Chrystus wszystkim co mam

„Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Kor 12:9)

„wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży” (1 Kor 3:23)

Czy religia jest hamulcem nauki?

Bardzo często powtarzanym mitem i kłamstwem, wypływającym z uprzedzenia do chrześcijaństwa, czy ogólnie pojętej religii, jest głoszenie przez ateistów i niewiedzących, że religia jest hamulcem nauki. Malują oni naśladowców Chrystusa jako ciemny lud, który okopał się w swej wierze i jest głuchy i ślepy na rozwój nauki, przez co wierzą w jakąś mistyczną postać oraz bajki zwane ewangelią. Takie podejście jest niewłaściwe i zdecydowanie błędne, a wystarczyłoby choć spojrzeć na ilość naukowców, którzy wierzą w Chrystusa i swą wiarę praktykują w symbiozie z nauką, którą przecież możemy praktykować, gdyż Stwórca dał nam umysł, aby nie tylko praktykować wiarę rozumną, ale też poznawać otaczający nas świat.

„Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swej/całym swym umysłem, i z całej siły swojej” (Mk 12:30)

Bóg jak widać, wręcz nakazał nam używać naszego umysłu w naszej wierze, czy więc religia jest hamulcem nauki? Posłuchajmy odpowiedzi naukowca, nawróconego profesora Sy Garte, byłego ateistę i bojownika komunistycznego:

„To mit, który powstał pod koniec XIX wieku. Powstał bardzo niedawno, zanim religia i nauka doskonale ze sobą współpracowały. Wszyscy pierwotni naukowcy byli chrześcijanami. Wystarczy

wymienić naukowców od Roberta Boyle przez Galileusza do Kopernika. Spójrz na Maxwell czy Faraday, ci ludzie nie byli tylko chrześcijanami, ale oddanymi chrześcijanami. Pisali o chrześcijaństwie prawie tyle samo, co o nauce i są to twórcy takich dziedzin jak chemia, elektryczność, fizyka, biologia. Alexander Fleming, Lord Kelvin, wszyscy ci ludzie byli chrześcijanami. Ten pogląd, że religia chrześcijańska i nauka są w konflikcie, jest nonsensem, zawsze taki był, to mit, który został powtórzony pod koniec XIX wieku przez kilka osób i się na przyjął, a następnie został popchnięty przez Bertranda Russella i innych i stał się dominującym temat w naszym społeczeństwie, ale to jest fałszywe, całkowicie fałszywe. Nie, religia w ogóle nie powstrzymuje nauki!’

Ewolucja, Darwin, niemoralność vs Biblia

Skoro nie ma Boga to rzeczy takie jak moralność, etyka czy nasze zachowanie wypływają z procesu ewolucji, która je nam zaszczepiła, ale jaki wtedy jest ich standard? Kto decyduje, co tak naprawdę jest złem, a co dobrem, skoro ewolucja to ciągły proces? A skoro jesteśmy tylko wytworem biologii i chemii, to zmierzamy do momentu nieistnienia, gdzie po śmierci nie ma sądu, nie ma nagrody ani kary, nie ma nic, więc kto powiedział, że nie mogę żyć tak, jak mi się podoba i dogadzać ciału?

„Ewolucja jest wytworem rozwijającej się filozofii ateistycznego humanizmu, która musi pozbyć się Boga, a następnie wyjaśnić to, czego nie da się wytłumaczyć, odstępcza nauka szukająca pseudo powodów do odrzucenia chrześcijaństwa i Boga Biblii. To nie jest motywowane intelektem, to jest motywowane niemoralnością. Cofnij się i poczytaj o Russo, Descartesie, Marxie, Niche, i innych, a przeczytasz o najbardziej czarnych, niegodziwych, nędznych, niemoralnych, rozwiązłych, zdeprawowanych życiach. Wymyślili filozofię, która miała wyeliminować Boga, aby móc żyć tak, jak chcieli; a kiedy Bóg został wyeliminowany, ktoś musiał wymyślić sposób na wyjaśnienie wszechświata. A teraz nastąpiło odstępstwo od wiary chrześcijańskiej. Charles Darwin był agentem diabła i dlatego wymyślił wygodne wyjaśnienie wszechświata dla świata odstępczego. Wszyscy wiedzą, że jeśli Boga można oddzielić od początków, jeśli Boga można oddzielić od stworzenia, to można Go oddzielić od moralności, można Go oddzielić od etyki, można Go oddzielić od zachowania. A jeśli Bóg jest oddzielony od etyki, moralności i zachowania, wówczas nie ma ostatecznego sędziego naszego zachowania; nie ma grzechu, nie ma winy, nie ma sądu, nie ma kary, której należy się bać; żyj tak, jak chcesz. I tak żyli ci filozofowie, i tak żył Darwin, wolny – żyj, jak chcesz; nie ma Stwórcy. Więc dokonaj wyboru. Czy chcesz czcić Boga: świętego, wszechwiedzącego, prawdziwego; czy też chcesz czcić Karola Darwina, sługę ateistycznego humanizmu?

Swoją drogą, Charles Darwin był bardzo zagorzałym zwolennikiem eugeniki i ludobójstwa, pod każdym względem był skrzywionym indywidualistą. Jeden z jego biografów mów ‚Jak sam przyznaje, był sadystą, który „uwielbiał” zabijać zwierzęta. Znęcanie się nad zwierzętami sprawiało mu przyjemność. Zabijał ptaki, rozbijając im głowy młotkiem. W wieku 17 lat napisał, że lato spędzał na zabijaniu większych zwierząt nie dla mięsa, ale po prostu dla przyjemności, jaką czerpał z ich zabijania. Chociaż w naszych czasach – mówi biograf – może to niepokoić członka PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), powinno to być szczególnie kłopotliwe dla chrześcijanina wierzącego w Księgę Przysłów 12:10: „Sprawiedliwy dba o życie swojego bydła, lecz serce bezbożnych jest okrutne.” A tak przy okazji, planując podróż statkiem Beagle, podczas której miał odkryć te ewolucyjne rzeczy, Darwin zabrał kilka pistoletów w nadziei, że „będzie w stanie zabić kilku kanibali” Już jako dziecko bił szczenięta, po prostu ciesząc się poczuciem władzy.

Na temat problemów psychologicznych Darwina napisano całe książki. Posłuchaj tego; cierpiał na depresję, agorafobię – czyli strach przed tłumem – bezsenność, zaburzenia widzenia, halucynacje, złe samopoczucie, zawroty głowy, drżenie, tachykardie, napady omdlenia, duszność, drżenie, nudności, wymioty, zawroty głowy, drgania mięśni, skurcze, dygotanie, skurcze, kolkę, wzdęcia, bóle głowy, wyczerpanie nerwowe, pęcherze skórne, szumy uszne, uczucie utraty przytomności i zbliżającej się śmierci. Według zeznań Darwina jego problemy zaczęły się w wieku 16 lat, a w wieku 28 lat był już praktycznie niezdolny do pracy z powodu chorób psychicznych. Choroby te były tak przewlekłe, że badacz Darwina Michael Ruse doszedł do wniosku, że przez ostatnie 43 lata życia żył on jako inwalida. Nie atakujesz Boga licząc, że ujdzie ci to na sucho.

Pamiętacie historię o ‚Nowych szatach cesarza’? ‚Myślisz, że jesteś ubrany, a jesteś nagi’. Cóż, niektórzy z tych naukowców, niektórzy z tych ateistycznych naukowców, zaczynają zdawać sobie sprawę, że muszą wymyślić coś innego niż czystą przypadkową ewolucję, więc wymyślają to, co nazywają ID, czyli inteligentnym projektem. Nie chcą powiedzieć, kto jest tą inteligencją, bo nie chcą dotrzeć do biblijnego Boga.

Ale wygląda na to, że gdzieś tam jest jakaś inteligencja. To duży skok. Można by pomyśleć, że byłaby to najbardziej oczywista rzecz, na jaką wpadłby jakikolwiek naukowiec. Nie chcą powiedzieć, że to Bóg, ale staje się to przytłaczająco jasne, gdy zagłębiamy się teraz w mikroskopię elektronową i docieramy do najdrobniejszych składników, które ją tworzą. Jednak złożoność i kodowanie informacji są tak wyrafinowane, że idea losowości jest całkowicie szalona; ale wciąż niechęć do przyjęcia Boga. Zatem my, spójrzcie, chcemy czcić Boga właśnie, jako Stwórcę; musimy zacząć od wiernego zaufania Pismu Świętemu’ – pastor John MacArthur

Czy ewolucja jest motywowana intelektem?

Dokładnie tak. U podłoża odrzucenia Boga, zawsze leży grzech, a ludzie, którzy wybierają ewolucję, tak naprawdę chcą grzeszyć, a Bóg im w tym przeszkadza, bo On ustala standard moralny, a nie my, więc trzeba pozbyć się Boga, aby samemu decydować, co jest dobre, a co złe. Najstarszy podszept diabła, że staniemy się tacy ja Bóg i będziemy bez Niego wybierać co jest właściwe, a co nie dla nas, nadal ma zdecydowaną większość po swej stronie. Nie ma Boga, to nie ma grzechu, nie ma sądu i nie ma kary, więc żyjmy sobie jak chcemy…

Jedna z darmowych witryn porno, odnotowała w 2022 roku średnio 2,5 miliarda odwiedzin miesięcznie…

Co stanowi centrum ewangelii?

„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1:16-17)

„Wysławiajcie Pana, wzywajcie imienia jego, Głoście narodom czyny jego! Śpiewajcie mu, grajcie mu, Opowiadajcie o wszystkich cudach jego!” (Ps 105:1-2)

„Pójdźcie, słuchajcie, wszyscy bogobojni, A opowiem, co On uczynił dla duszy mojej!” (Ps 66:16)

Czy ma sens bycie ateistą?

„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi” (Rz 1:16-22)

Fakty, prawda, naoczni świadkowie – Biblia vs ateizm

Ewangelizacja ateisty część 37

‚Niestety, religia odzwyczaja ludzi od racjonalnego myślenia, dlatego wierzący często po prostu nie rozumieją pojęć takich jak „fakty”, „prawda” i związane z nimi „kłamstwo”, i nie potrafią ich odróżnić od wniosków, interpretacji czy założeń. Nie rozumieją też nauki, a wiedzę traktują wyłącznie instrumentalnie, chwytając to, co zdaje się potwierdzać ich wierzenia, a ignorując to, co im przeczy. Taki przykład: bardzo chętnie powołujecie się na fakt, że w środowisku naukowym przeważa przekonanie, że jakiś „Jezus” istniał – natomiast totalnie ignorujecie inne powszechne przekonanie, a mianowicie, że autorzy Ewangelii NIE byli naocznymi świadkami’ – Anna Czajkowska

Moja odpowiedź: Bardzo ciekawe co piszesz, bo przecież ateiści również wybierają co potwierdza ich wierzenia, a odrzucają co im przeczy, na co mamy przykład w Twoim komentarzu. Jednak wszystko zasadza się na tym, na jakiej podstawie to czynimy i czy mamy ku temu racjonalne powody. W żaden sposób nie obaliłaś argumentu, że ludzie nauki, nawet sceptycy jak przytoczony przeze mnie Ehrman, jednogłośnie uznają istnienie Jezusa, jako fakt historyczny. Poniżej kilka innych przykładów na temat śmierci Jezusa, ze strony sceptyków:

„Śmierć Jezusa przez ukrzyżowanie za Poncjusza Piłata jest tak pewna, jak tylko może być cokolwiek historycznego” John Dominic Crossan (sceptyk – profesor studiów biblijnych)

– „Myślę, że nie powinniśmy mieć wątpliwości, że biorąc pod uwagę egzekucję Jezusa przez ukrzyżowanie w Rzymie, był on naprawdę martwy” James Tabor (skrajny liberał – biblista, profesor starożytnego judaizmu i wczesnego chrześcijaństwa)

– „Śmierć Jezusa w wyniku ukrzyżowania jest bezdyskusyjna” Gerd Lüdemann (ateistyczny profesor NT w Getyndze)

Czy posiadasz większą wiedzę niż oni, aby zanegować ich słowa oparte na konkretnej wiedzy i faktach? Jeśli tak, to proszę je przedstaw.

‚autorzy Ewangelii NIE byli naocznymi świadkami’ – serio? Ich słowa przeczą Twojej tezie:

„Zaświadcza to ten, który WIDZIAŁ, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy uwierzyli” (J 19, 35), ‚Co było od początku, co słyszeliśmy, co OCZAMI NASZYMI WIDZIELIŚMY, na co PATRZYLIŚMY i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota – a żywot objawiony został, i WIDZIELIŚMY, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został – co WIDZIELIŚMY I SŁYSZELIŚMY, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli’ (1J 1:1-3), ‚Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród nas się dokonały, jak nam to przekazali NAOCZNI i od samego początku ŚWIADKOWIE i słudzy Słowa, postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu’ (Łk 1:1-3)

Prawdą jest, że Marek był był tłumaczem apostoła Piotra, a Łukasz służył z apostołem Pawłem, lecz ich świadectwa są oparte na świadectwach tych naocznych świadków, o czym podane powyżej fragmenty świadczą. F.F. Bruce, profesor krytyki biblijnej i egzegezy Uniwersytetu w Manchesterze: „Pierwsi głosiciele stawali nie tylko przed przyjacielskimi naocznymi świadkami. Byli też inni, o wiele gorzej usposobieni, którzy również dobrze znali główne fakty posługi i śmierci Jezusa. Uczniowie nie mogli sobie pozwolić na ryzyko niedokładności (nie mówiąc już o manipulowaniu faktami), które natychmiast byłyby rozpoznane przez tych, którzy tylko na to czekali. Z drugiej strony, jednym z głównych punktów orędzia apostolskiego jest przekonujące odwoływanie się do wiedzy słuchaczy. Apostołowie nie tylko mówili: „My jesteśmy świadkami tego”, lecz także powoływali się na wiedzę słuchaczy mówiąc: „o czym sami wiecie” (Dz 2, 22). Gdyby istniała jakakolwiek tendencja do odejścia od faktów, obecności wrogich świadków wśród słuchaczy przyczyniłaby się do dokładnej jej korekty.”

Skoro chcesz zanegować tę wiedzę, to musisz wykazać, że posiadasz argumenty dowodowe, które przeczą ustaleniu szerokiego grona naukowców, nie tylko wierzących, ale i sceptyków, w przeciwnym razie Twoje słowa będą wskazywały na uprzedzanie i brak wiedzy w tym zakresie.

‚No trudno żebym obaliła coś, czego obalić nie próbowałam 😃 Wyraźnie napisałam o „fakcie”, że w środowisku naukowym przeważa przekonanie o historyczności Jezusa. Rzecz nie w tym, lecz w niezrozumieniu istoty naukowego konsensusu, szczególnie w naukach humanistycznych. Materiał dowodowy w przypadku Jezusa jest słaby, przekonanie o jego istnieniu ma zatem charakter opinii – i dlatego bzdurą jest zarzucanie p. Rafałowi „kłamstwa”, bo się z tą dominującą opinią nie zgadza i wyznaje niszowy pogląd o jego mityczności (bowiem jest i taki pogląd w środowisku naukowym, które praktycznie nigdy nie jest „jednogłośne”). Zaś co do tego, że ewangeliści nie byli naocznymi świadkami – powtarzam raz jeszcze, że to nie jest MOJA teza, tylko znów pogląd dominujący w środowisku naukowym. Tak jak już pisałam, Bart Ehrman – którego sam tu wprowadziłeś jako autorytet – napisał na ten temat całą książkę, o znamiennym tytule Fałszywka (Forged). I właśnie z tego powodu nagle robisz skok w bok i zamiast sypać cytatami z rzekomych „sceptyków”, „ateistów” i „liberałów” wyciągasz Fredericka Fyvie Bruce’a, jednego z czołowych chrześcijańskich apologetów, a potem sam Nowy Testament, który w cudownie pokrętny sposób ma świadczyć o swojej własnej prawdziwości’

Moja odpowiedź: Materiał dowodowy w przypadku Jezusa jest słaby,’, Zaś co do tego, że ewangeliści nie byli naocznymi świadkami – powtarzam raz jeszcze, że to nie jest MOJA teza, tylko znów pogląd dominujący w środowisku naukowym’ – Jedno i drugie twierdzenie jest nieprawdą i nie ma oparcia u najlepszych naukowców zajmujących się tą tematyką jak D.A. Carson, N.T. Wright, Gary Habermas czy Bruce Metzger. Czy człowiek będący chrześcijaninem nie może być wiarygodnym naukowcem? Pisanie, że NT w pokrętny sposób świadczy o swej prawdziwości, jest naprawdę słabe i ponownie, przykład pozbawiony konkretów i dowodów. Ja wiem, że ateiści tak naprawdę nie chcą Boga w swym życiu i żadne dowody ich tak naprawdę nie obchodzą, dlatego bez względu co im przedstawisz, zawsze znajdą wymówkę, aby ewangelii nie wierzyć, co potwierdzają wypowiedzi ateistycznych guru:

‚Nawet jeśli pojawiłby się ten donośny głos i drugie przyjście

w chmurach chwały, bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem byłoby, że jest to halucynacja lub sztuczka magiczna Davida Copperfielda lub coś takiego’ – Richard Dawkins

Apologeta Hugh Ross: ‚Wygląda na to Peter, że nie ma dowodów, które kiedykolwiek przekonałyby cię do odejścia od ateizmu’. Ateista Peter Atkins odpowiedział: ‚Cóż, szczerze mówiąc, myślę, że prawdopodobnie tak jest”

I tak to wygląda, a nawet jak sięgają do Pisma, to tylko, aby znaleźć coś, co będzie pozorną sprzecznością lub jakimś błędem, aby uderzyć w chrześcijan i podłamać wiarę słabych, stąd mądre słowa Patora Voddiego:

‚Są tacy, którzy czytają Biblię niczym sędzia próbujący znaleźć coś niewłaściwego. Ciężko pracują, aby znaleźć coś niewłaściwego w niej, i wiecie co odkryłem, że kiedy ludzie czytają Biblię w ten sposób, to mają tryb ‚Aha!’, a kiedy im odpowiadasz, to nie mówią ‚Wow, bardzo się myliłem’, lecz ‚W porządku, znajdę coś innego!’. Przeprowadzono ponad 25 000 tysięcy wykopalisk archeologicznych związanych bezpośrednio Biblią, ponad 25 000 tysięcy – ani jeden z nich nie zaprzeczył niczemu, co mamy w Biblii! Zdecydowana większość z nich potwierdziła i utwierdziła rzeczy, które znajdziemy w Biblii, ale oto co jest interesujące, to to, że, kiedy znajdujemy coś z wykopalisk, co potwierdza Biblię, tak jak to zrobiliśmy już tysiące razy, to pojawiły się osoby, które krzyczały ‚Kwiryniusz, Kwiryniusz nie był namiestnikiem, nigdzie nie znaleźliśmy jego imienia’. Więc znajdujesz imię Kwiryniusz podczas wykopalisk archeologicznych (Inskrypcja łacińska, która została odkryta w 1764 r. potwierdza tezę, że Kwiryniusz sprawował władzę w Syrii przy dwóch różnych okazjach), ale ci ludzie nie mówią ‚Och, myliliśmy się, proszę wybacz nam’. Nie, oni po prostu jakby nigdy nic powiedzą ‚Nie ma znaczenia, poszukamy czegoś innego’ i nie znajdziesz artykułów na ten temat’

Rację więc miał Pan Jezus, który rzekł ‚Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą’. Masz Ewangelię, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, więc skoro ją orzucasz, to nawet powstanie kogoś z martwych Cię nie przekonana, a bez wiary nie można podobać się Bogu, który przecież nakazał ‚Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii’. Modlę się, aby nadszedł dzień w którym posłuchasz tych słów naszego Pana…

Ateizm to religijny Frankenstein!

Ewangelizacja ateisty część 36

‚Chrześcijaństwo to religijny Frankenstein – złożone i ożywione z setek elementów istniejących wcześniej niezależnie i w różnych formach. Powstało jako religia synkretyczna, stapiająca w jedną całość przeróżne wpływy kulturowe, filozoficzne i religijne, od Egiptu, przez platonizm, pogaństwo po judaizm. Zapowiadając nadchodzącą apokalipsę, czyli fundamentalną przemianę społeczeństwa i epokę mesjańską, odpowiadało na polityczne zapotrzebowanie ówczesnego społeczeństwa.

Chrześcijaństwo nawet się tego nie wypiera: porywa dość bezceremonialnie żydowskie pisma, przekształca żydowskiego Boga i bezlitośnie wykorzystuje starsze wierzenia. W tym sensie, chrześcijaństwo nie jest ani religią oryginalną, ani „tworem Jezusa”. Wpisuje się natomiast w pewien typ wierzeń, które zwie się millenarystycznymi.

Okazuje się, że ten typ wierzeń tworzy się w określonym kontekście społecznym, które zostały opisane. Pojawia się wśród ludzi żyjących pod panowaniem obcej władzy, pozbawionych autonomii, w społeczeństwach kolonialnych, pozostających pod władzą sił, których nie potrafią przemóc. Trzy charakterystyczne warunki społeczne, pozwalające na rozwinięcie się kultu apokaliptycznego to:

1. Istnienie wyraźnych podziałów etnicznych, rasowych, kastowych czy innych. Kulty millenarystyczne pokonują te przeszkody i integrują ludzi ponad podziałami, często przeciwko wspólnemu wrogowi, jakim jest władza dyktatorska. (Takie warunki społeczne panowały na Bliskim Wschodzie 2000 lat temu. Takie warunki panowały w Polsce przez cały wiek dziewiętnasty i połowę dwudziestego – można w tym upatrywać źródeł niezwykłego sukcesu katolicyzmu. Polacy błędnie utożsamili go z interesami ludzi uciśnionych).

2. Rozwijają się w społecznościach agrarnych, podporządkowanych strukturom feudalnym, gdzie kult pojawia się w niższych warstwach społecznych, jako organizacyjne spoiwo dla ludzi pozbawionych głosu. Dokładnie w takich warstwach społecznych rozprzestrzeniło się na początku chrześcijaństwo. Struktura kościelna zastępowała strukturę polityczną – przejmując jej rolę.

3. Sytuacja polityczna, w której duże masy społeczne doświadczają militarnych porażek w starciu z obcą i przeważającą siłą. Taka sytuacja zachodzi, gdy własna struktura polityczna zostanie rozbita przez obce wojsko i nie jest już w stanie wypełnić autonomicznych aspiracji danego społeczeństwa. Wtedy z dużym prawdopodobieństwem wyłoni się proroczy lider, przywódca głoszący nadejście końca świata i wielkiej zmiany. Nowy kult staje się platformą wyrazu dla politycznego niezadowolenia i bezsilności.

Jesus Christ Frankenstein – nie jest więc realną postacią historyczną, a opowieścią, która nawarstwiała się przez lata i ubarwiana była przez kolejne grupy religijne: stąd różnorodność pierwszych opisów Jezusa, które dopiero po trzystu latach ujednolicono w obowiązujący mit i utrwalono mieczem’ – Rafał Betlejewski

—————————————————————————————————–

Rafał nadal zaskakuje w gorliwości ośmieszenia chrześcijaństwa i jego zdyskredytowania, a jego teksty zawierają tak często powtarzane kłamstwa i nie prawdę, że są uznawane przez większość niewierzących, którzy nie sprawdzają faktów, za prawdę. Taką zagrywkę stosował Joseph Goebbels, minister propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Adolfa Hitlera, który mawiał: ‚Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą’.

Rzecz jasna, że w chrześcijaństwie znajdziemy pewne elementy wpływu kultury, filozofii czy religii starożytnego świata, bo nie urodziło się ono na Marsie, ale w konkretnym miejscu świata regionie zwanym Judeą, na terenie dzisiejszego Izraela i Palestyny oraz w konkretnym czasie historii wraz z początkiem nauczania Jezusa Chrystusa w pierwszym wieku, lecz one nie były jej źródłem ani fundamentem, bo tym jest Jezus Chrystus: ‚Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus’ (1 list do Koryntian 3:11) oraz apostołach i prorokach zapowiadających te wydarzenia: ‚Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus’ (Ef 2:19-20)

Choć wielu przeciwników chrześcijaństwa, nie zapoznanych z faktami twierdzi, że chrześcijaństwo skopiowało, pożyczyło czy wręcz oparło swe wierzenia na innych religiach czy pogańskich wierzeniach, to jednak przy dokładnym zapoznaniu się z tematem okazuje się, że jest to wierutne kłamstwo i mimo pewnych podobieństw, chrześcijaństwo jest unikatowe, a potwierdza to choćby ten fakt, że tylko Chrystus jako Bóg, przybrał ciało człowieka, aby umrzeć na krzyżu za nasze grzechy i zmazać nasze przewinienia swą krwią, a 3 dnia zmartwychwstał dla naszego zbawienia, stąd tylko w Jego imieniu mamy zbawienie. To jest prawda unikatowa dla chrześcijaństwa! Jednak Rafał usilnie stara się temu zaprzeczyć twierdząc: ‚Chrześcijaństwo nawet się tego nie wypiera: porywa dość bezceremonialnie żydowskie pisma, przekształca żydowskiego Boga i bezlitośnie wykorzystuje starsze wierzenia’ – Po pierwsze mamy tu dwa podstawowe błędne twierdzenia. 1. Żydowskie Pisma Starego Testamentu są nierozerwalną częścią Nowego Testamentu i wraz z nimi stanowią jedną całość Pisma Świętego, a które sam Chrystus cytował jako autor obydwu ksiąg, a które prorokowały od początku o Jego narodzeniu, śmierci i zmartwychwstaniu. 2. Chrześcijaństwo nie przekształca ‚Żydowskiego Boga’ Jahwe, gdyż Bóg chrześcijan jest tym samym Bogiem co Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba!

Co do ‚wyraźnych podziałów etnicznych, rasowych, kastowych czy innych’ warto pamiętać, że choć one miały miejsce, bo ludzie od początku żyli w opozycji do Bożych praw i nie chcieli być Bogu posłuszni, przez co nastąpił bardzo szybko upadek rodzaju ludzkiego, to warto pamiętać, że wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz Boga i choć możemy mieć inny rodzaj skóry, ze względu na inną ilość melaniny, to wszyscy pochodzimy do Adama i Ewy: ‚Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania’ (Dzieje Apostolskie 17:26)

‚Jesus Christ Frankenstein – nie jest więc realną postacią historyczną, a opowieścią, która nawarstwiała się przez lata i ubarwiana była przez kolejne grupy religijne: stąd różnorodność pierwszych opisów Jezusa, które dopiero po trzystu latach ujednolicono w obowiązujący mit i utrwalono mieczem’ – Jesus Christ Frankenstein na pewno nie jest realną postacią historyczną, ale Jezus Chrystus, Bóg i Pan Biblii nią jest. Wystarczy przytoczyć słowa agnostyka, profesora i badacza Nowego Testamentu Bart D. Ehrmana: „Wiem, że w tłumie, w którym się obracacie, powszechnie uważa się, że Jezus nie istniał. Powiem wam, że kiedy wyjdziecie poza waszą konklawe, nie będzie to problemem dla badaczy starożytności… W żadnej szkole wyższej czy uniwersytecie w świecie zachodnim nie ma uczonego, który wykładałby klasykę, historię starożytną, Nowy Testament, wczesne chrześcijaństwo czy jakąkolwiek pokrewną dziedzinę, który wątpi w istnienie Jezusa”. Mogą występować różne opisy Jezusa, bo różni są ludzie i ich poglądy oraz uprzedzenia, ale obraz Jezusa Chrystusa wypływający z ewangelii nie zmienił się od 2 tysięcy lat, tak samo jak nie zmieniła się treść ewangelii. Ewangelia nigdy nie była mitem, bo po pierwsze była zapisana przez naocznych świadków wydarzeń, a po drugie, krótki okres w którym została zapisana nie pozwala na tworzenie się mitu. Dla przykładu, kredo przedstawione przez Pawła w 1 Koryntian w rozdziale 15 zostało sformalizowane i nauczane pośród pierwotnego kościoła kilka lub kilkanaście miesięcy po śmierci Jezusa! Tu nie ma więc mowy o micie czy legendzie, z czym zgadza się świat naukowy zajmujący się badaniem historii i tekstu Nowego Testamentu. Apostołowie wraz z wczesnym kościołem, ani też ich następcy nie utrwali ewangelii mieczem, gdyż to byłoby sprzeczne z nauką Chrystusa, stąd sami byli krwawo prześladowani za niesienie prawdy grzesznemu świtu.

Rafał głosi nieprawdę wobec chrześcijaństwa, ewangelii i Chrystusa, nagminnie przecząc dorobkowi naukowemu, dlatego nie warto wierzyć mu na słowo, ale sprawdzać to co wypisuje z dostępnymi źródłami historycznymi, archeologicznymi i naukowymi, aby się samemu przekonać jak rzeczy się mają, a sama Ewangelia ostrzega nas przed takimi szydercami:

‚Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości…Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania’ (2P 3:3,9)

Ateizm to religijny Frankenstein!

Czy mężczyzna może miesiączkować?

Ewangelia rzecz jasna to przede wszystkim dobra nowina i moc Boża ku zbawieniu każdego, kto wierzy, ale i podstawowe źródło informacji takich jak ile jest płci, czy kim jest kobieta, gdyż obecnie do chodzi do takich absurdów, jak ta rozmowa w jednym z amerykańskich programów, gdzie pewien nauczyciel został uznany za hejtera, bo bronił naukowej prawdy, że mężczyzna nie miesiączkuje…

Nauczyciel: ‚Mężczyźni nie miesiączkują, tylko kobiety miesiączkują. Otóż możesz nazywać siebie, jak chcesz’

Zwolenniczka gender: ‚Mężczyźni ‚cis’ nie miesiączkują, ale transseksualni mężczyźni miesiączkują, tak samo niebinarni ludzie. Miesiączka nie dotyczy wyłącznie kobiet’

N: ‚Dotyczy, jeśli masz chromosomy XX i jesteś młoda, miesiączkujesz, jeśli masz XY, nie miesiączkujesz’

ZG: ‚A co z trans i niebinarnymi mężczyznami? Wykluczamy całą grupę ludzi, którzy miesiączkują’

N: ‚To nie są mężczyźni. To są kobiety ubrane jak mężczyźni. Nie są mężczyznami. Udają, że nimi są i nie ma w tym nic złego, w porządku, żyj swoim życiem. Powiedz mi, kim jest mężczyzna?’

ZG: ‚Cóż, kim dla ciebie jest mężczyzna, zdefiniuj mężczyznę dla mnie’

N: ‚Masz chromosomy, które są X i Y, tym właśnie jest mężczyzna’

ZG: ‚Dlaczego więc traktujemy tę kwestię naukowo, skoro dowiedzieliśmy się, że płeć i tożsamość płciowa to dwie zupełnie różne rzeczy?’

N: ‚To nie są zupełnie inne rzeczy’

ZG: ‚Tak, to są zupełnie inne rzeczy’

N: ‚Nie są, ale to dwa zupełnie inne słowa’

ZG: ‚Płeć jest tym, z czym się rodzisz. Z narządami rozrodczymi płciowymi, która masz. Gender jest tym, z czym się identyfikujesz. To kompletnie różne rzeczy’

N: ‚Cóż, nie akceptuję tego rozróżnienia, musisz to uzasadnić. Wyciągasz wniosek i po prostu zmyślasz. Ludzie, którzy nienawidzą prawdy, nienawidzą prawdy dlatego, że widzą prawdę jako nienawistną. Jeśli chcesz w jakikolwiek sposób się identyfikować to jesteś wolna to uczynić, ale to nie znaczy, że reszta z nas musi dołączyć do tej iluzji. Nie zgadzam się z tobą, dlatego nazywasz to nienawiścią, lecz nie ma w ogóle w moim sercu nienawiści’

ZG: ‚Jesteś pełen nienawiści, skoro mówisz komuś, kto identyfikuje się jako mężczyzna, że oni nie są mężczyznami’

N: ‚To nie jest nienawiść, ale fakt’

Jedyną moją nadzieją jest Jezus Chrystus!

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa” (1 P 1:3)

Każdy z nas raczej ma rodzinę, przyjaciół czy znajomych, ale nikt i nigdy nie jest w stanie dać nam tej nadziei, którą mamy w Chrystusie, bo w Nim mamy nie tylko życie wieczne, ale też odpowiedź na pytania, które dziś w godzinach próby, zmagania czy choroby zadajemy i nosimy w głębi serca. Kiedy zobaczymy Go twarzą w twarz, wszystko stanie się jasne…