Te słowa, które pewnego dnia wypowiedział brat Voddie, dziś nabierają nowego, ale bardzo wyraźnego wymiaru, gdyż 2 dni temu usłyszeliśmy o jego śmierci…
Każdy z nas, kto należy do Chrystusa, może wstawić swoje imię w te słowa brata Voddiego, gdyż w naszym Panu, Jezusie Chrystusie mamy zmartwychwstanie i życie wieczne i choć pewnego dnia umrzemy dla tego świata w naszym śmiertelnym i grzesznym ciele, to wciąż żyć będziemy!
Jaka to nadzieja i radość, że nawet jak w wyznaczonym dniu przez Pana, wydam ostatni dech i rozejdzie się wieść, że Marcin nie żyje, to ja żyć będę na wieki! I tak będzie z każdym z was, kto wierzy w Chrystusa i w Nim pokłada swą nadzieję, gdyż Syn Boży powiedział:
‚Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki.’ (Ew. Jana 11:25-26)
Przy tej okazji warto pamiętać, że nikt z nas nie zna dnia, ani godziny, więc zawsze musimy być gotowi na spotkanie z Panem. Jeśli, komuś się wydaje, że jest dobrym człowiekiem i chrześcijaninem, stąd będzie żył długie lata, w zdrowiu i szczęściu, to może się okazać mylną nadzieją, gdyż Bóg tego nam nie gwarantuje. Brat Voddie był gorliwym sługą Bożym, a jednak odszedł nagle w wieku 56 lat, po drodze mając poważne problemy z sercem, więc to nie jest tak, że życie z Jezusem gwarantuje nam długie życie, w zdrowiu i bez problemów. Naprawdę warto o tym pamiętać i każdego dnia stać blisko Chrystusa, wydając dobry owoc ewangelii, by być gotowym na moment, kiedy zostaniemy wezwaniu z tego padołu łez ‚abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca’ (List do Tytusa 3:7)