Ewangelizacja ateisty część 66
”Przez psychozę rozumie się stan umysłu, w którym występują zaburzenia we właściwym postrzeganiu rzeczywistości. W stanie psychotycznym można widzieć, słyszeć, czuć lub nawet smakować rzeczy, których nie ma w rzeczywistym świecie. Strategią Kościoła i religii katolickiej jest wprowadzić wiernych w stan psychotyczny, w którym przestaną właściwie oceniać rzeczywistość, a za rzeczywiste będą uważać zjawiska, które zostały im wmówione w procesie religijnej sugestii. Jednym ze sposobów tego działania jest zbanalizowanie nierzeczywistego i przedstawienie go jako oczywistości.
Spójrzmy: Kiedy mówimy, że Napoleon coś powiedział, to powołujemy się na historyczną postać, której życie jest doskonale udokumentowane i mamy na myśli, że istniał jakiś świadek tych słów, który je usłyszał i zapisał, lub zapisał je sam Napoleon. Innymi słowy, że Napoleon rzeczywiście wypowiedział takie słowa jako realna osoba. Nigdy nie możemy mieć stuprocentowej pewności, ale możemy się powołać na bezpośrednie źródło i z dużym prawdopodobieństwem uznać, że Napoleon Bonaparte rzeczywiście coś takiego powiedział.
A co się dzieje, gdy mówimy, że Jezus coś powiedział? Weźmy na przykład słynne „słowa” Jezusa, na które powołują się księża broniąc spowiedzi. Argumentują tak: „spowiadamy, bo tak nam kazał sam Jezus, który powiedział do swoich uczniów: <Komu grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a komu zatrzymacie, są zatrzymane>” Ale czy takie słowa rzeczywiście padły? Spójrzmy na kontekst, w jakim zostały wypowiedziane. Znamy je z Ewangelii wg św. Jana (20, 23) – Jezus umarł na krzyżu i został pochowany, a następnie, gdy jego uczniowie siedzieli zamknięci w jakiejś chacie, przyszedł do nich przechodząc przez ścianę. Tak to wygląda. Można więc zapytać, kto wypowiedział te słowa: duch, zjawa, trup, zombie – kto? Zapytajmy więc, kto te słowa spisał. Czy spisał je Jezus (jako duch)? Nie. Jezus niczego nigdy nie zapisał, nawet prostej kartki do domu na święta nie napisał. Czy spisali to Jego uczniowie, którzy byli świadkami Jego przenikania przez ściany? Też nie. Żaden z nich też nigdy niczego nie zapisał. Żaden z nich nie wpadł nawet na pomysł, by spisać swoje doświadczenia z Jezusem już po wszystkim w formie jakiegoś pamiętnika. Żaden z nich nie wynajął żadnego asystenta, któremu podyktował swoje wspomnienia pt. „Moje życie z Jezusem”. Niczego takiego nie mamy.
Kto więc napisał Ewangelię wg św. Jana? Najprościej można powiedzieć: ch*j wi. Nie wiadomo kto, gdzie, kiedy, ani na czyje zlecenie napisał ten dokument. Wiadomo jednak, że pismo to powstało przynajmniej 70-90 lat po domniemanym życiu Jezusa z Nazaretu. A więc, gdy ksiądz powołuje się na te słowa Jezusa powołuje się na słowa człowieka umarłego, który wstał z grobu, przeniknął przez ścianę i coś powiedział, czego nie zanotował nikt ze świadków, a spisał trzy pokolenia później jakiś nieznany typ.
Zapytajmy więc, czy badacze biblijni uważają Ewangelię Jana za wiarygodne źródło?
James D. G. Dunn, Jesus Remembered, Christian in the Making: „Ewangelii wg św. Jana nie można uważać za źródło na temat życia i nauczania Jezusa nawet na tym poziomie wiarygodności co Ewangelie synoptyczne. Jest to opowieść wtórna, uzupełniająca lub potwierdzające świadectwo tradycji synoptycznej”.
Craig Keener, The Gospel of John: „Dokładna analiza Czwartej Wwangelii ujawnia, że Jan zmienił wiele szczegółów, najwyraźniej w służbie swego symbolicznego przesłania”.
C. H. Dodd, The Authority of the Bible: „Możemy już śmiało uznać, że w poszukiwaniu materiału ściśle historycznego, przy minimum subiektywnej interpretacji, nie wolno nam sięgać do Czwartej Ewangelii…”
G. H. C. Macgregor, The Gospel Of John: „Czwarta Ewangelia nie zawiera ani jednej prawdziwej przypowieści, jedyne fragmenty, które zbliżają się do formy parabolicznej, to raczej „alegorie” lub mowy figuratywne.” A jednak w normalnej rzeczowej rozmowie o sensowności spowiadania dzieci, czy wielu innych spraw związanych z rozwiązaniami prawnymi czy obyczajowymi w Polsce, ksiądz potrafi powołać się na Jezusa i nawet nie mrugnąć. Oto właśnie stan psychozy – pełnego zerwania z rzeczywistością i oddalenia się w umysłowe zaświaty’ – Rafał Betlejewski/ Facebook
——————————————————————————————-
‚Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego’ (Ew. Jana 3:16-18)
‚Strategią Kościoła i religii katolickiej jest wprowadzić wiernych w stan psychotyczny, w którym przestaną właściwie oceniać rzeczywistość, a za rzeczywiste będą uważać zjawiska, które zostały im wmówione w procesie religijnej sugestii. Jednym ze sposobów tego działania jest zbanalizowanie nierzeczywistego i przedstawienie go jako oczywistości’ – Tu się można zgodzić co do pewnych zjawisk, jak choćby objawianie maryjne, jednak wrzucenie całego chrześcijaństwa do jednego worka to zły i nieuczciwy zabieg. Tutaj za religijną sugestię uznałbym też ateistyczny światopogląd, czyli zjawiska, które zostały wmówione niewierzącym za rzeczywiste, kiedy tak naprawdę są sugestią i kłamstwem diabła, że Boga nie ma, a wszystko co powstało, powstało z niczego przypadkiem z nierozumnych sił natury i chemicznych związków.
Następnie autor podaje przykład Napoleona i stara się wykazać, że w jego przypadku, to możemy wierzyć, że jak coś powiedział, to powiedział, jako historyczna postać, bo ‚możemy się powołać na bezpośrednie źródło i z dużym prawdopodobieństwem uznać,
że Napoleon Bonaparte rzeczywiście coś takiego powiedział’ – Zgadzam się, że NB to postać historyczna i mamy pewne zapisane treści, które przypisuje się jego autorstwu, jednak nic nie ujmując francuzowi, to samo możemy odnieść do Jezusa Chrystusa, który jednak żył trochę wcześniej, bo jakieś 1700 lat, a mimo to mamy pewność, że jest również postacią historyczną, a ewangelia, choć nasz Pan nie napisał żadnej jej części, to jednak jest wiarygodnym historycznym zapisem Jego życia, w tym Jego słów. Rafał może wierzyć inaczej, jednak nie zmieni faktu, że ewangelia zawiera świadectwo autorów, którzy byli naocznymi świadkami życia Jezusa lub znali ludzi, którzy takimi byli. W czasie pisania ewangelii nie było internetu, tv czy telefonu, stąd szczegóły, które zawiera mogły pochodzić tylko od naocznych świadków opisywanych wydarzeń w zakresie choćby kultury, obrzędów religijnych, nazwy miejsc, ulic, imion, geografii, topografii czy odległości między opisywanymi miejscami. Warto zwrócić uwagę, że NT zawiera ponad 30 osób, które są tam wymienione, a które są potwierdzone przez archeologię lub inne historyczne źródła.
Warto też pamiętać NT zawiera tzw. ‚zawstydzające szczegóły’ co jest używane przez historyków do zbadania czy dany autor piszący o historii mówi prawdę. Ta zasada działa tak, że jeśli w tekście występuje coś, co jest zawstydzające dla autora lub autorów, to jest to prawdopodobnie prawdą. Dlaczego? Bo po co ktoś miałby kłamać i stawiać siebie w złym świetle, prawda? Jak coś zmyślasz, to raczej pomijasz szczegóły, które sprawiają, że nie wyglądasz dobrze. I takie właśnie elementy są w NT odnośnie autorów, którzy pokazują się np. jako niedbali i niezbyt rozgarnięci, jaki ci którzy są karceni za swą niewiarę i wątpienie, a nawet piszą o tym, że są tchórzami – Piotr zapiera się Jezusa 3 razy, a inni uciekają zostawiając Chrystusa samego. A po tym mamy świadectwo kobiet, które jako pierwsze są świadkami zmartwychwstania, więc one są najodważniejsze, a nie mężczyźni. W tamtym czasie świadectwa kobiet nie było tak samo wiarygodne jak mężczyzn, a mimo tego 4 Ewangelie o tym piszą. Raczej żaden mężczyzna nie chciałby się tym pochwalić i pokazać siebie w takim kontekście, a jednak Jan,
Mateusz, Marek i Łukasz piszą o tym, co raczej świadczy o prawdziwości ich przekazu.
Teraz w tym świetle pójdźmy dalej, bo Rafał przywołuje Ew. Jana 20:23 twierdząc, że na tym fragmencie opierając się księża bronią swej spowiedzi. Sam podważa prawdziwość słów Jezusa twierdząc, że ‚Można więc zapytać, kto wypowiedział te słowa: duch, zjawa, trup, zombie – kto?’. Mimo, że mówi o kontekście tego fragmentu, to jednak sprytnie omija poprzedzające fragmenty, które pokazują, że Jezus to nie był trup czy zombie mimo, że pojawił się nagle w zamkniętym pomieszczeniu, ale zmartwychwstały Jezus w ciele, którego rozpoznali uczniowie jako swego Pana: ‚A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana’ (Ew. Jana 20:1-20)
Następnie stwierdza ‚Jezus niczego nigdy nie zapisał, nawet prostej kartki do domu na święta nie napisał’. A jakie dowody ma na to i skąd ta pewność? Jezus potrafił czytać i pisać, jak wiemy z Ewangelii, więc istnieje taka możliwość, że coś napisał, jednak czy wtedy ludzie nie uczyniliby z tego zwoju reliktu, bożka kultu religijnego? Raczej możemy mieć pewność, że nawet gdybyśmy mieli list czy Ewangelię napisaną przez samego Jezusa w oryginale to Rafał i inni niewierzący znaleźli wymówki, by nie wierzyć w treść i prawdziwość przesłania, tak jak to jest obecnie, gdy mamy przecież zapisane słowa Chrystusa w Biblii, a i tak nie wierzą.
W kolejnych zarzutach mędrkuje, że Jego uczniowie również niczego nie napisali i nie byli świadkami Jego życia. Wystarczy otworzyć NT, aby się przekonać, że jednak napisali np. Jan, Piotr czy Paweł, ale jego niewiara jest tak twarda, że tego nie chce dostrzec, gdyż sprawdzają się na nim słowa Jezusa: ‚patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją’ (Ew. Mateusza 13:13). Ewangelia jest wiarygodnym źródłem opisanych tam wydarzeń, zapisanych przez uczniów Jezusa, a argumenty przedstawione przez Rafała w jego tekście, że tak nie jest, są właściwie żadne oprócz jego prywatnej opinii.
Co do autorstwa Ewangelii Jana pisze: ‚Kto więc napisał Ewangelię wg św. Jana? Najprościej można powiedzieć: ch*j wi. Nie wiadomo kto, gdzie, kiedy, ani na czyje zlecenie napisał ten dokument. Wiadomo jednak, że pismo to powstało przynajmniej 70-90 lat po domniemanym życiu Jezusa z Nazaretu’ – Po pierwsze wiemy, że Ewangelię Jana napisał umiłowany uczeń Jezusa, Jan z czym zgadza się większość dzisiejszych uczonych. Poza tym, pierwsi ojcowie kościoła jak Ireneusz, Klemens Aleksandryjski czy Tertulian uznawali Jana jako autora. Warto dodać, że Ireneusz był uczniem Polikarpa, który był uczniem samego Jana, więc raczej wiedział lepiej niż Rafał, kto napisał tę Ewangelię. Co do daty jej powstania, to niech nie zwodzi was słowo ‚przynamniej’, bo wciąż bardzo blisko wydarzeń jak na starożytne standardy, tym bardziej, że ta Ewangelia Jana jest najstarszą z Ewangelii nie mówiąc o listach, a np. biografia Aleksandra Wielkiego została napisana jakieś 400 lat po jego śmierci, a tu mamy świadectwo naocznego świadka w obrębie życia innych naocznych świadków.
Porównajmy jeszcze Ewangelię Jana do historyków i biografów grecko-rzymskich za profesorem Danielem Wallace: Pliniusz Starszy – najstarszy istotny manuskrypt 700 lat później. Plutarch – 800 lat później. Józef lawiusz: „Antiquities” – 9 wiek. Herodot – pierwszy istotny manuskrypt pojawia się 1500 lat po jego śmierci! Ksenofont – pierwszy istotny manuskrypt jego dzieła ‚Ellïnika’, pojawia się prawie 1800 lat później. To przepaść w kontekście manuskryptów Nowego Testamentu, jednak niewierzący wydają się mieć inne standardy jeśli chodzi o ewangelię, choć przewyższa ona wszystkie inne historyczne teksty ilością manuskryptów, detalami czy bliskością z oryginałami. Spójrzmy jeszcze na Papirus P52, najstarszy fragment ewangelii zawierający część Ew. Jana, który datowany jest na początek II wieku, choć tu jest debata odnośnie daty, ale jestzgoda co II wieku, potencjalnie jego początek ‚co oznacza, został on znaleziony w Egipcie, a Jan prawdopodobnie piszę swą Ewangelię w Efezie, więc musi to być napisane przez Jana, rozprzestrzenić się, znaleźć się w Egipcie i być skopiowane i skończyć w tym manuskrypcie, więc spokojnie cofnąłeś Ewangelię Jana do pierwszego wieku, a potencjalnie nawet, najprawdopodobniej, do życia naocznych świadków tych wydarzeń, więc cała literatura do tego momentu, od naukowego konsensusu co do datowania Ewangelii Jana, zostaje całkowicie przepisana’ – Wesley Huff
Co do stwierdzenie, że życie Jezusa jest domniemane, to raczej domniemane są teorie i wywody Rafała, bo życie i istnienie Jezusa nie jest domniemane, jak stwierdza choćby niewierzący uczony Bart Ehrman ‚Nie sądzę, żeby istniał jakiś poważny historyk, który wątpiłby w istnienie Jezusa’…
Na koniec autor przytacza wypowiedzi kilku uczonych, które mają pokazać, że Ewangelię Jana nie można uważać, za wiarygodne źródło. Po pierwsze niektóre z nich wydają się być wyrwane z większego kontekstu jak choćby słowa Craiga Keenera, który powiedział też tak odnośnie tej Ewangelii: ‚kiedy czytamy jego dzieło i oswajamy się z nim, słyszymy tam jego głos. A kiedy poznajemy Boga w naszej relacji z Nim i czytamy Pisma, słyszymy tam głos Boga, ostatecznego autora, i te głosy w pewien sposób łączą się w Ewangelii Jana’ Po to drugie można przedstawić całą listę uczonych, którzy uważają, że jest ona wiarygodnym źródłem.
W artykule uccf:christianunions „The Historical Reliability of John’s Gospel” czytamy – „Naoczny świadek powinien poprawnie podać szczegóły, nawet informacje ogólne, takie jak imiona, miejsca i geografia. I to właśnie znajdujemy w Ewangelii Jana – nazwy i lokalizacje miast, odległości między nimi i najlepsza droga z jednego do drugiego są poprawne. Studnia Jakuba, kilka sadzawek w Jerozolimie i mały strumień – wszystkie znajdują się we właściwych miejscach w narracjach Jana. Ponadto kilka miejsc wymienionych w Ewangelii przez długi czas uważano za fikcyjne, ale ostatnie badania archeologiczne dowiodły, że Ewangelia Jana jest wiarygodna. Sadzawka Betesda, gdzie Jezus uzdrowił człowieka niewidomego od urodzenia (Ewangelia Jana 5), ‚kamienny chodnik’ (‚Gabbata’), gdzie Piłat skazał Jezusa na śmierć, i Golgota – „miejsce czaszki” – gdzie został ukrzyżowany – wszystkie pokazują, że Ewangelia Jana jest prawdziwa, a poprzednie założenia błędne’.
Pismo nas ostrzega, że ‚Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości’ (2 List Piotra 3:3)
A Jan kończąc swą Ewangelię napisał: ‚I wiele innych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są spisane w tej księdze; te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego’ (Ew. Jana 20:30-31)
Wiara w Chrystusa nie jest zatem ”stanem psychozy – pełnego zerwania z rzeczywistością i oddalenia się w umysłowe zaświaty’, lecz żywotem w imieniu Jezusa.
Każdy z nas złamał przykazania i stąd jesteśmy grzesznikami, ale w Bogu mamy, nie w drewnianym konfesjonale, ich odpuszczenie, jeśli tylko przychodzimy do Niego w pokorze i pokucie: ‚Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego’ (1 Jan 1:7-10)



