” ‚Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowani. Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych – i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą. Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.’
1 list do Koryntian 1:18-25
Poprosić poganina aby uwierzył w Zbawiciela, który został ukrzyżowany było absolutną głupotą w czasach apostoła Pawła. Ukrzyżowanie zostało uznane za tak nieprzyzwoite, że nikt nie mówił o tym. Jeśli krewny został ukrzyżowany za swoje zbrodnie, byłoby wstydem dla ciebie aby o tym wspominać. Ukrzyżowany Zbawiciel to było niespotykane! To było głupotą zgodnie z „mądrością” pogan i zgorszeniem dla Żydów, którzy szukali Królewskiego Mesjasza, a nie ukrzyżowanego zwykłego człowieka z ludu.
Śmierć na krzyżu została zaprojektowana dla maksymalnego bólu z minimalną utratą krwi, rozszerzając w ten sposób ból i cierpienie na wiele dni. Ukrzyżowanie było w każdym znaczeniu tego słowa, ekstremalnie bolsene – agonalne (łac excruciatus – nie do zniesienia bolesne). W celu zrozumienia obscenicznośći i wstydu ukrzyżowania oraz poznać głębię miłości naszego Zbawiciela, musimy zrozumieć okropności, którym nasz Zbawiciel dobrowolnie się poddał.
BICZOWANIE
Małe kulki z ołowiu na początku powodują duże głębokie siniaki, które są wywołane przez kolejne ciosy. W rezultacie skóra na plecach wisiała na długich paskach, a cała powierzchnia była nierozpoznawalną masą rozdartej, krwawiącej tkanki. Kiedy setnik odpowiedzialny za więznia określał jego stan jako był bliski śmierci, wtedy bicie zostało ostatecznie zatrzymane.
Przygotowania do biczowania Jezusa przeprowadzono wedle rozkazów Cezara. Więzień był pozbawiony odzieży, a Jego ręce przywiązane do słupa nad jego głową. Rzymski legionista wychodził do przodu z biczem w ręku. Był to krótki bicz składający się z kilku ciężkich rzemieni, z których każdy był zakończony dwiema małymi kulkami ołowiu. Ciężki bicz smagał wielokrotnie z pełną siłą Jezusa ramiona, plecy i nogi. Początkowo obciążone rzemienie przecinały tylko skórę. Potem kiedy biczowanie było kontynuowane, rozcinały głębiej do tkanek podskórnych, produkując pierwsze sączenie się krwi z naczyń włosowatych i żył skóry, aż wreszcie doprowadzały do tryskającego krwawienia z naczyń tętniczych w mięśniach bazowych.
UPOKORZENIE
Pół omdlały Jezus był następnie rozwiązany z więzów i mógł paść na kamienny bruk, mokry od jego własnej krwi. Rzymscy żołnierze mieli ubaw z prowincjonalnego Żyda twierdzącego, że jest królem. Rzucili szatę na jego ramiona i włożyli kij w jego rękę jako berło. Nadal potrzebowali korony, aby ich parodia była kompletna.
Małe giętkie gałęzie pokryte długimi cierniami – powszechnie używane do rozpalania ognia w piecykach na węgiel drzewny w podwórzu – zostały uplecione na kształt prowizorycznej korony. Korona została wciśnięta na jego głowę i znowu następowało obfite krwawienie ponieważ ciernie przebijały silnie ukrwioną tkankę. Po wydrwieniu i biciu Go w twarz, żołnierze wzięli kij z jego ręki i uderzali nim po Jego głowie, powodując głębsze wbijanie się cierni w Jezusa czaszkę. Wreszcie zmęczeni swoim sadystycznym sportem zdarli szatę z jego pleców. Płaszcz już zdążył przylgnąć do zakrzepów krwi i surowicy z ran, więc jego oderwanie – tak samo jak w przypadku nieostrożnego ściągnięcia opatrunków chirurgicznych – spowodowało rozdzierający ból. Rany znowu zaczęły krwawić.
Jezus nie pił od poprzedniej nocy, więc kombinacja bicia, korony cierniowej oraz biczowania były źródłem nieodwracalnego procesu ciężkiego odwodnienia i niewydolność krążeniowo-oddechowej. Wszystko to zostało zrobione tak, jak zapowiadały proroctwa, które się wtedy właśnie wypełniły:
„(17) Oto psy otoczyły mnie, Osaczyła mnie gromada złośników, Przebodli ręce i nogi moje.”
Psalm 22:17
„(6) Mój grzbiet nadstawiałem tym, którzy biją, a moje policzki tym, którzy mi wyrywają brodę; mojej twarzy nie zasłaniałem przed obelgami i pluciem. „
Izajasz 50:6
„(14) Jak wielu się przeraziło na jego widok – tak zeszpecony, niepodobny do ludzkiego był jego wygląd, a jego postać nie taka jak synów ludzkich, „
Izajasz 52:14
„(4) Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. (5) Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.”
Izajasz 53:4-5
OTO CZŁOWIEK! KORONA CIERNIOWA I SZATA
Znaczeniem szkarłatnej szaty i korony z cierni jest podkreślenie tego, że Jezus bierze grzechy tego świata na swoje ciało. Biblia opisuje grzech jako kolor szkarłatu, a ciernie pojawiały się pierwsze po jesieni jako oznaka przekleństwa. W związku z tym, te przedmioty, które nosił są symbolami, aby pokazać, że Jezus wziął na siebie grzechy (i to przekleństwo) świata na siebie.
„A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym.”
Ks. Rodzaju 3:17-18
„Chodźcie więc, a będziemy się prawować – mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. „
Ks. Izajasza 1:18
UKRZYŻOWANIE
Ukrzyżowanie zostało wynalezione przez Persów około 300-400 roku przed naszą erą. Zostało „udoskonalone” przez Rzymian w I wieku p.n.e. Jest to prawdopodobnie najbardziej bolesna śmierć kiedykolwiek wynaleziona przez człowieka, określona mianem „nie do zniesienia”. Została ona zarezerwowana przede wszystkim dla najbardziej okrutnych przestępców, jak również dla podbitych wrogów.
Ofiary ukrzyżowania były zazwyczaj rozbierane do naga, a ich ubrania podzielone między rzymskich strażników. W przypadku Jezusa stało się to w ramach wypełnienia Psalmu 22:18 „Mogę policzyć wszystkie kości moje… Oni przyglądają się, sycą się mym widokiem.„
Zwyczajem było, że skazaniec niósł swój krzyż ze stanowiska chłosty na miejscu ukrzyżowania poza murami miasta. Był najczęściej nagi, chyba że zostało to zabronione przez lokalne zwyczaje. Ponieważ masa całego krzyża wynosiła prawdopodobnie ponad 136 kg, tylko poprzeczna belka była noszona. Ciężka pozioma belka składowa krzyża (o wadze od 34 to 57 kg) została umieszczona na karku ofiary i wyważona wzdłuż obu ramionach. Zazwyczaj rozpostarte ramiona były przywiązane do tej poprzecznej belki. Procesja skazanego Chrystusa, dwóch złodziei oraz plutonu egzekucyjnego rzymskich żołnierzy kierowanych przez setnika, rozpoczęła powolną wędrówkę wzdłuż trasy, którą znamy dzisiaj jako Via Dolorosa.
Pomimo wysiłków Jezusa aby chodzić wyprostowanym, waga ciężkiej drewnianej belki wraz z szokiem wywołanym obfitą utratą krwi, to zbyt dużo do uniesienia. Potknął się i upadł. Nieobrobiona drewniana belka wżynała się w rozszarpaną skórę i mięśnie ramion.
Próbował wstać, ale mięśnie człowieka zostały zmuszone do wysiłku poza ich wytrzymałość. Setnik pragnąc kontynuować proces ukrzyżowania, wybrał rosłego gapia z Afryki Północnej, Szymona z Cyreny aby ten dalej niósł krzyż. Jezus szedł za nim, nadal krwawił i pocił się z zimna, lepił się nieprzyjemnie od potu wywołanego szokiem. Wędrówka przez prawie 600 metrów od twierdzy Antonia na Golgotę wreszcie została zakończona.
Poza murami miasta były na stałe umieszczone ciężkie pionowe drewniane słupy, na których poprzeczne belki mogły być umieszczone. Na miejscu egzekucji zgodnie z prawem, ofiara otrzymała gorzki napój wino – zmieszane z mirrą (żółć), jako łagodny środek przeciwbólowy. Choć Jezus był poważnie odwodniony z powodu utraty krwi i płynów, nie chciał tego napoju wypić. Postanowił zmierzyć się ze śmiercią, będąc w pełni świadomy, mógł kontrolować swoje zmysły. Edersheim pisze:
„To była żydowska praktyka miłosierdzia, aby dać skazańcom prowadzonym na egzekucje łyk mocnego wina zmieszanego z mirrą, tak aby zagłuszyć świadomość” (Mass Sem 2,9;. Mid R. 10). Łyk tego napoju zaproponowano Jezusowi, gdy znalazł się na Golgocie. Ale po jego skosztowaniu…nie chciał tego pić…Chciał poddać się temu w pełni i wyjść na spotkanie śmierci… (P.880).
Jezus nie chciał tego napoju. Przestępca zostaje wtedy rzucony na ziemię na plecy z rękami wyciągniętymi wzdłuż poziomej belki. Ręce mogły być przybite lub przywiązane do poprzeczki, ale przybijanie podobno było preferowane przez Rzymian. Pozostałości archeologiczne ukrzyżowanego ciała, znalezione w ossuarium niedaleko Jerozolimy i pochodzącym z czasów Chrystusa, wskazują, że gwoździe były zwężanymi żelaznymi kolcami około 5 do 7 cali (13 do 18 cm) zakończonymi w górnej ich części poprzecznym kwadratowym łbem 3/8 cala (1 cm).
Ponadto, znaleziska z grobowca i Całun Turyński udokumentowały, że gwoździe powszechnie przechodziły raczej przez nadgarstki niż przez dłoń.
Po tym jak oba ramiona zostały przymocowane do poziomej belki, ofiara razem z belką były podnoszene na pasach. Na niskim krzyżu, czterech żołnierzy mogło to osiągnąć stosunkowo łatwo. Jednak na wysokim krzyżu, żołnierze stosowali zarówno drewniane widły jak i drabinki.
Następnie stopy były mocowane do krzyża za pomocą gwoździ lub lin. Znaleziska z grobowca i Całun Turyński sugerują, że przybijanie do krzyża gwoździami było preferowaną praktyką przez Rzymian. Chociaż nogi mogły być przymocowane do boków słupa lub drewnianego podnóżka, zwykle przybijane były wprost do przodu trzonu krzyża. Aby to osiągnąć, zgięcie kolan mogło być bardzo widoczne i wygięte nogi były obracane w kierunku poprzecznym. Lewa stopa była przyciśnięta do prawej nogi. Obie stopy były naciągnięte palcami w dół, gwóźdź przechodził przez łuk podbicia obydwu stóp, pozostawiając kolana umiarkowanie zgięte. Ofiara była teraz ukrzyżowana.
Gdy przybijanie zostało zakończone, titulus – czyli drewniana tabliczka – mocowana była do krzyża gwoździami lub cienkimi elastycznymi sznurkami, tuż nad głową ofiary. Żołnierze i tłum ludzi tam zgromadzony często drażnił i szydzili ze skazańca, a żołnierze zwyczajowo podzielili między siebie Jego szaty.
Do tego całego strasznego cierpienia dochodził kolejny horror, owady siadały na ofiarach lub zagnieżdżały się w otwartych ranach oczu, uszu, nosa umierającej i bezradnej ofiary, a ptaki drapieżne rozrywały ciało w tych miejscach. Poza tym, było w zwyczaju pozostawianie ciała na krzyżu, aby zostało one pożarte przez drapieżne zwierzęta. Jednakże zgodnie z prawem rzymskim, rodzina skazanego mogła zabrać ciało do pochówku po uzyskaniu zgody od rzymskiego sędziego.
Ponieważ nikt nie miał przetrwać ukrzyżowania, ciało nie było wydawane rodzinie dopóki żołnierze nie upewnili się, że ofiara nie żyje. Według zwyczaju, jeden z rzymskich strażników mógł przebić ciało mieczem lub lancą.
Tradycyjnie była to włócznia, którą przebijano serce przez prawą stronę klatki piersiowej – śmiertelną ranę zapewne nauczono i umiało zadawać większość żołnierzy rzymskich. Całun Turyński dokumentuje tę formę zranienia. Co więcej, średnia włócznia piechoty, która była długa na 1,5/1,8 metra, mogła z łatwością dotrzeć do klatki piersiowej człowieka ukrzyżowanego na zazwyczaj niskim krzyżu.”
NA KRZYŻU
Gdy Jezus powoli opadły w dół z większą wagą na gwoździe wbite w nadgarstki, przerażliwy, ognisty ból strzelał wzdłuż palców aż do ramion aby eksplodować w mózgu. Gwoździe w nadgarstkach wywierały nacisk na nerw pośrodkowy – duże pnie nerwowe, które przechodzą w połowie nadgarstka i ręki.
Gdy odpychał się w górę, aby uniknąć tej przedłużającej się męki, kładł cały jego ciężar na gwoździu, który przechodził przez jego stopy. Znowu była to okropna agonia ponieważ gwóźdź rozrywał nerwy pomiędzy kośćmi śródstopia Jego stóp.
W tym momencie nastąpiło kolejne zjawisko. Ramiona dopadało zmęczenie i wielkie fale skurczów ogarniały mięśnie, wiążąc je w głęboki nieustępliwy, pulsujący ból. Z tymi skurczami przychodziła niezdolność do pchania siebie w górę. Wisząc na ramionach mięśnie piersiowe – duże mięśnie klatki piersiowej były sparaliżowane i mięśnie międzyżebrowe – małe mięśnie między żebrami – nie byli w stanie funkcjonować. Powietrze mogło być wciągane do płuc, ale nie mogło być wydychane. Jezus walczył, aby wznieść się w celu wzięcia jeszcze jednego choćby krótkiego oddechu. Wreszcie, stężenia dwutlenku węgla wzrosło w płucach i w krwiobiegu, a skurcze częściowo ustały.
SIŁY CIEMNOŚCI
Kiedy był na krzyżu, ciemności okryły ziemię (od południa do godziny 15.00). Jezus w Ewangelii Łukasza 22:53 łączy tych, którzy Go aresztowali z mocami ciemności. Gdzie są siły zła gdy Jezus wisi na krzyżu? Poniższe wersety z Psalmu 22 wydają się być nie na miejscu kiedy czytasz je po raz pierwszy. Wydaje się, że nie ma wzmianki o „bykach” i „lwach” wokół krzyża, jednak wersety te mają głębsze znaczenie. Bashan był to obszar na wschód od rzeki Jordan, który był znany ze swojej płodności. Bydło hodowane tam rosło do ogromnych rozmiarów. Ludzie w tamtym rejonie czcili demony duchów (związane z Baalem) bydła.1 Piotra 5: 8 opisuje Szatana jako „chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć„. Wersety te sugerują duchową aktywność szatana i jego demonów świętujących mękę Jezusa na krzyżu.
„(12) Nie oddalaj się ode mnie, bo niedola bliska, Bo nie ma nikogo, kto by pomógł! (13) Otoczyło mnie mnóstwo cielców, Obległy mnie byki Baszanu…”
Ks. Psalmów 22:12-13
ASPEKTY MEDYCZNE UKRZYŻOWANIA
Po zmuszeniu do niesienia krzyża na miejsce ukrzyżowania, ofiara zostaje umieszczony na plecach, ręce rozciągnięte i przybite do poziomej belki. Gwoździe, które były na ogół około 13-18 cm długości, zostały umieszczone między kośćmi przedramienia (promienia i łokciowej) oraz małymi koścmi rąk (kości nadgarstka).
Umieszczenie w tym miejscu gwoździa miało kilka konsekwencji. Po pierwsze, sprawiało, że ofiara rzeczywiście wisiała tam aż do momentu śmierci. Po drugie, gwóźdź umieszczony w tym miejscu mógł zerwać największy nerw w ręce zwany nerwem pośrodkowym.
Zerwanie tego nerwu jest medyczną katastrofą. Oprócz silnego palącego bólu, zniszczenie tego nerwu powoduje trwałe paraliż ręki. Dzięki przybiciu ofiary w tym miejscu nadgarstka, sprawiało się, że krwawienie było minimalne oraz żadna kość nie został złamana! Zatem pisma zostały wypełnione:
„/Pan/ Strzeże wszystkich kości jego, Żadna z nich się nie złamie.”
Psalm 34:20
Umieszczenie stóp jest prawdopodobnie najbardziej istotnym elementem mechanizmu ukrzyżowania. Najpierw kolana były zginane pod kontem około 45 stopni, a stopy zgięte zostawały w dół o dodatkowe 45 stopni aż były równoległe do słupa pionowego krzyża. Żelazny gwóźdź długi na 13-18 cm był wbijany przez stopy między kościami śródstopia. W tym położeniu gwoźdź nie zrywał tętnicy grzbietowej stopy, a powstałe krwawienie nie było wystarczającym do spowodowania śmierci.
Biczowanie poprzedzające ukrzyżowanie było stosowane w celu osłabienia skazańca, a jeśli utrata krwi była znaczna to do wytworzenia hipotensji ortostatycznej /obniżenie ciśnienia tętniczego/ a nawet wstrząsu hipowolemicznego /nagły kliniczny stan zagrożenia życia, w którym na skutek dysproporcji między zapotrzebowaniem a dostarczeniem odpowiedniej ilości tlenu i substancji odżywczych do komórek organizmu dochodzi do upośledzenia funkcji i niewydolności wielu narządów. Może mieć różne przyczyny, jednak przebieg w większości przypadków jest podobny i ma podobne skutki – może prowadzić do utraty przytomności, niewydolności wielonarządowej, a nawet zgonu./ Gdy ofiara została rzucona na ziemię na plecy w ramach przygotowań do unieruchomienia rąk, Jego rany powstałe w wyniku biczowania najprawdopodobniej ponownie były przez to rozrywane i zanieczyszczane brudem. Ponadto, z każdym oddechem bolesne rany biczowania ocierały się o szorstkie drewno krzyża. W rezultacie utrata krwi z pleców prawdopodobnie trwała przez cały proces ukrzyżowania.
Z rozportatymi ramionami, ale nie napiętymi, nadgarstki zostawały przybite do poziomej belki. Wykazano, że więzadła i kości nadgarstka mogły wytrzymać wagę ciała zwisającego na nich, w przeciwieństwie do dłoni. W związku z tym żelazne kolce prawdopodobnie były wbijane pomiędzy kości promieniowe i nadgarstkowe lub pomiędzy dwoma rzędami kości nadgarstkowych – co było bliższe lub przez silne pasma troczka zginaczy nadgarstka i wiązadła śródręcza. Choć gwóźdź w każdym z tych miejsc w nadgarstku może przechodzić między elementami kostnymi, a tym samym nie wytwarzając żadnych złamań, prawdopodobieństwo bolesnej kontuzji okostnej wydaje się być duże. Ponadto, wbijany gwóźdź mógł zmiażdżyć lub zerwać raczej duży nerw pośrodkowy. Stymulowanych nerw wytwarzał potworny ból w obu ramionach. Chociaż zerwany nerw pośrodkowy mógł spowodować częściowy paraliż ręki, niedokrwienie przykurczów i przebijanie różnych więzadeł przez żelazny kolec mógł wytworzyć uchwyt jak szpon.
Najczęściej stopy były przymocowane do przedniej części belki za pomocą żelaza kolec przechodzącego przez pierwszą lub drugą przestrzeń międzyśródstopia, aż do stawu stępowowego. Prawdopodobne jest, że głęboka nerwu strzałkowego i gałęzie środkowych i bocznych nerwów podeszwowych, zostały zranione przez gwoździe. Chociaż biczowanie mogły doprowadzić do znacznej utraty krwi, ukrzyżowanie samo w sobie było procedurą stosunkowo bezkrwawą, ponieważ nie ma większych tętnic – być może poza głębokim łukiem podeszwowym – które przechodzą przez miejsca przybicia do krzyża.
Głównym skutkiem ukrzyżowania, poza agonalnym i ekstremalnym bólem, było wyraźne zakłócenie normalnego oddychania, zwłaszcza wydechu. Masa ciała ciągnięta w dół na wyciągniętych ramion i barkach, powodowała tendencję do ustalenia międzyżebrowych mięśni w stanie inhalacji i tym samym utrudniając bierny wydech. W związku z powyższym, wydech był głównie przeponowy, a oddech stał się płytki. Jest prawdopodobne, że ta forma oddychania nie wystarczała, copowodowało wystąpienie w krótkim czasie hiperkapni /nadmiar dwutlenku węgla w organizmie/. Początek skurczu mięśni lub skurczu tężcowego – ze względu na zmęczenie i hiperkapnie – utrudniał oddychanie jeszcze bardziej.
Powstała pozycja na krzyżu konfiguruje przerażającą sekwencję zdarzeń, które prowadzą do powolnej, bolesnej śmierci. Będąc przygwożdżonymdo krzyża, ofiara teraz znajduje się w pozycji niemożliwej do utrzymania.
Z kolanami zgiętymi pod kątem 45 stopni, ofiara musi dźwigać ciężar ciała mięśniami ud. Jednakże jest to prawie niemożliwe – spróbuj stanąć z kolana zgiętymi pod kątem 45 stopni przez 5 minut. Kiedy siła nóg wyczerpuje się, ciężar ciała musi być teraz ponoszony przez ramiona i barki. Powoduje to w ciągu kilku minut po przybiciu do krzyża zwichnięcie ramion. Minuty później dzieje się to samo z łokciami i nadgarstkami. Wynikiem tych przemieszczeń, są ramiona dłuższe o 15-23 cm niż normalnie.
Ze zwichniętymi ramionami znaczny ciężar ciała przenosi się do klatki piersiowej powodując podniesienie jej do stanu ciągłej inhalacji. W związku z tym w celu zrobienia wydechu ofiara musi napierać na swe nogi aby umożliwić zrelaksowanie się mięśniom żebrowym. Problem polega na tym, że ofiara nie może naciskać bardzo długo, bo nogi są bardzo zmęczone. W miarę upływu czasu, gdy ofiara jest coraz mniej zdolna dźwigać ciężar ciała na nogach, następuje dalsze przemieszczenie się ramion i dalsze podnoszenie się ściany klatki piersiowej co sprawia, że oddychanie staje się coraz trudniejsze.
„Rozlałem się jak woda i rozłączyły się wszystkie kości moje. Serce moje stało się jak wosk, Roztopiło się we wnętrzu moim.”
Psalm 22:15
Wynikiem tego procesu jest seria fizjologicznych następstw katastrofalnych w swoich skutkach. Ponieważ ofiara nie może utrzymać odpowiedniej wentylacji płuc, poziom tlenu we krwi zaczyna się zmniejszać, a poziom dwutlenku węgla we krwi (CO2) zaczyna rosnąć. Proces ten tworzy błędne koło – rosnące zapotrzebowanie tlenu, które nie może być spełnione, a następnie coraz większą częstotliwość akcji serca. Rosnący poziom CO2 pobudza serce do szybszego bicia, w celu zwiększenia dostarczania tlenu i usuwania CO2. Ze względu na płytki oddech, płuca ofiary zaczynają się zwijać w małych obszarach, powodując niedotlenienie i hiperkapnie.
Kwasica oddechowa /rodzaj kwasicy, która rozwija się w następstwie upośledzonego wydalanie dwutlenku węgla przez płuca, co powoduje wzrost stężenia kwasu węglowego w płynie międzykomórkowym i obniżenie PH krwi./ przy braku kompensacji ze strony nerek – z powodu utraty krwi przez liczne bicie – powodowała zwiększenie obciążenia dla serca, który bije szybciej aby wyrównać straty. Po kilku godzinach serce zaczyna słabnąc, płuca zapadają się i wypełniają się płynem, co dodatkowo zmniejsza ilość dostarczanego tlenu do tkanek. Utrata krwi i hiperwentylacji powodują poważne odwodnienie. Przez okres kilku godzin kombinacja zapadania się płuc, niewydolnego serca, odwodnienia i niemożności uzyskania odpowiedniej ilości tlenu dla tkanek spowoduje w końcu śmierci ofiary. Ofiara w rezultacie nie może prawidłowo oddychać i powoli dusi się na śmierć. W przypadku silnego stresu sercowego, takich jak ukrzyżowanie, serce ofiar może nawet wybuchnąć. Proces ten nazywany jest „Pęknięciem serca.”
Rzeczywista przyczyna śmierci przez ukrzyżowanie była wieloczynnikowa i nieco zróżnicowana w każdym przypadku, ale dwiema najbardziej znaczącymi przyczynami najprawdopodobniej byłyhipowolemiczny szok /nagły kliniczny stan zagrożenia życia, w którym na skutek dysproporcji między zapotrzebowaniem a dostarczeniem odpowiedniej ilości tlenu i substancji odżywczych do komórek organizmu dochodzi do upośledzenia funkcji i niewydolności wielu narządów/ i wyczerpanie powiązane z uduszeniem się. Inne możliwe czynniki przyczyniające się do śmierci to odwodnienie, zaburzenia rytmu wywołane stresem i zastoinowa niewydolność serca z szybkim nagromadzeniem osierdzia i możliwe wystąpienie płynów w jamie opłucnej. Crucifracture (łamanie goleni, aby ukrzyżowany nie mógł się podnosić do góry w celu łatwiejszego oddychania) jeśli zostały wykonane, prowadziły do śmierci w ciągu kilku minut z powodugwałtownego uduszenia.
JEGO OSTATNIE SŁOWA
Spazmatycznie, Jezus był w stanie pchnąć siebie w górę aby zrobić wydech i wdech po życiodajny tlen. To było bez wątpienia w tych momentach, w których wypowiedział siedem krótkich zdań, które są zapisane.
Cierpiał godzinami doznając nieograniczonego bólu, cykli skręcania rozdzierających stawy skurczy, przerywanym częściowym uduszeniem i piekącym bólem, kiedy tkanka zostawała rozerwana na Jego poszarpanych plecach przez ruch w górę i w dół na szorstkich, nieobrobionych belkach drewnianego krzyża. Potem zaczęła się jeszcze jedna agonia, głęboki miażdżący ból w klatce piersiowej, kiedy osierdzie – worek otaczający serce – powoli wypełniał się surowicą i zaczął ściskać serce.
Proroctwo z Psalmu 22:15 wypełniło się: „Rozlałem się jak woda i rozłączyły się wszystkie kości moje. Serce moje stało się jak wosk, Roztopiło się we wnętrzu moim.”
Koniec zbliżał się szybko. Utrata płynów tkankowych osiągnęła poziom krytyczny; sprężone serce zmagało się z pompowaniem ciężkiej, gęstej, wolno płynącej krwi do tkanek, a umęczone płuca szaleńczo starały się wdychać małe łyki powietrza. Tkanki wyraźnie odwodnione, wysłały powódź bodźców do mózgu. Jezus dyszac wydał piąty okrzyk: „Pragnę„. I znów czytamy w proroczym psalmie: „Siła moja wyschła jak skorupa, A język mój przylgnął do podniebienia mego i położyłeś mnie w prochu śmierci.” (Psalm 22:16).
Jezusowi zaproponowano drugi napój, który przyjął, ‚pocsa’ – kwaśne wino, które było popularne w tamtym czasie. Jezus przyjął ten napój ze względu na dwa ważne rzeczy. Podanu go Mu na „łodydze hyzopu”. Pamiętajmy, że te wydarzenia miały miejsce na Święto Paschy. Podczas tego święta, hyzop został użyty, do pomazania krwią baranka paschalnego, drewnianych odrzwi Żydów. To jest ciekawe, bo koniec tej łodygi hyzopu wskazał na krew doskonałego Baranka, który został przybity do drewnianego krzyża dla zbawienia całej ludzkości.
Ponadto, ocet winny jest produktem fermentacji, który jest wykonany z soku winogronowego i drożdży. Słowo to znaczy dosłownie „to co jest skwaśniałe” i jest związane z określeniem hebrajskim „co jest na zakwasie”. (Holmans) drożdże lub zakwas, to biblijny symbol grzechu. Kiedy Jezus wziął ten napój, (tj. napój, który jest „na zakwasie”) stało się to zatem symblem Chrystusa biorącego grzechy świata na swoje ciało.
Po tym ostatnim napoju, jego ciało było już w obliczu śmierci, a On czuł jej chłód wkradający się poprzez Jego tkanki. Ta świadomość przyniosła Jego szóste słowo, może trochę więcej niż udręczony szept: „Wykonało się„. Jego misja pokutna została zakończona. Wreszcie mógł pozwolić swojemu ciało umrzeć. W ostatnim przypływie siły, jeszcze raz nacisnął rodartymi stopami na gwoździe, wyprostował nogi, wziął głębszy oddech i wydobył Jego siódmy i ostatni krzyk: „Ojcze, w ręce Twoje polecam ducha mojego.”
Choć ukrzyżowanie jest straszne dla naszych zmysłów, nigdy nie zrozumiemy duchowej agonii piekła, którego Jezus doświadczył dla nas na krzyżu. Nie ma takiego wyświetlacza graficznego, który mógłby uświadomić naszym zmysłom gniew Boży wylany na Jezusa Chrystusa. On wypił Boży gniew skierowany przeciw naszym grzechom! Gniew, który był przeznaczony dla nas i doświadczony w wieczności piekła, Jezus doświadczył w jednej chwili. Bóg doświadczył piekła dla ciebie i dla mnie! To jest miłość, która nie może być zdefiniowana, tylko doświadczona!
Czy znasz Jego miłość? Czy On zmienił twoje życie?”
* Przetłumaczone za zgodą autora orginalnego tekstu ‚The Crucifixion of Jesus in Excruciating Detail’ ze strony mudpreacher.org
// – Wikipedia