„To jest niesamowite świadectwo prostej ewangelizacyjnej posługi Franka Jennera, mieszkańca Sydney, Australia. Po jej przeczytaniu będziesz wielce zachęcony i będziesz chciał dzielić się Ewangelią.
Wszystko to zaczęło się kilka lat temu w kościele baptystów w Crystal Palace w południowym Londynie. Niedzielne poranne usługa zbliżała się ku końcowi, kiedy pewien mężczyzna z tyłu wstał, podniósł rękę i powiedział: „Przepraszam pasterze, czy mogę podzielić się krótkim świadectwem?” Pastor spojrzał na zegarek i powiedział: „Masz trzy minuty”.
Mężczyzna przystąpił do opowiadania swej historii: „Właśnie przeprowadziłem się w tę okolicę. Mieszkałem w Sydney w Australii. Zaledwie kilka miesięcy temu odwiedziłem krewnych i szedłem ulicą George Street. Wiesz, gdzie jest George Street w Sydney, idąc prosto przez centrum miasta, od centralnej dzielnicy biznesowej po „The Rocks” – stary kolonialny port. Dziwny, białowłosy mężczyzna wyszedł z drzwi sklepu, włożył mi do ręki broszurę i powiedział: „Przepraszam pana, czy jesteś zbawiony? Jeśli umrzesz dziś wieczorem, to czy pójdziesz do nieba?”. Zaskoczyły mnie te słowa. Nikt nigdy mnie o to nie pytał. Podziękowałem mu uprzejmie, ale to mnie intrygowało przez całą drogę do domu do Londynu. Zadzwoniłem do przyjaciela i dzięki Bogu, on był chrześcijaninem, i poprowadził mnie do Chrystusa. ” Baptyści uwielbiają takie świadectwa. Wszyscy bijąc brawo przywitali go w ich społeczności.
Ten sam pastor baptystów poleciał do Adelaide w Australii w następnym tygodniu, a 10 dni później, w środku trzydniowej serii w kościele baptystów w Adelajdzie, podeszła do niego kobieta, aby uzyskać porady. Chciał ustalić, w jakim miejscu swej drogi jest z Chrystusem. Powiedziała: „Mieszkałam w Sydney i zaledwie kilka miesięcy temu odwiedzałam przyjaciół w Sydney, którzy robili zakupy w ostatniej chwili na George Street. Z drzwi sklepu wyszedł dziwny, mały siwy mężczyzna, podał mi broszurę i powiedział: „Przepraszam, czy jest pani zbawiona? Jeśli umrzesz dziś wieczorem, czy pójdziesz do nieba?” Zaniepokoiły mnie te słowa. Kiedy wróciłam do domu w Adelajdzie, wiedziałam, że ten kościół baptystów znajduje się obok mnie. Poszukałam pastora, który poprowadził mnie do Chrystusa. Mówię ci więc, że jestem chrześcijanką.”
Londyński pastor był tym bardzo zdziwiony. Dwa razy w ciągu dwóch tygodni usłyszał to samo świadectwo. Następnie poleciał, aby głosić w Mount Pleasant Church w Perth. Kiedy jego cykl nauczania się skończył, starszy tego kościoła zabrał go na posiłek, gdzie zapytał go, jak został zbawiony. „Dorastałem w tym kościele od 15 roku życia. Nigdy nie poświęciłem się Jezusowi, po prostu podążyłem za modą jak wszyscy inni. Z powodu moich zdolności biznesowych dorobiłem się wpływów. Trzy lata temu byłem w podróży służbowej do Sydney. Nieprzyjemny, złośliwy, mały człowiek wyszedł z drzwi sklepu, podarował mi religijną broszurę, jakieś byle co i zaczepił mnie pytaniem: „Przepraszam pana, czy jesteś zbawiony? Jeśli umrzesz dziś wieczorem, to czy pójdziesz do nieba?’ Próbowałem mu powiedzieć, że jestem starszym w kościele baptystów. Nie chciał mnie słuchać. Kipiałam ze złości przez całą drogę powrotną z Sydney do Perth. Opowiedziałem tą historię mojemu pastorowi, myśląc, że będzie mi współczuł, ale on zgodził się z tamtym człowiekiem. Przez lata był zaniepokojony wiedząc, że nie miałem prawdziwej relacji z Jezusem i miał rację. Mój pastor przyprowadził mnie do Jezusa zaledwie trzy lata temu.”
Londyński kaznodzieja poleciał do domu i wkrótce przemawiał na zjazdach w Keswick w Lake District, i podzielił się tam tymi trzema świadectwami. Na zakończenie tej serii nauczania pojawiło się czterech starszych pastorów i wyjaśniło, że oni również zostali zbawieni, tak między 25 a 30 lat wcześniej, przez tego samego małego mężczyznę na George Street, oferującego im broszurę i zadającego to samo pytanie.
W następnym tygodniu poleciał na podobną konwencję Keswick dla misjonarzy na Karaibach. Podzielił się tymi samymi świadectwami. Pod koniec jego nauczania trzech misjonarzy zgłosiło się i oznajmiło, że zostali zbawieni 15-25 lat wcześniej, na podstawie świadectwa tego samego małego człowieka… zadano im to samo pytanie na George Street w Sydney.
Następnie zatrzymał się w Atlancie w stanie Georgia, aby zabrać głos na konwencji Naval Chaplain. Tutaj przez trzy dni rozmawiał z ponad 1000 kapelanami marynarki wojennej. Następnie generalny kapelan zabrał go na posiłek, gdzie zapytał kapelana, jak został chrześcijaninem. „To było cudowne. Byłem członkiem załogi na statku marynarki wojennej i żyłem bezkarnie. Ćwiczyliśmy na Południowym Pacyfiku i zacumowaliśmy w porcie w Sydney w celu uzupełnienia zapasów. Uderzyliśmy do Kings Cross (miejsce grzesznych klubów nocnych). Byłem kompletnie pijany, wsiadłem do niewłaściwego autobusu i wysiadłem na George Street. Gdy wysiadłem z autobusu pomyślałem, że widziałem ducha, gdyż ten człowiek wyskoczył przede mną, wepchnął mi broszurę do ręki i powiedział: „Żeglarzu, czy jesteś zbawiony? Jeśli umrzesz dziś wieczorem, czy pójdziesz do nieba?” Strach przed Bogiem uderzył mnie natychmiast. Byłem wytrzeźwiałem z szoku, pobiegłem z powrotem na statek i poszukałem kapelana. Poprowadził mnie do Chrystusa. Wkrótce po tym zacząłem przygotowywać się do posługi pod jego kierownictwem. Jestem teraz odpowiedzialny za 1000 kapelanów, którzy dzisiaj są nastawienie na zdobywanie dusz.”
Sześć miesięcy później ten sam londyński pastor przyleciał na konferencję dla 5000 indyjskich misjonarzy w odległej części północno-wschodnich Indii. Na koniec główny misjonarz zabrał go do swojego skromnego małego domu na prosty posiłek. Zapytał go, jak on jako Hindus przyszedł do Chrystusa. „Dorastałem w bardzo uprzywilejowanej pozycji. Pracowałem dla indyjskiej misji dyplomatycznej i podróżowałem po świecie. Bardzo się cieszę z przebaczenia jakie mam w Chrystusie i Jego krwi zmazującej mój grzech, ponieważ byłbym bardzo zawstydzony, gdyby ludzie dowiedzieli się, w co wpadłem. W pewnym okresie służby dyplomatycznej udałem się do Sydney. Robiłem zakupy w ostatniej chwili, obciążony zabawkami i ubraniami dla moich dzieci szedłem ulicą George Street, gdy pojawił się przede mną uprzejmy, siwowłosy mały mężczyzna, podał mi broszurę i powiedział: „Przepraszam, proszę pana, czy jesteś zbawiony? Jeśli umrzesz dziś wieczorem, czy pójdziesz do nieba?” Podziękowałem mu bardzo, ale to mnie zaniepokoiło. Wróciłem do mojego miasta, poszukując naszego hinduskiego księdza. Nie mógł mi pomóc, ale poradził mi, abym mógł zadowolić mój ciekawy umysł, powinienem iść i porozmawiać z misjonarzem w domu misji na końcu drogi. To była dobra rada, ponieważ tego dnia misjonarz przyprowadził mnie do Chrystusa. Natychmiast porzuciłem hinduizm i zacząłem przygotowywać się do służby. Opuściłem służbę dyplomatyczną i oto jestem dzisiaj, z łaski Bożej kierując wszystkimi tymi misjonarzami, którzy razem doprowadzili 100 000 ludzi do Chrystusa”.
Osiem miesięcy później ten sam londyński pastor głosił w Sydney w Australii. Zapytał lokalnego pastora baptystycznego, czy zna małego starszego, białowłosego mężczyznę, który rozdawał traktaty na George Street. Odpowiedział: „Tak, znam. Nazywa się Frank Jenner, chociaż nie sądzę, że on to wciąż czynił, ponieważ jest taki kruchy i starszy. Dwie noce później poszli spotkać się z nim w jego małym mieszkaniu. Zapukali do drzwi i ten malutki wątły staruszek przywitał ich. Usiadł i podał im herbatę. Był tak wątły, że wylewał herbatę na spodek, gdy drżały mu ręce. Londyński kaznodzieja siedział tam i opowiadał mu o wszystkich tych relacjach z poprzednich trzech lat. Ten mały człowiek siedział ze łzami spływającymi po policzkach. Opowiedział im swoją historię.
„Byłem marynarzem australijskiego okrętu wojennego. Żyłem obrzydliwym życiem. Podczas kryzysu naprawdę doszedłem do ściany. Jeden z moich kolegów, któremu dosłownie zgotowałem piekło, był tutaj, by mi pomóc. Przyprowadził mnie do Jezusa, a zmiana mojego życia nastąpiła z dnia na dzień w ciągu 24 godzin. Byłem bardzo wdzięczny Bogu; Obiecałem Bogu, że będę się dzielił Jezusem w prostym świadectwie z co najmniej 10 osobami dziennie. Gdy Bóg dał mi siłę, zrobiłem to. Czasami byłem chory i nie mogłem tego czynić, ale nadrabiałem to w następne dni. Nie byłem w tym paranoikiem. Robiłem to od ponad 40 lat. W latach, kiedy byłem na emeryturze najlepsze miejsce znajdowało się na George Street, gdzie codziennie widziałem setki ludzi. Otrzymałem wiele odrzuceń, ale sporo osób przyjmowało traktat, który im wręczałem. I przez 40 lat, przez które to czyniłem, nigdy nie słyszałem o nikim, kto by nawrócił się przez to do Jezusa… aż do dzisiaj”.
Ten prosty, mały człowiek zwiastował w tam czasie może 147 000 osób. Wiesz, powiedziałbym, że ma czyste zaangażowanie, poprzez okazywanie wdzięczność i miłość do Jezusa, który pokazywał przez te 40 lat i nie słyszał o żadnych tego skutkach. Myślę, że to, co Bóg pokazał temu pastorowi baptystów z Londynu, było wierzchołkiem wierzchołka góry lodowej. Bóg wie, ilu innych zostało pozyskanych dla Chrystusa i wykonało ogromną pracę na polach misyjnych. Frank Jenner zmarł dwa tygodnie później. Czy potrafisz sobie wyobrazić nagrodę, jaką otrzymał w domu w niebie?
Wątpię, by jego twarz pojawiła się w „Charisma Magazine”. Wątpię, by w magazynie Billy Graham „Decision Magazine” kiedykolwiek było jego zdjęcie i coś o nim napisane. Nikt, oprócz małej grupy baptystów w Sydney nie wiedział o Franku Jennerze, ale powiem wam, jego imię jest sławne w niebie. Niebo znało Franka Jennera i można sobie wyobrazić powitanie, czerwony dywan i fanfary, które otrzymał, gdy wrócił do domu do chwały.” – źródło christiscoming777.com
„Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi,
i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie;”
„Droga Boża jest doskonała, Słowo Pańskie jest wypróbowane. Jest tarczą wszystkim, którzy w nim ufają” Księga Psalmów 18:31
Skoro Bóg Biblii nie istnieje, jak twierdzi Łukasz, to dlaczego tak wiele czasu i wysiłku Mu poświęca? Warto się nad tym głębiej zastanowić…
Na początek należy zwrócić uwagę na słowo hebrajskie ‚נָחַם’, które przytacza w filmie Łukasz, podając niestety tylko dwa jego tłumaczenia, co jest nie do końca uczciwe, bo sprawia wrażenie jakby chciał zakryć pełen obraz znaczeniowy słowa ‚nacham’ i przez to ugruntować swój pogląd i przekonać widzów, że to on ma rację. Musimy pamiętać jednak, że aby zrozumieć znaczenie jakiegoś słowa w obcym języku, i jego użycie w pełnym kontekście, należy skorzystać z pełni jego znaczenia. To tak jakby ktoś z Anglii tłumaczył Polski tekst, w którym występuje np. słowo ‚zamek’ jako budowla i zamiast zapoznać się z różnymi znaczeniami słowa ‚zamek’ i różnymi możliwościami jego użycia zależnie od kontekstu tekstu, zamiast słowa ‚castle’ posłużył się słowem ‚zip’, który oznacza również zamek tyle, że błyskawiczny, wykorzystywany np. w spodniach. I podobną sytuację mamy i tu, dlatego warto mieć na uwadze to, że słowo ‚nacham’ nie tylko znaczy ‚zmienić zdanie’ czy ‚żałować’, ale również oznacza: pokutować, pocieszać, mieć współczucie, cierpieć żal, litować się, wzdychać czy oddychać mocno/głęboko.
I kiedy teraz patrzymy na kilka przytoczonych wersetów przez Łukasza (do których wrócę szerzej w dalszej części komentarza) i na szeroki kontekst znaczeniowy tego słowa, to zauważymy, że oddźwięk tych wersetów nie jest sam, tak jak to zostało przedstawione na wideo. Poza tym żal Boga, to nie jest taki sam rodzaj żalu jak człowieka i nie ma takiego samego podłoża, ani nie wynika z tych samych przyczyn jak u nas, do czego również nawiążę później. Jednak już teraz chciałbym jasno powiedzieć, opierając się na Biblii, której Łukasz przesłania nie rozumie i jest ona dla niego zasłonięta, gdyż odrzuca prawdę Bożego Ducha – Bóg nie zmienia zdania, choć z punktu ludzkości i naszego umysłu wygląda jakby to miało miejsce, ani nie żałuje tego co stworzył, ani nie widzi tego jako pomyłki czy błędu. Pamiętajmy o tym wersecie: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” Księga Rodzaju 1:31 Nigdy Pan nie popatrzył na to co stworzył i nie powiedział: ‚Pomyliłem się, popełniłem błąd, mogłem to zrobić lepiej, bo wynik tego jest inny niż zamierzałem’.
I dziś podobnie kiedy Bóg patrzy na Łukasza, to nie żałuje tego, że go stworzył, że być może mógł uczynić go lepszym takim, żeby uwierzył w Niego, nie. Bóg patrząc na Łukasza, który dziś w Niego nie wierzy i odrzuca Jego miłość i łaskę oraz odciąga ludzi od Niego samego, ma współczucie dla niego, żałuje tego, ale nie w ludzkim wymiarze, że coś poszło w Jego dziele nie tak, że się pomylił i mógł uczynić go inaczej, bo Łukasz obecnie Go odrzuca, gardzi Nim skazując się na wieczne potępianie. Nie, tak nie jest, Pan widząc go lituje się nad nim, dając mu szansę na pokutę i nawrócenie się, aby mógł ujść przed przyszłym Jego gniewem, jaki spadnie na wszystkich, którzy przez swą niewiarę podeptali ofiarę złożoną przez Jego Syna na krzyżu.
Spójrzmy teraz bliżej na tak kontrowersyjny według Łukasza werset z Abrahamem w roli głównej i przekonajmy się, czy faktycznie on tam targuje się z Bogiem i czy Pan zmienia zdanie pod wpływem słów swego sługi? Abraham na początku swej rozmowy z Bogiem „rzekł: Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym? Może jest w tym mieście pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także ich zgładzisz i nie przebaczysz miejscu temu przez wzgląd na pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy są w nim?„, a Pan mu odpowiada „Jeśli znajdę w mieście Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miejscu ze względu na nich.” I tak rozmowa się toczy, aż do momentu, kiedy padają końcowe słowa „Może znajdzie się tam dziesięciu. I odpowiedział: Nie zniszczę ze względu na tych dziesięciu. I odszedł Pan, gdy skończył rozmowę z Abrahamem. Abraham zaś wrócił do miejsca swego.” Czy to jest targowanie się, czy raczej miłosierny Bóg, który dokładnie wie o liczbie sprawiedliwych w Sodomie, a właściwie o ich braku, pozwala również swemu słudze dowiedzieć się o tym fakcie. Stwórca obiecał mu, że jeśli znajdzie nawet 10 sprawiedliwych w tym miejscu, to nie zniszczy tego miasta, co jak wiemy jednak się stało, i oznaczało, że nie było tam nawet 10 sprawiedliwych ludzi i kiedy Abraham ‚wstawszy wcześnie rano, udał się na to miejsce, gdzie stał przed Panem. I spojrzawszy na Sodomę i Gomorę, i na całą tę okolicę, ujrzał, że dym wznosił się z ziemi, jak dym z pieca‚ to już dzięki rozmowie swej z Bogiem rozumiał, że nie było tam ludzi, których można byłoby uznać za sprawiedliwych, którzy kroczyli za Bogiem żyjąc wedle Jego przykazań, ale byli oni wszyscy wielkimi grzesznikami, odrzucającymi ratunek w Bogu, żyjąc wedle swych cielesnych pożądliwości czyniąc z ciała, a nie Stwórcy swe oparcie. To nie Bóg czegoś nowego się dowiedział przez tą rozmowę i historię, lecz Abraham, który wykorzystać mógł tę wiedzę w późniejszej swej drodze z Bogiem i służbie swemu ludowi.
Kolejny werset do rozpaczania, w którym Łukasz dopatruje się sprzeczności to ten z Ks Wyjścia z 32 rozdziału, który tak go rozbawił. Niestey kolejny raz, mimo bardzo usuilnego znalezienia w Biblii dowodu na nieistnienia Boga, na Jego słabość wyrażaną poprzez zmianę zdania, jego zabiegi upadają i rozbijają się o niezrozumienie Słowa i natury Boga. W żadnym miejscu tego fragmentu nie ma mowy o zmianie zdania przez Boga, gdyż On dokładnie wiedział co się wydarzy, że Mojżesz przyjdzie do Niego prosić i wstawiać się za swym ludem. Jego cel został osiągnięty, bez zmiany zdania, której się Łukasz dopatruje. Ujmując to jeszcze prościej, Bóg po prostu nie podjął nieodwracalnej decyzji, której nikt nie mógł zmienić, lecz jakby mówił do Mojżesza ‚Zamierzam ich zniszczyć, ale wiem, że będzie zaraz się o nich modlił, dlatego czekam na tę prośbę i pokutę twoją i części ludu i nie zniszczę ich wszystkich, Dam wam szansę’. Przecież gdyby Bóg powziął nieodrwcalną decyzję, to nawet Mojżesz by nic nie wskórał, podobnie jak choćby było i w tym przypadku, kiedy zwracał się do Jeremiasza: „I rzekł Pan do mnie: Choćby stanęli przede mną Mojżesz i Samuel, nie miałbym serca dla tego ludu. Wypędź ich sprzed mojego oblicza, niech idą precz” Księga Jeremiasza 15:1
Boży sąd był wtedy już nie do odwrócenia, więc ich wstawiennictwa za Izrealem nic by nie dały, nie było już wtedy miejsca w Bożym planie zmiany okoliczności i możliwości ich nawrócenia, lecz wypili gniew Boży. Podobnie o tym mówią inni chrześcijanie.
„Pozorna zmiana umysłu Boga w tych i innych sytuacjach powoduje, że ludzie zastanawiają się, czy Bóg waha się w Jego słowie. Ale tak nie jest. W sytuacji z Mojżeszem Bóg był zły, ponieważ ludzie odrzucili Go na rzecz bożka. Jego pragnienie ich zniszczenia nie było niezmienne. Wstawiennictwo Mojżesza za ludem uchroniło ich przed zniszczeniem. Z punktu widzenia ludzkości zmienił się umysł Boga, ale Bóg wiedział przez cały czas, co się stanie. Mojżesz modlił się o litość, a Bóg odpowiedział na jego modlitwę.” Don Stewart
„Z ludzkiego punktu widzenia wydaje się, że Bóg zmienia zdanie, chociaż z Bożego punktu widzenia On nigdy nie zmienia zdania, a Jego cel jest zawsze realizowany. Mówimy o zachodzie słońca, ale dzieje się tak tylko z naszego ograniczonego punktu widzenia. Prawda jest taka, że słońce się nie poruszyło; ziemia się kręciła. Ale mówimy z naszego punktu widzenia.” Steven J. Cole
„Kiedy Izrael był u podnóża góry, zajmując się kultem bożka, Bóg powiedział Mojżeszowi, że Jego gniew płonie przeciwko nim i jest gotów osądzić ich i zniszczyć. Jednak, gdy Mojżesz wstawił się za nimi, okoliczności uległy zmianie. Postawa Boga wobec grzechu jest zawsze gniewem, a Jego postawa wobec tych, którzy go wzywają, jest zawsze postawą miłosierdzia. Zanim Mojżesz modlił się za Izraelem, byli pod sądem Bożym. Przez wstawiennictwo Mojżesza za ludem Izraela podporządkował go Bożemu miłosierdziu. Bóg się nie zmienił. Raczej zmieniły się okoliczności. Język użyty w tym fragmencie nazywa się językiem antropomor-ficznym lub skoncentrowanym na człowieku. Jest podobny do kogoś, kto przenosi się z jednego miejsca do drugiego i mówi: „Teraz dom jest po mojej prawej stronie”, „Teraz dom jest po mojej lewej stronie”. Żadne z tych stwierdzeń nie ma sugerować, że dom się poruszył i zmienił swoje miejsce położenie. Jest to raczej język użyty z ludzkiej perspektywy, aby opisać, że zmieniłem swoją pozycję w stosunku do domu. Kiedy Mojżesz powiedział, że Bóg ustąpił, był to przenośny sposób opisania, że wstawiennictwo Mojżesza z powodzeniem zmieniło stosunek ludu do Boga. Doprowadził naród spod sądu Bożego do łaski Bożej. Bóg się nie zmienia ani jego umysł, ani wola, ani natura.” When Critics Ask: A Popular Handbook on Bible Difficulties (Wheaton, Ill.: Victor Books, 1992). Norman Geisler and Thomas Howe.
Jak widzimy i w tym fragmencie nie możemy mówić o żadnej zmianie zdania przez Boga, lecz wypełnieniu się w 100% Jego planów.
Podobnie ma się sprawa z kolejnym fragmentem z Ks. Rodzaju 6:5,6 „A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe, żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim.”
‚Żałować’ po raz kolejny nie oznacza i w tym przypadku, że Bóg popełnił jakiś błąd stwarzając ludzi, że nie przewidział ich złego postępowania i musiał później żałować, że powołał ich do życia w takiej formie, a powinien w innej czy też, że pomylił się i nie odpowiednio dobrze ich umysł skonstruował, tak aby unikali złego. Kiedy spojrzymy jednak na pełne tłumaczenie słowa ‚nacham’, o czym pisałem na wstępie, to zrozumiemy o jakim znaczeniu tego słowa tu mowa. Bóg patrząc na ludzi wzdychał, litował się i żal Mu było tego, że rodzaj ludzki tak szybko wplątał się w zło, odrzucając Jego miłość, dobroć i społeczność z Nim, tym bardziej, że widział jaki sami na siebie los ściągają, mimo, że ostrzegał ich nie raz o tym, żeby chodzili Jego drogami i Jemu ufali, bo gdy odstąpią od Niego do martwych bałwanów to doprowadzi ich to do upadku.
„”I żałował Pan…bolał nad tym w sercu swoim” Jest to mocny przykład tego, co nazywa się antropomorfizmem, wyrażeniem opisującym ludzkie emocje lub działanie przypisywane Jahwe (np. Rdz 3:8, Rdz 7:16, Rdz 8:21). Takie wyrażenia często wywoływały powierzchowną krytykę, deprecjonującą Pismo Święte, zarówno ze strony tych, którzy nie znają literatury orientalnej, jak i tych, którzy uważają, że Księgi Pismo Święte musi być wolne od literackich cech pisarzy oraz ich wieku i narodowość. W wersecie tym Jahwe jest przedstawiany jako głęboko zasmucony frustracją wynikającą z Jego zamierzeń wobec rodzaju ludzkiego. Opis podany jest w dziecięcej prostocie języka wczesnego wieku: porównaj Rdz 11:5-6; Rdz 18:21.” Cambridge Bible for Schools and Colleges
„Księga Rodzaju „”I żałował Pan…bolał nad tym w sercu swoim”. Ściśle mówiąc, Bóg nie może żałować, Ks. Liczb 23:19, 1 Samuela 15:11-29; albowiem Bóg jest doskonale mądry i niezmienny w swojej naturze i radach, Malachiasz 3:6 i Jakub 1:17. Nie jest też podatny na smutek i rozczarowanie, będąc ciągle szczęśliwym. Ale mówi się o Bogu na sposób ludzki, przez tę samą przenośnie, w której oczy, uszy, ręce i stopy są przypisane Bogu i należy je tak rozumieć, aby nie zastanawiać się nad Jego niezmiennością lub szczęśliwością. Nie wpływa to na Jego niezmienność czy trafność; bo nic nie może zakłócić wiecznego umysłu, ale to oznacza jego sprawiedliwe i święte niezadowolenie z grzechu i grzeszników. Ani nie mówi o żadnej zmianie w umyśle Boga, bo u Niego nie ma zmienności, ale oznacza zmianę jego kierunku. Gdy Bóg stworzył człowieka, odpoczął i wytchnął (Ks. Wyjścia 31;17), a Jego podejście do niego było takie, żeby mu pokazać, jak bardzo się cieszy z pracy własnych rąk. Teraz jednak, gdy człowiek odstąpił od zasad wiary, nie mógł być zadowolonym: tak więc, zmiana nastąpiła w człowieku, a nie w Bogu.” Benson Commentary
Komentatorzy biblijni zgadzają się co do tego, że Bóg nie zmienia zdania i nie żałuje swych czynów i wyborów. Możemy stanowczo powiedzieć, żeby ten werset nie jest głupi, jak to Łukasz przedstawia i tu w żadnej mierze Bóg nie ma czego żałować, jeśli już, to wyłącznie ludzie, którzy odrzucając Jego miłość, dobroć, cierpliwość i łaskę pakują się w ogromne kłopoty, które kończą się dla nich tragicznie.
Idąc dalej w swych zarzutach w stronę Stwórcy i staraniach wykazania tego, jakże On jest niedoskonały i że wina leży po Jego stronie, Łukasz przyrównuje Boga do programisty mówiąc ‚To jest tak jakby jakiś programista stworzył Simsy i zaprogramował je dokładnie w taki sposób, że wie bardzo, że one będą się zabijać nawzajem, a później siadł przed swoim komputerem i puścił program i powiedział ‚Ej, no weźcie, co wy robicie? No, ale co to za zachowanie? Żałuje, że to stworzyłem!’. Przecież to nie ma sensu!’ I to jest świetny przykład na to, że Łukasz zupełnie nie wie kim Bóg jest, nie zna Go i nie ma z Nim osobistej relacji, a Pismo Święte nie jest żywe dla niego. Jednak bardzo się cieszę z tego przykładu programisty, gdyż on pokazuje dokładnie kim Bóg ani my nie jesteśmy. Stwórca nie jest ograniczony umysłem programistą i nie zaprogramował ludzi jako bezduszne, bez wolnej woli, uczuć i emocji Simsy! Bóg dał nam wolną wolę, tak abyśmy nie byli jak komputerowe Simsy, poruszające się wyłącznie w obrębie ograniczone informatycznego schematu, lecz mogli wybrać z własnej nieprzymuszonej woli czy będziemy kochać Boga i w Niego wierzyć czy nie. Gdybyśmy byli zaprogramowani jak Simsy i musielibyśmy wierzyć w Boga, bo to wypływałoby z szybciej zaprogramowanego i włożonego w nas kodu zerojedynkowego, to nie byłoby mowy o czystej i prawdziwej miłości ani wierze, BO ONE NIE ISTNIEJĄ BEZ WOLNEJ WOLI. On chce mieć z nami autentyczną relację, która wypływa z serca i nie jest narzucona, ale jest naszym wyborem, kiedy to decydujemy z własnej woli odrzucić zło, a wybrać dobro, czyli Boga.
Jakaż to byłaby miłość i wiara, która zostałaby nam ‚zaprogramowana’ od urodzenia? Czy Bóg cieszyłby się, że wszyscy ludzie wierzą w Niego, lecz tylko dlatego, że tak ich tak stworzył? Jaka byłaby to relacja, która oparta nie byłaby na wyborze, ale na przymusie? Czy wyznania ludzi z przystawionym pistoletem do głowy i kartą z tekstem, który mają przeczytać z przymusu, są prawdziwymi ich myślami i pragnieniami, czy raczej wolą porywaczy? Pomyślmy chwilę. Kto z nas chciałby mieć żonę robota, która mówi ‚kocham cię’, lecz w tym nie przejawia się prawdziwe uczucie, pragnienie czy miłość, ale mechaniczny program zmuszający ją do takiego wyznania? Dlatego nie jesteśmy robotami ani Simsami, lecz ludźmi stworzonymi na podobieństwo Boga, i dzięki temu mamy wolną wolę i wybór i nasza relacja z Bogiem, jeśli istnieje jest autentyczna i prawdziwa, gdyż wynika z naszego pragnienia poznania i służenia Bogu. Gdybyśmy byli zaprogramowani, to Łukasz nigdy nie mógłby nagrać swoich filmów o nieistnieniu Boga i podważających autorytet Biblii, gdyż ślepo by w Niego wierzył, a tak mając wolno wolę dziś wybiera szyderstwo z Jezusa i odwraca się do Niego plecami.
Następnie Łukasz uzasadnia, że Bóg mógł stworzyć doskonałych ludzi w niebie i wtedy by nie żałował, że stworzył ludzi, którzy robią coś złego, a oni sami nie musieliby cierpieć bez potrzeby ani na ziemi, ani w piekle. Tu ponownie ukazuje się brak zrozumienia natury Boga i tekstu biblijnego. Bóg nie żałuje po ludzku, że stworzył ludzi w taki sposób jak to uczynił dopuszczając się błędu lub omyłki, a teraz musi patrzeć jak jego stworzenie wybiera zło i Go odrzuca idąc co martwego bałwana. To nie jest żal ludzki, ale Boży dokonały, Bóg współczuje po prostu ludziom, że decydując się na wzgardzenie Nim, sami wybierają dla siebie konsekwencje wiecznej śmierci i potępienia. Tu nie ma mowy o żalu Boga z powodu Jego pomyłki czy też uzyskania nowej informacji, o której przedtem nie wiedział, a która przyczynia się do tego, że mógł stworzyć ludzi inaczej i teraz rozpacza nad tym. Nie ma w tym żalu poczucia winy, chęci poprawy swych czynów, pomyłki czy potrzeby poprawy. To jest smutek, że ludzie odpychają Jego pomocną dłoń, a chwytają dłoń przeciwnika, który ich wciąga do piekła.
Również to nie jest Boga wina, jak to sugeruje Łukasz, że Izraelici wybrali bałwana zamiast Niego i to nie On ponosi odpowiedzialność za ich czyny. On dał ludziom wolną wolę i oni sami odpowiadają za swoje czyny, za które w przyszłości odbiorą nagrodę, albo karę. Dokładnie tak samo w przypadku Łukasz, to nie wina Boga, że on zdecydował się w Niego nie uwierzyć, mimo tego, że można Go dziś wciąż poznać umysłem obserwując choćby Jego dzieła w naturze. Jeśli Łukasz umrze w takim stanie jakim jest obecnie, czyli niepojednany z Bogiem, to nie będzie winą Boga, że na wieki będzie męczony w ogniu i siarce, gdyż sam zdecydował się wybrać to miejsce, odrzucając ofiarowane mu miłosierdzie Jezusa mówiąc: ‚Bóg nie istnieje, nie wierzę w Jego miłość oraz łaskę. Nie wierzę w Chrystusa ani w Jego doskonałą ofiarę na krzyżu i przebaczenie grzechów w Jego krwi, dobrze mi taki jakim jestem i nie potrzebuję zbawienia’. Dostanie więc to na co sam sobie zasłużył i to co sam wybrał, choć póki wciąż żyje, Pan daje Mu szasnę na pokutę i odwrócenie się od jego złej, pozbawionej wiary w Boga drogi.
Podsumowując temat ‚Wszechwiedzący zmienia zdanie’, kiedy patrzymy na całą treść i kontekst Biblii i na pełne znaczenie i tłumaczenie słów w niej użytych, a które mówią, że Bóg żałował, że np. stworzył człowieka, to jasnym jest, iż nie mowa w niej o tym, że Stwórca zmienia zdanie, bo coś źle zrobił, czy popełnił jakiś błąd, czy też, że przez pewne wydarzenia, których nie przewidział, a które wpłynęły na to, że musiał przed sobą się przyznać, iż nie uczynił czegoś doskonale i później musiał to zniszczyć, aby naprawić swoją pomyłkę. Biblia również jednoznacznie wskazuje na to, że każdy plan jaki Pan założył i zamyślił, wykonuje się w 100%, nawet jeśli według naszej ograniczanej możliwości zrozumienia pewnych rzeczy, wygląda to tak, jakby On musiał korygować swoje założenia w oparciu o prośby czy modlitwy swoich wiernych. Bóg nie potrzebuje zmieniać swego zdania, gdyż jest doskonały tak i Jego plany, które wypełniają się każdego dnia. Wszystko co jest zapowiedziane w Biblii wypełni się co do joty.
Teraz od ciebie zależy, czy nadal będziesz szedł drogą Łukasz, która prowadzi na zatracenie, czy jednak przyjmiesz łaskę i miłosierdzie Boże ofiarowane w Chrystusie i uwierzysz Bogu i w Boga, dzięki czemu znajdziesz prawdziwy pokój, miłość i pewność zbawienia. Ateizm niczego takiego nie ofiaruje, nie jest w stanie wypełnić tej pustki jaka siedzi w duszy Łukasza i wielu innych, którzy gardzą Bogiem. Chrystus jest żywy, nie jest Bogiem z obrazu, ani ulepionym bałwanem jaki uczynili Izraelici, jeśli chcesz Go poznać, to masz dziś szansę. On cię kocha i jest gotowy cię zbawić. Bóg jest Ojcem, najlepszym Ojcem, który przez Jezusa jest w stanie cię uczynić swoim dzieckiem. Zaufaj nie człowiekowi, który jest tylko omylnym i upadłym ciałem, ale zaufaj doskonałemu Bogu, w którym nie ma pomyłki ani zmiany zdania, a ktory oddał swego jedynego Syna Jezusa Chrystusa na krzyż, abyś z łaski przez wiarę został zbawiony. Uwierz, a będziesz zbawiony!
„Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, Wszystkim, którzy go wzywają szczerze.” Psalm 145:18
„Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! ” Księga Przysłów 3:5
„Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem” Księga Jeremiasza 29:12-13
P.S. Bóg nie ma nic wspólnego z charyzmatycznymi wygibasami w Brazylii pokazanymi na początku filmu (2:32-36), a prowadzonymi przez Benny Hinna, który jest fałszywym prorokiem oraz wyznawca fałszywej ewangelii sukcesu. To, że ktoś używa Bożego imienia, nie od razu oznacza, ze stoi za tym sam Bóg i Jego Słowo. Autor filmiku powinien być uczciwy w przedstawianiu faktów i nie łączyć odstępstw z biblijnym chrześcijaństwem, bo za tym fałszem stoi bóg, ale o imieniu mamona.
„Pakistański pastor Zafar Bhatti lat 51, przebywa w więzieniu od lipca 2012, kiedy to został oskarżony o wysyłanie bluźnierczych smsów. W maju 2017 roku został skazany na dożywotnie więzienie za bluźnierstwo, które zaprzecza, że uczynił. Telefon komórkowy, o którym mowa w oskarżeniu, nie był nawet zarejestrowany na niego. Przed aresztowaniem Zafar zajmował się sprzedażą leków chodząc od drzwi do drzwi. Regularnie w czasie prezentacji swoich produktów wykorzystywał okazję, aby czytać Biblię i modlić z rodzinami w domach, które odwiedział w czasie swej pracy. Założył i prowadził małą organizację pozarządową nazwaną ‚Jesus World Mission’ pomagającą biednym. Jednak w lipcu 2012 lokalny przywódca islamski złożył skargę twierdząc, że Zafar wysyłał smsy z niezarejestrowanego numeru znieważające matkę Mahometa, proroka islamu. Zagroził, że jego naśladowcy wezmą sprawy w swoje ręce, jeśli śledztwo o bluźnierstwo nie zostanie otwarte. Zafar został aresztowany przez policję i torturowany w celu wyciągnięcia od niego przyznania się do winy, ale on wciąż podkreślał swoją niewinność. Sąd w końcu wezwał Zafara na rozprawę w maju 2017 – prawie 5 lat po jego aresztowaniu, przeprowadzili obrady we wnętrz więzienia ze względu na zagrożone bezpieczeństwo. Mimo barku dowodów został on skazany na dożywotnie więzienie. Zafar odwołał się od wyroku. W kwietniu tego roku w czasie rozprawy sądowej sędzia stwierdził, że nie ma dowodu przeciwko Zafarowi i dlatego powinien być uwolniony, jednak prokurator i policja powiedzieli, że potrzebują więcej czasu, aby przedstawić dowody. 19 lipca jego apelacja została odroczone po raz siódmy.
‚Spędziłem więzieniu ostatnie 7 lat’ powiedział Zafar partnerowi Release w czasie jego ostatniej wizyty u niego w więzieniu.
‚Doświadczam wielu trudności i ciężkiego czasu. Pewnego razu zostałem zaatakowany przez własnego strażnika, który strzelił do mnie 7 razy, ponieważ uważał, że nie mam prawa do życia. Po tym wydarzeniu mam problemy z sercem i cukrzycę.’ Po licznych próbach zabicia Zafarego, obecnie nie wolno opuszczać mu jego celi, nawet na spotkania modlitewne orgaznizowane w więzieniu na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Jego rodzina, co zrozumiałe, jest zatroskana o jego bezpieczeństwo, Nawab żona Zafariego ma trudności, aby związać koniec z końcem w czasie, kiedy jej mąż pozostaje w areszcie. Została zmuszona do wysłania swych młodszych dzieci do ich dziadków, bo nie była w stanie ich utrzymać.
‚Moje zdrowie pogarsza się dzień po dniu’ powiedziała naszemu partnerowi.
‚Biorę wiele lekarstw, aby przetrwać. Otrzymuje pewne wsparcie od Release, które jest wielką pomocą. Proszę wszystkich chrześcijańskich przyjaciół, aby modlili się za mnie i za uwolnienie mojego męża’
Wierzący Pervaiz także opowiedział Release historię jak on i jego rodzina ucierpiała po tym jak został fałszywie oskarżony o bluźnierstwo. W sierpniu 2015 Pervaiz mieszkał wraz z żoną i trójką dzieci małej wiosce w dzielnicy Kasur prowincji Punjab. Pracował jako dzienny robotnik, czwarta generacja, w cegielni. Ten rodzaj zatrudnienia jest powszechny pośród chrześcijan, którzy w większości są analfabetami, słabo wyedukowani, co powoduje, że są narażeni na wykorzystywanie. Pervaiz opowiedział Release jak w 2015 roku został wplątany w spór z jednym pracodawcą o zapłatę, w rezultacie czego został fałszywie oskarżony o bluźnierstwo. Kiedy policja szukała Pervaiza żeby go aresztować, to został przez nich ciężko pobity wraz ze swoją żoną Zareeną i jego szwagrem.
‚Policjant kopał me bardzo mocno w plecy i szarpał za szyję’ powiedziała nam Zareena. ‚Moje plecy i szyja zostały skrzywdzone. Teraz nie jestem w stanie stać poprawnie i nie mogę wykonywać moich prac domowych. Potrzebuję leczenia. Po jego aresztowaniu Parvaiz był trzymywany sam w więzieniu. ‚W więzieniu byłem bardzo zdenerwowany i wołałem do Boga, aby sprawił, że zostanę wypuszczony. Czułem w kościach, że Bóg był ze mną i mnie wypuści’.
Nietypowo w przypadkach bluźnierstwa, Pervaiz został zwolniony za kaucją po 20 dniach. Jednak krótko po tym, kiedy wrócił do pracy, jego rodzina spotkała tragedia, ich 3 letnia córka utopiła się w zbiorniku na wodę w cegielni. Niektórzy wierzą, że została zamordowana przez wrogów rodziny.
W styczniu 2019 sąd w Kasur Session ostatecznie uniewinnił go z zarzutów bluźnierstwa z powodu braku dowodów, ale dziś Pervaiz i jego rodzina ciągle żyją w strachu.
‚Obecnie stoimy w obliczu wielu zagrożeń w wiosce. Nie mogę pracować, podróżować. Muszę uważać na swoje kroki. Moja rodzina cierpi ogromnie. Wybaczyłem z serca tym, którzy mnie oskarżyli. Proszę módl się, żeby chrześcijanie w Pakistanie mogli żyć z ich sąsiadami w pokoju harmonii i tolerancji.’
Pakistański pastor Waris ostatnio opowiedział partnerowi Release jak ci, którzy są przeciwni ewangelii fałszywe oskarżyli go o gwałt chrześcijańskiej dziewczyny, aby zatrzymać jego służbę.
„Służę Panu Jezusowi Chrystusowi od 21 lat. Jestem odpowiedzialny za opiekę nad wierzącymi w pięciu wioskach i dziesięć cegielni wokół mojej wioski. Ostatniego roku zebrałem fundusze na zbudowanie budynku kościelnego, ale lokalni liderzy próbowali mnie zatrzymać, jednak z pomocą mojego zboru kontynuowaliśmy prace. Pewnego dnia przyszła policja i zaaresztowali mnie mówiąc, że został założona sprawa przeciwko mnie i mojemu bratu o gwałt. Później odkryliśmy, że tak naprawdę to nasi oskarżyciele zgwałcili tę chrześcijańską dziewczynę. Byłem tym bardzo zszokowany, bo przecież żyję tu długi czas i mam bardzo dobrą reputację. Poprosiłem moją rodzinę, aby się skontaktowali z Waseem, zaufanym partnerem Release, a także z pastorami z tej okolicy. Byłem w więzieniu przez 4 dni. Musiałem spać na brudnej ziemi. To miejsce było tak śmierdzące i niehigieniczne, że zniechęciło mnie to do jedzenia. Zdecydowałem się śpiewać chrześcijańskie pieśni uwielbiające, modlić się i wypowiadać słowa Psalmu 23. Trzeciego dnia, jeden z policjantów powiedział mi, że jest wdzięczny za mój czas modlitwy i uwielbienia, który obserwował na CCTV. Czwartego dnia zostałem zabrany do funkcjonariusza policji rejonowej, który miał zbadać moją sprawę. Kiedy przyjechałem to zostałem zaskoczony tym, że 100 pastorów i liderów przyszło wesprzeć mnie, a także kilku lokalnych muzułmańskich liderów, którzy składali zeznania na moją korzyść. Chwała Panu! Oczyszczony przez ten posterunek, zostałem uwolniony następnego dnia, jednak moi oskarżyciele wciąż próbują powziąć przeciwko mnie postępowanie prawne. Chcą zrujnować moją służbę i zmusić mnie do opuszczenia wioski, czego ja nie uczynię. Proszę módl się za mnie i moją rodzinę w czasie, kiedy służymy Panu Bogu. Módl się o moją ochronę i aby Bóg zmienił nastawienie tych, którzy mnie prześladują'” – Release International
Życie w takich miejscach jak Pakistan jest bardzo trudne dla wiernych Jezusowi ludzi, których jedyną ‚winą’ jest to, że kochają Chrystusa i wielbią Go w swoim życiu, odwracając się od martwych pogańskich wierzeń. Mimo wielu prześladowań, wciąż kochają Pana i starają się głosić innym ewangelię, jednak potrzebują naszego wsparcia. Możesz to dziś uczynić, do czego serdecznie cię zachęcam, klikając w poniższy link:
W ostatnim tygodniu zadałem na mej stronie na Facebooku takie pytanie:
„Czy powinniśmy nawracać niewierzących i głosić im ewangelię?”
Większość komentujących napisała w komentarzach, że jasne i oczywiste jest to, iż powinniśmy to czynić zgodnie z nakazem zawartym w Biblii. I to się zgadza, bo nikt kto jest posłuszny słowom samego Chrystusa nie odpowie inaczej. Nikt kto kocha prawdę ewangelii nie będzie jej przesłania zatrzymywał dla siebie, ale pójdzie dzielić się jej radosną nowiną z innymi, którzy są zgubieni i niezbawieni. Weźmie miecz Ducha i będzie w walce duchowej zdobywał dusze dla Królestwa Bożego. Dusze tych, którzy nie należą do Chrystusa, którzy nie poznali jeszcze Jego łaski, miłości i przebaczenia, ale są poddani siłą ciemności przez wiarę w fałszywych bogów, filozofii, religii czy też nie wierzą w Boga Biblii w ogóle.
Każde dziecko Boże napełnione Duchem Świętym ma pragnienie, aby wyrywać dusze diabłu z jego uwięzi i przyprowadzać je do wolności w Jezusie, który ma moc jako jedyny ich zbawić i uratować od wiecznej zagłady, a czynią to nie na siłę i z potępieniem, lecz miłością i cierpliwością na chwałę Ojca.
Ewangelia jest jak lekarstwo, które leczy choroby. Kiedy dzielisz się z innymi ewangelią i widzisz, jak ludzie są zbawiani, uzdrawiani i uwalniani przez moc Bożą, to jesteś szczęśliwy, że mogłeś być narzędziem w rękach dobrego Boga i mogłeś przynieść Mu chwałę.
Kto chciałby zatrzymać lekarstwo np. na raka tylko dla siebie? Jedynie ktoś pozbawiony współczucia, miłości i empatii, nieznający Boga mógłby tak uczynić. A ewangelia to jest coś więcej nawet niż lek na raka, bo leczy dusze ludzkie na wieki, bo jeśli ktoś przez jej przesłanie uwierzy w Chrystusa i narodzi się na nowo w mocy Ducha, to nawet gdyby pozostał nadal chory na ciele, to zyskuje wieczne życie, gdzie nie będzie już smutku, choroby, bólu ani łez! Głosić Słowo temu upadającemu światu to jest nasz przywilej i wielki honor, że dzięki łasce Bożej możemy zdobywać dusze ludzkie dla Boga.
A jaki jest cel naszej wiary?
„osiągając cel wiary, zbawienie dusz.” 1 Piotr 1:9
A zbawienie dusz jak możemy osiągnąć? Przez nasze współczucie, tolerancję, wysiłek, a może naszą mądrość i intelekt? Nie, tylko wtedy, kiedy głosimy Słowo Boże, w którym objawia się moc Boża, i przez słuchanie, którego przychodzi wiara.
„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” List do Rzymian 10:17
Jasne, że nie każdy uwierzy ewangelii, ale mamy być siewcami, a to Pan daje wzrost komu chce. Bez ewangelii, pewnie każdy z nas wciąż chodziłby nadal w swoich grzechach służąc ciału. Jesteśmy więc wdzięczni Panu, że posłał do nas ludzi, którzy głosili nam Jego przesłanie, czyli jednym słowem, że chcieli nawrócić nas na swoją wiarę w Chrystusa. Nie do jakeś denominacji, religii czy kościoła, ale do Żywego Boga Biblii, Jezusa Chrystusa w mocy Ducha na chwałę Ojca.
I teraz wiedząc to wszystko, że jednoznacznie powinniśmy głosić ewangelię niewierzącym, gdyż taki nakaz dostaliśmy od Pana Jezusa oraz takie zadnie wypływa z Biblii dla nas, popatrzmy na słowa papieża Franciszka, która odwracając słowa Chrystusa mówi, że nie powinniśmy głosić ewangelii niewierzącym!
Użył słowa ‚prozelityzm’ czyli nawracanie innych na swoją wiarę. Jednym słowem papież Franciszek głosi, że nawet do głowy nie powinno nam przyjść jako chrześcijanom, żeby głosić ewangelię niewierzącym. Nie powinniśmy nawet pomyśleć o tym, żeby opowiedzieć o Chrystusie ludziom, którzy są ateistami, muzułmanami, buddystami czy wyznawcami innych religii i nie znają Jezusa Chrystusa! W jego zamyśle, naszym pragnieniem nie powinno być ich nawrócenie, poznanie przez nich Boga Biblii, ich zbawienie czy uwolnienie od grzechów, ale mieć szacunek do ich godności i zostawić ich diabłu na pożarcie!
Popatrzcie na jego kolejne jego słowa „„nigdy nie przyszło mi do głowy i nie powinno przyjść również wam, żeby powiedzieć chłopcu czy dziewczynce: jesteś Żydem, jesteś Muzułmaninem, chodź i się nawróć”. Jasne, że nikomu kto chodzi z Bogiem nie przyjdzie na myśl, żeby to czynić z przymusu czy na siłę, ale każdemu kto kocha Jezusa i widzi kogoś kto Jemu nie służy, będzie miał zawsze pragnienie, aby mu o Bogu Biblii opowiedzieć. Ktoś kto jest chory potrzebuje lekarza, a tym lekarzem właśnie jest Jezus, którego mamy głosić!
„A gdy [Jezus] to usłyszał, rzekł: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają. Idźcie i nauczcie się, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary. Nie przyszedłem bowiem wzywać sprawiedliwych, lecz grzeszników.” Ew. Mateusza 9:12-13
Każdy, kto nie należy do Chrystusa i nie ważne czy to jest ateista, muzułmanin czy buddysta, jest grzesznikiem i może być zbawiony tylko przez Jezusa. Jego dusza może być uleczona tylko poprzez wiarę w Boga Biblii.
„To, co zrobiliśmy, zawstydza mnie, ponieważ to historia o przymusowej konwersji, o braku szacunku dla godności jednostki”
Tak były czasy, kiedy kościoły na siłę nawracały ludzi do Boga, przez miecz i przemoc, ale to nie były kościoły Jezusa Chrystusa, lecz martwe religijne instytucje, które tylko przybierały szaty oblubienicy Chrystusa i faktycznie wtedy może nie było szacunku do godności jednostki. Jednak szacunek do jednostki nie w tym się przecież objawia, bo to oznaczało, że nie powinniśmy głosić niewierzącym ewangelii i próbować przekonać ich do wiary w Jezusa, to po co wtedy Syn Boży wypowiedział te słowa?
„Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.” Ewangelia Mateusza 28:19,20
Nasz Pan nie tylko przykazał nam nauczać wszystkie narody, tego co jest zapisane w Piśmie, ale na dodatek je chrzcić w wodzie, czyli zanurzać je w wodzie – to dopiero jest brak szacunku dla godności jednostki
A jaki szacunek do innych narodów czy ich religijnych wierzeń posiadali apostołowie czy uczniowie Jezusa, napełnienie Duchem Świętym, który szli i kazali wszędzie, gdzie ich Duch prowadził? Taki Apostoł Paweł głosząc ewangelię potrafił głosić niewierzącym na temat nie tylko Jezusa, ale ich cudzołóstwa, bałwochwalstwa czy kłamstwa. Prawda ewangelii, którą głosił powodowała nawet zamieszki i rozruchy, bo zostały poruszone moce diabelskie, które trzymały tych ludzi w kajdanach i diabeł nie miał ochoty ich z tych pęt wypuszczać, jednak imię Króla królów i Pana panów zwyciężało, a ludzie się nawracali.
To jest przerażające, że głowa Kościoła katolickiego, której słowa są jak wyrocznia dla ponad miliarda wiernych, potrafi powiedzieć im, całkowicie sprzecznie do słów Jezusa, że nie powinni głosić ewangelii niewierzącym, bo muszą mieć na uwadze ich godność. Jasnym jest iż nie można tego robić na siłę, z przymusu i agresywnie, ale z miłością bliźniego, a miłość została wyrażona w krzyżu Chrystusa i to mamy obowiązek głosić, wbrew temu co naucza zwodniczo papież. Bez krzyża Chrystusa ci wszyscy niewierzący nie mogą mieć żadnej nadzei na niebo, bo przecież tylko Jezus jest drogą do Ojca. Nawet jeśli w to nie wierzą dziś, to jutro może się to stać dla nich prawdą. Siejmy wieć obwicie Słowo Boże, a może i sam niewierzący papież się przez jej słuchanie w końcu nawróci
Kościół katolicki od wieków, sprzeciwiając się wyraźnemu przesłaniu Pisma Świętego naucza fałszywie, że istnieje czyściec. Wiele razy pisałem na ten temat, ale nigdy nie popatrzyłem na to przez pryzmat właśnie wersetu z 7 rozdziału Ew. Mateusza, dopiero wczoraj słuchając kazania pastora Johna Barnetta, który na to zwrócił uwagę.
Tych słów o dwóch drogach nie wypowiedział jakiś zwykły wierzący, apostoł czy nauczyciel Słowa, ale sam Bóg Jezus Chrystus, który jest prawdą i zapewne wiedział co mówi. Skoro nauczał, że są tylko DWIE drogi to oznacza na 100%, że tak jest i kropka!
Gdyby była jeszcze jedna droga przez czyściec jak KK głosi, to zapewne by nam to Jezus objawił i przekazał, jednak nie mógł tego uczynić, gdyż byłoby to kłamstwem, ponieważ taka droga nie istnieje, bo po pierwsze zaprzecza doskonałej i skończonej ofierze, którą złożył sam Chrystusa na krzyżu, a przez którą, jako Jego dzieci, jesteśmy obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni, a po drugie, kiedy człowiek odrzuca łaskę Bożą za życia, to nie ma dla niego szansy po śmierci na ‚oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba’!
Jeśli jest coś co widzisz, słyszysz, albo doświadczasz w kościele i nie jesteś pewien, czy to pochodzi od Boga, to najlepszym miejscem, do którego powinieneś się udać, by poddać to weryfikacji, jest Biblia. Wszystko co nie oddaje Bogu chwały, nie przynosi dobrych owoców i przede wszystkim nie ma potwierdzenia w Piśmie Świętym, powinno być przez nas odrzucone, nawet jeśli jakiś duchowny, czy nawet cały kościół stara się nas zapewnić, że jest to dobre i pochodzi od Boga!
Każdy człowiek jest omylny i podatny na zwiedzenie, dlatego „Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat” 1 List Jana 4:1
Badaj wszystko Słowem Bożym w modlitwie przed Bogiem, a nie zbłądzisz!
Ludzie, którzy wierzą ewolucji nie potrafią dostrzec wielu rzeczy, które mają miejsce na ziemi i w życiu ludzi, a które w żadnej mierze, nie mogą być wyjaśnione na drodze ewolucji, jak choćby przykład z grafiki. Patrzą, ale niestety nie widzą doskonałego dzieła miłosiernego Boga, otaczającego nas każdego dnia. Ewolucja to szyderstwo ze Stwórcy!
Albo wierzymy Chrystusowi, który za nas RAZ cierpiał, i RAZ przelał swoją własną krew, aby nas oczyścić i uczynić świętymi oraz doskonałymi tak, abyśmy już sami nie musieli cierpieć jakiś wyimaginowanych kar i mąk w czyśćcu, ale dzięki wierze w Syna Bożego, być zbawionymi tu i teraz, a po śmierci wejść do radości Pana naszego!
Czy to nie cudowna nowina, którą ludzie nie miłujący prostej prawdy ewangelii, starają się zaciemnić jakimiś sprzecznymi z nią naukami?
A wszystko dlatego, że:
„Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych: Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich” (KKK 1032)
Czyli jednym słowem, Chrystusa skończona i doskonała ofiara na krzyżu nie była taka doskonała, gdyż nie daje rady oczyścić wszystkich dusz ludzkich, gdyż niektóre idą do czyśćca, dlatego musicie pomóc im przez swoje cielesne wysiłki tu na ziemi dostać się tam do nieba.
To jest bluźnierstwo, absolutna drwina z tego co Chrystus uczynił dla grzeszników na krzyżu, bo umierając w łasce i przyjaźni z Bogiem jest zbawiony, doskonały w Bogu i po prostu idziesz na spotkanie z Panem, i nie ma takiej możliwości, abyś nie był jeszcze wtedy całkowicie oczyszczony, bo to oznaczałoby, iż nie jesteś wcale w przyjaźni z Bogiem, Pan cię nie zna i zostajesz potępiony i skazany na piekło i nikt już nie może cię wyratować.
Nie można być częściowo lub niecałkowicie oczyszczonym z grzechów, bo albo jesteś zbawiony, albo potępiony. Albo jesteś dzieckiem Bożym, albo nie. Albo idziesz do nieba, albo do piekła i nie ma innej, trzeciej możliwości, bo w innym wypadku Biblia jest kłamstwem, a ofiara Chrystusa daremna!
Nie daj się oszukać. Nie ma po śmierci drugiej szansy i jeśli dziś nie jesteś pojednany się z Bogiem, to po śmierci już NIE MA dla ciebie żadnej, ale to żadnej nadziei na wejście do radości nieba. Nikt i nic nie będzie w stanie ci pomóc.
Krew, która na krzyżu popłynęła z ran Chrystusa jest wystarczająca, aby ciebie całkowicie oczyścić i dać pewność zbawienia już dziś.
Jeśli nie jesteś pojednany z Bogiem teraz, to uczyń to jak najszybciej, bo po śmierci nie będziesz miał takiej szansy. Czyściec nie istnieje, a jedynym miejscem dla tych, którzy umierając ‚nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni’ jest piekło, wieczne oddzielenie od Boga i wieczna straszna męka.
Wybierz więc mądrze już teraz, uwierz Chrystusowi, który jest Zbawicielem i ma moc cię zbawić już dziś, przyjdź do Niego.
„aleście obmyci, uświęceni, i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego.” 1 list do Koryntian 6:11
„Albowiem JEDNĄ ofiarą uczynił NA ZAWSZE doskonałymi tych, którzy są uświęceni.” List do Hebrajczyków 10:11;14
Biblia nie kłamie, nie ma w sobie sprzeczności, jest jedynym nieomylnym źródłem Bożego objawienia oraz prawdą, przez słuchanie której rodzi się prawdziwa i zbawiająca wiara. To ta ewangelia obnaża różne kłamstwa i fałszywe nauki, które próbują zaciemnić jej proste przezsłanie, bo nie mogą znieść, że przez głupie jej zwiastowanie, upodobało się Bogu zbawić wierzących i otworzyć ich oczy na Prawdę, dzęki czemu stają się wolni od więzów fałszywej ewangelii.
Nie inaczej sprawa się ma w kwestii modlitwy i tego do kogo powinna być ona zanoszona i kto jej wysłuchuje. Tak jak jest powiedziane w Biblii czarno na białym, że jest jeden Bóg, jeden pośrednik, jeden Zbawca, jedno imię, w którym możemy być zbawienie, jedna droga do Ojca, tak samo jedna osoba, która może w niebie wysłuchiwać naszych modlitw i nie jest nią ani Maryja, ani żaden święty, lecz wyłącznie sam Bóg – koniec kropka!
To jest prawda objawiona przez Stwórcę i zapisana przez ludzi natchnionych Duchem Bożym na kartach Pisma Świętego. Tego nie wymyślił cielesny człowiek, lecz źródłem tego jest sam Pan nieba i ziemi, Król królów i Pan panów, Bóg Wszechmogący.
Jakże to jest więc, że ludzie wciąż podważają naukę Pana i Jego słowo twierdząc, mimo jasnej treści Pisma, że w niebie to nie tylko Bóg wysłuchuje naszych modlitw, ale też Maryja i święci?! Gdzie mamy to napisane? W którym fragmencie Pisma możemy dostrzec taką naukę, która pozwalałby nam na takie konkluzje? Czy jest fragment, który mówi ‚Ty Maryjo i wy święci wysłuchujecie modlitwy’? Czy jest ktoś tak wszechmocny i wszechobecny jak Bóg w niebie, żeby wysłuchiwać milionów modlitw o tej samym czasie, w różnych językach, z różnych miejsc na ziemi i na nie odpowiadać? Jeśli Maryja i święci wysłuchują modlitw, kto decyduje, które są zgodne z wolą Bożą i należy zesłać na nie odpowiedź?
Powiesz, przecież oni działają jako pośrednicy i zanoszą nasze modlitwy do Boga, który o tym decyduje, serio? Pomyśl o tym przez chwilę, czy i wtedy nie musieliby by mieć atrybutów boskich, aby temu podołać?
Na świeci jest koło 2,2 mld chrześcijan powiedzmy, że w tym momencie modli sę tylko połowa z nich, to jakiś 1 miliard dusz ludzkich. Polska lista kanonizowanych świętych i błogosławionych podobno wynosi 262 osoby, a szacuje się, że ogólna liczba ogłoszonych świętych w historii Kościoła rzymskokatolickiego to około 11 tysięcy osób.
Jak więc Maryja z tą liczną świętych jest w stanie wysłuchać choćby miliarda modlitw na raz?
Oczywiście to tylko suche liczby, które czasami nie przystają do kwestii wiary, bo Chrystus potrafił nakarmić pięcioma chlebami i dwiema rybami 5 tys. ludzi jednak to był Bóg, i On jedynie takie rzeczy czynić może, i tak samo w kwestii wysłuchiwania naszych modlitw. Dla Niego nie ma problemu nawet 2 mld modlitw w tej sekundzie wysłuchać i na nie odpowiedzieć, ‚Bo u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa” Łk 1:37
Jednakże tak już nie jest jeśli chodzi o Maryję i świętych, oni takiego zadania nie mają, ani takich możliwości i musieliby dostać od Boga cechy boskie by czynić to co Kościół katolicki naucza, a wtedy stali by się bogami, którym należałaby się chwała i cześć, co byłoby zaprzeczeniem istoty samego Boga, gdyż On sam powiedział: ‚Ja jestem Bogiem i nie ma innego, jestem Bogiem i nie ma takiego jak Ja‚ Iz 46:
Podsumowując temat. Biblia jednoznacznie wypowiada się w kwestii wysłuchiwania modlitw i naucza, że jedyną osobą, która nasze modlitwy wysłuchuje w niebie jest sam Bóg i nikt inny. To do Niego powinniśmy je kierować i do Niego się uciekać, aby wypełniać Jego przykazania i Jemu się podobać. On jedynie wie, czy nasza modlitwa jest zgodna z Jego wolą i czy to o co w modlitwie prosimy jest dobre i właściwe dla nas. To On tylko wie, kiedy odpowiedź na nasze modlitwy ma się pojawić w naszym życiu.
Jezus zachęcał nas, aby przychodzić do Niego bezpośrednio, nie mówił o żadnych pośrednikach na tej drodze. Tak samo do tronu Ojca mamy dostęp bezpośrednio przez Jezusa, który przez swą śmierć pojednał nas z Bogiem, a do którego tylko przez Niego możemy przyjść.
Uwierz więc Pismu i bądź mu posłuszny, bo tylko tak możesz podobać się Bogu, który jako miłosierny Ojciec chce, zbawienia wszystkich ludzi i nie chce, aby ktoś przez nieposłuszeństwo swe był potępiony.
„Zaiste, dobry jest Bóg dla tego, kto prawy, Dla tych, którzy są czystego serca…Kogóż innego mam w niebie, jeśli nie ciebie?” Księga Psalmów 73:1;25
W poniższym tekście zajmę się pochodzeniem i źródłem „gestu rogów” oraz filozofią, która za nim stoi, ale przede wszystkim ludźmi, którzy ten gest przez lata promowali i rozpowszechniali. Przyjrzę się bliżej życiu min. twórcy kościoła szatana Antonowi Lavey, niegodziwemu okultyście Crowleyowi, ale też muzykom od Beatlesów przez Black Sabbath po Michaela Jacksona. Sprawdzę w co wierzyli, jakie wartości wyznawali, kto był ich inspiracją i dlaczego akurat ten gest pokazywali. W ostatnim czasie nawet papież Franciszek podczas swej wizyty na Filipinach pokazał ten znak razem z kardynałem Tagle. Było to różnie tłumaczone, jednak nie chcę wchodzić w jakieś głębsze rozważania akurat na temat tego jednego przypadku, gdyż czytając poniższą treść, sami będziecie mogli wyciągnąc własne wnioski. Materiału opisujący ten gest jest bardzo dużo, dlatego wybrałem tylko te najistotniejsze według mnie informacje. Starałem się uczciwie i jak najlepiej opisać temat, ale zdając sobie sprawę z moich ograniczeń i ułomności i wiem, że pewnie wszystkiego w tej pracy nie zawarłem i nie opisałem, mimo wszystko wierzę i mam nadzieję, że wielu z was ten wpis zaprowadzi we właściwe miejsce. Zapraszam do lektury.
Zanim na dobre zagłębicie się w czytanie i analizowanie jednostek opisanych w tym tekście, chciałbym abyście mieli na uwadze poniższy biblijny fragment. Jest to niezmiernie ważny i bardzo istotny werset, mówiący o rzeczach, których mamy unikać i nie pożądać, a w których kochali się bohaterowie tego wpisu.
„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki. Dzieci, ostatnia to już godzina. A słyszeliście, że ma przyjść antychryst, lecz oto już teraz wielu antychrystów powstało. Stąd poznajemy, że to już ostatnia godzina.„ 1 Jan 2:15-18
Musimy pamiętać również o jeszcze jednej, bardzo istotnej kwestii:
” Lecz nie wszyscy mają właściwe poznanie; niektórzy bowiem, przyzwyczajeni dotąd do bałwochwalstwa, spożywają mięso jako składane w ofierze bałwanom i sumienie ich z natury słabe, kala się. Zapewne, pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy. Baczcie jednak, aby ta wolność wasza nie stała się zgorszeniem dla słabych. Albowiem jeśliby kto ujrzał ciebie, który masz właściwe poznanie, siedzącego za stołem w świątyni pogańskiej, to czyż to nie pobudzi sumienia jego, ponieważ jest słaby, do spożywania mięsa składanego w ofierze bałwanom? I tak przyczyni się twoje poznanie do zguby człowieka słabego, brata, za którego Chrystus umarł. A tak, grzesząc przeciwko braciom i obrażając ich słabe sumienie, grzeszycie przeciwko Chrystusowi. Przeto, jeśli pokarm gorszy brata mego, nie będę jadł mięsa na wieki, abym brata mego nie zgorszył.” 1 list do Koryntian 8:7-13
Jak widzimy na podstawie powyższego wersetu, jeśli nawet poniższy tekst nie przekona was, że gest rogów jest złym gestem i powinniśmy jako słudzy Chrystusa go unikać, to jeśli gorszy on innych braci naszym zadaniem, choćby z tego jedynego powodu, jest nie pokazywanie go, aby ich nie gorszyć.
————————————————————————————————————
Gest rogów /mano cornuto, il cornuto, satanic salute/ występuje pod trzema różnymi wersjami, ale moim zdaniem ich źródło i pochodzenie jest takie samie, ale żeby być precyzyjnym opiszę pokrótce każdy z nich. Gest ‚horned god’ oznacza pogańskiego oraz wikkańskiego rogatego boga ma za zadanie rzucać urok, przekleństwo albo też bronić i chronić osobę pokazującą ten gest przez złymi mocami. ‚Horned hand’ to gest rozpoznawczy wśród ludzi będących członkami tajemnych, sekretnych i okultystycznych grup oraz ich sympatyków. Ostatni z tej grupy jest gest ‚I Love You’, który ma oznaczać jak to wiele osób myśli, po prostu kocham cię, ale moim zdaniem jest tak samo okultystycznym gestem jak dwa poprzednie i również ma ochronić przed złem, rzucać czar-zaklęcie lub może wyrażać ‚kocham cię diable’. Wiedząc to wszystko nie możemy się dziwić, że w wielu sportowców, polityków, aktorów, muzyków czy nawet niestety duchownych używa te gesty. Oni chcą mieć władzę na ludźmi, kontrolować ich, wpływać na nich, dlatego posługują się nimi rzucając zaklęcie w naszą stronę, a w tym samym czasie oddają chwałę diabłu.
Wszystkie gesty, którymi będziemy się zajmować, wywodzą się z okultyzmu, mają swoje korzenie w wiedzy tajemnej, fałszywych religiach do których dostęp posiadali ludzie niegodziwi, opanowani przez fałszywe duchy, wierzący kłamstwu oraz będący pod wpływem tych sił ciemności, często im służący i oddający cześć władcy tego świata czyli szatanowi. Te gesty różnią się między sobą tylko ułożeniem 3 palców – kciuka, serdecznego i środkowego, kiedy to palec wskazujący i mały zawsze pozostają w tym samym miejscu i reprezentują rogi. Ktoś powie, że to zasadnicza różnica, nawet jeśli tak jest, to moc czy siła która ma cię chronić przez pokazywanie, któregokolwiek z tych gestów zawsze pochodzi od pogańskich, demonicznych rogatych bóstw, o rożnych imionach i cechach, ale zawsze od mocy ciemności czyli po prostu od diabła.
Ludzka cywilizacja od wieków miała skłonności do zagłębiania się w okultyzm, komunikowania się ze światem duchów aby posiąść zakazaną moc tajemną dlatego aby omówić te bóstwa, a wraz z nimi powiązany gest rogów musimy się cofnąć setki lat wstecz aby ujawnić źródło tych fascynacji. Rogate bóstwa występowały już w Babilonie, gdzie praktykowano wielobóstwo. Na jednym z murów widnieje mozaika na której znajdował się rogaty byk reprezentujący boga słońca. Rogi były symbolem mocy babilońskich bóstw nad sercami ludzkimi. Ta sama fascynacja fałszywymi bóstwami przedstawianymi najczęściej jako rogate stwory, ale też jako kozły lub byki przewija się i w cesarstwie rzymski gdzie wyznawany boga słońca Mitry przeprowadzali sekretną inicjacje, która polegała na zabijaniu przez nich rogatego byka, a później kąpieli w jego krwi.
Co zaskakujące pewnie dla wielu, hinduizm i buddyzm, też posiadają spory wkład w propagowanie tego gestu i to od tysięcy lat. W tym miejscu należy wspomnieć o chińskich i hinduskich mudras, bo są one najstarszą formą wszystkich omawianych tutaj gestów. Wystarczy popatrzeć choćby na bóstwo chińskie Guanyin, które czczone jest w ludowej religii jako bogini miłosierdzia, litości i płodności, a jedna z figur ją przedstawiająca posiada cały wachlarz tych gestów.
Mudras są religijnymi gestami ważnymi dla hinduizmu i buddyzmu, wykonywanymi rękami lub palcami w czasie medytacji, tańca albo rytuałów, które maja dla ich wyznawców głębsze znaczenie i moc. Używane często w indyjskich medytacjach, jodze oraz religijnych praktykach, powiązane zazwyczaj z odpowiednim oddychaniem.
Nas interesuje Karana mudra gest, który bardzo przypomina horned god, a ma za zadanie wyganiać demony i usunąć przeszkody takie jak choroby lub negatywne myśli.
Mudras i ich pochodzenie jest tajemnicą, ale przypuszczam, że zostały komuś będącym w innym stanie świadomości przekazane przez demona, ukrawającego się pod postacią jakiegoś bóstwa w czasie praktykowania medytacji lub jogi. Nie mam wątpliwości, że było to źródło okultystyczne. Należy pamiętać, że medytacja i joga to nie tylko zwykłe ćwiczenia, ale forma, której ostatecznym celem jest połączenia się z rzeczywistością kosmiczną zwaną też bogiem, bezosobowym bogiem i są one nierozerwalnie związane z hinduską filozofią wierzeń, która jest sprzeczna z chrześcijaństwem. Bardzo ważna informacja, każda pozycja w jodze jest aktem ku czci hinduistycznego bóstwa, a niektóre z tych pozycji wręcz noszą nazwy tych hinduskich bóstw. Ćwicząc jogę oddajesz cześć demonom! Nie czas aby ten temat rozwinąć, ale ostrzegam przed wchodzeniem w ten rodzaj ‚ćwiczeń’, bo są one prostą ścieżką do okultyzmu i zaproszeniem dla sił ciemności do wejścia w nasze życie. Jeśli chcemy być posłuszni Panu Jezusowi to musimy unikać rzeczy skażonych przez grzech i nie niszczyć naszego ciała praktykując jogę czy medytację, bo to Bogu się nie podoba.
„Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie już do siebie samych?„ 1.Kor.6.19
„Jeśli kto niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.„ 1.Kor 3.17
Rogatego boga mieli też i Celtowie o nazwie Cernunnos, którego właśnie ten gest rogów w świecie wikkańskim czy neopogańskim reprezentuje.
W celtyckich wierzeniach Cernunnos reprezentował rogatego boga płodności, zwierząt i podziemia. Można też odnaleźć go jako brytyjskiego Herne, pana lasów i myśliwego.
Ci, którzy pamiętają brytyjski serial z lat 80-tych ‚Robin z Sherwood’ przypomną sobie Herna, jako tajemniczą postać z rogami jelenia, wyłaniającą się z zamglonych czeluści lasu kiedy to ukazywał się Michaelowi Praedemu głównemu bohaterowi filmu. To właśnie ta tajemnicza, mistyczna postać reprezentowała rogatego boga pogańskiego przed którym klękali bohaterowie filmu, a którego w tamtych czasach ludzie masowo czcili.
Kolejnym wcieleniem rogatego wikkańskiego bóstwa, którego ten znak reprezentuje jest grecki bóg Pan – opiekun lasów i pól, strzegący pasterzy oraz ich trzód.
Był znany ze dużej sprawności fizycznej, umiejętności tanecznych, ale też ze swej aktywności i mocy seksualnej, którą wykorzystywał do uwodzenia, a później do współżycia z nimfami, młodymi chłopcami oraz zwierzętami. Oczywistym staje się więc fakt, że mamy tutaj do czynienia z nieczystością, pożądliwością i perwersją. Do dziś są ludzie, którzy go uwielbiają i przywołują w celu zdobycia magicznej mocy seksualnej lub zdolności uwodzenia. W tym miejscu chciałbym przypomnieć wam postać z filmu Disneya ‚Opowieści z Narnii’ Pan Tumnus, który jest faunem i pierwszą osobą spotkaną przez dziewczynkę o imieniu Łucja w nowym świecie. Ta postać filmowa została dokładnie ucharakteryzowana na perwersyjnego, seksualnego demona Pan, zresztą zobaczcie sami tutaj.
Wiedząc teraz kim jest Pan i jaką nieczystość seksualną reprezentuje, przypomnijcie sobie scenę, w której uwodzi niewinną Lucję aby weszła do jego domu. Oczywiście można się z tym nie zgadzać, proszę jednak dokładnie przeanalizować sobie tą całą scenę wraz z dialogami mając w pamięci wszystko to, co tak naprawdę stoi za Tumnusem czyli demonem Pan. Ocenę tego pozostawiam wam samym.
Następnym rogatym bogiem, którego gest rogów reprezentuje jest Baphomet czyli włochaty kozioł.
Był uwielbiany przez templariuszy oraz przez pogaństwo, imię jego pojawia się też w czasie recytowania wyznania wiary w kościołach gnostyckich. Łączy się w nim gnostycyzm, alchemia, kabała i magia. Baphomet z pentagramem na łbie, posiada cechy zarówno męskie jak i żeński, reprezentuje dualizm świata czyli dwie równe w swej mocy, ale przeciwne sobie siły dobra i zła, które sié przenikają nawzajem (coś jak chińska filozofia yin yang). Ręce tego kozła są skierowane w przeciwnych kierunkach – jedna do góry z napisem „Solve” (rozwiąż), druga w dół z napisem „Coagula” (zwiąż) – co oznacza: As above so below – jak powyżej tak i poniżej – co w niebie to w piekle, makrokosmos to samo co mikrokosmos, wszechświat tym samym co Bóg, Bóg jest tym samym co człowiek, a człowiek jest odpowiednikiem Boga na ziemi, Bóg jest odpowiednikiem człowieka w niebie. To jest totalny fałsz, bo Bóg jest Stwórcą a my stworzeniem, nie jesteśmy w żaden sposób równi Bogu!
„Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje – mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.„ Izajasz 55: 8-9
„Patrzcie teraz, że to Ja, Ja jestem A oprócz mnie nie ma boga. Ja pozbawiam życia i darzę życiem, Ja ranię i leczę, I z ręki mojej nikt nie zdoła się wyrwać.„ Ks. Powt. Prawa 32:39
Baphomet jest wyraźnie obecny podczas obrzędów w kościele szatana jako symbol umieszczony nad rytualnym ołtarzem.
Tylko na przykładzie tych kilku opisanych powyżej bóstw możemy już stwierdzić, że gest rogów jest gestem mocno powiązanym z siłami ciemności i stoi za nim ojciec kłamstwa, czyli diabeł.
Inspiracją do wykreowania tych wszystkich gestów, bóstw i wizerunków rogatych bogów były moce ciemności, które poprzez ludzi pysznych, opanowanych prze różne cielesne żądze działały. Cały ten system wierzeń jest całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem, z Biblią i z samym Panem Bogiem, bo jakże wytwór rąk ludzkich może być bogiem albo jak gest, lub specjalnie ułożenie dłoni lub palców może obronić przez złym duchem, przekleństwem czy chorobą? Nie da się wyganiać demonów demonami, jedynie Duchem Bożym w imieniu Jezusa, przed którym każdy będzie musi uklęknąć i oddać Mu chwałę:
„ Lecz faryzeusze, słysząc to, mówili: On tylko przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Jezus, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, nie ostoi się. Jeśli szatan wyrzuca szatana, to sam ze sobą jest skłócony, jakże się więc ostoi jego królestwo? I jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. Lecz jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże. Albo jak może ktoś wejść do domu mocarza, i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże? I dopiero wtedy dom Jego ograbi. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.„
Ew. Mateusza 12:24-30
Ktoś powie, że to wszystko działa, więc musi być prawdą. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze sam gest nic nie może, musi za tym iść jakaś moc, ktoś kto ją przekazuje – jej źródło, a po drugie cuda i znaki jeszcze nie oznaczając, że to jest dobre i Pan Bóg stoi za tym. Jest napisane w Mateusza 24:24 ‚czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych‚. Dziś pojawiają się takie niezwykłe znaki nawet na niebie, ale to nie znaczy, że one pochodzą od Boga. On z wieloma z nich nie ma nic wspólnego, tak jak nie ma nic wspólnego z grzechem, poza tym przestrzega nas wyraźnie przed oddawaniem czci demonom, czarowaniu, guślarstwu czy wywoływaniu duchów.
„Gdy tedy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, nie naucz się czynić obrzydliwości tych ludów; niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą. Bądź bez skazy przed Panem, Bogiem twoim,”
Ks. Powt. Prawa 18:9-13
Nie ma wątpliwości, że za tym wszystkim stoi przeciwnik Boga, który chce zwieść nawet wybranych czyli diabeł. Mam nadzieję, że stało się to oczywiste dla każdego kto czyta, że ‚Horned God’, ‚Horned Hand’ czy nawet ‚I love you’ są gestami pogańskimi, nieczystymi, połączonymi z mocami ciemności i należy ich absolutnie unikać.
Teraz chciałbym przejść do kolejnej części, w której opiszę ludzi, którzy używali, rozpowszechniali i wprowadzili gest rogów do dzisiejszej szeroko pojętej pop kultury.
Zacznę tą listę od Helen Keller, która była pisarką, pedagogiem i działaczkom społeczną, a której przypisuje się stworzenie oraz wynalezienie gestu miłości.
W wieku 19 miesięcy przeszła chorobę, która pozbawiła ją wzroku i słuchu przez co musiała nauczyć na nowo komunikować się ze światem zewnętrznym używając rożnych gestów, które później rozwinęła, dając początek swego rodzaju językowi migowemu. Helen była gorliwą wyznawczynią nauki Emanuel Swedenborga, który był szwedzkim naukowcem, teologiem, filozofem oraz mistykiem. Doznał objawień, jak sam mówił nieba, piekła i sądu ostatecznego, rozmawiał z aniołami oraz duchami z Marsa, Jupitera, Saturna oraz z duchami z poza naszego systemu słonecznego. Wierzył, że trójca znajduje się w jednej osobie, w jednym Bogu, Jezus Chrystusie. Według niego, miał przyjść nowy kościół, który wymieni istniejący kościół chrześcijański. O okolicznościach pierwszego nadzwyczajnego objawienia opowiadał przyjacielowi Robsahmowi. Robsahm relacjonuje słowa Swedenborga: „Bóg objawił mu się i powiedział Jestem Bogiem, Panem, Stwórcą i Odkupicielem świata. Wybrałem ciebie, by odsłonić duchowy sens Pisma Świętego. Sam podyktuję Ci, co masz napisać.”
Gdyby tak naprawdę było, że Bóg objawił Swedenborgowi co ma napisać, to jego pisma musielibyśmy traktować jako natchnione przez Ducha Świętego i uważać je na równi z Biblią, za nieomylne Słowo Boże. Przypatrując się jednak Emanuelowi widzimy, że był człowiekiem zwiedzionym, głosił inną – fałszywą ewangelię, komunikował się z duchami, więc był okultystą, a nie prorokiem Bożym.
„ Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową.” List do Galatów 1:1-24
Przytoczyłem go tutaj, ponieważ Hellen Keller mimo wyraźnego ostrzeżenia w Słowie Bożym uwierzyła fałszywej ewangelii. W swej książce ‚Moja Religia’, która jest uważana za jej duchową biografię napisała : ‚Nauczania Emanuela Swedenborga były moim światłem, laską w moim ręku, przez jego wspaniałą wizję jestem na właściwej drodze.’ W 2000 roku druga edycja tej samej książki została opublikowana wraz z dołączonej do niej artykułem, w którym jasno Helen Keller potwierdza fascynacje i naśladownictwo filozofii Emanuela Swedenborga : „Od siedemnastego roku życie, starałam się żyć zgodnie z naukami Emanuela Swedenborga.”
Można odnaleźć źródła, które łączą też Helen Keller z ruchem teozoficznym, założonym przez Helenę Petrovną Blavatsky, a celem jego było poszukiwanie wewnętrznej prawdy we wszystkich religiach. Blovacky była pisarką, wyznawczynią lucyfera, medium spirytystycznym oraz okultystką. Najlepiej podsumują ją jej własne słowa: „Lucyfer oznacza, życie, myśli postępu, cywilizacji, wolności i niezależności. Lucyfer jest logos, wąż, zbawiciel. To Szatan, który jest bogiem naszej planety, jedynym bogiem. „
Sprawdzałem wiele rożnych źródeł, co do faktycznego wynalezienia przez Helen Keller znaku’ I Love You’ i sporo z nich to tezę potwierdza, choć mam jednak swoje wątpliwości co do tej kwestii. Pewne natomiast jest jej zaangażowanie i wypełnianie filozofii mistyka Emanuela Swedenborga. Wiedząc więc kogo naśladowała, i za jaką filozofię w swoim życiu podążała Helen Keller, przy całym szacunku dla jej osoby, jest ona dla mnie jak zmieszane ziarno i zmieszany plon. Źródło z którego czerpała nie było czyste powiedziałbym, że raczej okultystyczne – to samo, które stoi za gestem mano carnuto. Jeśli faktycznie tak zwany gest ‚I Love You’ stworzyła, to znając powyższe fakty, możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że oznacza on mniej więcej to samo co gest rogów i ma takie samo ‚czarodziejskie’ zadanie.
Pierwszymi artystami na mojej liście, którzy przyczynili się w olbrzymi sposób do rozpowszechnienia rewolucji kulturowej obejmującej wschodni mistycyzm, new age, wolny seks, narkotyki, satanizm oraz powiązane z tym wszystkim gesty od horned god przez gest 666 do horned hand są Beatlesi.
Anglicy przez swoją muzykę sprawili, że całe pokolenie chciało się tak zachowywać, ubierać i żyć jak oni oraz wierzyć w to co oni. Mieli niebagatelny wpływ na umysły młodych ludzi, którym bez problemu dawkowali światopogląd oparty na hinduizmie oraz na okultystycznych i szatańskich wierzeniach Aleistera Crowleya, o którym szerzej za chwilę. Yoko Ono, żona Johna Lennona powiedziała, że Beatlesi byli jak cztery media, zebrane na seansie spirytystycznym przez które przemawia duch. Ona sama będąc czarownicą łączącą astrologię, wschodnią filozofię i mistycyzm w jedno, miała wielki wpływ ‚duchowy’ na swego męża, którego umysł napełniony był podobnymi wierzeniami new age.
Zastaniemy tu podobną sytuację jaką zastaniemy w dalszej części przy opisie Black Sabbath i Michaelem Jacksonem. Demony, które zamieszkiwały ich wnętrza, przekazywały im muzykę oraz piosenki, które później spokojnie wykonywali podbijając rynek muzyczny, stając się nowym zjawiskiem kulturowym. Wystarczyło, że otworzyli się na działanie takiego ducha, później po prostu siadali do gitary czy fortepianu, a muzyka sama przez nich płynęła. Opowiadali o tym w różnych wywiadach, zresztą sam John Lennon potwierdził to mówiąc :
„Czułem się jak pusta świątynia, wypełniona wieloma duchami, każdy przechodził przeze mnie i zamieszkiwał moje wnętrze przez jakiś czas, później były wymienione przez innego ducha.” Op cit, Albert Goldman p.373-74.
Nie dziwi, więc fakt, że Lennon pysznił się tym, że są popularniejsi od Jezusa i zastanawia się kto zniknie pierwszy, chrześcijaństwo czy rock and roll? Jednak sam na to odpowiada, „nie ma wątpliwości, że chrześcijaństwo się rozpadnie i zniknie.” Ta jego przepowiednia jak dobrze wiemy się oczywiście nie sprawdziła, bo Jezus żyje i ma się dobrze, tak samo jak prawdziwe oparte na Biblii chrześcijaństwo, które dziś jest krwawo prześladowane w coraz to nowszych miejscach na świecie. To Beatlesi się rozpadli, a sam John został zastrzelony przez swego fana. Napełniony naukami hinduizmu, podległy duchom zwodniczym Lennon śpiewał o jednej ziemi bez nieba, piekła i Boga. Łatwo się domyśleć, że nie był on dzieckiem Bożym ani przyjacielem Jezusa Chrystusa, on raczej Go nienawidził, żyjąc w opozycji do Niego. Poniższy cytat obrazuje dobitnie do kogo należał i komu służył w swoim życiu John Lennon:
„Sprzedałem swoją duszę diabłu.” Ray Coleman, Lenon, McGraw-Hill, 1984, p,256
Nie jest to tylko takie sobie stwierdzenie, ale szczere wyznanie człowieka, dla którego krzyż stał się głupstwem, zamiast mocą Bożą. W 1964, John przyznał w Playboy’u, że „Nikt z nas nie wierzy w Boga” i dodał ” Nie jesteśmy pewni, kim jesteśmy, ale wiem, że jesteśmy bardziej agnostykami niż ateistami”
Jeśli sprzedajesz duszę diabłu, to znaczy, że oddajesz mu swoje życie, a on będzie na pewno sprawować kontrolę nad tobą. W takim przypadku człowiek szuka tego czego pragnie jego ciało: przyjemności i zadowalania samego siebie, bo skoro nie ma grzechu i sądu ostatecznego przed obliczem Boga to należy sobie folgować. Przecież diabeł nie będzie zachęcał kogoś kto ma pakt z nim do uświęcenia, do szukania i naśladowania Chrystusa, ale raczej do takich uczynków ‚ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne.” List do Galatów 5
„ Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć.„ List Jakuba 1:14-15
Tak czynili Beatlesi i Lennon, zaspokajali swoje ukryte żądze cielesne, potwierdzają to poniższe zdjęcia: tu (John Lennon i Andy Warhol mają ręce skrzyżowane (nieprzypadkowo, bo X jest symbolem boga słońca, śmierci i odrodzenia – Ozyrysa) i trzymają się nawzajem za krocze. Warhol do tego cieszy się z aspektów płci męskiej i żeńskiej – Yoko Ono. ) Lenon jako zniewiściały Superman
Teraz przejdziemy do nieżyjący już gitarzysty Beatlesów Georga Harrisona.
„Jeśli istnieje Bóg, chcę Go zobaczyć. Nie ma sensu, aby w coś wierzyć bez dowodów, a świadomość Kryszny i medytacja to metody, gdzie rzeczywiście można uzyskać dostrzeganie Boga.” – słowa Harrison we wstępie do książki Swami Prabhupada’s ‚Krsna’. Należy zapytać, jakiego to boga dostrzegł i spotkał przez medytacje? Czy nie takiego czasem, który zaleca wierzyć w reinkarnacje i prawo karmy, na którego ołtarzu z jego podobiznami ofiarowuje się kwiaty, kadzidełka oraz ogień? A przecież prawdziwy Bóg, Jam jest powiedział:
„ Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.” Dzieje Apost. 17:1-34
„Wytwórcy bałwanów są w ogóle niczym, a ich ulubione wytwory są bez wartości, ich czciciele są ślepi, a oczywista ich niewiedza naraża ich na hańbę. Któż wytwarza bóstwo i odlewa bałwana, który na nic się nie zda? Oto wszyscy jego towarzysze narażają się na wstyd, a rzemieślnicy – wszak to tylko ludzie; niech się zbiorą wszyscy i staną, a przelękną się i wszyscy się zawstydzą. Kowal wytwarza je pracując przy żarze węgla, nadaje mu kształt uderzeniami młota i robi go za pomocą swojego ramienia; gdy jest głodny, traci siłę, gdy nie pije wody, omdlewa. Snycerz rozciąga sznur, kreśli zarysy czerwonym ołówkiem, wycina go dłutem, wymierza go cyrklem i wykonuje go na podobieństwo człowieka, jako piękną postać ludzką, która ma być ustawiona w domu, narąbie sobie cedrów lub bierze cyprys albo dąb i czeka, aż wyrośnie najsilniejsze pośród drzew leśnych, sadzi jodłę, która rośnie dzięki deszczom. Te służą człowiekowi na opał, bierze je, aby się ogrzać, roznieca także ogień, aby napiec chleba. Nadto robi sobie boga i oddaje mu pokłon, czyni z niego bałwana i pada przed nim na kolana. Połowę jego spala w ogniu, przy drugiej jego połowie spożywa mięso, piecze pieczeń i je do syta, nadto ogrzewa się przy tym i mówi: Ej, rozgrzałem się, poczułem ciepło! A z reszty czyni sobie boga, swojego bałwana, przed którym klęka i któremu oddaje pokłon, i do którego się modli, mówiąc: Ratuj mnie, gdyż jesteś moim bogiem! Nie mają poznania ani rozumu, bo zaślepione są ich oczy, tak że nie widzą, a serca zatwardziałe, tak że nie rozumieją. A nikt tego nie rozważa i nikt nie ma tyle poznania i rozumu, aby rzec: Jedną jego połowę spaliłem w ogniu i na jego węglach napiekłem chleba, upiekłem też mięso i najadłem się, a z reszty zrobię ohydę i będę klękał przed drewnianym klocem? Kto się zadaje z popiołem, tego zwodzi omamione serce, tak że nie uratuje swojej duszy ani też nie powie: Czy to nie złuda, czego się trzymam?” Izajasz 44:9-20
Harisson wierzył w reinkarnację, w to wielkie i straszne oszustwo diabła, które kupiło niestety zbyt wielu ludzi. To coś jak katolicki czyściec, czyli przejściowy stan duszy, która po oczyszczeniu przez ogień przy wsparciu bliskich i ich modlitw, postu, odpustów czy nieszporów dostępuje zbawienia. To są nauki demonów. Reinkarnacja po prostu mówi ci, że jak się nie uda spełnić wystarczającą ilość dobrych uczynków, aby osiągnąć zbawienie albo podwinie ci się noga i coś zrobisz złego, to nie musisz się martwić, bo dostaniesz nową szansę w innym nowym wcieleniu np. jako krowa albo kapusta. A co wtedy, jeśli wiecznie będziesz się odradzał i nigdy nie osiągniesz jedności z bogiem, który według nich jest bezosobowy? Jedynie co wtedy pozostaje powiedzenie: sorry zła karma! Okrutna, bezsensowna ideologia, która zupełnie nie ma poparcia w prawdziwym Słowie Bożym.
„Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” Hbr 9, 27
Masz jedno życie, nie będzie drugiej szansy, jeśli zaufasz w nim Panu Jezusowi, który jako jedyny umarł za takich grzeszników jak ja i ty, a później zmartwychwstał dla naszego zbawienia i będziesz Mu służył ze wszystkich sił i z całego serca swego zbawiony będziesz! Bóg, który jest miłością nigdy nie pozwoliłby, aby jego dzieci żyły w niepewności co do swego zbawienia mając w perspektywie bezduszną reinkarnację i prawo karmy. Nie daj się nabrać, idź za Chrystusem, a unikniesz rozczarowania jakie niesie świadomość Kryszny.
„Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego (…) I ujrzałem umarłych – wielkich i małych – stojących przed tronem i otwarto księgi. (…) I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano według ich czynów. (…) Jeśli się kto nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.” Ap 20:11-15
Powróćmy jednak do Georga Harrisona. W swej solowej twórczości wykonywał bardzo znany, pięknie brzmiący, a jednak jakże mylący w swej naturze utwór ‚My sweet Lord’. Jego tekst zwodzi wielu słuchających, bo ‚Lord’ tutaj nie oznacza niestety Pana Boga, ale boga, którego Harrison uwielbiał i czcił, czyli samego szatana. Pewność co do tego daje nam bliższe przyjrzenie się tekstowi tej piosenki, której zadaniem było zwieść swoją słodką melodią chrześcijan, przez sprytne umieszczenie w niej słowa tak charakterystycznego słowa ‚hallelujah’ muzyk chciał dać ludziom poczucie fałszywego bezpieczeństwa oraz przyciągnąć do niej chrześcijan. Wiedział doskonale, że zanim się zorientują, że nie chodzi o Pana Jezusa już są kupieni przez ta piosenkę i zaczynają ja śpiewać i wysławiać demona Krisznę. Prześledźmy jej słowa:
wydaje się, że w tym miejscu wysławia Pana Boga chrześcijan, ale już w kolejnych linijkach niespodziewanie pojawiają się słowa, które ujawniają o jakim bogu mowa:
Hare Krishna (Mój słodki Panie) Hare Krishna (Mój, mój, mój)
Krishna, Krishna (Hej, mój słodki Panie) Hare Hare (Mój słodki Panie)’
Zgodnie ze hinduska świętą księgą Bhagavad Gita, Kryszne określa się jako ‚pan destrukcji-zniszczenia, wąż wieczności, książę demonów’, a według Biblii te imiona odnoszą się do szatana i to jego tak naprawdę Harrison uwielbia w tej piosence, oddaje mu w niej cześć. Ważne jest to aby zwracać uwagę na to co śpiewamy, jakie słowa przechodzą przez nasze usta, aby bezwiednie nie używać języka, bo może się okazać, że wielbimy nieumyślnie demony!
George świetnie rozumiał jak i reszta Beatlesów, jaką moc ma muzyka, i jak wielki posiada wpływa ma umysły ludzkie, a szczególnie dzieci i młodzieży – potwierdza to w tej wypowiedzi: „najważniejsza rzeczą jest pozyskać dzieci, przygwoździć cię kiedy jesteś jeszcze młody, zrobić ci pranie mózgu i wtedy cie maja przez resztę twego życia.” Loose Talk, Rolling Stone p.70
Tą wiedzę muzycy z Liverpoolu skwapnie wykorzystywali w swej twórczości. Musimy przyjrzeć się jeszcze jednej ciekawej historii o Beatlesach… W 1967 roku wydali płytę „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band„.
Na okładce do tej płyty Beatlesi umieścili 61 postaci, swoich bohaterów, wśród których byli ci, których lubili oraz podziwiali. Lista jest długa i naprawdę znajdują się tam bardzo ‚ciekawi’ ludzie, ale nie pora, aby się nimi wszystkimi zajmować, wymienię więc tylko kilku z nich: Karol Marx, czterech hinduskich guru oraz Aleister Crowley. Aby podkreślić jak ‚ciekawi’ ludzie tam się znaleźli wspomnę jeszcze o jednym, którego na samym zdjęciu użytym na potrzebę płyty nie widać, bo został on wycięty, ale w pełnej wersji poza głównym kadrem umieszczony został Adolf Hitler, jako młody człowiek, aby nie wzbudzić kontrowersji!? Kto ma ochotę poszukać i sprawdzić, to w internecie na pewno takie zdjęcie sobie odnajdzie. Osoba Crowley’a pojawia się kolejny raz, więc czas przybliżyć jego postać i ujawnić kim ten niegodziwy człowiek naprawdę był, a którego pisma i naukę Beatlesi nie tylko znali bardzo dobrze, ale wręcz akceptowali i wdrażali w swoim życiu sprowadzając miliony swoich fanów na manowce.
John Lennon swego czasu powiedział: ‚cały ten pomysł z Beatlesami polegał na tym aby robić to co chcesz…czyń swoją wolę do momentu kiedy to nie krzywdzi nikogo.’ Ta doktryna ‚czyń co chcesz’ pochodzi waśnie od Crowleya, który był okultystą, mistykiem, guru, poetą, malarzem, ale przede wszystkim rozpustnym, niemoralnym człowiekiem służącym swemu ciału i samemu diabłu. Nazywany został wielką bestią 666, najbardziej niegodziwym i grzesznym człowiek na ziemi, ojcem współczesnego satanizmu i ruchu new age. Najlepiej definiują jego osobę jego własne słowa, niech sam się przedstawi:
„Mówię dziś: do piekła z chrześcijaństwem…Zbuduję sobie nowe niebo i nową ziemię…Chcę bluźnierstwa, zabójstwa, gwałtu, rewolucji, wszystkiego złego…” Israel Regardie, The eye of the Triangle, 1986, pg. 287
„…służę mojemu wielkiemu mistrzowi szatanowi…” Aliester Crowley, Satanic Extracts, 1991 pg.2 „Lucyfer jest moim aniołem stróżem i ‚diabeł’ szatan…” Aliester Crowley, Magick: In theory and practice, 1973, pg 296
„Powierzam swoją krew w szatana ręce, wszystko to co leży pomiędzy moimi rękoma, jemu, bestii i jego kontroli. Zaprzysięgam siebie; ciało, umysł i duszę.” Aliester Crowley, Satanic Extracts, 1991 pg. 1
Aliester nie bał się eksperymentować z narkotykami, magią, okultyzmem czy też z rytualnym seksem jeśli to miało go doprowadzić do przejścia na wyższy poziom wiedzy tajemnej. Robił to bez oporów i poczucia wstydu odurzając się różnymi narkotykami. „(Crowley) stał się ekspertem w kilkunastu odmianach hinduskiej i buddyjskiej jogi…eksperymentował z narkotykami więcej i częściej niż ktokolwiek inny na zachodzie przed rewolucją neurologiczną w latach 60-tych.” Israel Regardie, The eye of the Triangle, 1986, pg XIII
W jego życiu liczyły się dwie rzeczy: seks i magia – im to poświecił całe swe życie. Połączył je w jedno uprawiając tzw. sex magic, dokładniejsze tłumaczenie brzmi ‚kapłaństwo seksualne’, które ma za zadanie opanowanie i wykorzystanie naszych utajnionych sił, dzięki czemu sprawiamy, że są one aktywne i pozostają w harmonii z naturą i boskością. Tą energię seksualną wykorzystywał do wizualizacji i uzyskania porządnych celów oraz przekroczenia granicy rzeczywistości, dostania się na wyższy poziom duchowy. W swoich poszukiwaniach mistycznych dotarł ze swoją żoną w 1904 do Egiptu. Tam w wynajętym pokoju hotelowym urządził świątynię w której przywoływał starożytne egipskie bóstwa. Jego żona regularnie miała delirium i mówiła, że oni czekają na ciebie. Wyjaśniła, że oni to bóg Horus. Po tym jak przekazała mu, że czas nadszedł zabrała go do pobliskiego muzeum gdzie była stela przedstawiająca Horusa z numerem eksponatu 666. Aleister wiedział, że w Biblii ten liczba odnosi się do bestii, więc uznał to za znak dla siebie. Później również usłyszał głos posłańca Horusa ajwasa, który w tamtym pokoju hotelowym przez trzy dni pod rząd między południem a godziną trzynastą dyktował mu książkę „The book of the law” – ‚Księga prawa’. „Autor nazywający siebie Ajwas i twierdzący, że jest…posłańcem sił, rządzących tą ziemią obecnie.” The Book of the law”, wstęp str.5. Opis tego przesłania jest odkrywczy ponieważ ujawnia nam, że za tą siłą rządzącą ziemią czyli duchowym światem odrzucającym posłuszeństwo Bogu, stoi sam szatan, jak go Jezus określił „władca tego świata…” Jan 12:31,14:30,16:11
To właśnie z tej książki pochodzi bardzo znany cytat, który stał przykazaniem dla milionów: „Do what thou wilt shall be the whole of the Law…There is no law beyond Do what thou wilt.” – ‚Czyń wedle swej woli będzie całym prawem…Nie ma prawa ponad czyń wedle swej woli.‚
Ta deklaracja stoi w jasnej sprzeczności do postawy samego Jezusa Chrystusa, który w ogrodzie Getsemane modlił się do Ojca ukazując swoje posłuszeństwo: „Father…not as I will, but as Thou wilt.” – „Ojcze mój…wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.” Mateusz 26:39
Crowley w przeciwności do Jezusa, całkowicie sprzeciwił się Panu Bogu, idąc w swoim życiu na opak do przykazań Stwórcy. Jedną z głównych jego idei, na którą mocno nalegał było to, żeby jego studenci nauczyli się i wprowadzali w życie ‚the Occult Law of Reversal’ czyli okultystyczne ‚prawo odwrócenia’. W czasie różnych zajęć ze swoimi studentami, nieodmiennie instruował ich w tym ważnym szatańskim prawie. Crowley: ”
Crowley:
‚Niech sam uczy się myśleć wspak przez zewnętrzne środki, jak je przedstawiono poniżej:
– niech uczy się pisać wspak…
– niech uczy się chodzić wspak…
– niech…słucha płyt fonograficznych /muzyki/ wspak.
– niech uczy się czytać wspak…
– zamiast mówić ‚Ja jestem’ nie powie ‚jestem ja’
(Crowley, Aliester. Magick:Liber ABA, book four, 1994 Ordo Templi Orientis ediiton, p. 639) ‚
Tą metode wykorzystywało i wykorzystuje wielu muzyków oraz zespołów. Polega ona na umieszczeniu w muzyce specjalnej sekretnej wiadomości czy ukrytych treści, które mają wpływy na słuchaczy na poziomie podprogowym. Takie przekazy omijają nasz świadomy umysł i przechodzą bezpośrednio do naszej podświadomości. Jeśli to zakodowane przesłanie jest osadzone w piosence, to słuchacza umysł go nie wyłapie, bo nie jest to oczywiste, ale podświadomie – podprogowo otrzyma tą wiadomość. Ta metoda znana jest też jako ‚backmasking’ i pierwsi użyli ją Beatlesi na albumie ‚Revolver’, nagrywając wokal i instrumenty od tyłu. Najsłynniejszym chyba utworem z tego rodzaju ukrytym przesłaniem jest utwór Led Zeppelin ‚Stairway to haven.’ Kto chce sprawdzić co takiego ukryli w tym utworze muzycy, niech sobie wyszuka w internecie frazę ‚Stairway to haven od tyłu.‚
Led Zeppelin podążali, jak większość tutaj opisanych za nauką Crowleya w swoim życiu, a szczególnie założyciel zespołu Jimmy Page, który powiedział: „Ja stosuję system Crowleya w swoim codziennym życiu…„. Nie dziwi więc fakt, że udanie umieszczali doktryny Crowleya w swoich utworach jak choćby w tych: “Ramble On,” “Black Dog,” “The Battle of Evermore,” “Stairway to Heaven,” “No Quarter,” “The Song Remains the Same,” “Kashmir,” “In The Light,” “Achilles Last Stand,” and “Nobody’s Fault But Mine”. Sprzedali swoją dusze diabłu za sławę i popularność.
Jak widać powyżej okultysta Aliester czynił dokładnie tak jak go instruowały duchy demonów i jego osobiste rządze, robienia wszystkiego na opak, na opak Słowo Bożemu. To bardzo niegodziwy i rzadko spotykany sposób wyszydzenia Boga, ale kiedy stajesz się bogiem dla siebie samego i odwracasz swoje oblicze od Jezusa, to nie ma już dla ciebie żadnego ratunku. On postępował tak ojciec wszelkiego kłamstwa i odstępstwa, ten, który w swej pysze pierwszy się zbuntował przeciw Panu Bogu. „I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.” Apokalipsa (Objawienie) 12:9
Biblia mówi, że ‚po owocach poznacie ich‚, a jakie owoce mógł wydać człowiek, który prowadził tak grzeszne i rozwiązłe życie? Jego owoce były całkowicie zepsute i nadawały się tylko do wyrzucenia. Nie mogło być inaczej, skoro Crowley przez większość życia był pogrążony i uzależniony od narkotyków, współżyjąc z kobietami oraz mężczyznami, urządzający rytualne orgie seksualne na których odbywało się współżycie z kozłem, który miał reprezentować szatana, w czasie których składano ofiary ze zwierząt, oddany czarodziejstwu, okultyzmowi, będący sam dla siebie bogiem? Skutki takiego stylu życia musiały kończyć się katastrofą i tego mamy przykład wśród jego najbliższych. Jego pierwsza żona Rose umarła w przytułku dla oblatanych, druga żona również stała się obłąkana, 5 jego kochanek popełniło samobójstwo, dziesiątki jego konkubin skończyło w rynsztoku jako alkoholiczki, uzależnione od narkotyków, mentalnie rozbite odchodziły z tego świata w przytułkach dla obłąkanych. W taki okropny sposób niestety swój bieg zakończyło większość naśladowców anglika. Pieczętujący i podkreślający jego całkowity upadek, był sam pogrzeb, na którym został odczytany hymn do bożka pan, demona rozwiązłości i perwersji, a którego czcił Aliester Crowley: „Szaleje, gwałcę, rozrywam i rozszarpuje, wieczny świat bez końca.”
Aliester Crowley wybrał drogę całkowitej degeneracji, zagłady i upadku, a co za tym idzie wiecznego potępienia i oddzielenia od Zbawiciela Jezusa Chrystusa i Jego łaski. Nie idź tą drogą!
Kolejnym na naszej liście jest Ronnie James Dio, który dotarł z tym gestem do milionów fanów szeroko rozumianej muzyki rockowej, od kiedy w 1978 roku wszedł w skład zespołu Black Sabbath, zastępując Ozziego Osbourna. Na początek może zaczerpnijmy kilka istotnych informacji o samym zespole Black Sabbath i początkach jego powstania.
„Black Sabbath został zapoczątkowany w Stanach Zjednoczonych w czasie imprezy w San Francisco z obecnym tam głową Kościoła Szatana Antonem LaVey… nagle Sabbath stali się prawą rękę szatana.” (Black Sabbath, Reunion album, liner notes). Zespół przyjął swoją nazwę, po tym jak szatańska istota ukazała się basiście Geezerowi Butler, który miał pomalowany swój dom na czarno i ozdobił go krzyżem obróconym do góry nogami, oraz obrazkami szatana. Geezer Butler z Black Sabbath: „ Ja … umieszczałem wszędzie krzyże do góry nogami na mojej ścianie i zdjęcia szatana.Cały mój apartament pomalowałem na czarno. Coraz bardziej byłem zaangażowana w to wszystko i wszystkie te straszne rzeczy zaczęły dziać się ze mną.„. (Sekundy Magazine, wydanie 39, 1996, str. 64)
„Był swego czasu tygodnik o nazwie ‚Man, Myth and Magic’, który zacząłem czytać, a wszystko tam było o Szatanie. To i książki Aleistera Crowleya …” (Lucifer Rising str. 92)
Bill Ward of Black Sabbath cytuje na stronie 7 Black Sabbath An Oral History: „Szatańska istota, która pojawiła się u stóp łóżka Butlera jest uważana za piątego członka Black Sabbath, która dała im materiał na pierwsze trzy albumy.” Geezer Butler, Black Sabbath
„Między nami zawsze mówiliśmy, że jest z nami piątym członek, mistyczny członek. Tak, zawsze mówiliśmy, że jest ktoś z nami, ktoś patrzy na nas.” Geezer Butler
‚Ozzy powiedział, że ktoś wręczył mu starą książkę o czarnej magii, którą dał do swojej szafki.’ Ozzy Osbourne wyraził wątpliwość, kto jest źródłem jego inspiracji, gdy mówił w Hit Parader Magazine: „Nie wiem, czy jestem medium dla jakiegoś zewnętrznego źródła. Cokolwiek to jest, szczerze mówiąc, mam nadzieję, że to nie jest to, co myślę …. szatan.”
Rzut oka na tekst piosenki Black Sabbath pozwolą nam pozbyć się jakichkolwiek wątpliwości co do źródła, o którym mówił Ozzy. „Teraz jesteś ze mną, pod moją mocą, Teraz nasza miłość rośnie z każdą godziną, Spójrz mi w oczy, a dowiesz się kim jestem Jestem Lucyferem, proszę, weź moją dłoń” urywek piosenki N.I.B.
Wróćmy teraz jednak do samego Dio i do gestu rogów, którego był jednym z głównych prekursorów w środowisku rockowym.
Kiedy muzyk dołączył do Black Sabbath starał się nawiązać ze swoimi fanami dobrą relację, chciał mieć swój własny gest, ale aby nie kopiować Ozziego, który raczej wykonywał gest ‚peace’, wybrał inny, zupełnie nowy, który używała jego babcia Włoszka, zwany malocchio czyli evil eye /zly urok/. Ronnie Dio sam opowiadał jak często jego babka idąc z nim ulicą korzystała z tego gestu, wyrzucając dłoń ułożoną w ten symbol przed siebie. Potwierdził, że był to rodzaj magicznych zaklęć chroniący ich przed złem i dobrze się sprawdzał. Służył on do odpędzenia zległo ducha, przekleństwa czy też pecha. Działał w dwie strony, czyli można się bronić przed złymi mocami, ale tez rzucać przekleństwo na druga osobę. Gest ten stał się szybko bardzo popularny w środowisku muzycznym zaraz po pierwszym turne Black Sabbath z Dio. Fani heavy metalu spontanicznie zaadoptowali ten gest pod nową zmienioną nazwą „maloik” i do dziś jest on bardzo popularny w tej kulturze, czemu nie można się dziwić, gdyż moim zdaniem, taki rodzaj muzyki idzie w społeczności z mocami ciemności, okultyzmem i pogaństwem.
Związki zespołu Black Sabbath z ‚ciemną stroną mocy’ nie podlegają dyskusji, więc nie powinien dziwić nawet fakt, że podczas niektórych koncertów Black Sabbath wznosiło ołtarz do przywoływania Lucyfera. Fakt, gest rogów bardzo dobrze wpisywał się w całą filozofię zespołu, który robił na co miał ochotę, korzystając z całego arsenału życia, zaspokajać swe cielesne żądze i mamiąc takim frywolnym stylem życia tysiące swoich fanów. Czerpali z demonicznego źródła. Stali się naczyniami dla mocy okultystycznych, które nimi kierowały. To oczywiście dzięki między innymi posłuszeństwu temu duchowi, który jak uważali był piątym członkiem ich grupy, stali się słynni i bogaci, jednak wystawili swoją duszę na sprzedaż, sami oddzielając się od łaski Pana Boga. Pojawiła się przy okazji Black Sabbath postać Anton Szandor LaVey, więc czas zająć następnym na naszej liście człowiekiem, który często używał gestu rogów i miał spory udział w jego rozpowszechnieniu.
Anton Szandor LaVey był założycielem i najwyższym kapłanem kościoła szatana i twórcą biblii szatana napisanej częściowo po angielsku, a częściowo w języku enochiańskim czyli język okultystyczny. Znał on dokładnie przeznaczenie gestu rogów, więc używał go w różnych momentach np. jako szatański salut albo jako rodzaj przekleństwa rzucanym na innych lub obrony przez złym urokiem. Lavey gest rogów wprowadził do swojego kościoła i wznosił go w czasie rytuałów oraz na początku i na końcu szatańskiej inwokacji. LaVey od najmłodszych lat studiował okultyzm i uczył się hipnozy, jako ateista wierzył ze każdy indywidualnie jest dla siebie bogiem i dlatego nie ma miejsca dla jakiś innych bogów.
„Tak mówi Wszechmocny Pan:Ponieważ twoje serce było wyniosłe i mówiłeś: Jestem bogiem, siedzibę bogów zamieszkuję pośród mórz – a wszak jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem…” Ks. Ezechiela 28:1-26
Należy w tym miejscu przypomnieć, co sam Stwórca powiedział na ten temat. Każdy kto twierdzi, że jest bogiem niech zwróci swą uwagę na słowa JEDYNEGO BOGA, tego, który JEST!
„Wy jesteście moimi świadkami – mówi Pan – i moimi sługami, których wybrałem, abyście poznali i wierzyli mi, i zrozumieli, że to Ja jestem, że przede mną Boga nie stworzono i po mnie się go nie stworzy. Ja, jedynie Ja, jestem Panem, a oprócz mnie nie ma wybawiciela.” Ks. Izajasza 43:1-28
Uważał szatana za symbol ciemnej siły, która przenika naturę i pomaga w przetrwaniu i rozmnażaniu sie wszystkich istot, poza tym reprezentuje on zemstę zamiast nastawiania drugiego policzka oraz tzw. grzechy, jako że one prowadziły według niego do fizycznego, psychicznego i emocjonalnego zaspokojenia, czyli wyzwolenia. Jako hedonista głosił, że trzeba zaspokajać swoje pragnienia, zamiast je tłumić – zalecał uleganie i oddawanie się im zamiast abstynencji. Uważał, że to my jesteśmy bogami i możemy wierzyć w co chcemy, jeśli tylko to nam pasuje, czyli po prostu wierzyć w siebie, jako silną jednostkę, która wygrywa ze słabszymi. Bardzo zbliżone to poglądy do Friedricha Nietzschego, z którego filozofii mocno czerpał Anton Lavey. Sam Nietzsche pisał również o wyzwoleniu się z jarzma moralnego, społecznego i religijnego oraz o nadczłowieku jako silnej jednostce, która kieruje się wolą mocy. Jego słynne powiedzenie: „Bóg nie żyje.” było akceptowane właśnie przez takie jednostki jak Szandora LaVey, które pogardzały łaską Bożą ukazaną przez śmierć Jezusa na krzyżu. Kiedy już wspomniałem silną jednostkę, to myślę, że warto przywołać w tym miejscu Charlesa Roberta Darwina, którego słynna praca naukowa „O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt.” leży u podstawy myślenia i ideologi o doskonalszej oraz dominującej jednostce, którą zostali skażeni obydwaj wyżej wymienieni panowie, ale również najwięksi zbrodniarze w historii jak choćby Stalin, Hitler, Mao Tse-tung czy też różni filozofowie.
Każdy z nich przystosował sobie filozofię Darwina o doborze naturalnym oraz o przetrwaniu silniejszego, doskonalszego gatunku do swojej potrzeby, czy to była walka klas czy walka rasowa, ważne, że silniejszy zwycięża. Ktoś powie, że nie ma między nimi powiązania, to sprawdźmy to. Karl Marx i Friedrich Engels byli wybitnymi wielbicielami Darwina. Twórcy komunistycznej doktryny (najbardziej krwawego systemu w historii, który wymordował ponad 100 milionów ludzi, a niektóre źródła podają nawet 170 milionów) zobaczyli w Darwinowskiej teorii o przetrwaniu najlepiej przystosowanych jako analogię do Prawa Marksa o przetrwaniu najbardziej postępowej klasy. Mao, który wymordował koło 70 milionów ludzi powiedział: ‚Chiński socjalizm jest założony na Darwinie i teorii ewolucji.”
Stalin będąc nastolatkiem w czasie nauki w seminarium teologicznym zaczął czytać Darwina i pod wpływem jego prac odrzucił Boga i stał się ateistą. Przytoczę ciekawą rozmowę właśnie z tego okresu między Stalinem a G. Glurdjidze zawartą w książce „Landmarks in the Life of Stalin” E. Yaroslavskiego. „Zacząłem mówić o Bogu, Józef wysłuchał mnie, a po chwili milczenia powiedział: „Wiesz, oni nas oszukują, nie ma Boga. „Byłem zdumiony tymi słowami. Nigdy przedtem nie słyszałem czegoś podobnego. Jak możesz mówić takie rzeczy, Soso? wykrzyknąłem. „Pożyczę ci książkę do czytania, ona ci pokaże, że świat i wszystkie żywe rzeczy są zupełnie inne od tego, co sobie wyobrażasz, i całe to gadanie o Bogu jest czystym nonsensem, ” powiedział Józef. Co to za książka? Zapytałem. „Darwin. Musisz to przeczytać,” przekonywał mnie Józef. ”
Nie ma Boga, nie ma kary, silniejszy zwycięża, więc tyran Stalin staje się mordercą pozbawiając życia koło 20 milionów ludzi (historycy nie są zgodni co do faktycznej liczby zabitych i oscyluje ona między 3-60 milionami choć 20 milionów to podobno w miarę dokładna liczba). Lew Trocki twórca teorii permanentnej rewolucji został zahipnotyzowany przez pracę Karola Darwina „O powstaniu gatunków.” Powiedział: „Darwin stał dla mnie jak potężny odźwierny przy wejściu do świątyni wszechświata.” Właśnie w takim spaczonym umyśle darwinizmem zrodziło się torturowanie chrześcijan czy bezlitośnie niszczenie kościołów, ponad to przewodniczył on Związkowi Wojujących Bezbożników, którego celem było krzewienie ateizmu oraz pozbycie się religii i kościoła. Adolf Hitler następna bestia, skażona naukami Darwina powiedział:
„Prawo selekcji istnieje w świecie, silniejszy i zdrowszy otrzymał od natury prawo do życia…Biada każdemu kto jest słaby, kto nie broni swoich racji! On nie może oczekiwać pomocy od nikogo!” – nie ma wątpliwości, że prawo selekcji, które Hitler stanowczo i brutalnie wprowadził w życie, leżało u podstaw jego wiary w rasę panów, nadludzi o błękitnej krwi, która miała zapanować i rządzić na świecie podbitym przez niego.
Wnioski z powyższych przykładów każdy może wyciągnąć sam, wróćmy więc do głównego tematu mojego wywodu.
Michael Jackson jest ostatnim artystą na naszej liście ‚użytkowników’ i popularyzatorów gestu rogów oraz okultyzmu.
Artysta określany ‚Królem Pop’u’ miał przez długie lata świat u swych stóp. Gdziekolwiek się pojawiał witały go tłumy, był przyjmowany przez głowy państw i najwyższych urzędników. Uwielbienie i podziw towarzyszyły mu niemal wszędzie, gdzie stanęła jego stopa. Kiedy ogląda się jego koncerty czy spotkania z fanami to często wygląda to tak jakby oddawana mu była chwała niczym Bogu żywemu. Jego sama obecność powodowała, że ludzie na jego widok mdleli, zanosili się od płaczu, przeraźliwie krzyczeli, dostawali drgawek, tak jakby jakaś moc duchowa spadała na nich. Był otoczony prawie boskim kultem przez miliony fanów na całym świecie, niekiedy portretowany jako zbawiciela dla tego uciśnionego świata. Poniższe zdjęcia mówią same za siebie –tu, ...tu….tu
Może ktoś powiedzieć, że to sami fani artysty w taki szczególny sposób okazywali mu swe przywiązanie czy uwielbienie, jednak kiedy przyjrzymy się choćby piosence ‚Earth song‚ live to zrozumiemy, że sam Jackson kreował się na anioła światłości, wręcz na zbawiciela tego świata. Proszę sobie oglądnąć choćby poniższy film z koncertu MJ’a, szczególnie uważnie przyglądając się mu od minuty 6:35.
Jackson wiedział, jak hipnotyzować tłumy swoich fanów, rzucał w ich kierunku zaklęcia choćby przez gesty rogów, ale też zwykł na początku występów pokazywać gesty znane z jogi omawiane powyżej, czyli mudras. Towarzyszyły mu one w czasie jego występów i były pokazywane na tyle szybko, że niewiele osób było je w stanie spostrzec. MJ był świadomy tego co znaczą i skąd pochodzą używane przez niego gesty (świadomie i z premedytacją używał ich do zaczarowania swoich fanów i rzucenia zaklęcia na nich, aby zdobyć wielką popularność i sławę) jaką mają moc, dlatego świadomie je włączył do swoje repertuaru. Jackson musiał być w prowadzony przez złych ludzi w sferę okultyzmu i satanizmu już w bardzo młodym wieku, mogą o tym świadczą choćby zdjęcia na których można go zobaczyć właściwie jako nastolatka pokazującego choćby np. znak bestii 666.
Aby zrozumieć lepiej postępowanie piosenkarza i jego duży wpływ na popkulturę i zachowanie milionów jego fanów, musimy przyjrzeć się bliżej jego życiu opartemu na okultyzmie. Pewnie nie wielu z was się zdziwi, jeśli napiszę teraz, że wpływ na życie Jacksona miał Alister Crowley i jego zwodnicze nauczanie. Anglik miał swój specjalny sekretny pokój pełen luster, gdzie uprawiał czarną magię i komunikował się z demonami, Michael używał podobnego sekretnego pokoju do komunikowania się z duchami. Piosenkarz potwierdził, że taki pokój posiadał, ujawnił, że było to miejsce „z ruchomymi ścianami i lustrami, do rozmowy z Lee (ekstrawagancki pianista gej Lee Liberace, który zmarł w 1987 roku) On jest głosem, który tam słyszę. Czuję jego obecność tak blisko mnie… on jest jak mój anioł stróż.„
Możemy być raczej pewni tego, że MJ był pod wpływem sił demonicznych, które były obecne w jego osobistym życiu, ale przede wszystkim w jego muzyce i tańcu. Skoro wchodził w relację ze światem ezoterycznym to robił to w określonym celu, a tym zapewne była jego popularność, a co za tym idzie, sława i pieniądze. Czuł się jak kurier dla świata duchowego. Dostawał sny, po których budząc się słyszał słowa piosenek. Nie pisał ich, one były już gdzieś w świecie duchowym przygotowane, a on miał tylko je przynieść do świata fizycznego. Komunikowanie się przez piosenkarza ze światem duchowym potwierdza ta wypowiedź: „Budzę się z snów i mówię ‚wow’, zapisz to na papierze!’ Ta cała rzecz jest dziwna. Słyszysz słowa, wszystko jest przed twoją twarzą. I mówisz do siebie ‚ przepraszam, ale ja tego nie napisałem!’ To już tam jest! Czuję, że gdzieś, w jakimś miejscu, to wszystko zostało zrobione, a ja jestem kurierem przynoszącym to na świat.” Newsweek Jan 10,1983, strona 53
Operując z takimi upadłymi duchami, demonami nie da się uciec od zwiedzenia i nieczystości, one zawsze zaprowadzą człowieka do grzechu, do postępowania przeciwnemu Bożym zasadom. To spotkało też Jacksona, który nie prowadził życia w świętości i czystości na chwałę Bogu. Wracając do samego gestu to ‚Król Pop’u’ najczęściej używał gestu ‚I Love You’, który w czasie występów szedł bardzo często w parze z wyuzdanym łapaniem się za krocze. „Kiedy wkraczam na scenie, nagle pojawia się magia, która przychodzi skądś, i duch po prostu cię uderza i wtedy tracisz kontrolę nad sobą.” Ta wypowiedz Michaela nie pozostawia złudzeń, dlaczego w czasie występów, wykonywał te ruchy i gesty. Czasami jego taniec przypominał występ striptizerek w nocnym klubie. To co wyprawiał na scenie czasami jego samego wprawiało w zdziwienie, że był zdolnym do wykonania tego wszystkiego. Widocznie nie do końca miał wpływu na to jak się zachowuje w czasie swoich występów przed publicznością. Ktoś powie, że był mistrzem w tańcu. Tak to prawda, jego popisy taneczne były niesamowite, jednak mając na uwadze to, że w tym czasie duch przejmował nad nim kontrolę i go w tym prowadził już inaczej musimy na spojrzeć. Jackson był jak medium w mocy demona wykonujące posłusznie jego polecenia. Wydaje mi się, że teraz zrozumiecie, dlaczego tak łatwo jego ręka łapała go za krocze czy pokazywała znak rogów. Samo życie piosenkarza było spowite różnymi aferami, oskarżeniami o molestowanie nieletnich, uzależnieniem od leków, dziwnymi zrachowaniami, a na końcu budzącą wiele zapytań śmiercią. Michael Jackson wybrał drogę szeroką, która niestety zaprowadziła go na manowce. Co z tego, że pozyskał cały świat przez swoją muzykę, skoro na swej duszy szkodę poniósł. Na koniec chciałbym przedstawić bardzo tragiczną historię, z gestem rogów w jej tle czy gestem ‚I Love You’ jak kto woli, a dotyczy ona pewnej pary młodych ludzi, którzy swoje posłuszeństwo i uwielbienie szatanowi, okazali w sposób czyny, krwawo i brutalnie wypełniając wolę swojego pana.
Zacznijmy jednak od początku, Manuela w wieku 16 lat rozpoczęła swoją fascynacje gotyckim stylem życia oraz wampiryzmem, kiedy to uciekła do Londynu, gdzie spotkała tajne kolonie satanistów, z którymi chodziła nocami po cmentarzach mieszczących się gdzieś w runiach albo w lasach. Spała na grobach, a nawet dawała się w nich pochować, aby poczuć jak to jest być pogrzebanym. Przyznała się też do tego, że piła krew wolontariuszy, których poznawała przez internet. Wkrótce spotkała Daniela Ruda satanistę wampira, z którym wzięła ślub podczas szatańskiej ceremonii. Po jakimś czasie przenieśli się do Niemiec, gdzie wciąż prowadzili gotycki styl życia, fascynując się okultyzmem.
Daniel i Manuela wraz ze swoimi gotyckimi przyjaciółmi często używali gestu rogów jako znaku rozpoznawczego. To był znak wskazujący ich miłość i uwielbienie do ich pana lucyfera, symbolem przywiązania do niego. 6 lipca 2001 Manuela i Daniel Ruda podążyli za rozkazem ich mistrza szatana, aby złożyć w ofierze człowieka, przynieść jego duszę. Na ofiarę wybrali nieświadomego zagrożenia Franka Hakerta lat 33, dobrze wychowanego i łagodnego kolegę z pracy Daniela, który według nich był ‚perfekcyjnym błaznem dla szatana‚. Zaprosili go swojego apartamentu na satanistyczne party, w czasie którego odbyła się krwawa zbrodnia. Niczego nie spodziewającego się Franka zaatakowali wielokrotnie młotkiem, a później zadali swej ofierze w bezlitosnym, bestialskim akcie, 66 dźgnięć nożem. Manuela później powiedziała ‚”Wtedy mój nóż zaczął świecić i usłyszałem polecenie – dźgnij go w serce.” Liczba ciosów nie była przypadkowa, z premedytacją swoją zbrodnię zaplanowali na 6-tego dnia owego miesiąca, aby data plus liczba pchnięć dała liczbę bestii, czyli 666. Jego ramiona i twarz były zmasakrowana maczetą. a na klatce piersiowej wycięty został przez nich okultystyczny symbol pentagram. Koło ciała ofiary, które leżało pod banerem z napisem ‚Gdzie żyje szatan‚, policja znalazła listę 15 przyszłych ofiar. Po tym jak spełnili rozkaz swego pana lucyfera, pili krew ofiary z miski na ołtarzu z czaszek i modlili się do szatana. Następnie spali ze sobą w trumnie.
Przytoczyłem tę smutną historię, aby pokazać, gdzie może zaprowadzić fascynacja diabłem, siłami ciemności, okultyzmem czy magią. Ci ludzie nie byli niedorozwinięci, chorzy czy obłąkani, ale normalnymi młodymi ludźmi do czasu, kiedy to otworzyli swoje serca i umysły na wampiryzmem, okultyzm i satanizm. Tu nie ma zabawy, tu chodzi zawsze o naszą duszę. Nie na darmo Bóg powiada, że nawet nieczystego mamy nie dotykać, a co dopiero spółkować z diabłem. Ci wszyscy ludzie dokładnie wiedzieli co oznaczają i jakie mają przeznaczenie gesty, symbole i filozofie o których tu pisałem. Wierzyli, że to działa i przynosi im wymierne korzyści, dlatego zaprzedali temu nawet swe dusze. Nie powinno się tego traktować jako bajeczkę dla małych dzieci czy też jako rodzaj straszaka kościelnego typu ‚diabeł z kopytkami’, bo można wpaść w poważne tarapaty. Dobrze więc być świadomym tego co się mówi i jakie gesty się pokazuje. Ważne jest też jakiej muzyki słuchamy, bo jak wykazałem powyżej, inspiracja do niej może pochodzić prosto z piekła, aby zawładnąć naszą duszą i jeśli to możliwe zwieść nawet wybranych. Trzeba być rozważnym i ostrożnym, napełnionym Duchem Świętym, bo bez niego nie rozpoznamy prawdy i będzie nas łatwo zwieść. Poza tym trzeba pamiętać o tym, że wielu z tych apostołów ciemności przybiera postać aniołów światłości, aby mamić ludzi fałszywą nadzieją i oferować nam odmienną ewangelię. Apostoł Paweł twardo wypowiedział się na temat, dokładnie znając zagrożenia i destrukcyjny wpływ takich fałszywych proroków: „Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą my wam ogłosiliśmy, niech będzie przeklęty!” Galcjan 1:8
Anton Sznador LaVey powiedział, że ‚prawdziwy satanista nie jest tak łatwo rozpoznawalny‚, dotyczy to również samego satanizmu i okultyzmu, które w różnej formie obecne są dziś na świecie. To nie czarne ciuchy, łańcuchy czy ćwieki na skórzanych kurtkach w kształcie krzyża są najbardziej niebezpieczne, ale właśnie ten niewidoczny duch antychrysta, który przez muzykę, film czy fałszywe religię zwodzi dziś miliony. Jego wyznawcy i ich pokrętne filozofie często mogą przypominać nawet chrześcijaństwo i może nawet naśladować pewne jego poglądy, aby złowić w sidła dusze ludzkie, które bez Ducha Bożego nie są w stanie rozpoznać tego realnego zagrożenia. Ten zwodniczy diabelski szept ciągnie się od czasów ogrodu Eden : „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść? … Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie, lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.” Ks. Rodzaju 3:1-24
Na pewno nie umrzecie, ‚róbta co chceta‚, bądź jak Bóg i decyduj sobie wedle swej woli co jest dobre, a co złe dla ciebie, nie potrzeba ci żadnego Jezusa i Jego ofiary na krzyżu, przecież to wstyd być świętoszkiem kochającym czystość cielesną – idź z duchem czasu! Taki szept wchodzi do uszu wielu z nas i niestety większość go przyjmuje, zamiast go odrzucić…
Podsumowując temat, znak – gest rogów, rogata ręka czy gest miłości nie są niewinnymi gestami, jakby się to mogło wydawać. Te gesty mają określone pochodzenie i zadanie, stoi za nimi siła demoniczna, jeśli otwierasz się na nią, to po prostu wchodzisz w sferę okultyzmu i przekleństwa, podobnie jak wszyscy przedstawieni powyżej propagatorzy tych gestów. Nawet jeśli to działa i przynosi ci zamierzone efekty, to czy warto na swej duszy tracić?
Tutaj nie ma drogi na skróty albo jesteś z Panem Jezusem, albo z diabłem. Ktoś powie, ja nie jestem ani z jedynym ani drugim. Jednak słowa Jezusa nie pozostawiają złudzeń, że nie ma takiej drogi: „Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, a kto nie gromadzi ze mną, rozprasza.” Łk 11, 23
Należałoby tu przytoczyć jeszcze jeden fragment: „Wtedy Eliasz przystąpił do całego ludu i rzekł: Jak długo będziecie kuleć na dwie strony? Jeżeli Pan jest Bogiem, idźcie za nim, a jeżeli Baal, idźcie za nim!” 1 Ks. Królewska 18:21
Decyzja należy do ciebie, dziś musisz zdecydować czy chcesz iść za Panem Jezusem, być świętym w postępowaniu swym, zaprzeć się samego siebie oraz każdego dnia brać krzyż i naśladować Go, czy raczej będziesz wstydził się Jezusa, gardził Jego słowami, wyśmiewał istnienie piekła, będąc dla siebie sam bogiem, służył swojemu ciału i postępował wedle Crowleyowskiej doktryny: „Czyń wedle swej woli będzie całym prawem.”
Masz wolną wolę i sam dziś zdecydujesz, czy wybierasz łaskę, prawdę, przebaczenie grzechów i życie wieczne z Panem Bogiem, czy raczej niepewność, upadek, potępienie i wieczne oddzielenie od Pana Boga w ogniu wiecznym, przygotowany diabłu i jego aniołom. Jezus Chrystus cię kocha, możesz dziś stać się Jego dzieckiem i poznać Boga jako Ojca. Tylko On może rozerwać twoje kajdany przekleństwa i zniewolenia duchowego w twoim życiu. On zwyciężył diabła i śmierć na krzyżu, przyjdź skorzystaj z daru łaski nowonarodzenia, a nie zostaniesz wymazany z księgi żywota i już ‚nikt nie wyrwie cię z ręki Ojca, bo On jest większy od wszystkich!‚ Pamiętaj, że Jezus nic nie ukrywał, głosił jawnie i wyraźnie całe swe przesłanie. Nie działał w sekrecie, nie wymagał tajemniczych inicjacji, specjalnego klucza czy wdrapywania się w hierarchii w celu zdobycia tajemnej wiedzy, aby być ‚oświeconym‚ jak to wiele tajnych organizacji i kultów czyni.
„Odpowiedział mu Jezus: Ja jawnie mówiłem światu; ja zawsze uczyłem w synagodze i w świątyni, gdzie się wszyscy Żydzi schodzą, a potajemnie nic nie mówiłem.” Jan 18:20
Jeśli pragniesz, przyjdź do Jezusa i uklęknij przed Nim w pokorze, wyznaj Mu swoje grzechy, uznaj Go za swojego Pana i Zbawiciela, a później idź i naśladuj Go przez całe swoje życie z całego serca swego i ze wszystkich sił swoich, a spędzisz z Nim wieczność.
„ Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony. ” List do Rzymian 10:1-21
„ I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa. Bo cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, jeśli siebie samego zatraci lub szkodę poniesie? Kto bowiem wstydzi się mnie i moich słów, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale swojej i Ojca, i aniołów świętych.” Łukasz 9-23/26
” A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu.” EW JANA 3:19-21
” Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący;” 2 list do Koryntian 6:14-18