚ebed’ nie zawsze oznacza negatywne uciemiężonego niewolnika, ale również ‚sługę’.

Należy dodać, że niewolnictwo w Biblii nie bazowało na różnicach rasowych, a ludzie nie zostawiali niewolnikami z powodu swojej narodowości, czy koloru skóry. W czasach biblijnych niewolnictwo opierało się bardziej na statusie socjalnym. Ludzie sprzedawali się jako niewolnicy, gdy nie mogli zapłacić swoich długów lub zapewnić bytu materialnego swojej rodzinie. W czasach Nowego Testamentu czasami nawet ludzie wykształceni jak lekarze, prawnicy, a nawet politycy byli niewolnikami kogoś innego. Niektórzy ludzie zatem, tak naprawdę wybierali bycie niewolnikami.

Polecam też historię chrześcijanina Williama Wilberforce, którego działania i zabiegi sprawiły, że w 1833 roku została uchwalona ustawa ‚Slavery Abolition Act’, która znosiła niewolnictwo na obszarze prawie całego Imperium Brytyjskiego.

Warto pamiętać, że w ateizmie moralność to tylko etykieta, gdyż tam nie ma standardu moralności, obiektywnej moralności, ale każdy wobec siebie decyduje, co jest dobre, a co złe, dlatego też Rafał nie może powiedzieć, że niewolnictwo jest złe, bo niby na jakiej podstawie? Ewolucja sama w sobie nie ma moralności, a zmiany biologiczne czy chemiczne w nas nie mogą nam dać standardu moralności, bo jej nie mają, dlatego naziści mordowali ludzi, bo uważali to za właściwy proces jako rasa panów. Kto powiedział, że kiedyś gwałt czy molestowanie dzieci nie będzie moralne, skoro ewolucja to proces zmian? Kiedy tylko człowiek zbuntował się przeciw Bogu i uznał, że sam zdecyduje co jest dobre, a co złe, odrzucając Boga i Jego Słowo, a słuchając diabła, Kain poszedł i zabił swego brata Abla. Tak wygląda moralność bez Boga, więc nie dajcie się nabrać na moralność ateistyczną, bo ona jest zgubą, dlatego, Biblia w przeciwieństwie do słów Rafała, jest prawdziwym drogowskazem i moralną Alfą i Omegą, gdyż jej autorem jest Bóg, stąd nie jest to relikt literacki.

„Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce” (Ew. Mateusza 7.24-25)

Top 10 krajów najbardziej prześladujących chrześcijan

Warto zwrócić uwagę, że 9 krajów z tej 10 to kraje muzułmańskie – Islam to nie jest religia pokoju, jak się to przedstawia. A Korea Północna, to kraj komunistyczny z dyktaturą totalitarną, gdzie nie ma miejsca na Boga, a jedynym bogiem jest partyjny przywódca.

– Na całym świecie ponad 360 milionów chrześcijan doświadcza co najmniej „wysokiego” poziomu prześladowań i dyskryminacji ze względu na swoją wiarę.

– W 1993 roku chrześcijanie stanęli w obliczu niezwykle poważnych prześladowań w 40 krajach. Liczba ta niemal się podwoiła i w 2023 r. będzie liczyła 76 krajów.

– Tylko w pierwszej pięćdziesiątce 312 milionów chrześcijan doświadcza obecnie bardzo poważnych lub skrajnych prześladowań.

– Na całym świecie 1 na 7 chrześcijan doświadcza obecnie co najmniej „wysokiego” poziomu prześladowań lub dyskryminacji; przy czym 1 na 5 w Afryce, 2 na 5 w Azji i 1 na 15 w Ameryce Łacińskiej’ – Open Doors

W 2023 roku około 5 tysięcy chrześcijan zostało zabitych za wiarę, co daje średnio liczbę 13 chrześcijan dziennie. Najwięcej straciło życie w Nigerii, prawie 90% z tej liczby, nie wspominając tych, którzy stracili całe swoje mienie, musieli się przesiedlać, uciekać ze swych domów lub zniszczonych domów, pól, biznesów czy kościołów.

Prześladowania są częścią życia chrześcijan, ale warto pamiętać o naszych prześladowanych braciach i siostrach w modlitwie, a kto może, niech wspomaga ich finansowo poprzez organizacje takie jak Open Doors czy Release International.

‚Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli, o uciskanych, skoro sami również w ciele jesteście’ (Hbr 13:3)

Czy męczeństwo i prześladowania chrześcijan są wyssane z palca?

Ewangelizacja ateisty część 33

‚Nas katolików wychowano w przekonaniu, że pierwsi chrześcijanie byli męczennikami za wiarę. Jezus umarł za wiarę, Apostołowie Jezusa umarli męczeńsko za wiarę, a następnie, począwszy od św. Szczepana, tysiące chrześcijan zostało zamordowanych za wiarę – sadyzm tych opowieści nie ma umiaru: chrześcijan rzucano na pożarcie lwom, piłowano, palono, gotowano, rozrywano obcęgami itd. Do popularności tych opowieści przyczynił się także polski wybitny pisarz, Henryk Sienkiewicz, który opisał to masowe męczeństwo w Quo Vadis.

Tymczasem, jak wszystko, co mówi Kościół, i ta legenda okazuje się nieprawdziwa. Owszem, zdarzały się epizody prześladowań, ale nigdy nie miały takiej skali jak w mitologii chrześcijańskiej, natomiast opowieści o indywidualnych męczeństwach świętych są w znakomitej większości wyssane z palca. Pojawiło się ostatnio kilka ciekawych opracowań historycznych, które pokazują, że nie ma dowodów na potwierdzenie męczeństwa większości pierwszych chrześcijan, nie ma też żadnych okoliczności, które miałyby te męczeństwa uzasadniać. Kto i czemu miałby mordować tych ludzi? Za co?

I tu następuje najciekawsza rzecz: Otóż w rzeczywistości było dokładnie odwrotnie!

Od IV wieku, gdy chrześcijaństwo stało się religią władzy w Imperium Rzymskim, chrześcijanie zaczęli gnębić, męczyć, mordować, rabować i wyganiać intelektualistów pogańskich, odbierać prawo do wyznawania innych religii, krwawo zwalczać tak zwaną herezję. Chrześcijanie dewastowali dorobek antyczny, publicznie palili książki, niszczyli świątynie, posągi, zmuszali ludzi do chrzczenia się. Najsłynniejszym przykładem takiej męczennicy, była filozofka i matematyczka Hypatia, zamordowana w okrutny sposób na oczach gawiedzi w Aleksandrii.

Niech nas nie zdziwi egzotyka miejsca: wtedy Egipt był częścią Imperium, a Aleksandria stanowiła centrum intelektualne i kulturalne ówczesnego świata – do czasu. Do czasu, kiedy przyszli chrześcijanie i zaczęli niszczyć. Jedną z największych tragedii było zniszczenie perły architektonicznej świata antycznego, czyli Serapejonu, świątyni egipskiego boga Serapisa. Doszło do tego w 391 roku z rozkazu chrześcijańskiego fanatyka, biskupa Teofila. Za jego rządów chrześcijańskie bojówki profanowały pogańskie obiekty kultu religijnego, niszczono pogańskie świątynie i pomniki. Normalnie: prętami, młotami, grabiąc, paląc i srając na posadzki. Przypomnijmy: Serapejon był częścią kompleksu słynnej Biblioteki Aleksandryjskiej, a jego zniszczenie doprowadziło do zniszczenia tego, co z tej biblioteki mogło jeszcze zostać.

Chrześcijanie zaczęli zastraszać ludzi, którzy jeszcze się nie ochrzcili. Dokonywali łapanek, pobić, grabierzy – zmuszali intelektualistów i pisarzy do publicznego palenia książek – nie tylko religijnych: także literatury pięknej, poezji, rozpraw prawnych i filozoficznych. Chrześcijaństwo chciało pogrążyć świat antyczny w ciemnocie, co się chrześcijanom w dużej mierze udało. Chrześcijanin bowiem nie musiał wiele wiedzieć, oprócz tego, komu służy.

Po Teofilu w Aleksandrii władzę przejął biskup Cyryl, zwyczajny bandyta, który nakazywał swoim bojówkarzom rewizje domów w poszukiwaniu książek. Ten prostak w sutannie szczerze nienawidził Hypatii, która przewyższała go sławą, szacunkiem i wykształceniem. Oprócz tego, że była mądra, była jeszcze niezależna i niezamężna, żeby nie służyć mężczyźnie.

Pewnego marcowego dnia roku 415, Hypatia wyszła z domu, żeby odbyć swoją codzienną przejażdżkę po ukochanym mieście – jak pisze Catherine Nixey w swoim eseju Nieustraszeni – drogę zatarasowała jej „rzesza wyznawców Boga”. Została pojmana przez chrześcijańskich bojowników i zawleczona do chrześcijańskiego kościoła. Odarto ją z szat a następnie odarto ze skóry przy pomocy kawałka glinianej skorupy. Zanim umarła, wyłupiono jej oczy.

I na to są papiery, panie Sienkiewicz’ – Rafał Betlejewski

—————————————————————————————————–

Ogólnie rzecz biorąc dla Rafała to wszystko legendy, kiedy tylko wspomina się Jezusa, ewangelię czy chrześcijaństwo, ale każdy, kto szuka prawdy, albo lubi sprawdzać fakty, szybko przekona się, że jego teorie na ten temat, w większości są nieprawdziwe i zamazują prawdziwy obraz rzeczywistości. Nie inaczej jest i w temacie prześladowań chrześcijan. To, że byli ludzie, którzy w imię Boga czy religii chrześcijańskiej dopuszczali się nagannych czynów, sprzecznych z przesłaniem nauki Chrystusa, nie oznacza, że wyznawcy Jezus nie byli krwawo prześladowani od momentu powstanie pierwotnego kościoła, bo byli. W Rzymie robiono sobie z nich żywe pochodnie w ogrodach cesarskich, byli rzucani lwom i dzikim zwierzętom na pożarcie, krzyżowani, ścinano im głowy lub przecinali ich piłami lub też rozrywali końmi dla zabawy ku uciesze bogatych władców, którzy nie mogli znieść tego, że nie chcą wielbić pogańskich bogów. W innych regionach nie było lepiej, bo świat nienawidzi Chrystusa i Jego wyznawców, sam Jezus o tym powiedział: ‚Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą’ (J 15:18-20)

Stąd aż do dziś chrześcijanie są brutalnie prześladowani i stanowią najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie i jak podaje Open Doors:

‚- Na całym świecie ponad 360 milionów chrześcijan doświadcza co najmniej „wysokiego” poziomu prześladowań i dyskryminacji ze względu na swoją wiarę.

– W 1993 roku chrześcijanie stanęli w obliczu niezwykle poważnych prześladowań w 40 krajach. Liczba ta niemal się podwoiła i w 2023 r. będzie liczyła 76 krajów.

– Tylko w pierwszej pięćdziesiątce 312 milionów chrześcijan doświadcza obecnie bardzo poważnych lub skrajnych prześladowań.

– Na całym świecie 1 na 7 chrześcijan doświadcza obecnie co najmniej „wysokiego” poziomu prześladowań lub dyskryminacji; przy czym 1 na 5 w Afryce, 2 na 5 w Azji i 1 na 15 w Ameryce Łacińskiej’

W 2023 roku około 5 tysięcy chrześcijan zostało zabitych za wiarę, co daje liczbę ponad 13 chrześcijan dziennie. Najwięcej straciło życie w Nigerii, prawie 90% z tej liczby, nie wspominając tych, którzy stracili całe swoje mienie, musieli się przesiedlać, uciekać ze swych domów lub zniszczonych domów, pól, biznesów czy kościołów.

Prześladowania to nie tylko fizyczne doznania, ale również psychiczne tortury, zamykanie bez przyczyny i uczciwego sądu w celach więziennych, często w koszmarnych warunkach, brak dostępu do pomocy medycznej czy prawnej, wyganianie z domów, utarta pracy, kary wypędzania do odległych miejsc z dala od rodzin, traktowanie jako obywatele drugiej kategorii, zabranianie spotykania się nawet w grupach domowych, posiadania Biblii czy innych chrześcijańskich pozycji, uczenia dzieci ewangelii czy przyprowadzania ich do kościołów oraz wiele innych objawów nękania.

Bez względu na to, co Rafał napisał, prawda przeczy jego teorii i jeśli ktoś jest uczciwy, to znajdzie mnóstwo dowodów i źródeł, nawet świeckich, które potwierdzają, że chrześcijanie byli, są i będą krwawo prześladowani, gdyż umiłowali prawdę Chrystusa, a tej świat nienawidzi, tak samo jak wszystkich, którzy kochają swego Zbawiciela. Ale nie martwmy się, ale wspierajmy naszych prześladowanych barci i siostry w modlitwie, a kto może i finansowo, gdyż nasz Pan powiedział:

‚To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat’ (J 6:33)

Czy Chrześcijaństwo z pełną agresji nienawiścią wdeptało antyk w ziemię?

Ewangelizacja ateisty część 32

‚Chwali się tym już św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, w których donosi z dumą, że „w Efezie strach padł na wszystkich, i wysławiano imię Pana Jezusa… Wielu z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze. Tak potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie.”

Tak, z chwilą, gdy chrześcijanie przejęli władzę w Imperium Rzymskim, strach padł na ludzi antyku, gdyż chrześcijanie przystąpili do rozprawy z ich dorobkiem, sposobem życia, tradycjami i przede wszystkim wiedzą. Paranoiczne nauczanie o piekle i demonach doprowadziło chrześcijan do przekonania, że wszystko, co jest niezgodne z nauczaniem Jezusa, pochodzi od szatana, od złego. Obowiązkiem chrześcijanina jest więc to zniszczyć, spalić, podeptać. W całym Cesarstwie powstawały więc bojówki chrześcijańskie, które plądrowały, zastraszały, niszczyły i zmuszały ludzi antyku do chrzczenia się.

Tego w micie założycielskim chrześcijaństwa nie ma, co? Nikt nam tego na katechezie nie opowiada, prawda? Nie. Mitem założycielskim chrześcijaństwa nie jest bestialskie niszczenie antyku – mitem założycielskim chrześcijaństwa jest własna martyrologia, opowieść o świętych, którzy dla Jezusa dali się pociąć i rzucić lwom. Za to była nagroda w niebie.

I rzeczywiście, męczeństwo dla Boga to nie jest wymysł islamistów. To zdobycz chrześcijaństwa. To chrześcijanie wmówili ciemnotom i miernotom ówczesnego świata, że śmierć dla Jezusa daje miejsce w niebie. Wmówili im też, że bród, smród i ubóstwo to największa cnota, a nauka, czytanie i mycie się to dominium szatana. Wszelka przyjemność jest grzechem.

Wkrótce pustynie egipskie i tureckie zaroiły się od eremitów: ludzi ciemnych i głupich, których jedynym osiągnięciem było wyczynowe uprawianie smutku, brudu i głodu. To wtedy zaistniał Szymon zwany Słupnikiem, którego chwałą było, że stał na słupie i nie jadł. Inne jego „osiągnięcia” polegały na tym, że krępował ciało sznurem gęsto przetykanym cierniami, zamykał się w kamiennej cysternie na wodę, mieszkał w tak ciasnej pieczarze, że nie mógł w niej rozprostować nóg, przykuł się do głazu kilkumetrowym łańcuchem.

I takich zjebów były tysiące. Prześcigali się w wyczynowym cierpieniu – ale nie tylko. Spośród nich rekrutowano także anioły chrześcijańskiej zemsty na świecie antycznym, którzy pod osłoną nocy niszczyli, palili i plądrowali pogański świat. Zasłynął wśród nich niejaki Szenute z Atripe, przeor Białego Klasztoru, niewykształcony prostak, który w swoim klasztorze rozbudował system terroru religijnego opartego na pełnej inwigilacji, karach cielesnych, ascezie i niewolniczej pracy. To on, tłumacząc się z jednego ze swoich okrutnych nocnych rajdów wypowiedział słynne słowa, które mogą być mottem całego chrześcijaństwa: „Nie istnieje zbrodnia dla tych, którzy mają Jezusa w sercu”.

A kultura antyczna była tak blisko… tak blisko tropu, który nazwalibyśmy „nowoczesnością”. A może nawet powiedzmy: kultura antyczna była początkiem nowoczesności. Nowoczesności, która uległa regresowi pod wpływem demonicznego chrześcijaństwa. Antyk dał nam teatr, literaturę, poezję, w tym poezję erotyczną, stworzył demokrację republikańską, podstawy sprawiedliwego systemu prawnego, publiczne łaźnie, sztukę publiczną, rozwój metropolii miejskich, oszałamiającą architekturę, podstawy administracji państwowej, tolerancję polityczną i religijną, rozwój sztuki, edukację, biblioteki, filozofię, logikę, matematykę, geometrię, zręby astronomii i wiele innych spraw. Ludzie antyku byli blisko opracowania metody naukowej – jeszcze chwila i rewolucja naukowa mogła się była rozpocząć: 1700 lat wcześniej! Już wtedy postulowano empiryzm, poznanie oparte na doświadczeniu, sugerowano, że materia składa się z atomów, opracowano pierwsze prawa fizyki.

Oczywiście wiele pozostało do zrobienia: chociażby w zakresie praw człowieka, wyzwolenia niewolników, czy równouprawnienia kobiet, ale wydaje się, że wszystko to było na wyciągnięcie ręki.

Chrześcijaństwo dokonało niemal całkowitego spustoszenia tych dokonań. Z pełną agresji nienawiścią chrześcijanie wdeptali antyk w ziemię, w wyniku czego 90% tego dorobku uległo zatraceniu na zawsze. Wiele z tego, co dotarło do naszych czasów, zawdzięczamy Arabom. Co ciekawe, chrześcijaństwo uzyskało blask dopiero z renesansem, gdy antyk został ponownie dostrzeżony’ – Rafał Betlejewski

————————————————————————————————-

‚Chwali się tym już św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, w których donosi z dumą, że „w Efezie strach padł na wszystkich, i wysławiano imię Pana Jezusa… Wielu z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze. Tak potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie.”

Po tych słowach Rafał wpada w swoją zwykłą narrację, obarczając chrześcijaństwo za całe zło na świecie w tym niszczenie kultury, nauki czy wiedzy, co jest absurdem. Tak zdarzali się tacy ludzie, którzy w imię Boga i religii dopuszczali się tych złych czynów, ale to nie oznacza, że czynili to w oparciu o ewangelię, bo ona nic takiego nie uczy, wręcz przeciwnie. Bóg, który stworzył nas na swoje podobieństwo i swój obraz, obdarzył nas rozumiem, abyśmy z niego korzystali i rozwijali, przez co możemy poznać naszego Pana bardziej, ale i wszystko dokoła, w tym przyrodę, kosmos, biologię czy matematykę. Nie można dać się zwieść jego propagandzie, bo przecież Rafał nie rozumie ewangelii, co widać poprzez umieszczenie wersetu z Łukasza, który nic nie mówi o tym, aby niszczyć naukę czy dorobek kulturowy, ale pokazuje działanie prawdy Chrystusa, która wyzwala nas z sideł grzechu i tym samym diabła, stąd ludzie, którzy się nawrócili do Jezusa w Efezie, postanowili zniszczyć księgi magiczne, dzięki którym rzucali zaklęcia, przywoływali demony czy czarowali, a nawet zwijali je w małe ruloniki i nosili jako amulety, tym samym odcinając się od diabła i jego działania, które przez nie przywoływali, krzywdząc siebie i innych. Podobna historia zdarzała się w Samarii, gdzie Szymon, który zajmował się czarnoksięstwem, po usłyszeniu ewangelii i zobaczeniu mocy imienia Jezus, nawrócił się do Chrystusa porzucając magiczne sztuczki, którymi wprawiał w zachwyt ludzi. Nikt nie kazał mu iść i niszczyć kultury czy sztuki, ale sam odrzucił zło, które czynił.

Warto pamiętać, że gdyby tak było jak twierdzi Rafał, że ‚Chrześcijaństwo dokonało niemal całkowitego spustoszenia tych dokonań’, czyli rozwoju szeroko pojętego ludzkości, to czy naśladowcy Chrystusa zakładaliby szpitale, domy pomocy i opieki, rozwijali medycynę, stawali się wybitnymi naukowcami, zakładaliby szkoły i uniwersytety, w tym te najlepsze na świecie jak Cambridge czy Oxford, który zresztą ma motto ‚Dominus Illuminatio Mea’ słowa pochodzące z Pslamu 27 ‚Pan światłością moją’? Na pewno nie. Zabieg, który stosuje ustawicznie Rafał, polega na tym, że po pierwsze wykręca przesłanie ewangelii, a po drugie celowo wybiera pasujące mu do obrazu negatywnego chrześcijaństwa zdarzenia, które choć faktycznie miały miejsca, to wynikały z barku przestrzegania przykazań i jednak nie mogą zamazać wielkiego pozytywnego dorobku chrześcijaństwa, które wniosło w każdej dziedzinie życia. To tak jakby wziąć Stalina, Mao czy Pol Pota i powiedzieć, że każdy ateiści to mordercy, jednak tak to nie działa i takie przedstawienie sprawy byłoby nieuczciwe, a jednak autor ustawicznie tak czyni. Jednak mimo jego zabiegów, prawda zawsze zwycięża, a prawdą jest Chrystus.

Wbrew propagandzie autora i niewybrednym słowom ‚I takich zjebów były tysiące’, Bóg i biblijne chrześcijaństwo nigdy nie było przeciwko nauce, kulturze czy oświacie, a jeśli byli ludzie, którzy to niszczyli, to czynili to dla własnej agendy. Na koniec, pamiętajmy, że chrześcijaństwo jest kompatybilne z nauką, o czym wspomina profesor matematyki z Oxfordu John Lennox:

‚Widzicie, fakt, że jestem matematykiem i interesuje się nauką, pomyślcie o tym, fakt, że matematyka może opisać to, co dzieje się we wszechświecie, jest sprawą ogromnego cudu. Einstein powiedział kiedyś: „Jedyną niezrozumiałą rzeczą we wszechświecie jest to, że jest zrozumiały” i dostrzegł ten problem. Dlaczego to działa? Cóż, nie jest to niezrozumiałe, jeśli zaczniesz od idei, że istnieje inteligentny Bóg, który stworzył nas na swój obraz i dlatego możemy zajmować się nauką i to jest dokładnie to, co pierwsi pionierzy współczesnej nauki czynili, poczynając od Galileusza, Keplera, Newtona i tak dalej, i tak dalej. Wszyscy oni wierzyli w Boga i dlatego, kiedy słyszę tego rodzaju pytania, nie wstydzę się ani trochę, że jestem naukowcem i chrześcijaninem, ponieważ chcę argumentować, że to chrześcijaństwo dało moją tematykę i C.S. Lewis wspaniale to ujął: „Ludzie stali się naukowcami, ponieważ oczekiwali praw natury i oczekiwali prawa w naturze, ponieważ wierzyli w Prawodawcę”.

Czy Jezus to czyhający predator – gad, który cierpliwie czeka na drzewie śmierci?

Ewangelizacja ateisty część 31

‚Gdy umrę, Jezus wreszcie będzie mógł pokazać, gdzie raki zimują, roztoczyć swoją potęgę. Wtedy już nic nie da się zrobić, człowiek będzie tyci i wydany na Jego łaskę. Teraz jeszcze daje się obrażać, pozwala z siebie kpić, ale wyczekuje na właściwy moment, by skoczyć i pochwycić. Czeka na moją śmierć: wtedy stanę się bezbronny. Będę w Jego mocy. I nie będę mógł zrobić nic wobec Jego gniewu. Póki żyję, Jezus powstrzymuje swoje mściwe instynkty – owszem, może spuścić chorobę, może spowodować wypadek samochodowy lub inne nieszczęście – ale gdy umrę to będę poddanym Jego królestwa. Stanę przed Jego obliczem i wtedy… wtedy się zesr… ze strachu.

Taką dokładnie naukę serwuje nam Kościół katolicki na podstawie Nowego Testamentu. KKK 1021: “Śmierć kończy życie człowieka jako czas otwarty na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie”. KKK 1039: “W obliczu Chrystusa, który jest prawdą, zostanie ostatecznie ujawniona prawda o relacji każdego człowieka z Bogiem”. KKK 679: “Przez odrzucenie łaski w tym życiu każdy osądza już samego siebie i może nawet potępić się na wieczność, odrzucając Ducha miłości” KKK 678: “Nastąpi wtedy potępienie zawinionej niewiary, która lekceważyła łaskę ofiarowaną przez Boga”.

“Jezus Chrystus jeszcze pana dopadnie – pisze do mnie pani Irena na Facebooku – wielu takich jak pan już zapłakało, a potem modlili się do Niego na kolanach”. Dla pani Ireny Jezus wykona więc jakiś napad bandycki na mnie, zmusi mnie do klęczenia przed nim, jak to już zrobił z wieloma takimi jak ja. Scena jak z serialu Sopranos. “Zobaczysz! Po śmierci nie będziesz już taki mądry! Ale po śmierci będzie za późno. Jezus ci pokaże!” – pisze do mnie Grzesiek, murarz z Tomaszowa i te głosy się powielają.

Pobrzmiewają w tym marnie skrywane marzenia o zemście, które noszą w sobie autorzy tych wypowiedzi. Osoba pisząca takie słowa czuje się bezradna wobec mnie i mojego działania, ale może choć mnie przekląć (będziesz przeklęty!) i odczuć satysfakcję ze swojej zemsty. Jezus jest bowiem po jej stronie i po mojej śmierci wyegzekwuje zemstę. Akt wiary wystarczy, by włączyć się w “drużynę” Jezusa – większego i potężniejszego kolegi, który ma prawo do przemocy. W umysłach chrześcijan ścierają się dwie sprzeczne wizje Boga: jeden to Bóg miłosierny, delikatny i pasywny, który w pokorze czeka na nas w niebie, drugi to Mściciel, którego złość nie zna granic, który może krzywdzić i z niczego nie musi się tłumaczyć. To Bóg okrutny, który wszystko pamięta i wszystko wyciągnie. Będzie zadawał ból. Ten pierwszy Bóg jest dla swoich, dla wtajemniczonych, ten drugi Bóg jest dla obcych i niewiernych. Miłosierny i miłosny Jezus, któremu przynosi się kwiatki z pola, który czeka na nas pokornie i który wynagrodzi nam wszystko w niebie, jest dla wiernych katolików, dla wtajemniczonych chrześcijan. Widać wyraźnie, że w tego rodzaju rozdwojonej wizji ujawnia się sadomasochistyczna natura seksualnej relacji z Jezusem. Miłość, namiętność, ból i rozkosz.

Jezus jako czyhający predator – gad, który cierpliwie czeka na drzewie śmierci.’ – Rafał Betlejewski

——————————————————————————————————

‚Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego…Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie’ (Rz 3:10-11,23-24)

Przykro się czyta takie słowa autora, bo wynikają one z barku zrozumienia ewangelii oraz tego kim Bóg jest, a każdy z nas, kto narodził się na nowo z łaski przez wiarę w Chrystusa, na pewno chciałby, aby Rafał stał się dzieckiem Bożym i w swym życiu nie był przeciwko Jezusowi, lecz z Nim, bo tylko taka droga prowadzi do nieba, gdyż nasz Pan rzekł: ‚Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie’ (J 14:6) Tymczasem jednak możemy przeczytać w jego wpisie, że Jezus tylko ‚czeka na moją śmierć: wtedy stanę się bezbronny. Będę w Jego mocy’, bo na razie Syn Boży ‚powstrzymuje swoje mściwe instynkty’. Nie, nie czeka, Rafał! Wiesz dlaczego, ‚bo chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy’ (2 Tm 2:4), więc ‚okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania’ (2 P 3:9) Poza tym, Bóg nie musi czekać na naszą śmierć, bo i dziś może uczynić z nami, co w swej sprawiedliwości uzna za słuszne, gdyż ‚Pan czyni wszystko, co zechce, na niebie i na ziemi, W morzach i we wszystkich głębinach’ (Ps 135:6) Jednak jak wynika z przytoczonych wyżej wersetów, jest cierpliwy wobec nas, nawet jeśli szydzimy i bluźnimy Jego imię, bo chce naszego dobra, czyli zbawienia. Mściwość nie jest w naturze Boga ponieważ ‚Doskonałe jest dzieło jego, Gdyż wszystkie drogi jego są prawe, Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy’ (Pwt 32:4) Gdyby był mściwy, nigdy nie posłałby swego Syna na krzyż, aby umarł w nasze miejsce ku naszemu odkupieniu, a przecież ‚tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego’ (J 3:16-18)

Musimy też zrozumieć, że ponieważ Bóg jest sprawiedliwy i ‚odda każdemu według uczynków jego’ (Rz 2:6). Stąd Jego sąd będzie doskonały, a wyrok uczciwy. Nie chcemy w sądach niesprawiedliwych sędziów, którzy przymykają oczy na przestępców i ich ułaskawiają lub orzekają o nieadekwatnych wyrokach do ich złych czynów. Jakże więc możemy oczekiwać, że doskonały, sprawiedliwy i święty Bóg Sędzia, przymknie oczy na nasze grzechy i nasz bunt wobec Jego miłosierdzia? ‚Sprawiedliwość i prawo są podstawą tronu twego, Łaska i wierność idą przed tobą’ (Ps 89:15) Pamiętajmy też, że przed sądem ludzkim możemy ukryć nasze myśli, żądze i zamiary, ale nie przed Bogiem. ‚Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie miało być poznane i nie miało wyjść na jaw’ (Łk 8:17)

Problem nasz polega przede wszystkim na tym, że uważamy się za dobrych, sprawiedliwych i moralnych ludzi, którzy nie potrzebują Boga, aby im mówił co mamy robić, stąd nie zbliżamy się do Jego światłości, ale buntujemy się wobec Jego majestatu, bo chcemy żyć tak, jak nam nasze ciało i serce podpowiada, a w tym samym czasie łamiemy codziennie Jego przykazania. ‚A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu’ (J 3:19-21)

Rafał, tak jak i wielu ludzi na tej stronie, kpi z Bożej sprawiedliwości i zarzuca Bogu mściwość i ‚prawo do przemocy’ mówiąc ‚Akt wiary wystarczy, by włączyć się w “drużynę” Jezusa – większego i potężniejszego kolegi’. Tak jak wykazałem powyżej, Bóg nie jest mściwy, nie dąży do żadnej przemocy wobec nas, lecz chce naszego zbawienia, co objawiło się w Chrystusie biczowanym, szydzonym i przybitym do krzyża. Ktoś może powiedzieć, że o to nie prosił, jednak to była jedyna możliwa ofiara na odkupienie naszych grzechów i wyrwanie nas ze śmierci wiecznej i gniewu Boże za nasz bunt. Każdy z nas, kto uważa się za sprawiedliwego i be grzechu, nie pamięta na te słowa Pisma: ‚Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma…Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego.’ (1 J 1:8,10) albo niech zrobi test: czy kiedykolwiek skłamałeś lub miałeś nieczyste myśli? Odpowiedź jest zawsze twierdząca dla każdego z nas, a to znaczy, że złamaliśmy przykazania Boże, a kto ‚uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego’ (Jk 2:10) Stąd ‚musimy ‚włączyć się w “drużynę” Jezusa’, aby uzyskać wykupieni z naszym upadków i grzechów, a tego nie da się dokonać naszą mądrością, wiedzą czy uczynkami, a na pewno nie pychą i buntem, lecz jedynie z wiary w imię Chrystusa ‚wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego’ (1P 18-19)

‚Widać wyraźnie, że w tego rodzaju rozdwojonej wizji ujawnia się sadomasochistyczna natura seksualnej relacji z Jezusem. Miłość, namiętność, ból i rozkosz’ – Tu nie ma żadnej rozdwojonej wizji, bo albo jesteśmy z Chrystusem, albo jesteśmy przeciwko Niemu, albo jesteśmy dziećmi Bożymi, albo diabelskimi, albo owcami, albo kozłami, albo nasze imię jest zapisane w niebie, albo nie, stąd jeśli ktoś nie będzie zapisany w księdze żywota, zostanie wrzucony do jeziora ognistego (Ap 20:15) Tu nie ma też żadnej ‚sadomasochistycznej natury seksualnej relacji z Jezusem’ (Nie wiem dlaczego tak często Rafał odnosi się, nawet w tematach religijnych, do aluzji seksualnych, ale domniemam, że jego serce jest uwikłane w seksualną nieczystość, skoro nawet jedna z jego książek jest ‚o charakterze pornograficznym’), gdyż ‚Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą’ (Mt 5:8), a nie ci, którzy są uwikłanie w jakieś grzeszne relacje.

‚Jezus jako czyhający predator – gad, który cierpliwie czeka na drzewie śmierci’ – Po pierwsze warto, aby Rafał pamiętał o ostrzeżeniu Pisma ‚A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu. Albowiem na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony’ (Mt 12:36-37) Po drugie stwierdzenie, że Jezus ‚cierpliwie czeka na drzewie śmierci’ jest fałszywe, gdyż Chrystusa nie ma na nim od 2 tysięcy lat, gdyż zmartwychwstał ‚I powiedział do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył. A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Czy wierzysz w to?’ (J 11:25-26)

Nie słuchajcie więc fałszywej narracji Rafała, gdyż Jezus nie czka na twoją śmierć, aby się zemścić ‚Gdyż nie mam upodobania w śmierci śmiertelnika, mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się więc, a żyć będziecie!’ (Ez 18:32) więc posłuchaj raczej ewangelii wzywając ku swemu zbawieniu Chrystusa, gdyż ‚Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie’ (Rz 10:13)

Czy żyjesz dla następnego świata?

„Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa’ (List do Filipian 3:20)

Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny’ (2 list do Koryntian 5:1)

‚ W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce’ (J 14:2)

‚Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki’ (1J 2:15-17)

Czy dobry Jezus tylko czeka na twoją śmierć, żeby się wreszcie na tobie zemścić?

Ewangelizacja ateisty część 30

‚W tym roku hasłem Walentynek będzie: Z prochu powstałeś w proch się obrucisz.

Dlaczego? Bo w tym roku Walentynki wypadają w środę popielcową, więc zamiast się cieszyć i nie daj Boże migdalić, musisz iść do kościoła i mamrotać o śmierci. Nie ignoruj tego, gdyż pasterze pana Boga już zapowiadają, że w ten dzień wszelkie radości będą objawem pogardy dla Pana i Jego kościoła.

Chcesz zignorować tę wiadomość? Myślisz, że teraz możesz sobie na to pogwizdać bez konsekwencji? Czyżbyś zapomniał do czego służy środa popielcowa? Środa popielcowa służy do tego, żeby ci przypomnieć, że dobry Jezus tylko czeka na twoją śmierć, żeby się wreszcie na tobie zemścić za wszystkie zniewagi.

Przekaż tę wiadomość dalej, żeby czasem ktoś nie wpadł na pomysł, by uprawiać przedmałżeński seks w ten dzień! Za to jest madejowe łoże u Miłosiernego. Czego jak czego, ale Bóg nie lubi zakochanych!’ – Rafał Betlejewski

————————————————————————————————

W sprawie środy popielcowej niech się wypowiadają katolicy, ja się odniosę do kilku zdań z powyższego tekstu Rafała.

‚Środa popielcowa służy do tego, żeby ci przypomnieć, że dobry Jezus tylko czeka na twoją śmierć, żeby się wreszcie na tobie zemścić za wszystkie zniewagi’ – Czy można prosić o jakiś werset z Pisma, który potwierdzi tę tezę? Nie dajcie się zwieść takimi tekstami, ale sprawdzajcie je ze Słowem Bożym, bo zazwyczaj te dyrdymały, są fałszywą interpretacją ludzi miłujących kłamstwo i w omawianym przypadku jest tak samo, gdyż nigdzie Biblia nie potwierdza fantazji autora, że Chrystus jak tylko umrzemy, wreszcie się zemści na nas, co wynika z całkowitego braku poznania Boga i Jego natury, oraz tego kim On jest. To prawda, że Bóg jest sprawiedliwym Sędzią, który ‚odda każdemu według uczynków jego’ (Rz 2:6) gdyż ‚Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych’ (Dz 17:30-31) jednak Bóg jest miłością okazaną w śmierci Chrystusa, który umarł za nas grzeszników, stąd Bóg ‚chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy’ (2 Tm 2:4), więc ‚okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania’ (2 P 3:9)

Chrystus okazuje każdego dnia cierpliwość wobec nas grzeszników, bo gdyby było tak jak napisał Rafał, to już dawno, na każdego z nas, który odrzuca łaskę i miłosierdzie Chrystusa, spadłby zasłużony sąd i gniew Boży, gdyż Bóg nie jest bezsilny wobec nas, a jednak dalej daje nam dech i życie, nawet kiedy każdy mięsień czy ścięgno w naszej dłoni, które funkcjonują dzięki Jego łasce, zaciska się w akcie złości na Niego. Sam Paweł o tym pisał, że Chrystus w czasie, kiedy krwawo prześladował chrześcijan, nie spuścił sprawiedliwego sądu na niego, ale okazywał mu wszelką cierpliwość i czekał łaskawie na dzień jego nawrócenia: ‚Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu’ (1 Tm 1:16)

‚Przekaż tę wiadomość dalej, żeby czasem ktoś nie wpadł na pomysł, by uprawiać przedmałżeński seks w ten dzień!’ – Jasny sarkazm, który jednak pokazuje, dlaczego większość ludzi nienawidzi i wyśmiewa Słowo Boże, gdyż ono mówi prawdę o ich grzesznym i zepsutym życiu, w którym nie chcą przestrzegać Bożych przykazań, ale być bogami dla siebie i samemu decydować, co jest dla nich dobre, a co złe. Mam jednak nadzieję, że nikt nie wpadnie nie tylko w ten, ale żaden inny dzień na pomysł, by uprawiać przedmałżeński seks, gdyż jest to poważny grzech.

‚Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą’ (1 Kor 6:9-10) Jednak nawet będąc w takich grzechach jest dla nas nadzieja, gdyż przez nawrócenie i wiarę w Chrystusa, dostępujemy pełnej wolności od nich i usprawiedliwienia: ‚A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego’ (1 Kor 6:11)

Jezus jako Bóg, który stworzył instytucję małżeństwa oraz obdarzył małżeństwo pięknem seksu małżeńskiego (‚Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem’ (Rdz 2:24), którym powinniśmy się cieszyć i rozkoszować, zarezerwował go wyłącznie dla małżonków, stąd Chrystus ostrzegał przed, cudzołóstwem i pożądliwością cielesną:

‚Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa’ (Mt 5:27)

‚Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym”. (Mt 15, 19-20)

‚Czego jak czego, ale Bóg nie lubi zakochanych!’ – Kolejna bzdura, gdyż wystarczy przeczytać Pieśni nad pieśniami, aby się przekonać, że Bóg lubi zakochanych, którzy jednak swe zakochanie opierają na czystości i świętości Bożej, a nie na pożądliwości cielesnej, rozwiązłości czy cudzołóstwie ku zaspokojeniu własnych cielesnych rządz.

‚We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg’ (Hbr 13,4)

Ten wpis Rafała jest znakomitym przykładem tego, dlaczego tak bardzo walczy z ewangelią oraz tego, że moralność ateistyczna jest wyłącznie indywidualną opinią, która nie ma moralnego standardu, więc tak naprawdę to ty decydujesz co jest dla ciebie dobre, a co złe, więc nie ma dobra i zła, ale są one etykietami, wytworem reakcji chemicznych czy biologicznych w naszym ciele.

‚Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny’ (Gal 6:7-8)

Historia „cudzołożnicy” a wiarygodność Biblii

Ewangelizacja ateisty część 29

Każdy zna historię „cudzołożnicy”, którą Jezus ratuje przed ukamienowaniem przez Żydów. Pamiętamy: Żydzi ją złapali na płatnym seksie, przyprowadzili ją do Jezusa, a ten najpierw gryzmolił patykiem w piasku a potem uznał, że trzeba ją wypuścić, bo w końcu o co ten hałas? Jezus wyprodukował wtedy słynne powiedzonka: „Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem…” oraz „idź i nie grzesz więcej”. Urocza historia z ważnym dla chrześcijan morałem. Jedynym problemem jest to, że historia ta została dodana do Ewangelii Jana kilkaset lat po Chrystusie.

Przez kogo, czemu, kto ją wymyślił? Dobre pytania bez dobrych odpowiedzi. Kiedy człowiek przegląda stan debaty na temat tej anegdoty zwanej Pericope Adulterae (J 7:53–8:11), szybko się orientuje, że niczego pewnego się na temat jej pochodzenia nie dowie. Wiadomo tyle, że w najwcześniejszych manuskryptach Ewangelii Jana jej nie było. Pojawia się dopiero w piątym wieku, choć być może była już wcześniej, dodana arbitralnie przez jakiegoś skrybę na początku rozdziału ósmego. Pamiętajmy, że do czasów Gutenberga wszystkie kopie Biblii były przepisywane ręcznie, więc kopiści mieli spore pole do popisu: jak który przysnął, to się pomylił, jak którego złapała wena, to dopisał.

Dziś wszystkie znane kopie Nowego Testamentu można ze sobą porównać komputerowo, co zrobiono i odkryto, że pomiędzy zachowanymi manuskryptami jest więcej różnic niż słów zawartych w całym Nowym Testamencie – 400 000 rozbieżności. Taka ciekawostka.

Historia o dziewczynce z Jerozolimy, która niesie w sobie potężny seksistowski ładunek, na co w swoim eseju uwagę zwraca nawet ksiądz Krzysztof Niedałtowski (Więź 03 kwietnia 2022), wpada i wypada z Biblii, czasami wędruje do tekstu Ewangelii Łukasza, trafia do angielskiego tłumaczenia Biblii Króla Jakuba i w końcu wchodzi do kanonu opowieści biblijnych, zapładniając wyobraźnię wielu artystów chrześcijańskich, takich jak Giorgione, Kranach Starszy, Pieter Bruegel, Nicolas Poussin i inni. Nam jednak pokazuje ciekawą rzecz na temat Nowego Testamentu: Nowy Testament nie jest „nieomylnym słowem Boga”, a agregatem ludowych wierzeń i przypowieści zebranych pomiędzy dwoma wspólnymi okładkami tak samo, jak bajki braci Grimm. Opowieść o „jawnogrzesznicy” nie jest ani trochę bardziej prawdziwa i ani trochę bardziej fałszywa od innych anegdot z życia Jezusa – wszystkie je trzeba traktować umownie.

——————————————————————————————————-

Zanim przejdę do analizy tekstu Rafała, to muszę zwrócić uwagę na jego bardzo pogardliwy i kpiący język w stosunku do Jezusa jak ‚gryzmolił patykiem’ czy ‚wypuścić, bo w końcu o co ten hałas?’. Pewnie wynika to z jego stosunku do Boga i chrześcijaństwa, ale tak naprawdę nie jest zasadny, no chyba że próbuje nim wprowadzić u ateistycznych czytelników . To prawda, że ta historia raczej został dodana później do Ewangelii Jana, bo najwcześniejsze manuskrypty jak Papyrus 66, Papyrus 75, Codex Sinaiticus czy Codex Watykański go nie zawierają, choć Textus Receptus posiada ten fragment, tak samo jak większość greckich manuskryptów. Nawet jeśli została ona dodana do Pisma, to czy coś to zmienia w kontekście nieomylności Pisma i Bożego natchnienia? Nie! Wytłumaczę dlaczego.

Prześledźmy tę historię i jej główne zagadnienia w kontekście całego Pisma:

– Cudzołóstwo jest grzechem w oczach Boga, stąd Jego przykazania tego zabrania: ‚Nie cudzołóż’ (Księga Wyjścia 20:14), ‚Nie cudzołóż’ (Księga Powtórzonego Prawa 5:18), a Jezus w swych słowach potwierdził te starotestamentowe prawo moralne choćby dostojnikowi, który pytał Go, co ma robić, aby być zbawionym: ‚Znasz przykazania: Nie cudzołóż…’ (Łk 18:20) Stąd Żydzi chcieli postąpić zgodnie z prawem i ją ukamieniować, ale przyprowadzili ją do Chrystusa ‚kusząc go, by mieć powód do oskarżenia go’. Jednak Chrystus, który jako Bóg znał serca ich ‚od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku’ (J 2:25) i wiedział, że sami noszą grzechy w sobie i łamią prawo zasługując na słuszną karę, bo ‚Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej’ (Rz 3:23) zwrócił się do nich słowami: ‚Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem’. Kiedy się podniósł nie było nikogo, oprócz grzesznicy i niego, gdyż Chrystus był bez grzechu: ‚On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego’ (1P 2:22) Historia kończy się słowami Jezusa: ‚I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz’. Wskazują one na to, że Chrystus rzeczywiście uznawał cudzołóstwo za grzech oraz każdy inne postępowanie, które łamie Jego przykazania oraz na to, że jako On jako Bóg ma władzę ludzi potępić, ale i usprawiedliwić oraz odpuścić grzechy, oddając to, na co każdy z nas zasłużył. ‚Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi’ (J 5:22), ‚Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi’ (Mk 2:10), ‚aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa’ (1 Kor 6:11)

Jak widzimy, nie ma w niej niczego sprzecznego z nauką całej ewangelii, ale jest ona z nią zgodna. Nawet gdy ją odejmiemy, to nie umyjemy niczego z całej nauki ewangelii, gdyż ona uczy, że grzech jest łamaniem Bożych przykazań, każdy z nas jest grzesznikiem, który tylko przez wiarę w Chrystusa z łaski, może być przez Niego usprawiedliwionym, a nasze grzechy w Jego imieniu przebaczone i zmazane Jego krwią.

Teraz sprawdźmy czy to stwierdzenie Rafała dyskredytuje Biblię: ‚odkryto, że pomiędzy zachowanymi manuskryptami jest więcej różnic niż słów zawartych w całym Nowym Testamencie – 400 000 rozbieżności. Taka ciekawostka’

Czego autor wam nie powie, bo albo nie wie, albo celowo tego tu nie ujawnia, to fakt, że zdecydowana większość ‚rozbieżności’ to ‚warianty tekstowe’ czyli niewielkie różnice w pisowni czy gramatyce, nigdy nie zmieniające fundamentów wiary czy podstaw ewangelii i kiedy je pominiemy, to mamy 98% czy nawet 99% zgodności między głównymi źródłami rękopisów (Według biblijnych naukowców Normana Geislera i Williama Nixa – Nowy Testament charakteryzuje się współczynnikiem czystości wynoszącym 99,5% pod względem dokładności – lepszym wskaźnikiem dokładności niż jakakolwiek inna dobrze znana księga). Przykład: zwoje z Qumran porównano z Księgę Izajasza z jego późniejszą o tysiąc lat masorecką kopią, to okazało się te dwa teksty w 99% są takie same. Choć nie mamy ‚autografów’ czyli oryginalnych manuskryptów, to jednak jak widać, treść Pisma się nie zmieniła i mamy pewność jej przesłania i Bożego natchnienia.

‚Nie istnieje żaden dokument z antycznego świata, potwierdzony przez tak wspaniały zbiór pisemnych i historycznych zaświadczeń…Sceptycyzm donośnie wiarygodności historycznej chrześcijaństwa oparty jest o nieracjonalne uprzedzenia’ – prof. Clark Pinnock

Spójrzmy na przykład Iliada Homera ma 1,757 kopie, a NT ma ponad 5800 kopii tylko grecko języcznych, a dodając do tego kopie zapisane w starożytnych językach jak łacina, to mamy koło 25 tys. kopii NT! To dzięki temu, jesteśmy właśnie w stanie zbadać różnice, warianty i problemy, aby wykluczyć błędy i wyodrębnić właściwy oryginalny tekst, przez co właśnie historia z Jana, bez uszczerbku dla intergralności Pisma, może być rozważana jako późniejszy dodatek.

Nie ma więc takiej drugiej starożytnej księgi jak Biblia, która była spisywana przez ponad 1500 lat, przez 40 różnych autorów z trzech kontynentów, którzy pisali w trzech różnych językach i mimo tego cały tekst zgadza się ze sobą pod względem teologicznym, historycznym i doktrynalnym. Gdyby autorem Pisma nie był Bóg, taka rzecz nie byłaby możliwa, jednak ‚Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany’ (2 Tm 3:16)

Dlatego też słowa Rafała, że ‚Historia o dziewczynce z Jerozolimy, która niesie w sobie potężny seksistowski ładunek’ są nieprawdą i kłamstwem, ale wypływają z jego niezrozumienia całości ewangelii i nienawiści do Świętego Boga oraz Jego Słowa, bo ‚Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę’ (Hbr 4:12-13)

Stąd też Nowy Testament jest nieomylnym słowem Boga, i nie jest agregatem ludowych wierzeń i przypowieści zebranych pomiędzy dwoma wspólnymi okładkami tak samo, jak bajki braci Grimm. Opowieść o „jawnogrzesznicy” jeśli nawet przyjmiemy, że nie jest prawdziwa, to inne historie z życia Jezusa – wszystkie je trzeba traktować serio i poważnie, gdyż Ewangelia jest ‚bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy’ (Rz 1:16)

Przed chwilą rozmawiałem z człowiekiem w poważnym wieku, który był zaangażowany w konflikt, w którym zginęło tysiące ludzi, trzymając złe towarzystwo i sprawiając ból nie tylko swej rodzinie, ale innym. Widział cierpienie, śmierć i wiele innych okropnych rzeczy, jednak dziś ze łzami w oczach opowiada o łasce Bożej, której doświadczył wierząc w Chrystusa, który przemienił jego życie i dziś może świadczyć o miłości i sprawiedliwości Pana. Może i ty dziś jesteś szydercą i gardzisz prawdą Słowa, ale w środku wiesz, że masz wiele na sumieniu, a przed Bogiem wszystko jest jasne, więc tak jak ten człowiek, jeśli uwierzysz w Chrystusa, możesz zostać usprawiedliwionym ze swych grzechów i znaleziony sprawiedliwym w oczach Ojca.

‚Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego’ (J 3:16-18)