Ewolucja, Darwin, niemoralność vs Biblia

Skoro nie ma Boga to rzeczy takie jak moralność, etyka czy nasze zachowanie wypływają z procesu ewolucji, która je nam zaszczepiła, ale jaki wtedy jest ich standard? Kto decyduje, co tak naprawdę jest złem, a co dobrem, skoro ewolucja to ciągły proces? A skoro jesteśmy tylko wytworem biologii i chemii, to zmierzamy do momentu nieistnienia, gdzie po śmierci nie ma sądu, nie ma nagrody ani kary, nie ma nic, więc kto powiedział, że nie mogę żyć tak, jak mi się podoba i dogadzać ciału?

„Ewolucja jest wytworem rozwijającej się filozofii ateistycznego humanizmu, która musi pozbyć się Boga, a następnie wyjaśnić to, czego nie da się wytłumaczyć, odstępcza nauka szukająca pseudo powodów do odrzucenia chrześcijaństwa i Boga Biblii. To nie jest motywowane intelektem, to jest motywowane niemoralnością. Cofnij się i poczytaj o Russo, Descartesie, Marxie, Niche, i innych, a przeczytasz o najbardziej czarnych, niegodziwych, nędznych, niemoralnych, rozwiązłych, zdeprawowanych życiach. Wymyślili filozofię, która miała wyeliminować Boga, aby móc żyć tak, jak chcieli; a kiedy Bóg został wyeliminowany, ktoś musiał wymyślić sposób na wyjaśnienie wszechświata. A teraz nastąpiło odstępstwo od wiary chrześcijańskiej. Charles Darwin był agentem diabła i dlatego wymyślił wygodne wyjaśnienie wszechświata dla świata odstępczego. Wszyscy wiedzą, że jeśli Boga można oddzielić od początków, jeśli Boga można oddzielić od stworzenia, to można Go oddzielić od moralności, można Go oddzielić od etyki, można Go oddzielić od zachowania. A jeśli Bóg jest oddzielony od etyki, moralności i zachowania, wówczas nie ma ostatecznego sędziego naszego zachowania; nie ma grzechu, nie ma winy, nie ma sądu, nie ma kary, której należy się bać; żyj tak, jak chcesz. I tak żyli ci filozofowie, i tak żył Darwin, wolny – żyj, jak chcesz; nie ma Stwórcy. Więc dokonaj wyboru. Czy chcesz czcić Boga: świętego, wszechwiedzącego, prawdziwego; czy też chcesz czcić Karola Darwina, sługę ateistycznego humanizmu?

Swoją drogą, Charles Darwin był bardzo zagorzałym zwolennikiem eugeniki i ludobójstwa, pod każdym względem był skrzywionym indywidualistą. Jeden z jego biografów mów ‚Jak sam przyznaje, był sadystą, który „uwielbiał” zabijać zwierzęta. Znęcanie się nad zwierzętami sprawiało mu przyjemność. Zabijał ptaki, rozbijając im głowy młotkiem. W wieku 17 lat napisał, że lato spędzał na zabijaniu większych zwierząt nie dla mięsa, ale po prostu dla przyjemności, jaką czerpał z ich zabijania. Chociaż w naszych czasach – mówi biograf – może to niepokoić członka PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), powinno to być szczególnie kłopotliwe dla chrześcijanina wierzącego w Księgę Przysłów 12:10: „Sprawiedliwy dba o życie swojego bydła, lecz serce bezbożnych jest okrutne.” A tak przy okazji, planując podróż statkiem Beagle, podczas której miał odkryć te ewolucyjne rzeczy, Darwin zabrał kilka pistoletów w nadziei, że „będzie w stanie zabić kilku kanibali” Już jako dziecko bił szczenięta, po prostu ciesząc się poczuciem władzy.

Na temat problemów psychologicznych Darwina napisano całe książki. Posłuchaj tego; cierpiał na depresję, agorafobię – czyli strach przed tłumem – bezsenność, zaburzenia widzenia, halucynacje, złe samopoczucie, zawroty głowy, drżenie, tachykardie, napady omdlenia, duszność, drżenie, nudności, wymioty, zawroty głowy, drgania mięśni, skurcze, dygotanie, skurcze, kolkę, wzdęcia, bóle głowy, wyczerpanie nerwowe, pęcherze skórne, szumy uszne, uczucie utraty przytomności i zbliżającej się śmierci. Według zeznań Darwina jego problemy zaczęły się w wieku 16 lat, a w wieku 28 lat był już praktycznie niezdolny do pracy z powodu chorób psychicznych. Choroby te były tak przewlekłe, że badacz Darwina Michael Ruse doszedł do wniosku, że przez ostatnie 43 lata życia żył on jako inwalida. Nie atakujesz Boga licząc, że ujdzie ci to na sucho.

Pamiętacie historię o ‚Nowych szatach cesarza’? ‚Myślisz, że jesteś ubrany, a jesteś nagi’. Cóż, niektórzy z tych naukowców, niektórzy z tych ateistycznych naukowców, zaczynają zdawać sobie sprawę, że muszą wymyślić coś innego niż czystą przypadkową ewolucję, więc wymyślają to, co nazywają ID, czyli inteligentnym projektem. Nie chcą powiedzieć, kto jest tą inteligencją, bo nie chcą dotrzeć do biblijnego Boga.

Ale wygląda na to, że gdzieś tam jest jakaś inteligencja. To duży skok. Można by pomyśleć, że byłaby to najbardziej oczywista rzecz, na jaką wpadłby jakikolwiek naukowiec. Nie chcą powiedzieć, że to Bóg, ale staje się to przytłaczająco jasne, gdy zagłębiamy się teraz w mikroskopię elektronową i docieramy do najdrobniejszych składników, które ją tworzą. Jednak złożoność i kodowanie informacji są tak wyrafinowane, że idea losowości jest całkowicie szalona; ale wciąż niechęć do przyjęcia Boga. Zatem my, spójrzcie, chcemy czcić Boga właśnie, jako Stwórcę; musimy zacząć od wiernego zaufania Pismu Świętemu’ – pastor John MacArthur

Czy ewolucja jest motywowana intelektem?

Dokładnie tak. U podłoża odrzucenia Boga, zawsze leży grzech, a ludzie, którzy wybierają ewolucję, tak naprawdę chcą grzeszyć, a Bóg im w tym przeszkadza, bo On ustala standard moralny, a nie my, więc trzeba pozbyć się Boga, aby samemu decydować, co jest dobre, a co złe. Najstarszy podszept diabła, że staniemy się tacy ja Bóg i będziemy bez Niego wybierać co jest właściwe, a co nie dla nas, nadal ma zdecydowaną większość po swej stronie. Nie ma Boga, to nie ma grzechu, nie ma sądu i nie ma kary, więc żyjmy sobie jak chcemy…

Jedna z darmowych witryn porno, odnotowała w 2022 roku średnio 2,5 miliarda odwiedzin miesięcznie…

Co stanowi centrum ewangelii?

„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1:16-17)

„Wysławiajcie Pana, wzywajcie imienia jego, Głoście narodom czyny jego! Śpiewajcie mu, grajcie mu, Opowiadajcie o wszystkich cudach jego!” (Ps 105:1-2)

„Pójdźcie, słuchajcie, wszyscy bogobojni, A opowiem, co On uczynił dla duszy mojej!” (Ps 66:16)

Czy ma sens bycie ateistą?

„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi” (Rz 1:16-22)

Fakty, prawda, naoczni świadkowie – Biblia vs ateizm

Ewangelizacja ateisty część 37

‚Niestety, religia odzwyczaja ludzi od racjonalnego myślenia, dlatego wierzący często po prostu nie rozumieją pojęć takich jak „fakty”, „prawda” i związane z nimi „kłamstwo”, i nie potrafią ich odróżnić od wniosków, interpretacji czy założeń. Nie rozumieją też nauki, a wiedzę traktują wyłącznie instrumentalnie, chwytając to, co zdaje się potwierdzać ich wierzenia, a ignorując to, co im przeczy. Taki przykład: bardzo chętnie powołujecie się na fakt, że w środowisku naukowym przeważa przekonanie, że jakiś „Jezus” istniał – natomiast totalnie ignorujecie inne powszechne przekonanie, a mianowicie, że autorzy Ewangelii NIE byli naocznymi świadkami’ – Anna Czajkowska

Moja odpowiedź: Bardzo ciekawe co piszesz, bo przecież ateiści również wybierają co potwierdza ich wierzenia, a odrzucają co im przeczy, na co mamy przykład w Twoim komentarzu. Jednak wszystko zasadza się na tym, na jakiej podstawie to czynimy i czy mamy ku temu racjonalne powody. W żaden sposób nie obaliłaś argumentu, że ludzie nauki, nawet sceptycy jak przytoczony przeze mnie Ehrman, jednogłośnie uznają istnienie Jezusa, jako fakt historyczny. Poniżej kilka innych przykładów na temat śmierci Jezusa, ze strony sceptyków:

„Śmierć Jezusa przez ukrzyżowanie za Poncjusza Piłata jest tak pewna, jak tylko może być cokolwiek historycznego” John Dominic Crossan (sceptyk – profesor studiów biblijnych)

– „Myślę, że nie powinniśmy mieć wątpliwości, że biorąc pod uwagę egzekucję Jezusa przez ukrzyżowanie w Rzymie, był on naprawdę martwy” James Tabor (skrajny liberał – biblista, profesor starożytnego judaizmu i wczesnego chrześcijaństwa)

– „Śmierć Jezusa w wyniku ukrzyżowania jest bezdyskusyjna” Gerd Lüdemann (ateistyczny profesor NT w Getyndze)

Czy posiadasz większą wiedzę niż oni, aby zanegować ich słowa oparte na konkretnej wiedzy i faktach? Jeśli tak, to proszę je przedstaw.

‚autorzy Ewangelii NIE byli naocznymi świadkami’ – serio? Ich słowa przeczą Twojej tezie:

„Zaświadcza to ten, który WIDZIAŁ, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy uwierzyli” (J 19, 35), ‚Co było od początku, co słyszeliśmy, co OCZAMI NASZYMI WIDZIELIŚMY, na co PATRZYLIŚMY i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota – a żywot objawiony został, i WIDZIELIŚMY, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został – co WIDZIELIŚMY I SŁYSZELIŚMY, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli’ (1J 1:1-3), ‚Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród nas się dokonały, jak nam to przekazali NAOCZNI i od samego początku ŚWIADKOWIE i słudzy Słowa, postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu’ (Łk 1:1-3)

Prawdą jest, że Marek był był tłumaczem apostoła Piotra, a Łukasz służył z apostołem Pawłem, lecz ich świadectwa są oparte na świadectwach tych naocznych świadków, o czym podane powyżej fragmenty świadczą. F.F. Bruce, profesor krytyki biblijnej i egzegezy Uniwersytetu w Manchesterze: „Pierwsi głosiciele stawali nie tylko przed przyjacielskimi naocznymi świadkami. Byli też inni, o wiele gorzej usposobieni, którzy również dobrze znali główne fakty posługi i śmierci Jezusa. Uczniowie nie mogli sobie pozwolić na ryzyko niedokładności (nie mówiąc już o manipulowaniu faktami), które natychmiast byłyby rozpoznane przez tych, którzy tylko na to czekali. Z drugiej strony, jednym z głównych punktów orędzia apostolskiego jest przekonujące odwoływanie się do wiedzy słuchaczy. Apostołowie nie tylko mówili: „My jesteśmy świadkami tego”, lecz także powoływali się na wiedzę słuchaczy mówiąc: „o czym sami wiecie” (Dz 2, 22). Gdyby istniała jakakolwiek tendencja do odejścia od faktów, obecności wrogich świadków wśród słuchaczy przyczyniłaby się do dokładnej jej korekty.”

Skoro chcesz zanegować tę wiedzę, to musisz wykazać, że posiadasz argumenty dowodowe, które przeczą ustaleniu szerokiego grona naukowców, nie tylko wierzących, ale i sceptyków, w przeciwnym razie Twoje słowa będą wskazywały na uprzedzanie i brak wiedzy w tym zakresie.

‚No trudno żebym obaliła coś, czego obalić nie próbowałam 😃 Wyraźnie napisałam o „fakcie”, że w środowisku naukowym przeważa przekonanie o historyczności Jezusa. Rzecz nie w tym, lecz w niezrozumieniu istoty naukowego konsensusu, szczególnie w naukach humanistycznych. Materiał dowodowy w przypadku Jezusa jest słaby, przekonanie o jego istnieniu ma zatem charakter opinii – i dlatego bzdurą jest zarzucanie p. Rafałowi „kłamstwa”, bo się z tą dominującą opinią nie zgadza i wyznaje niszowy pogląd o jego mityczności (bowiem jest i taki pogląd w środowisku naukowym, które praktycznie nigdy nie jest „jednogłośne”). Zaś co do tego, że ewangeliści nie byli naocznymi świadkami – powtarzam raz jeszcze, że to nie jest MOJA teza, tylko znów pogląd dominujący w środowisku naukowym. Tak jak już pisałam, Bart Ehrman – którego sam tu wprowadziłeś jako autorytet – napisał na ten temat całą książkę, o znamiennym tytule Fałszywka (Forged). I właśnie z tego powodu nagle robisz skok w bok i zamiast sypać cytatami z rzekomych „sceptyków”, „ateistów” i „liberałów” wyciągasz Fredericka Fyvie Bruce’a, jednego z czołowych chrześcijańskich apologetów, a potem sam Nowy Testament, który w cudownie pokrętny sposób ma świadczyć o swojej własnej prawdziwości’

Moja odpowiedź: Materiał dowodowy w przypadku Jezusa jest słaby,’, Zaś co do tego, że ewangeliści nie byli naocznymi świadkami – powtarzam raz jeszcze, że to nie jest MOJA teza, tylko znów pogląd dominujący w środowisku naukowym’ – Jedno i drugie twierdzenie jest nieprawdą i nie ma oparcia u najlepszych naukowców zajmujących się tą tematyką jak D.A. Carson, N.T. Wright, Gary Habermas czy Bruce Metzger. Czy człowiek będący chrześcijaninem nie może być wiarygodnym naukowcem? Pisanie, że NT w pokrętny sposób świadczy o swej prawdziwości, jest naprawdę słabe i ponownie, przykład pozbawiony konkretów i dowodów. Ja wiem, że ateiści tak naprawdę nie chcą Boga w swym życiu i żadne dowody ich tak naprawdę nie obchodzą, dlatego bez względu co im przedstawisz, zawsze znajdą wymówkę, aby ewangelii nie wierzyć, co potwierdzają wypowiedzi ateistycznych guru:

‚Nawet jeśli pojawiłby się ten donośny głos i drugie przyjście

w chmurach chwały, bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem byłoby, że jest to halucynacja lub sztuczka magiczna Davida Copperfielda lub coś takiego’ – Richard Dawkins

Apologeta Hugh Ross: ‚Wygląda na to Peter, że nie ma dowodów, które kiedykolwiek przekonałyby cię do odejścia od ateizmu’. Ateista Peter Atkins odpowiedział: ‚Cóż, szczerze mówiąc, myślę, że prawdopodobnie tak jest”

I tak to wygląda, a nawet jak sięgają do Pisma, to tylko, aby znaleźć coś, co będzie pozorną sprzecznością lub jakimś błędem, aby uderzyć w chrześcijan i podłamać wiarę słabych, stąd mądre słowa Patora Voddiego:

‚Są tacy, którzy czytają Biblię niczym sędzia próbujący znaleźć coś niewłaściwego. Ciężko pracują, aby znaleźć coś niewłaściwego w niej, i wiecie co odkryłem, że kiedy ludzie czytają Biblię w ten sposób, to mają tryb ‚Aha!’, a kiedy im odpowiadasz, to nie mówią ‚Wow, bardzo się myliłem’, lecz ‚W porządku, znajdę coś innego!’. Przeprowadzono ponad 25 000 tysięcy wykopalisk archeologicznych związanych bezpośrednio Biblią, ponad 25 000 tysięcy – ani jeden z nich nie zaprzeczył niczemu, co mamy w Biblii! Zdecydowana większość z nich potwierdziła i utwierdziła rzeczy, które znajdziemy w Biblii, ale oto co jest interesujące, to to, że, kiedy znajdujemy coś z wykopalisk, co potwierdza Biblię, tak jak to zrobiliśmy już tysiące razy, to pojawiły się osoby, które krzyczały ‚Kwiryniusz, Kwiryniusz nie był namiestnikiem, nigdzie nie znaleźliśmy jego imienia’. Więc znajdujesz imię Kwiryniusz podczas wykopalisk archeologicznych (Inskrypcja łacińska, która została odkryta w 1764 r. potwierdza tezę, że Kwiryniusz sprawował władzę w Syrii przy dwóch różnych okazjach), ale ci ludzie nie mówią ‚Och, myliliśmy się, proszę wybacz nam’. Nie, oni po prostu jakby nigdy nic powiedzą ‚Nie ma znaczenia, poszukamy czegoś innego’ i nie znajdziesz artykułów na ten temat’

Rację więc miał Pan Jezus, który rzekł ‚Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą’. Masz Ewangelię, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, więc skoro ją orzucasz, to nawet powstanie kogoś z martwych Cię nie przekonana, a bez wiary nie można podobać się Bogu, który przecież nakazał ‚Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii’. Modlę się, aby nadszedł dzień w którym posłuchasz tych słów naszego Pana…

Ateizm to religijny Frankenstein!

Ewangelizacja ateisty część 36

‚Chrześcijaństwo to religijny Frankenstein – złożone i ożywione z setek elementów istniejących wcześniej niezależnie i w różnych formach. Powstało jako religia synkretyczna, stapiająca w jedną całość przeróżne wpływy kulturowe, filozoficzne i religijne, od Egiptu, przez platonizm, pogaństwo po judaizm. Zapowiadając nadchodzącą apokalipsę, czyli fundamentalną przemianę społeczeństwa i epokę mesjańską, odpowiadało na polityczne zapotrzebowanie ówczesnego społeczeństwa.

Chrześcijaństwo nawet się tego nie wypiera: porywa dość bezceremonialnie żydowskie pisma, przekształca żydowskiego Boga i bezlitośnie wykorzystuje starsze wierzenia. W tym sensie, chrześcijaństwo nie jest ani religią oryginalną, ani „tworem Jezusa”. Wpisuje się natomiast w pewien typ wierzeń, które zwie się millenarystycznymi.

Okazuje się, że ten typ wierzeń tworzy się w określonym kontekście społecznym, które zostały opisane. Pojawia się wśród ludzi żyjących pod panowaniem obcej władzy, pozbawionych autonomii, w społeczeństwach kolonialnych, pozostających pod władzą sił, których nie potrafią przemóc. Trzy charakterystyczne warunki społeczne, pozwalające na rozwinięcie się kultu apokaliptycznego to:

1. Istnienie wyraźnych podziałów etnicznych, rasowych, kastowych czy innych. Kulty millenarystyczne pokonują te przeszkody i integrują ludzi ponad podziałami, często przeciwko wspólnemu wrogowi, jakim jest władza dyktatorska. (Takie warunki społeczne panowały na Bliskim Wschodzie 2000 lat temu. Takie warunki panowały w Polsce przez cały wiek dziewiętnasty i połowę dwudziestego – można w tym upatrywać źródeł niezwykłego sukcesu katolicyzmu. Polacy błędnie utożsamili go z interesami ludzi uciśnionych).

2. Rozwijają się w społecznościach agrarnych, podporządkowanych strukturom feudalnym, gdzie kult pojawia się w niższych warstwach społecznych, jako organizacyjne spoiwo dla ludzi pozbawionych głosu. Dokładnie w takich warstwach społecznych rozprzestrzeniło się na początku chrześcijaństwo. Struktura kościelna zastępowała strukturę polityczną – przejmując jej rolę.

3. Sytuacja polityczna, w której duże masy społeczne doświadczają militarnych porażek w starciu z obcą i przeważającą siłą. Taka sytuacja zachodzi, gdy własna struktura polityczna zostanie rozbita przez obce wojsko i nie jest już w stanie wypełnić autonomicznych aspiracji danego społeczeństwa. Wtedy z dużym prawdopodobieństwem wyłoni się proroczy lider, przywódca głoszący nadejście końca świata i wielkiej zmiany. Nowy kult staje się platformą wyrazu dla politycznego niezadowolenia i bezsilności.

Jesus Christ Frankenstein – nie jest więc realną postacią historyczną, a opowieścią, która nawarstwiała się przez lata i ubarwiana była przez kolejne grupy religijne: stąd różnorodność pierwszych opisów Jezusa, które dopiero po trzystu latach ujednolicono w obowiązujący mit i utrwalono mieczem’ – Rafał Betlejewski

—————————————————————————————————–

Rafał nadal zaskakuje w gorliwości ośmieszenia chrześcijaństwa i jego zdyskredytowania, a jego teksty zawierają tak często powtarzane kłamstwa i nie prawdę, że są uznawane przez większość niewierzących, którzy nie sprawdzają faktów, za prawdę. Taką zagrywkę stosował Joseph Goebbels, minister propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Adolfa Hitlera, który mawiał: ‚Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą’.

Rzecz jasna, że w chrześcijaństwie znajdziemy pewne elementy wpływu kultury, filozofii czy religii starożytnego świata, bo nie urodziło się ono na Marsie, ale w konkretnym miejscu świata regionie zwanym Judeą, na terenie dzisiejszego Izraela i Palestyny oraz w konkretnym czasie historii wraz z początkiem nauczania Jezusa Chrystusa w pierwszym wieku, lecz one nie były jej źródłem ani fundamentem, bo tym jest Jezus Chrystus: ‚Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus’ (1 list do Koryntian 3:11) oraz apostołach i prorokach zapowiadających te wydarzenia: ‚Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus’ (Ef 2:19-20)

Choć wielu przeciwników chrześcijaństwa, nie zapoznanych z faktami twierdzi, że chrześcijaństwo skopiowało, pożyczyło czy wręcz oparło swe wierzenia na innych religiach czy pogańskich wierzeniach, to jednak przy dokładnym zapoznaniu się z tematem okazuje się, że jest to wierutne kłamstwo i mimo pewnych podobieństw, chrześcijaństwo jest unikatowe, a potwierdza to choćby ten fakt, że tylko Chrystus jako Bóg, przybrał ciało człowieka, aby umrzeć na krzyżu za nasze grzechy i zmazać nasze przewinienia swą krwią, a 3 dnia zmartwychwstał dla naszego zbawienia, stąd tylko w Jego imieniu mamy zbawienie. To jest prawda unikatowa dla chrześcijaństwa! Jednak Rafał usilnie stara się temu zaprzeczyć twierdząc: ‚Chrześcijaństwo nawet się tego nie wypiera: porywa dość bezceremonialnie żydowskie pisma, przekształca żydowskiego Boga i bezlitośnie wykorzystuje starsze wierzenia’ – Po pierwsze mamy tu dwa podstawowe błędne twierdzenia. 1. Żydowskie Pisma Starego Testamentu są nierozerwalną częścią Nowego Testamentu i wraz z nimi stanowią jedną całość Pisma Świętego, a które sam Chrystus cytował jako autor obydwu ksiąg, a które prorokowały od początku o Jego narodzeniu, śmierci i zmartwychwstaniu. 2. Chrześcijaństwo nie przekształca ‚Żydowskiego Boga’ Jahwe, gdyż Bóg chrześcijan jest tym samym Bogiem co Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba!

Co do ‚wyraźnych podziałów etnicznych, rasowych, kastowych czy innych’ warto pamiętać, że choć one miały miejsce, bo ludzie od początku żyli w opozycji do Bożych praw i nie chcieli być Bogu posłuszni, przez co nastąpił bardzo szybko upadek rodzaju ludzkiego, to warto pamiętać, że wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz Boga i choć możemy mieć inny rodzaj skóry, ze względu na inną ilość melaniny, to wszyscy pochodzimy do Adama i Ewy: ‚Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania’ (Dzieje Apostolskie 17:26)

‚Jesus Christ Frankenstein – nie jest więc realną postacią historyczną, a opowieścią, która nawarstwiała się przez lata i ubarwiana była przez kolejne grupy religijne: stąd różnorodność pierwszych opisów Jezusa, które dopiero po trzystu latach ujednolicono w obowiązujący mit i utrwalono mieczem’ – Jesus Christ Frankenstein na pewno nie jest realną postacią historyczną, ale Jezus Chrystus, Bóg i Pan Biblii nią jest. Wystarczy przytoczyć słowa agnostyka, profesora i badacza Nowego Testamentu Bart D. Ehrmana: „Wiem, że w tłumie, w którym się obracacie, powszechnie uważa się, że Jezus nie istniał. Powiem wam, że kiedy wyjdziecie poza waszą konklawe, nie będzie to problemem dla badaczy starożytności… W żadnej szkole wyższej czy uniwersytecie w świecie zachodnim nie ma uczonego, który wykładałby klasykę, historię starożytną, Nowy Testament, wczesne chrześcijaństwo czy jakąkolwiek pokrewną dziedzinę, który wątpi w istnienie Jezusa”. Mogą występować różne opisy Jezusa, bo różni są ludzie i ich poglądy oraz uprzedzenia, ale obraz Jezusa Chrystusa wypływający z ewangelii nie zmienił się od 2 tysięcy lat, tak samo jak nie zmieniła się treść ewangelii. Ewangelia nigdy nie była mitem, bo po pierwsze była zapisana przez naocznych świadków wydarzeń, a po drugie, krótki okres w którym została zapisana nie pozwala na tworzenie się mitu. Dla przykładu, kredo przedstawione przez Pawła w 1 Koryntian w rozdziale 15 zostało sformalizowane i nauczane pośród pierwotnego kościoła kilka lub kilkanaście miesięcy po śmierci Jezusa! Tu nie ma więc mowy o micie czy legendzie, z czym zgadza się świat naukowy zajmujący się badaniem historii i tekstu Nowego Testamentu. Apostołowie wraz z wczesnym kościołem, ani też ich następcy nie utrwali ewangelii mieczem, gdyż to byłoby sprzeczne z nauką Chrystusa, stąd sami byli krwawo prześladowani za niesienie prawdy grzesznemu świtu.

Rafał głosi nieprawdę wobec chrześcijaństwa, ewangelii i Chrystusa, nagminnie przecząc dorobkowi naukowemu, dlatego nie warto wierzyć mu na słowo, ale sprawdzać to co wypisuje z dostępnymi źródłami historycznymi, archeologicznymi i naukowymi, aby się samemu przekonać jak rzeczy się mają, a sama Ewangelia ostrzega nas przed takimi szydercami:

‚Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości…Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania’ (2P 3:3,9)

Ateizm to religijny Frankenstein!

Czy mężczyzna może miesiączkować?

Ewangelia rzecz jasna to przede wszystkim dobra nowina i moc Boża ku zbawieniu każdego, kto wierzy, ale i podstawowe źródło informacji takich jak ile jest płci, czy kim jest kobieta, gdyż obecnie do chodzi do takich absurdów, jak ta rozmowa w jednym z amerykańskich programów, gdzie pewien nauczyciel został uznany za hejtera, bo bronił naukowej prawdy, że mężczyzna nie miesiączkuje…

Nauczyciel: ‚Mężczyźni nie miesiączkują, tylko kobiety miesiączkują. Otóż możesz nazywać siebie, jak chcesz’

Zwolenniczka gender: ‚Mężczyźni ‚cis’ nie miesiączkują, ale transseksualni mężczyźni miesiączkują, tak samo niebinarni ludzie. Miesiączka nie dotyczy wyłącznie kobiet’

N: ‚Dotyczy, jeśli masz chromosomy XX i jesteś młoda, miesiączkujesz, jeśli masz XY, nie miesiączkujesz’

ZG: ‚A co z trans i niebinarnymi mężczyznami? Wykluczamy całą grupę ludzi, którzy miesiączkują’

N: ‚To nie są mężczyźni. To są kobiety ubrane jak mężczyźni. Nie są mężczyznami. Udają, że nimi są i nie ma w tym nic złego, w porządku, żyj swoim życiem. Powiedz mi, kim jest mężczyzna?’

ZG: ‚Cóż, kim dla ciebie jest mężczyzna, zdefiniuj mężczyznę dla mnie’

N: ‚Masz chromosomy, które są X i Y, tym właśnie jest mężczyzna’

ZG: ‚Dlaczego więc traktujemy tę kwestię naukowo, skoro dowiedzieliśmy się, że płeć i tożsamość płciowa to dwie zupełnie różne rzeczy?’

N: ‚To nie są zupełnie inne rzeczy’

ZG: ‚Tak, to są zupełnie inne rzeczy’

N: ‚Nie są, ale to dwa zupełnie inne słowa’

ZG: ‚Płeć jest tym, z czym się rodzisz. Z narządami rozrodczymi płciowymi, która masz. Gender jest tym, z czym się identyfikujesz. To kompletnie różne rzeczy’

N: ‚Cóż, nie akceptuję tego rozróżnienia, musisz to uzasadnić. Wyciągasz wniosek i po prostu zmyślasz. Ludzie, którzy nienawidzą prawdy, nienawidzą prawdy dlatego, że widzą prawdę jako nienawistną. Jeśli chcesz w jakikolwiek sposób się identyfikować to jesteś wolna to uczynić, ale to nie znaczy, że reszta z nas musi dołączyć do tej iluzji. Nie zgadzam się z tobą, dlatego nazywasz to nienawiścią, lecz nie ma w ogóle w moim sercu nienawiści’

ZG: ‚Jesteś pełen nienawiści, skoro mówisz komuś, kto identyfikuje się jako mężczyzna, że oni nie są mężczyznami’

N: ‚To nie jest nienawiść, ale fakt’

Jedyną moją nadzieją jest Jezus Chrystus!

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa” (1 P 1:3)

Każdy z nas raczej ma rodzinę, przyjaciół czy znajomych, ale nikt i nigdy nie jest w stanie dać nam tej nadziei, którą mamy w Chrystusie, bo w Nim mamy nie tylko życie wieczne, ale też odpowiedź na pytania, które dziś w godzinach próby, zmagania czy choroby zadajemy i nosimy w głębi serca. Kiedy zobaczymy Go twarzą w twarz, wszystko stanie się jasne…

Dlaczego Bóg dopuszcza zło i cierpienie na ziemi i nie zatrzyma tego?

Timothy Keller pastor, teolog i apologeta chrześcijański, który niestety zmarł poprzednim roku z powodu nowotworu trzustki, odpowiada na bardzo trudne i bardzo często zadawane pytanie, tu zadane przez ateistę Dr. David Eisenbach, na temat tego, dlaczego Bóg dopuszcza zło i cierpienie na ziemi? Dlaczego nie zatrzyma tego, skoro istnieje? Pełnej i satysfakcjonującej odpowiedzi pewnie nigdy nie otrzymamy po tej strony nieba, ale warto zapoznać się ze słowami pastora, bo niosą w sobie wiele mądrości.

David Eisenbach: ‚Na koniec 12 lat nauki religii zostałem ateistą i wtedy poszedłem Columbia University. Punktem spornym w tym wszystkim, związanym z religią, był dla mnie Holokaust. Spojrzałem na to i powiedziałem jak to możliwe, że 6 milionów ludzi może być eksterminowane w trakcie wojny, która pochłonęła życie 80 milionów ludzi i może istnieć Bóg? Jak odpowiedziałbyś na to pytanie?’

Tim Keller: ‚Jako pastor muszę powiedzieć, że Holokaust jest okropny, a mimo to będąc pastorem przez ostatnie 35 lat siedziałem w pokojach z ludźmi (jako pastor z rodzicami), których 2-latek został potrącony przez samochód. I to nie wygląda na Holokaust, ale to jest ten sam rodzaj nieszczęścia, to samo pytanie, dlaczego Bóg dopuszcza na świecie zło i cierpienia?

Naprawdę właściwa odpowiedź każdego, kto faktycznie jest w środku cierpienie to cisza i miłość oraz rozmawianie. Tak naprawdę nie wierzę, że nie wierząc w Boga, łatwiej jest sobie poradzić czy stawić czoła cierpieniu. Właściwie wierzę w to co napisał Martina Luthera Kinga List Jr z więzienia w Birmingham, gdzie pyta, skąd wiesz, że czyn człowieka jest niesprawiedliwy lub stanowi prawo? Mówi o prawie. Skąd wiesz, że ludzkie prawo lub czyn jest niesprawiedliwy? Tylko wtedy, gdy jest wyższe prawo, które mówi, że jest to niesprawiedliwe, w przeciwnym razie to co otrzymałeś to silny, zjada słabego. W taki sposób ty i ja tu dotarliśmy. Jeśli Boga nie ma, ty i ja znaleźliśmy się poprzez to, że silniejsze organizmy zjadają organizm słabsze. Dobór naturalny, na tym polega życie. To jest całkowicie naturalne. Głęboko w naszych sercach czujemy, że to nie jest w porządku, ale wiesz, pytanie brzmi: dlaczego? Co Martin Luther King mówił to, że wiara, że silni zjadają słabych jest złe i błędne, ponieważ istnieje wyższe prawo. Gdyby nie było wyższego prawa, jak w ogóle naprawdę uzasadniasz swoje oburzenie?’

DE: ‚A jednak silni zjadają słabych każdego dnia tak, więc dlaczego Bóg nie zainterweniuje i nie powie ‚Wiesz co, nie możesz zabić tych wszystkich ludzi, przestań!’

TK: ‚Powiedziałem, że są dwie odpowiedzi. Pierwszą odpowiedzią jest tylko to, że to wcale nie ułatwia sprawy. Tak naprawdę jest, bo na jakiej podstawie jestem moralnie oburzony? Jeśli silniejszy zjadając słabszego jest naturalne, to co z tego? Tak uczynili. Silniejszy narody zjadają słabszych, silniejsze indywidualności słabsze, więc o co chodzi, w czym jest problem? To jest sprawiedliwe, mam na myśli, że to nie jest pełna odpowiedź, ale można to śmiało powiedzieć tak. Jako ateista, jak sobie radzę teraz ze złem i cierpieniem? Naprawdę mam tylko instynktowną reakcję na to, nawet nie mam prawdziwego przekonującego argumentu, żeby powiedzieć, że Bóg musi to absolutnie zatrzymać, poza tym nie podoba mi się to. Chrześcijański pogląd na Boga jest bardzo różni się od innych poglądów na temat Boga, ponieważ chrześcijański pogląd na Boga jest taki, że Bóg zstąpił i przyszedł na ten świat i cierpiał.

Jeśli Bóg rzeczywiście przyszedł na ziemię w Jezusie Chrystusie, cierpienia jakie przeżył na krzyżu dobrowolnie były daleko większe niż moje cierpienie. Co to powoduje? Nawet po tym, jak uwierzysz, że Bóg zszedł na ziemię i stał się podatny na cierpienie i śmierć, jeszcze nie daje nam to odpowiedzi na pytanie, co jest powodem tego, że Bóg dopuszcza zło i cierpienie, ale mówi nam, co tym powodem nie jest. Powodem nie może być to, że nas nie kocha, bo inaczej nie przyszedłby tu i nie był zaangażowany. Nie może być też to, że Go to nie obchodzi, bo inaczej nie byłby w to zaangażowany. Nie znam powodu, dla którego jeszcze tego nie zatrzymał, ale nie może nim być oddalenie czy obojętność, inaczej nie szedłby tu i nie zaangażował się.

Załóżmy, że wierzysz w ewangelię, bo jeśli wierzysz ewangelii, to ona odsuwa od siebie myśl o obojętność. Nie wiem, dlaczego nie zatrzymał zła i cierpienia, ale cokolwiek jest tego powodem, nie może to być po prostu obojętność, zatwardziałość lub brak refleksji nad tym.’

DE: ‚Czy pomyślałeś o tym w kategoriach powodu, dlaczego nie przyszedł i nie powstrzymał Holokaustu?’

TK: ‚Nie wiem, ale teraz, w tym momencie, musisz zadać sobie to pytanie. Jeśli nie możesz wymyślić powodu, czy to znaczy, że tak naprawdę nie może być takiego? To jest Alvin Plantinga, słyszałeś o ‚no-see-um’? (Owady Kuczmany mają od 1 do 5 milimetrów długości, przypominają komary i meszki) Alvin przedstawia ilustrację mówiąc, że jeśli zajrzysz do namiotu ze szczeniakami, a ja zapytam cię: czy widzisz jakiegoś Bernardyna? A ty nie widzisz żadnego Bernardyna, to rozsądnie jest założyć, że w twoim namiocie nie ma Bernardyna, bo jeśli byłyby tam Bernardyny, to prawdopodobnie byś je dostrzegł. Ale jeśli zajrzysz do namiotu szczeniaków i ja zapytam, czy widzisz jakieś ‚no-see-um’? Są takie małe, że mogą przelecieć przez moskitierę i cię ukąsić. Więc jeśli zajrzysz do namiotu ze szczeniakami i ja zapytam, czy widzisz jakieś ‚no-see-um’? A ty odpowiesz ‚Nie, nie widzę żadnych ‚no-see-um’, to nie znaczy, że ich tam nie ma, bo jeśli byłyby tam, to nie mógłbyś ich zobaczyć. Więc on mówi, że jeśli twierdzisz, że nie przychodzi mi do głowy żaden dobry powód dlaczego Bóg nadal dopuszcza zło i cierpienie, dlatego żaden powód nie może istnieć, to zakładasz, że jakikolwiek tego powód byłby, wyglądałby bardziej jak Bernardyn niż ‚no-see-um’, ale dlaczego miałoby tak być? Plantinga mówi, że jest to prawdopodobnie marne pocieszenie, bez Ewangelii, gdzie Jezus Chrystus przychodzi na ziemię i jest obok nas, to marne pocieszenie. Jednak, to co on mówi to fakt, że nie możesz założyć, że nie może istnieć żaden powód, tylko dlatego, że nie znasz dobrego powodu, dla którego Bóg jeszcze tego nie powstrzymał, a Ewangelia mówi, że jakikolwiek byłby to był powód, to nie mógł być to brak miłości.’